Abstynencja od seksu

5

Dziś popłyniemy lekko pod prąd naszych przekonań i generalnie tematów, w jakich się poruszamy. I przypuszczam, że zaskoczę was już we wstępie, mówiąc z pełną świadomością, że abstynencja od seksu jest dobra… czasami ;)

Nie martwcie się, nie będę nikogo namawiał na porzucenie przyjemności, odzianie się w szary strój i zachowanie błogiego stanu ducha. Chciałem wam jednak pokazać, że abstynencja może czasem pomóc skupić się na czymś, czy też uspokoić organizm po zbyt burzliwych przejściach… Nie jestem ekspertem ani też psychologiem, wiec jeżeli macie własne przemyślenia to zapraszam do dyskusji. A teraz do rzeczy.

Kiedy pomyśleć o abstynencji?

Na pewno w dwóch momentach: gdy w grę wchodzi przyzwyczajenie i potrzeba odkrycia się na nowo oraz gdy chorobliwie rzucasz się w seks i ratujesz jedną katastrofę drugą.

Zacznijmy od nudy. Nie chodzi mi o nudę, w której brakuje wam odwagi na eksperymenty i cały czas wszystko wygląda tak samo… chociaż zaraz – tutaj to też może pomóc ;). Ale tak szczerze chodzi mi bardziej o tych z was, którzy twierdzą, że spróbowali już wszystkiego i już nic nie będzie nowe. Otóż właśnie będzie. Abstynencja bardzo zresetuje wasz związek i zaczniecie się odkrywać na nowo, przy czym z większym doświadczeniem, pamiętając swoje poprzednie eksperymenty. Abstynencja pomoże wam otworzyć się na nowe doznania i taki swój świadomy, prywatny, nowy pierwszy raz. Taką decyzję podejmujecie oczywiście razem. Gdy jedno z was zdecyduje się na ten krok, a drugie nie zrozumie, doprowadzi was to tylko do dodatkowych kłopotów. Musicie być przekonani o potrzebie odpoczynku. Oboje.

Abstynencja od seksu

Natomiast jeżeli czujesz, że wpadasz z jednej katastrofy w drugą, gdy ten pierwszy zachwyt nowego związku mija w kolejnym coraz szybciej, a następny partner, który ma być remedium na wasze problemy, okazuje się jeszcze większym niewypałem, abstynencja również może być rozwiązaniem. Warto powiedzieć sobie wtedy „STOP”. Abstynencja to czas, który pozwoli ci się zastanowić i poszukać odpowiedzi na podstawowe pytanie, zaczynające się od małych wątpliwości typu –  „Może szukam na siłę?”, „Może wcale nie o to chodzi?”… Abstynencja, gdy świadomie rezygnujesz z czegoś, co wcześniej było prawie twoim nałogiem, jest jak wyjście na wolność po długim czasie pozostawania w zamknięciu. Nagle okazuje się, że świat wygląda inaczej, mówi inaczej i co najważniejsze: Twoje własne pytania zaczynają brzmieć inaczej. A odpowiedzi? Odpowiedzi czasami trzeba poszukać, przy czym seks na pewno nie jest jedną z nich.

Niezależnie od powodów, z jakich zdecydowałeś – lub oboje zdecydowaliście – się na abstynencję, spróbujemy przejść przez to, co możesz spotkać na swojej drodze. Ale wcześniej kilka słów o tym jak zacząć.

Przede wszystkim musisz zająć się czymś, co nie będzie kierowało Twoich myśli w stronę seksu. Skup się na zadaniach, a nie na nagrodach. Pomyśl o swoich zainteresowaniach niezwiązanych z seksem. Może to być książka, sport, czy nawet robótki ręczne… spokojnie, mówię o prawdziwych robótkach. Poświęć się temu, skup się i wyznacz sobie jakiś drobny cel, np. przeczytam wszystkie książki swojego ulubionego autora albo poprawię wyniki w sporcie, jaki uprawiam. Proste cele… gdy zaczynasz myśleć o seksie, wstań i zajmij się czymś, przebiegnij się, daj sobie wycisk, zmęcz się inaczej… wiem, że to wszystko brzmi jak terapia odwykowa, bo tak trochę jest. Seks może działać jak narkotyk, gdy jest przedawkowany. Staraj się nie skupiać na pracy, tej zawodowej… za bardzo ;)

Jakie korzyści możesz osiągnąć?

Pierwsze, co powinno pojawić się dość szybko, to skupienie. Skupienie i zaangażowanie, bo gdy opanujesz swoje żądze zauważysz, że swoje prace wykonujesz z większą uwagą. Zaczniesz też zwracać uwagę na inne rzeczy. Mniej zaczynają liczyć się walory fizyczne otaczającego Cię świata, a częściej zwracasz uwagę na drobiazgi, małe gesty, sytuacje, które Cię otaczają.

Gdy celem działań nie jest seks, a przyjemność bycia z kimś dla czystego bycia lub gdy po prostu odpoczywasz od świata, zaczynasz doceniać inną formę bliskości. Słowa, dowcip, dbanie o siebie… a przede wszystkim zaczynasz doceniać to, jak sam czujesz się ze sobą. Długi obiad, czy kolacja w dobrej restauracji robi się dłuższa. Rozmowy mają inny charakter. Szukasz innych form porozumienia niż łóżko. Zaczynasz doceniać towarzystwo, a nie jego cel.

Taka relacja, to właśnie podstawa związku, do której seks – gdy już abstynencja dobiegnie końca – pasuje. A w przypadku, gdy jesteś sam i decydujesz się na ten krok, zaczynasz zyskiwać śmiałość do tego, żeby powalczyć o kogoś nie dla seksu, a dla osobowości.

Co jest trudne?

Gdy Twoja jedyna i najważniejsza osoba jest obok. Gdy pojawia się, patrzy na Ciebie, pachnie, mówi. Gdy stojąc w bezpiecznej odległości czujesz jej ciepło… świadoma abstynencja w związku to coś, co powoduje, że iskierki miedzy wami wręcz przeskakują… Po jakimś czasie seks staje się sugestywny. Zaczynają się marzenia. Kochasz przypadkowy dotyk, rozpływasz się w zapachu perfum… To taka forma przyciągania. Zawieszania się. Świadoma męczarnia… i ogromna tęsknota. Odliczanie sekund do czasu, gdy wasza umowa się skończy.

Tak naprawdę abstynencja od seksu w związku, w zdrowym związku, to też forma seksu. Tylko w innym wymiarze. Napięcie… tylko z nim nie przesadzajcie.

Nie warto przesadzać

Świadoma abstynencja jest dietą. Sprawdza się na jakiś czas, ale nie na zbyt długo. Życie jest za krótkie, żeby świadomie rezygnować z kontaktu z kimś bliskim na dłużej niż to potrzebne. Abstrahując od elementów zdrowotnych, mimo najlepszych chęci, zmysły się wyostrzają… i to przecież nam między innymi chodzi, ale też pojawia się dużo niepotrzebnej nerwowości. A to może mieć odwrotny efekt od zamierzonego… dlatego nie przesadzajcie w zabawach w mnichów ;)

Komentarze5 komentarzy

  1. Hmm ciekawe. Może spróbuję, sama nie nie wiem czy dałabym radę bez seksu z moim ukochanym, najlepszym i przystojnym drwalem ;)
    Przypomniał mi się film pt. „40 dni, 40 nocy”. Zachęcam do obejrzenia :)
    Artykuł świetny, jak każdy przez Was napisany, pozdrawiam :)

  2. Witajcie ;)
    Ja jestem abstynentką od ponad roku. Z własnej woli odstawiłam seks, chociaż go uwielbiam! ;) Ale po swoich przejściach postanowiłam zrobić sobie przerwę. Na początku było dobrze,bo miałam dosyć facetów,więc skupiłam się na tym,że zostałam zraniona. Ale gdy ten czas minął,a ja dalej nie chciałam mieć faceta i przygodnego seksu, to pokonanie swojego podniecenia i „chcicy” było wyzwaniem. Tzn. z zabawy ze samą sobą nie mogłabym zrezygnować :D Więc mam abstynencję od toporków włącznie :)
    Te odstawienie dało mi bardzo dużo,po pierwsze uświadomiłam sobie,że uprawiałam seks z niewłaściwymi facetami i ze złych pobudek. Mam 26 lat i jeszcze w życiu nie kochałam drugiej osoby i to mi uświadomiło,że pomimo tego,że uwielbiam seks,nie uprawiałam go tak,jak na to zasługuję. Byłam w związkach i zdarzył mi się seks na raz.Ale jestem świadoma,że jak się zakocham,to seks będzie zupełnie inny…Abstynencja wpłynęła na moje myślenie. Wiem czego teraz chcę,wiem ile jestem warta i że nie będę brała pierwszego lepszego faceta,tylko chciałabym mieć takiego konkretnego i jednego :)
    Może mi się kiedyś uda i będę miała taki zajebisty związek jaki macie Wy! :)
    Odkryłam Waszego facebooka niedawno,a później tego bloga. Przeczytałam,może inaczej pochłonęłam! ;) wszystkie Wasze wpisy. Niektóre z wypiekami na twarzy i nie tylko hihi jesteście świetni! Pozdrawiam Was! ;)

  3. My chyba mamy coś podobnego, bo robimy też jakby przerwy, ale idzie o zakład kto pierwszy pęknie. Co do gołych postanowień, nie są dla mnie moje na Nowy Rok, poszło się walić w Nowy Rok, także moja silne wola jakby nie istnieje.

  4. Abstynencja ..powiem tak nie mam nikogo stałe ale zdarzają się różne spontaniczne przygody :D tylko nie rozumiem jednego nawet jak powiem facetowi ze nie chodzę do łóżka z każdym ze zdarzaja mi sie takie akcje z 2-3 razy w roku czasami kilka razy z ta sama osoba ale uważam że w ciągu roku dla wolnej osoby to mało ..? No ale dążę do tego ze choćbym miała 1 sex w ciągu roku to i tak każdy facet ma mnie za łatwą bo mu się „dałam ” mimo że oboje się zgadzamy to i tak mam pecha ze zawsze myślą że mnie uwiedli i to trochę smutne bo potem czuje ze z obustronnej przyjemności ja jestem tą wykorzystana ..

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter