Bajka o windzie, czyli listy do Alicji IV

3

Lubimy windy, a Wy lubicie nasze listy. Listy pisane przypadkiem, gdzieś w przelocie, gdy akurat nie możemy do siebie napisać lub zadzwonić.

Czasami piszę listy dlatego, żeby pozwolić słowom płynąć. Żeby zaprowadziły mnie gdzieś blisko mojej Alicji, przypomniały jakiś drobiazg, mały gest… zostawiły klucz, przez który Ona zamyśli się, zmieni rzeczywistość, nawet w środku pasjonującej rozmowy… A wieczorem z lekkim przejęciem, gdy przypomni sobie o tych słowach, zapyta… a ja może odpowiem, do którego zamka tamten klucz tym razem pasował.

Poszukajcie więc kluczy… do windy ;)

***

Jest późne popołudnie, taki moment, gdy najlepszą możliwą opcją jest miękkie miejsce obok Ciebie. Dokładnie wtedy, gdy leniwie pamiętamy o swoim istnieniu dotykając się, wtuleni w siebie pod ciepłym kocem, walcząc o ostatni kawałek kanapki czy sącząc powoli wino…

Rozmowa często zawieszana, pomiędzy nieistotnymi drobiazgami – sprawdzeniem telefonu, delikatnym pocałunkiem, łykiem wina czy dyskretnym powąchaniem skóry na szyi – rozmowa o niczym, wciąga nas, przerywamy ją, aby powalczyć o kropelkę wina spitą z ust czy konieczność doczytania zdania na zbyt szybko przewróconej stronie… to taki leniwy przytulny czas w mroku, do którego tak chętnie wracamy… a może to on wraca do Nas?

Pamiętasz naszą ostatnią przygodę? Tę w windzie, która zdecydowała za nas, że akurat tego dnia nie zjemy kolacji… Patrzę teraz na szklane windy, siedząc samotnie w holu biurowca, myślę o tym, że szansa na zacięcie się w windzie, akurat z Tobą i akurat w czasie, gdy bardzo tego chcieliśmy jest jak mała wygrana na dużej loterii, takie szczęście może zdarzyć się tylko z Tobą. Tylko Tobie winda może zaciąć się ze mną…

Czeka mnie teraz spotkanie, pewnie jest ważne, ale strasznie ciężko mi wyjść z tamtej windy. Tak naprawdę to nie siedzę teraz w holu. Siedzę w windzie obok Ciebie… Wtedy prosiłaś, abym wyprostował nogi, byś mogła na nich usiąść, bo nie chciałaś pobrudzić swojej ślicznej czerwonej sukienki. Droczyłem się z Tobą mówiąc, że przecież moje nogi to nie ławka i dlaczego tylko ja mam być brudny. Z właściwym sobie temperamentem i determinacją rzuciłaś w moją stronę kilka piorunów swoimi ślicznymi oczami i delikatnie wylądowałaś obok mnie…. A potem się przytuliłaś.

Bajka o windzie, czyli list do Alicji

Poczułem Twoje włosy na swoim policzku, pachniałaś tak delikatnie i jednocześnie tak dyskretnie, że nie mogłem przestać myśleć o tym… Co za niefart, że pomoc przyszła tak szybko. Gdyby nie to, nasza przygoda skończyłaby się inaczej. Wyobraź sobie, że mamy jeszcze chwilkę czasu… telefon nie dzwoni, a alarm w windzie nie odpowiada. Jesteśmy sami, wtulasz się we mnie, a ja spokojnie obejmuję Cię ramieniem.

Sięgam drugą ręką do Twojej szyi i delikatnie wsuwam palce we włosy. Zaczynam delikatnie bawić się nimi, drapać i masować opuszkami palców. Mrużysz oczy i czuję, że przytulasz się mocniej. Powoli kładziesz swoją dłoń na moim brzuchu i zaczynasz zsuwać ją w dół… ale zatrzymujesz się na pasku.

Szkoda mi Twojej sukienki, proszę abyś wstała i może usiadła jednak na moich nogach. Gdy wstajesz, przytrzymuję Cię i sam klękam przed Tobą. Stajesz nade mną w lekkim rozkroku, takim, na jaki pozwala Twoja sukienka.

Kładę ręce na Twoich łydkach i powoli zaczynam je przesuwać w górę… Patrzysz na mnie. Nie robię nic złego, nic niegrzecznego, a Ty patrzysz z pożądaniem i delikatnie rozchylasz usta.

Czekasz, co tym razem zrobię.

Wsuwam dłonie głębiej pod sukienkę, mijam koronki pończoch, mam ochotę odpiąć paski, które je trzymają… ale mijam zapięcia i wsuwam dłonie wyżej, tak, że lądują na Twoim tyłku. Ściskam go mocno, może trochę za mocno, bo słyszę Twoje lekkie syknięcie… Nie jestem przekonany, czy nie było to jednak coś przeciwnego, czy to nie brzmiało jak zaproszenie? Jak „zrób to jeszcze raz”, jak „chcę więcej”?… Sprawdzam raz jeszcze, patrząc Ci w oczy. Twoje oczy zniewalają mnie… ściskam, przygryzasz wargi i znowu to delikatnie syknięcie… jestem pewny. Chcesz więcej.

Zsuwam dłonie lekko w dół i sięgam do Twoich majtek, zaczynam delikatnie masować Twoją cipkę… chciałbym zrobić to językiem, ale Twoja wąska sukienka nie pozwala na to.

Patrzę Ci w oczy… starasz się ich nie zamknąć i patrzysz w dół. Odchylam lekko majteczki, wyjmuję dłoń, oblizuję ją i wracam. Trafiam idealnie, delikatnie dotykam Cię znowu i czuję, jaka jesteś wilgotna. Wyjmuję dłoń i jestem obezwładniony zapachem, oblizuję ją. Patrzysz na mnie i mówisz, „daj mi polizać”… nie odpowiadam, tylko wkładam ponownie dłoń, dotykam, jeden z palców lekko wślizguje się w Ciebie, widzę jak rozchylasz usta… wyjmuję dłoń i przysuwam Ci do ust.

Łapczywie oblizujesz mój palec, a na koniec go przygryzasz. Czuję nadchodzące szaleństwo i trochę martwię się o sukienkę. Tylko trochę…

Zabieram palec z Twoich ust i wracam… jedną dłoń kładę na tyłku, wciskając się lekko miedzy pośladki, a drugą delikatnie zaczynam się Tobą bawić. Czuję, jak bardzo to na Ciebie działa, jaka jesteś… tylko ta cholerna wąska sukienka…

Ściskam mocniej pośladki i zsuwam się do tyłka, zaczynam go masować, lekko dociskam palce. Bawię się Tobą wślizgując się coraz częściej i na dłużej… spinasz się i lekko chwiejesz… masz zamknięte oczy i trzymasz się mocno poręczy. Dla pewności przyciskam Cię do siebie i lekko przyśpieszam. Rozchylam zewnętrznymi palcami Twoja cipkę, i jednym środkowym zaczynam się bawić łechtaczką… widzę jak bardzo blisko jesteś. Przyśpieszam jeszcze bardziej i w ostatnim momencie odpuszczam. Widzę, jak zaczynasz czuć początek skończenia, ale to przecież nie koniec. Otwierasz oczy patrzysz na mnie i mówisz – „to nie czas na zabawy… skończ mnie!”.

To rozkaz. Nie prośba… wracam. Palcami drugiej dłoni masuję Twój tyłek i nie przyśpieszam. Powoli i konsekwentnie doprowadzam Cię na sam skraj… i dopiero wtedy zaczynam szybciej i troszeczkę mocnej ślizgać się po Twojej cipce… palce na tyłku robią to samo. Spinasz się… przytrzymuję Cię mocniej… kończysz.

Nogi Ci drżą… palce na poręczy są białe od uścisku…Masz ślicznie rozchylone usta, zamknięte oczy… i tak szybko oddychasz, a ja patrzę na Ciebie absolutnie oczarowany…

Ale to nie koniec… tylko pytanie, czy w tej windzie były kamery?… zobaczymy ;)

Rozumiesz teraz, dlaczego to ważne spotkanie jest tak nieważne i dlaczego z taką nadzieją czekałem dziś na windę? Zastanawiam się tylko, kiedy znowu uda nam się gdzieś przypadkiem… zaciąć ;)

Komentarze3 komentarze

  1. Drwal powinien dawać lekcje innym panom ;-) szkoda, że nie dostaję takich listów, tylko same „mokre smsy” :-* ale przynajmniej na wyobraźnię, użycie słów i palców;-) nie mogę narzekać:-* po takich smsach aż w podskokach wracam do domu lub napalona czekam na powrót Drwala:-*
    Piękny, seksowny, pobudzający wyobraźnię list:-*

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter