5 sposobów na łóżkową nudę – wieloletnie związki

38

Każdy, nawet najbardziej idealny związek, musi zmierzyć się z jednym z największych niebezpieczeństw – codzienną rutyną. Nawet my, choć jesteśmy ze sobą „zaledwie” kilka lat i każdego dnia patrzymy na siebie z tym zwierzęcym błyskiem w oczu, odpowiadamy sobie czasem na pytanie: czy nam przypadkiem nie zrobiło się zbyt błogo i leniwie?;) Tak, moi Drodzy – tu wszyscy jedziemy na tym samym wózku.

Dlaczego codzienną sielankę zaliczam do niebezpieczeństw? Dlatego, że bardzo usypia naszą czujność. Na początku jest cudownie – wspólne mieszkanie, zakupy, podział obowiązków, tak sielsko, tak błogo, tak cudownie. Pan czuje się samcem alfa, Pani doświadcza poczucia bezpieczeństwa. Seks jest nadal ognisty, choć częściej niż z gorsetów i lekko spoconych koszul rozbieramy się z… piżamki, bo przecież piżamki w łóżku są milusińskie. I piszę to bez żadnej ironii, bo doskonale pamiętam obezwładniające poczucie szczęścia, którego powodem był Drwal w zwykłej koszulce. Piżamki nie są oczywiście problemem. Problemem jest natomiast to, że to one często zaczynają etap nudy, rutyny i seksu postrzeganego jako odbębnienie jednego z obowiązków.

5 sposobów na łóżkową nudę

I co można z takim fantem zrobić? Otóż bardzo dużo – bo wbrew pozorom wzajemne znudzenie w wieloletnim związku nie musi zakończyć się zdradą, rozstaniem, głębokim kryzysem czy zupełnym oziębieniem relacji. Na początek – kilka moich propozycji, a dokładnie 5 sposobów na łóżkową nudę. Mam nadzieję, że dopiszecie własne ;)

1. Popatrz na to jak na szansę

No i stało się – pewnego dnia ze wstydem przyznajesz, że Twój związek stał się beznamiętną fikcją, a seks kojarzy Ci się z okresem godowym jeleni lub w najlepszym razie – rytuałem świętowania rocznicy ślubu. Raz do roku. Jeśli wpadniesz w panikę, rezygnację lub przygnębienie i postawisz krzyżyk na waszej relacji, to trudno będzie Ci cokolwiek zmienić. Postawa pod tytułem: nie wyszło nam, trudno, widać „to nie to”, dobije nawet te malutkie płomyczki, które jakimś cudem ocalały w waszej codzienności. Pomyśl też, że przecież działa w tym wszystkim zasada: coś za coś. Może i seks na moment przygasł, ale dzięki tej podłej rutynie oboje znacie się na wylot, szanujecie swoje małe dziwactwa, czujecie się bezpiecznie i komfortowo. A jak pisaliśmy już nie raz, poczucie komfortu i bezpieczeństwa to dobre podłoże dla uwolnienia erotycznych demonów ;)

2. Próbuj zamiast czekać

Jednym z grzechów znudzonych (ex)kochanków jest czekanie na to, aż ta druga osoba odwali całą czarną robotę ;) Pani liczy na to, że Pan się domyśli, iż coś przestało grać, zacznie się starać, uwodzić, obsypywać prezentami, komplementować, zaskakiwać, namiętnie przypominać o swojej obecności. Pan z kolei liczy, że to Pani przejmie inicjatywę, pokaże, że jej zależy, założy seksowną bieliznę, zaskoczy brutalną grą wstępną lub spontanicznym głębokim gardłem, a przy tym będzie promienna, uśmiechnięta i gotowa do walki o swojego misia. W ten paradoksalny sposób oboje chcą, ale czekają na wykazanie się drugiej strony, żeby przypadkiem nie starać się na darmo. Jeśli więc tylko zauważysz, że coś Ci w tej codziennej nudzie nie pasuje, to bez względu na płeć zacznij się starać. Tak po prostu. Dla siebie, dla tej drugiej osoby, dla was.

3. Zorganizuj randkę

Bez względu na to, czy jesteś kobietą czy facetem, zabierz swoją drugą połówkę na prawdziwą randkę. Taką, na jaką chodziliście wieki temu, gdy zamiast bezpiecznego obiadku w Twoim brzuchu rządziły głodne wrażeń motyle. Tylko niech to nie będzie randka na zasadzie: razem się zbieramy z jednego domu, razem jedziemy gdziekolwiek, jemy kolację i znudzeni wracamy. Nie. To ma być rasowa randka. Jeśli jesteś facetem to zadzwoń do swojej Pani i powiedz, że zapraszasz ją na kolację/do kina/w wasze magiczne miejsce, niech będzie gotowa na 19.00 i albo po nią przyjedziesz (jak kiedyś!) albo niech będzie w określonym miejscu. Nie pakuj się jej do domu – ona musi mieć czas, by stroić się dla Ciebie, mierzyć sukienki i szykować jak nastolatka, z bijącym sercem i wiecznym niedoczasie (jak kiedyś!). Jeśli jesteś kobietą zrób w zasadzie tak samo :) A potem postaraj się, by było magicznie.

4. Zaplanuj czas na… seks

– i nie mówię o tym, by wpisać seks na listę zadań do zrobienia, a potem rozłożyć nóżki i z włączonym minutnikiem czekać na koniec ;) Mówię o tym, by w waszym harmonogramie dnia, czy nawet tygodnia znalazł się czas wyłącznie dla was – bez dzieci, bez dzwoniących telefonów, bez seriali w tle. Czas, w którym będziecie mogli zwyczajnie porozmawiać, poopowiadać sobie o problemach i radościach, poczuć, że jesteście dwoma połówkami tego samego jabłka. Nie chodzi jednak o to, by tylko rozmawiać. Rozmowa ma być pierwszym etapem, bramą, przez którą z czasem wrócicie do waszego świata. Dlatego nie unikaj kontaktu, muskaj swojego partnera, okazuj mu czułość, pocałuj… I nie broń się przed seksem. Seks po długiej przerwie może być trudny, ale sprawy, które są trudne, często kończą się spektakularną nagrodą ;)

5. Bądź najlepszą wersją siebie

– by jego lub ją na nowo zainspirować. Przecież jesteś szalenie interesującą osobą, prawda? To też mówię bez ironii ;) Każdy z nas ma w sobie coś, o czym lubi rozmawiać, co go nakręca, czym mógłby się pochwalić. Każdy z nas potrafi się otworzyć, gdy ma przed sobą warto tego osobę. I wreszcie – każdy z nas potrafi być najpiękniejszą, najbardziej zmysłową i absurdalnie czarującą wersją siebie, jeśli chce w sobie kogoś rozkochać. Przypomnij więc sobie, że ten, z którym dzielisz łóżko, to facet, którego sama wybrałaś! Czyż on nie jest wart tego, by rozkochać go w sobie na zabój jeszcze raz? :)

I tyle na początek, bo przecież najpierw trzeba na nowo wzniecić płomień – a dopiero potem się w nim efektownie spalać. Chyba że wiecie, jak to rozpalanie przyspieszyć? ;)

Komentarze38 komentarzy

  1. Ciezko jest to zdziałać jak facet kiedys był zupełnie inny a teraz zaspokaja siebie i stwierdza ze on drugi raz pod rzad nie da rady bo mu nie stanie… kiedys dawał rade bylo ok.. jak go pytam czy pzestałam go podniecac mowi ze nie i jest ok. A ja nie czuje juz tego co kiedys… w ogole wszystko sie zje*ało i jest do dupy. Jesem naiwna i czekam, staje na głowie…. i nic.

    • A może zrób coś, czego wcześniej nie robiłaś? Może chodź nago po domu wieczorami, albo rano usiądź na nim, żeby go obudzić.. :) może musisz go zaskoczyć, żeby nie myślał, że wszystko w Tobie już zna :) staram się robić tak na codzień, zadowalać mojego mężczyznę na inny sposób, wyczuwam wtedy kiedy jest mu najlepiej i powtarzam to rzadziej, żeby się nie ‚przejadł’ :)

      • Nasza pokręcona dwójka osiągnęła w pewnym momencie mistrzostwo w tej kategorii, nie wiem czy można tu w ogóle mówić o nudzie – bo praktycznie potrafiliśmy razem mieszkając nie widzieć się cały tydzień. W niedziele czasem było ciężko, więc przeciągało się do 2 tygodni. Szczerze powiem, że w tym wszystkim traciliśmy poczucie czasu, żadne z nas nie miało świadomości uciekających dni co chyba było najgorsze. Nasze rozmowy przebiegały zadaniowo czyli ty kup to a ja zapłacę rachunki itd. To był chyba najgorszy czas jaki mieliśmy. Kiedyś wróciłam do domu było już późno więc cichcem żeby nie obudzić i mój biedak siedzący przy stole z naprawdę wielkim smutkiem ja wtedy nie wiedziałam, że uciekło mi 1,5 miesiąca Marcin zawsze ma wszystko lepiej zorganizowane i lepsze poczucie czasu gdyby nie on ja pewnie dalej bym tak żyła. No i trzeba było zacząć może nie od początku, ale na nowo wszystko układać.
        Anno, nie wiem może Ci to pomoże może nie, my naprawdę zaczęliśmy od początku poszliśmy w miejsce pierwszego spotkania, jeszcze raz na pierwszą randkę w to samo miejsce, miejsca związane z nami tam gdzie wszystko się zaczęło, gdzie nam się kojarzyło z nami. Wprowadzenie kilku zasad na początek na przymus taka zasada i tak ma być np. powrót do domu max. 18-19 bo u nas to było problemem, praca po 12h dziennie to było to wracaliśmy do domu była 20-21. Łatwo nie było, ale jakoś poszło, nie było to z dnia na dzień. Ale poczucie tych ‚motylków’ wróciło, te spojrzenia wróciły i seks też, więc szturchnij faceta i wyjdźcie na spacer i przypomnijcie sobie Wasze miejsca. Wpieranie seksu na siłę nic nie da to będzie czysto-mechanicznie pozbawione czegokolwiek. I wydaje mi się, że jak nie pogadacie z tzw. szczerością do bólu to będzie coraz gorzej. Powodzenia

        • Alicja

          Michalino, przeczytałam Twój komentarz i wiesz – taką nadzieją z niego powiało – że można uratować związek, pokonać codzienność i odzyskać motylki :)
          Dziękuję, że chciało Ci się to napisać! Oby wasze motylki już nigdy nie odleciały :*

    • Alicja

      Anno – bo wiesz, by naprawić, trzeba dwojga… Postaw sprawę jasno i po prostu zapytaj czy on chce być z Tobą, czy chce być sam. Może on potrzebuje konkretnego wstrząsu :*

  2. Cześć po raz enty moi ulubieni! :-)
    Czytam ten poscik i przypomniał mi się mój związek…. Byliśmy ze sobą trzy lata Mieszkaliśmy razem dwa…. I to był chyba gwóźdź do trumny… Koniec wolności koniec czasu dla siebie, jakoś nagle zamiast się zbliżyć było nam a bynajmniej mi coraz dalej do siebie… Doszłam niestety do momentu w którym dokładnie wiedziałam co wydarzy się jak położę się z nim do łóżka…. Każdy ruch Znałam na pamięć… Nie dało nic moje przebieranki kolacje randki itd… W końcu czekałam aż mój ‚kochany’ zaśnie i wtedy szłam się położyć byle nie Powtarzać tej codziennej monotonii która wpedZala mnie w coraz Większą nienawiść do niego! Sumując to wszystko rozstalismy się. Nie pomoże nigdy jak tylko jedna osoba będzie starała się coś sklejac. O ile jest co sklejac. Czasem łatwiej się rozstać bo to może nie być to a może gdzieś tam na świecie jest mój ‚drwal’ czy czyjas ‚alicja’ :-) nie zawsze sklejania czegoś na siłę bo szkoda tych kilku lat jest dobre. Tyle w końcu na świecie jest pomyłek :-)
    Pozdrawiam was serdecznie!

    • Alicja

      Bożeno, niestety dobrze wiem, że czasem rozstanie jest najlepszą opcją. Ale wiesz – mimo wszystko wierzę, że jeśli ludzie są ze sobą bardzo długo, mają piękne wspomnienia i przynajmniej jakiś sentyment do siebie, to warto dać sobie „ostatnią szansę”:) Pozdrawiam namiętnie! :*

      • Gorzej Alicjo jeśli kogoś nie interesuję ta ostatnia szansa:) Suma sumarum wierzę że gdzieś na świecie każdy ma swoją drugą połowę serduszka z którą wszystko jest naturalne i taki oczywiste.
        :)!

        • Alicja

          Ja kiedyś wierzyłam w teorię wielu połówek :))) Polegać by to miało mniej więcej na tym, że z wieloma osobami jesteś w stanie stworzyć fajny związek, jeśli oboje włożycie w to serce i dużo siły. Najgorzej to chyba tak szukać za wszelką cenę jakiegoś ideału.
          Ps. Teoria wielu połówek mi przeszła, gdy poznałam Drwala :D

  3. Co sądzicie o takiej sytuacji ze drugą połówką po roku związku stwierdza że nie jest stworzona do bycia w stalym zwiazku?

    • Sądzę że jest to mega dziecinna zagrywka rozkochiwac kogoś w sobie by po roku Zmienić zdanie, no chyba ze wypaliło się uczucie Bądź to nie było to i chce Ci to delikatnie przekazać.

      • Alicja

        Karolino, sądzę, że to niepoważne. Wiem jednak za mało, by kogokolwiek oceniać, a nie chcę pisać tu pochopnych wniosków.

  4. Uwielbiam czytać wasz blog czy piszesz Ty Alicjo, czy Drwal. Wasze posty są inspirujące i dodają w pewnym sensie otuchy. Bez marudzenia, narzekania. Po ciężkim dniu gdy mam wszystkiego dość, ta dawka optymizmu przywraca mi pogodę ducha. Jesteście fenomenalni!

  5. A ja z kolei uwielbiam zaczynać od Was dzień w pracy :)
    Co do nudy w związku – jestem z moim facetem już 6 lat, a sama mam ich 23, więc dość łatwo domyślić się, że to mój pierwszy i jedyny mężczyzna w życiu. Nudy i monotonii nie ma wcale, jest za to coraz więcej miłości, poczucia stuprocentowego bezpieczeństwa i zaufania. Z każdym dniem bardziej :) A sex? Coraz lepiej, coraz mocniej :) I nie ukrywam, że spora w tym zasługa waszych inspiracji.
    Dzięki :)

    • Nawet mi zrobili się miło gdy przeczytałam Twój tekst :)
      Jestem w pierwszym i jedynym związku jakim byłam :) już 3 lata razem <3 nadal się poznajemy *.*
      To jest taka miłość ze patrzymy na siebie i wiemy że to jest to.. chcemy że sobą spędzić życie .
      Dzięki Temu co napisałaś uwierzyłam ze nie każdy związek wieje nudą ;)
      Dziękuję ;*

  6. Trzeba być czujnym, zamiast wściekać się, że on nic nie rozumie, nie chce zrozumieć, trzeba szczerze porozmawiać i ruszyć z odnawianiem związku. Ja po dziesięciu latach uważałam, że im więcej będę go ustawiać i opieprzać tym lepiej, bo charakter ma ciężki i jest dość mocno egoistycznie nastawiony do rodziny. Wszystko zrobiło się mechaniczne, bez polotu, z ciągłą awanturą wiszącą w powietrzu. Aż nagle – gdy byłam w drugiej ciąży, przypadkiem odkryłam, że jest inna. Rozstaliśmy się, ale też zaczęliśmy rozmawiać. Tak szczerze, prawdziwie. Teraz sklejamy nasz związek, choć nie jest łatwo. A seks jest teraz naprawdę szalony – przypomnieliśmy sobie, jak bardzo ciągle pragniemy siebie.

  7. A mnie zastanawia coś innego – czy Wy naprawdę istniejecie??
    Bo jakoś tak ciężko w to uwierzyć, całkowite zaufanie, brak problemów w związku (a nawet jeśli przytrafiają się, to szybko idą w niepamięć), a w dodatku taka lekkość pisania u obojga? Macie czas dla siebie, pracę zawodową, dbanie o szczegóły, pisanie tutaj, gotowanie i kto wie co jeszcze. Czym się zajmujecie, że udaje Wam się to wszystko ogarnąć? A Drwal – dowód, że książęta z bajki się trafiają….dlaczego nie przytrafił się nikomu kogo znam. Trochę to wszystko jest za bardzo idealistyczne-jakby jakiś specjalista od porad (psycholog, seksuolog) wymyślił sposób na realizowanie się zawodowe ;)

    • Dlaczego mają nie istnieć?:) Myślę że to fajne że nie starają się nam na siłę wpoić że istnieją:) Jesteśmy tak przyzwyczajeni do problemów i komplikacji że ciężko nam uwierzyć że komuś się układa, nie są jedyną taką parą, dam sobie poucinać ręce że kłócą się i mają problemy jak każdy inny człowiek ale ten blog jest nie po to by pisać jak Drwal ją zdenerwował czy że Alicja czegoś nie zrobiła. Pokazują nam swoją lepszą stronę życia i dobrze ja ich uwielbiam!

    • Alicja

      Ido, zrób sobie mały test i zastanów się jakie zdjęcia wrzucasz na przykład na fejsbuka. Takie, na których wyglądasz niekorzystnie, czy takie, którymi się pochwalisz? Szybciej wrzuciłabyś zdjęcie sterty prania w łazience czy może raczej piernikowego domku, który świetnie Ci wyszedł? No właśnie. My też mamy swoje problemy, swoje powody do łez, swoje zmartwienia, ale nie mamy potrzeby robienia reality show ze swojego życia. I tak szczerze to nie wierzę w to, że ktokolwiek mógłby uznać nas za ideał. Co nadzwyczajnego robimy? Chodzimy do pracy, gotujemy, a zamiast oglądać seriali piszemy wieczorami bloga. To naprawdę tak wiele? Wydaje mi się, że większość dorosłych osób robi dokładnie to samo – pracuje, gotuje, uprawia seks. Lekkość pisania? Naprawdę muszę tłumaczyć się z tego, że potrafimy napisać tekst? :))
      I nie szukałam księcia, zresztą Drwal nie jest księciem. Jest facetem z krwi i kości. Życzę Ci więcej wiary – w ludzi, w związki, w to, że gdy ktoś o coś dba, to to po prostu widać.

      • „Gdy ktoś o coś dba, to to po prostu widać”
        Przepraszam, Alicjo, ale pozwolę sobie na daleko idące skojarzenie. :P
        Znam pewnego Drwala (nie tego Twojego), który 5 lat temu kupił mieszkanie i wyremontował je. Dbał o nie tak bardzo, że do dziś, gdy mieszkamy tam razem, wygląda jak spod igły wyjęte i dopiero ukończone.
        Jak się dba – to się ma.
        Oczywiście, że to nie jest pewnik, bo nie będąc w stanie być pewnym samego siebie w każdej sytuacji, tym bardziej nie jesteśmy w stanie ręczyć za innych, za drugą stronę.
        Niemniej założenie jest trafne – kiedy obojgu się chce, dbają o relację – to ona kwitnie.
        Każdy ma swoje problemy, nie każdy natomiast chce się wpisywać w ogólną tendencję do narzekania a już tym bardziej nie musi się z tego tłumaczyć.

        Dla mnie strona Bezfartuszka.pl była objawieniem tego roku. Drugim po moim Drwalu. Razem – Wy i On – daliście mi w tym roku niesamowitego kopa, energię do dobrych zmian, inspirujecie mnie do odkrywania siebie i blasków bycia we dwoje (mimo trudnych, traumatycznych minionych doświadczeń). Uczycie jak się starać mimo ciężkich dni, mimo codziennych małych-wielkich dramatów. Pokazujecie, jak ważne jest zostawianie problemów zawodowych na wycieraczce przed wspólnych mieszkaniem, a wnoszenie do niego ciepła, uśmiechu i miłości.
        Od początku roku zapisuję każdego dnia minimum jedną dobrą chwilę przeżytą w ciągu doby i zamykam w Słoiku Szczęścia. W Sylwestra (lub Nowy Rok) usiądziemy we Dwoje, otworzymy tę pękatą puszeczkę i losowo będziemy czytać nasze piękne wspomnienia z 2015 roku… To też była dla mnie cenna lekcja – z każdej, nawet najbardziej podłej doby wyciągnąć Perełkę, ważną dla mnie, dla Nas… Poza tym sądzę, że będzie to także dobra zabawa i inspiracja, by wrócić do źródeł, do naszych wspólnych początków… :)

        • Alicja

          Li-lo – jaki piękny komentarz napisałaś ♥ Bardzo dziękuję za każde słowo, jakie tu zostawiasz – bo wiesz, że czytamy wszystko :) Dzięki takim osobom jak Ty dla nas też był to wyjątkowy rok. Magicznych Świąt – i niekończącej się (namiętnej!) Miłości! :*

          • Życzę Wam, Kochani, aby projekt tego bloga rozwijał się, nabierał blasku i kolorów: dla nas, odwiedzających, stanowiąc niekończącą się inspirację, a dla Was – radość z dzielenia się szczęściem.
            Rozwijajcie się wraz z tą stroną, szukajcie nowych ścieżek, aby urozmaicać wspólnie spędzany we dwoje czas.

            Życzę, by kolejny wspólny rok był następnym na drodze do wzajemnego poznania i codziennego zakochiwania się.
            Dbajcie o siebie, o swój komfort i higienę psychiczną, nie poddawajcie się presji otoczenia, znajdujcie złoty środek a wszystko to w oparciu o piękne emocje, wzajemną troskę, zaufanie i zrozumienie.

            Życzę Wam zdrowia, sił, energii i chęci – by zawsze chciało się chcieć. I oceanu Miłości.
            Bo to dla Niej wszyscy się tu spotykamy, jak przy wigilijnym stole, pełni ciepłych, dobrych myśli oraz twórczych, ambitnych marzeń i planów na przyszłość… ;)
            Niech się spełniają!!!
            :)

  8. Dwuletni zwiazek wdaje sie czasem nuda ale dzis przy ogladaniu filmu mialam dwugodzinne trzesienie ziemi jak nigdy wczesniej;)

  9. kochani film był dość średni taka komedia a z reszta nie bardzo go oglądaliśmy jeśli rozumiesz co chodzi. potrafimy oglądać trzy razy ten sam film i dopiero za razem do końca go oglądnąć;) a film to 18 letnia dziewica . miłego oglądania ;)

  10. Jestem w związku od 9 lat,od 5 mieszkamy razem,a za trzy miesiące wychodzę za mąż;) Nuda i rutyna? Hmm… :) wydaje mi sie, że jeśli obie osoby pracują nad swoim zwiazkiem, to nie ma na to czasu :) Sposobem na utrzymanie mojego ukochanego w stanie ciągłego zainteresowania moja osoba jest piżamka :) a raczej jej brak :) hehe… Naprawdę oprócz wyzywajacych i poprawiających nasza ochotę na igraszki wdzianek nie posiadam nic :) Gdybym kupiła piżamę…podejrzewam, że mój drwal zaczol się zastanawiać czy wszystko jest ok. ;p

  11. Ja jestem w związku od 13 lat, w tym roku 7 po ślubie, młodo zaczęliśmy i do dziś kochamy się jak wariaci. Pamiętam jak siostra na początku powtarzała mi, że mam tylko poczekać miesiąc, dwa, że po ślubie, że jak pojawią się dzieci, że po roku… skończy się trzymanie za ręce, że skończymy się do siebie tulić przy każdej okazji, że to zakochanie w końcu się ulotni. I wiecie co? niedawno powiedziała do mnie że my to jesteśmy jak nie z tego świata z tą naszą miłością i czułością i że choler.. nam tego zazdrości. To nie tak że się nie kłócimy, nie mamy czasem problemów, że nie ma czasem siły a nawet ochoty na seks, ale jeśli się naprawdę kocha, to w takich sytuacjach wystarczą czułe gesty, komplement od serca. I mimo dwójki dzieci, często znajdujemy czas dla siebie, wypadamy na randki, bawimy się razem i odpoczywamy, wiec rutynę też da się przeskoczyć, wystarczy że obie strony po prostu bardzo tego chcą i marzą o tym by się razem zestarzeć tak jak my :) pozdrawiam was wszystkie :)

  12. Witam.
    Właśnie jestem po rozmowie z mężem, któremu dałam do przeczytania wpis jak przerwać nudę. Uznałam, że to coś dla nas (głupia ja).
    Po 40 minutach niestety kłótni i wypominania sobie różnych niezwiązanych z tematem rzeczy, mąż uparcie trzymał się tego, że sposoby dotyczą związku z paroletnim stażem a nie tak jak u nas z 25 letnim stażem.
    Mąż: „Piszą o nudzie już teraz i 25 lat napewno nie wytrzymają. Normalne, że jest u nas nuda bo wszystko już przeżyliśmy i nic nie wymyślimy nowego. Mam sobie czytać co chcę i nie zawracać mu głowy. On ma przesyt i to ja seksu potrzebuje a nie on”.
    Nadmienię, że wszystkiego nie próbowaliśmy… o niektórych moich pomysłach nawet nie chce słuchać i nie chce rozmawiać.
    Czy mogę prosić Cię Alicjo o komentarz?
    Może dla mnie i dla męża… może coś Drwal dopowie.
    Dziękuję :*

    • Przykro mi, ale twój mąż ma cię już dawno głęboko gdzieś i cię nie kocha, skoro tylko ci dowala, nie dba, nie stara się i ma w nosie twoje potrzeby. Szkoda.

  13. Tylko co zrobić jeśli nie ma już poczucia bezpieczeństwa, nie ma zrozumienia…a zamiast tego jest tylko ciągłe wypominanie, czepianie się wszystkiego, kłótnie…Każda rozmowa kończy się awanturą…10 lat po ślubie. Jak tak jest to nawet człowiekowi nie chce się starać :-(

  14. Czas się przywitać :) Ania, 37 lat, 19 lat żona,3 dzieci(19,14 i 8)-trochę zabrzmiało to jak ze spotkania AA,ale co tam ;)
    Nie pisuję komentarzy na forach,ale chyba czas najwyższy.
    Jestem od 20-stu lat z moim mężem(nie Drwalem,Drwal jest Twój;)) Rodziną staliśmy się szybko,niewiele osób dawało nam szanse-jak 18,on 20.Jak widać dajemy radę,w przyszłym roku 20-sta rocznica ślubu,a my dalej piękni i młodzi :D
    Wiem wiele o rutynie,nudzie i seksie „byle było”.Oczywiście na początku były motylki,helikopterki a nawet odrzutowce,ale z czasem…wkradła się NUDA,przerywana ciążami i wszystkimi „przyjemnościami” z nią związanymi.
    Dopiero po ostatnim dziecku zaczęliśmy odkrywać swoje potrzeby,tak do końca,bez wstydu,bez tabu.
    I od tego czasu nasz sex jest wszystkim tym,co czytam u Was.I żeby ktoś źle nie zrozumiał-nie było tak,że przez 10 lat było smutno i bez sensu.Było zwyczajnie,fajnie,ale bez fajerwerków.Orgazmów nie miewałam,ale było mi dobrze,więc nie był to mój priorytet.
    Teraz jest zupełnie inaczej.Nauczyliśmy się seksu analnego-orgazmy-normalny mindfuck!Mój mąż w prezencie pod choinkę(pod choinką) zafundował mi pierwszy w życiu orgazm pochwowy.I jak to mawiała Anastasia Steele-rozsypałam się na milion kawałków.Jest po prostu idealnie.
    Miewamy dni,że nam się nie chce,nawet i tydzień,ale potem nadrabiamy ten stracony czas w dwa dni.
    Moja rada-nauczyć się siebie.Swoich potrzeb,jego(jej)potrzeb.Ale nie zrobi się samo.W naszym związku najważniejszą rolę pełni ROZMOWA.Bez tego dziś nie byłabym tym kim jestem i z kim jestem.
    Głowa do góry!

    Robimy w łóżku(i poza) praktycznie wszystko o czym piszecie.

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter