Baw się sama

12

Za chwilę padnie tutaj owiane aurą tabu słowo na M. Niektórzy mówią, że kobiety w ogóle tego nie robią. Niektórzy mówią, że robią to wszystkie laski bez wyjątku. Jak jest „naprawdę”? 

Baw się sama

Prawda jak zawsze leży gdzieś pośrodku. Znam dziewczyny tak niewinne, że wszystko poza małżeńskim seksem – najlepiej nastawionym na prokreację – traktują jako złe, niemoralne, niepotrzebne i godne pożałowania. Gdy one wzdrygają się na sam dźwięk słowa masturbacja (które szczerze mówiąc mogłoby być ładniejsze) – to ja im zwyczajnie wierzę i nie przekonuję na siłę, że rączki nie zawsze powinny leżeć na kołderce ;) Czy jednak naprawdę warto odmawiać sobie czegoś, co jest tak przyjemne, odprężające i hmm – edukacyjne?

Gdybym miała wymienić zalety płynące z zabaw z samą sobą, to wbrew pozorom nie zaczęłabym od przyjemności. Przyjemność jest oczywiście superważna, bo porządny dreszcz odczuwalny nawet w czubkach palców potrafi przegonić znad głowy nawet najczarniejsze chmury – ale jest coś ważniejszego:

Poznanie własnego ciała

– Dopóki nie wiesz, jaki dotyk sprawia Ci największą przyjemność, jakie miejsca są w Tobie najbardziej wrażliwe i gdzie sięgają granice Twojego komfortu – to nie masz szans na naprawę kosmiczny orgazm. To niestety nie działa tak, jak w 50 twarzach Grey’a (a szkoda!), że pierwszy raz kończy się potrójną eksplozją wszystkich możliwych doznań. I nie pomogą tu ani rozmowy z wewnętrzną boginią, ani wzywanie świętego Barnaby* ;)

Jak zacząć?

Spokojnie – i bez poczucia winy. I to chyba najważniejsza zasada. W pewnym bardzo niegrzecznym filmie jest bohaterka, która tak strasznie pragnie przeżyć w końcu orgazm, że dosłownie biega za nim po mieście. Ostatecznie udaje jej się po jakimś tysiącu nieudanych prób, w ostatniej scenie filmu, gdy w końcu podchodzi do tego bez stresu i napięcia. Co ważne – osiąga go sama. Nieważne w jaki sposób zaczniesz to robić, czy wybierzesz delikatne ruchy palcami czy strumień wody pod prysznicem – po prostu nie myśl o tym, że „muszę”, bo im bardziej musisz, tym mniej z tego wychodzi. Nie uda Ci się raz – trudno. Przecież nic się nie stało. Pierwsze samodzielne orgazmy bywają zresztą tak… dziwnie zaskakujące, że do końca nie wierzymy, że to się własnie stało. Ja nie wierzyłam ;) Potraktuj to jak naukę własnego ciała, która zaprocentuje kiedyś genialnym seksem.

Czy warto?

Warto. Warto wiedzieć, czego się w życiu chce – i nie warto tej wiedzy trzymać tylko dla siebie. Nie mówię oczywiście o chwaleniu się wszystkim wokół (choć niechęć do rozmów na ten temat jest delikatnie mówiąc podejrzana) – ale o rozmowach z Twoim facetem. Podobno zdanie „pokaż mi, jak to robisz” kobiety uznają w łóżku za gorsze, niż „jak leżysz na boku, to wyglądasz szczuplej” ;) Tak, to cholernie krępujące. Tak, trzeba w pół sekundy przypomnieć sobie o tym, że przecież to MÓJ FACET, więc jeśli nie z nim, to z kim? – i im szybciej nasz mózg wyłączy jakieś resztki wstydu, tym lepiej na tym wyjdziemy. Wszyscy. Przecież on nie zadaje takich pytań, bo jest zboczonym amatorem domowego porno, tylko najzwyczajniej chce wiedzieć, jak sprawić Ci przyjemność! (a nawet jeśli chce tylko popatrzeć, to co w tym złego?) Pokaż mu, a zobaczysz, że Ci się odwdzięczy ;)

*Wewnętrzna bogini i święty Barnaba to nieodłączni „przyjaciele” seksualnych uniesień Anastasii, bohaterki 50 twarzy Grey’a ;)

Komentarze12 komentarzy

  1. Szczerze nie wiem czego kobiety się wstydzą, jeśli chodzi o zrobienie sobie samej dobrze. Trochę przerażają mnie te wszystkie tematu tabu wśród kobiet. A to przecież takie wszystko proste :)
    Uświadom sobie, że jesteś kobietą i jesteś piękna. A kobieta przeżywająca orgazm jest jeszcze piękniejsza :)
    A jeśli nie poznasz swojego ciała pierwsza to kto ma to zrobić za Ciebie? :)
    Pozdrawiam wszystkie piękności :D
    Ruda :)

  2. Też macie tak, że jeśli już bawcie się ze sobą same, to po kilku chwilach przyjemność jest zbyt wielka, i nie możecie same kontynuować? Ja tak mam, że jeśli już to robię to musze to robić delikatnie, jeśli chcę dużej, ale i tak po kilku chwilach to uczucie jest tak silne, że sama po prostu nie daję rady i muszę przerwać – tu by się przydała chyba druga osoba, która będzie kontynuować gdy my nie mamy już siły :) robie to raczej rzadko, kiedy już serio potrzebuję, ale nie uważam tego za coś złego… W końcu gdyby było to coś złego, to po co nam łechtaczka? Zamiast przyjemności czułybyśmy ból :)

    • Alicja

      Też mam czasem to uczucie „bólu nie do przejścia” – wtedy po prostu maksymalnie zwalniam… ;) Z tym, że Drwal maksymalnie mnie rozpuścił i masturbacja zdarza mi się sporadycznie, gdy on mnie na nią nakręca… ;)

  3. Kurczeee, a ja mimo wolnie uciekam przed reka/prusznicem etc i zaczynam sie sie smiac… to znak ze juz? Nigdy nie wiem a zawsze mam moment ze „uciekam ” i laskocza mnie dalsze dzialania mimo ze nie czuje spelnienia… nadal brakuje mi tego BUM

  4. Witam . mam 25 lat i jak to ujać … partnera do sexu. (wyłącznie do tego) problem polega na tym że nie miałam nigdy orgazmu z męszczyzną. zadnym a miałam ich kilku. sama siebie często zadobalam. ale nie przez penetracje. nie wiem czy jest coś ze mną nie tak? sex nie trwa krótko ale po dłuższym czasie czuję jak by znudzenie pomimo różnych pozycji i tępa. czy to możliwe ze jestem jakś dysfunkcyjna? POzdrawiam Iwona es

  5. Zanim zaczęłam spotykać się ze swoim mężczyzną często zabawiałam się sama i zawsze umiałam dojść do finiszu. Ale odkąd uprawiam sex (także zabawy palcami) z moim chłopakiem to nie potrafię się sama zadowolić… niby powinnam się cieszyć, że On robi to lepiej ode mnie i zna mnie na tyle dobrze, że potrafi doprowadzić do końca w najmniej oczekiwanym momencie, ale niestety nie mieszkamy razem co powoduje, że kochamy się rzadko (albo nie tak często jakbym tego chciała) więc frustruje mnie to, że już sama nie umiem się zaspokoić…

  6. Oczywiście ze TAK! Dziś dodałam jeszcze robienie sobie fotek, o które prosił mnie mąż na delegacji – och jak to nakręca…

  7. A ja uwielbiam się masturbowac i robie to przeważnie kiedy mój mężczyzna na to patrzy. Uwielbiam ten błysk w jego oczach kiedy sięga ręką by zacząć zabawę. Tak bardzo nie kręci jego lubierzne spojrzenie, że często skupiam się na nim, a nie na sobie. Tak samo Lubie patrzeć na niego jak on na mnie i nie widzę w tym nic złego. A moim zdaniem te wszystkie cnotki niewydymki mają więcej za uszami niż my te które się tego nie wstydzą i jak ludzie o tym rozmawiaja. Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter