5 o’clock, czyli czas na herbatkę…

1

Z każdej podróży staramy się przywozić kilka pamiątek, pomysłów, inspiracji oraz praktycznych wskazówek. Tym razem zainspirowaliśmy się mglistym Londynem i tą niepowtarzalną atmosferą, jaką czuć w tym mieście.

Londyn jest dla nas absolutnie magicznym miejscem, do którego mamy ogromny sentyment. Mogliście śledzić naszą wizytę w tym mieście na Instargamie. To miasto kusi swoją atmosferą, bocznymi uliczkami, magicznymi zaułkami, kolorami, zaskakującymi wskazówkami. Ciężko je nazwać miastem miłości, czy lepiej miastem zakochanych, ale ma swoje uroki.

Kiedy zbliża się mała przerwa na herbatkę, znana lepiej pod nazwą „ti tajm”, czuć nagłe zwolnienie, pojawia się nostalgia, poczucie dystyngowanego wolnego, gęstego czasu… zwłaszcza, jeżeli herbatka nie jest celem. Bo jak się domyślacie, celem wcale nie musi być ten złocisty napój. To inspiracja, którą pozwolę sobie lekko rozwinąć.

Podobnie jak przepisy prawa na wyspach, – mimo, że dość liberalne, to jednak są i są egzekwowane, tak ten rodzaj herbatki ma pewne wymagania i warunki, bez których zwyczajnie nie może się udać i gdy coś pominiecie, zamiast wykwintnej indyjskiej herbatki prosto z najlepszej porcelany, otrzymacie co najwyżej bawarkę w szklance i uchwytem z siatki… w stylu PRL. Zatem, co trzeba zrobić, aby poczuć się jak przybrany poddany Jej Królewskiej Mości? Aby uniknąć wątpliwości, opracowałem kodeks.

5 o’clock, czyli czas na herbatkę…

Herbatkowy Kodeks

Strój

Nienaganny strój Pani to np. doskonałej, jakości bielizna, pończochy, garsonka lub koktajlowa sukienka. Do tego makijaż, biżuteria i lekko wyzywające szpilki.
Nienaganny strój Pana: ciemny garnitur lub smoking. Biała koszula, najlepiej na spinki, krawat (preferowany ze względu na możliwe scenariusze) lub muszka. Ciemne buty.

Serwis

Jakość serwisu to podstawa udanej degustacji, zatem warto zadbać o serwis w szerszym rozumieniu. Polecam wygodne, ale mocne krzesła lub sofy. Ponieważ może się zdarzyć nagła potrzeba przymocowania Pani do sprzętu, warto zadbać o dobre meble raczej w stylu Ludwika XVI niż amerykańskich kanap.

Czas

Czas w tym wypadku powinien płynąć swobodnie. Pamiętajmy, że nigdzie się nie spieszymy, a nasza herbatka o 5 może skończyć się nad ranem następnego dnia. To ważne… brak pośpiechu.

Opanowanie

Angielski spokój, słownictwo i maniery. Za wszystko dziękujemy, o wszystko pytamy. Pani zawsze ma pierwszeństwo. Wszystko robimy z opanowaniem. Żadnych zbędnych grymasów i dźwięków. Wcześniej warto przygotować listę tematów, jakie chcecie poruszać w czasie rozmów, np. pogoda, literatura, muzyka, kolor sufitu lub też najnowsze odkrycia w świecie bielizny.

Szczypta curry…

Czyli nie dajmy się zwariować… ;) Czy to nie m.in. Brytyjczycy wynaleźli Punk? ;) Zatem mała obroża czy pas nabijany ćwiekami, oraz małe odejście od etykiety w postaci szarpania za włosy lub drapania po pośladkach nikomu nie zaszkodzi…

Skoro znamy zasady, przejdźmy do rzeczy. Przygotujcie stroje, meble i linkę, krawat lub kajdanki.

Gdy już będziecie gotowi, możecie rozpocząć od degustacji herbaty, zasiadacie wygodnie, dostojnie, bez zbędnych dwuznaczności rozpoczynacie dystyngowaną rozmowę o temperaturze powietrza w okolicy godziny 17 po prawej stronie Tamizy patrząc z mostu Tower Bridge w przeciwną stronę do jej nurtu lub o czymś równie pasjonującym. Cokolwiek będzie tematem przewodnim. Warto zwracać się do siebie per Pani/Pan. To doda wam wymaganego dystansu.

Gdy jednak Pani nie wytrzyma i pokaże zbyt dużo nóżki lub też Pan przypadkiem uzna, że czas na kolejny mały kroczek i warto konwersację trochę posunąć do przodu. Pan może sztywno wstać, ukłonić się przed panią zapytać: „Pani wybaczy, ale czy mogę?…” Następnie wykorzystując anarchistyczne nurty nie czekać na odpowiedź i zdecydowanym ruchem, ale wykwitnie i elegancko sięgnąć pod spódniczkę Pani.

Pozbycie się strojów pozostawię waszej wyobraźni, jednak polecam dwa scenariusze:

  1. Każde z was rozbiera się samo… patrząc na drugie. Ale niech to nie będzie konkurs kto szybciej… ale raczej niech Pan pokaże co pamięta z Bonda, a Pani np. Moneypenny…
    Warto wykonywać taneczne ruchy w takt brytyjskiej rdzennej muzyki… lub czegoś z naszej listy ;)
  2. Zróbcie to drapieżnie, ale z angielską flegmą, czyli dużo całowania i eleganckiego powolnego rozpinania guziczków i składania spodni na kancik itd. Cały czas całując się… ;)

Skoro już jesteście gotowi, to teraz sekret wykwintności brytyjskiego seksu. Kochasz się bez uniesień, tak, aby w trakcie można było podziwiać brytyjską przyrodę, czy przejrzeć nagłówki The Daily Mail. Dystyngowany seks oznacza również zakaz wydawania zbyt głośnych dźwięków, bo nie wiadomo jak zareaguje sąsiedztwo… i czy nie zestresujemy za bardzo wiewiórek, gdy akurat jesteś w parku. Jednym słowem dbajmy o kraj, przyrodę i dobre stosunku międzysąsiedzkie….

… co nie oznacza, że to nudne. Tłumacząc na polski. Kochajcie się powoli. Rozkoszujcie się każdą chwilą jak łykiem dobrej herbaty, którą przed połknięciem chcecie „wysmakować” jak najdłużej. Przedłużajcie każdą czynność. I bądźcie powolni, ale nieustępliwy. Seks przy herbatce to seks na stojąco lub siedząco. Raczej nie grozi wam wylądowanie na podłodze. Pamiętajcie o manierach i klasie ale nie zapominajcie o curry ;)

Przechodząc do szczegółów. Polecam kilka pozycji:

  • Pani trzyma filiżankę herbatki, siedzi wygodni na krześle, a Pan stojąc przed nią, eksponując toporek podziwia i komentuję widoki, jakie rozciągają się wokoło. Pani nie może odpowiadać, gdyż jest zajęta toporkiem.
  • Pan siedzi na krześle, odstawiwszy filiżankę, zajmuje się wysmakowanym lizaniem Pani, ale bez zbędnych zabaw rękoma, gdyż zachowujemy klasę.
  • Pani klęczy na krześle, Pan za nią i tutaj pełna dowolność, warto jednak pamiętać o ciszy i spokojnych ruchach. Nie szalejemy, to przecież czas relaksu a nie ciężkiej pracy.
  • Pan przypięty do krzesła z rękoma za plecami. Pani siedzi na nim i powoli unosi się i opada niczym fale Tamizy.
  • Pan siedzi na krześle, Pani leży na jego nogach, pan delikatnie instruuje pomyłkę w poglądach politycznych (a mówiłem żeby unikać tego tematu), odpowiednią ilością zdecydowanych acz niezbyt mocnych klapsów.

Dozwolone są jeszcze: kąsanie, drapanie i oczywiście szczypanie. Ale pamiętajcie, zachowujemy się z klasą. Za wszystko dziękujemy, przepraszamy i pytamy o pozwolenie. A nade wszystko nie wykazujemy zbędnych emocji. Pamiętajmy też, że decydując się na brytyjską sztukę, Panowie zachowują się jak dżentelmeni, czyli Panie przodem… zawsze.

A gdy już skończycie swoją herbatkę, dziękujemy, grzecznie odstawiacie narzędzia, odpinacie/rozwiązujecie się wzajemnie. Wiążecie krawaty i siadacie w stylu Bonda Moneypenny.

Zatem…, za Królową? ;)

Komentarze1 komentarz

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter