Bielizna… do zlizania

3

Dreszczyk emocji, nawet gdy zachowujesz kamienną twarz. Ta lekka niepewność, nawet gdy wydaje Ci się, że znasz zawartość. Powolne rozpakowywanie… niespodzianki lub prezentu otrzymanego z dowolnej okazji, czy nie jest to jest ta najprzyjemniejsza część całego wieczoru? Przyjemna niepewność… niespodzianka.

Mówiąc o prezentach, muszę zdradzić, że nigdy nie przywiązywałem wagi do tego, jak coś jest zapakowane. Bardziej liczył się gest… Nie dbałem o papier, kokardki, liściki… no dobrze, o liściki czasami dbałem ;). Ale reszta z mojego punktu widzenia była tylko zbędną makulaturą. Alicja wręcz przeciwnie. Gdy czasami z jakiejś okazji otrzymuję od niej drobny upominek, albo gdy mam go wyłowić np w okresie świąt wśród sterty innych… trafiam perfekcyjnie. Nikt tak jak ona nie potrafi zadbać o właściwe opakowanie. Idealnie dobrane kolorystycznie tasiemki, wszystkie zawiązane, przycięte i podkręcone symetrycznie, doskonale odnajdujące swoje miejsce i przeznaczenie. Nierzadko, gdy jest to spodziewany prezent, samo opakowanie, pudełeczko, kartonik czy nawet liścik stanowi bonus podnoszący wartość zawartości wielokrotnie… Muszę przyznać, że zawsze mi strasznie trudno rozstać się z jej pudełeczkami, kokardkami, kartonikami i tak zbieram je… i trzymam w tych kobiecych wyczynach sztuki pakowania całkiem niekobiece rzeczy… ;)

Alicja dba o takie szczegóły. I to jest własnie bardzo kobiece… takie małe dopracowane drobiazgi, niezauważalne do czasu gdy zaczniesz się zastanawiać – jak Ona to zrobiła? No właśnie – jak? To nie jest niepotrzebne układanie i dopieszczenie, raczej zmysł podobny do zmysłu rzeźbiarza, który wie gdzie dotknąć i co zrobić, aby wydobyć kształt jaki zawsze tam był…  Idealna kokardka, koronka, podwiązka…

Kobieta w bieliźnie to właśnie taki prezent… Jako facet patrzysz i nie wiesz, czy rozpakować, czy pocieszyć się jeszcze perfekcją i tylko pooglądać. Odwieczny dylemat. Obie czynności są bardzo przyjemne, zwłaszcza gdy masz świadomość, że ta kobieca perfekcja, ten idealny dobór, to dopasowanie wszystkich wstążek i kokardek jest dla Ciebie…

Aby nie było łatwo, zdarza się, że Twoja Pani powie że to opakowanie, wcale nie jest po to, aby Ciebie uwieść, a raczej po to aby ona poczuła się bardzo kobieco… Jak zatem wyjaśnić to, co robi z bielizną Alicja? Np siada, niby skupiona na jakieś książce czy notatkach, zakłada nogę na nogę, niby zatapia się w pracy, ale jej stopa lekko się porusza, jej spódniczka lekko podciąga i odsłania koronkę pończochy… by po kilku chwilach błysnąć sugestywnym cieniem podwiązki… robi to nieświadomie? ;)… nie Alicja. Ona wie, że to widzę i wie, że przyglądam się jej. Właśnie zaczyna się przedstawienie.

Odkładam swoje sprawy na bok i koncertuję się na niej. Śledzę każdy jej ruch. Ona nadal pozostaje skupiona na swoich notatkach. Przegląda je uważnie, coś dopisuje, przekłada. Ma na sobie ulubioną spódnicę, luźną bluzkę i… właśnie zauważam delikatne ramiączko jej stanika, które też zupełnie „przypadkiem” znalazło się właśnie w tym miejscu. Emocje rosną, nie mogę oderwać do niej wzroku… Gdyby to był mecz, byłyby to ostatnie sekundy na pójście po piwo i chipsy… I wtedy właśnie zerka na mnie spokojnie, lekko się uśmiechając i wkładając zadziornie ołówek do ust.

Bielizna do zlizania

Przyglądam się jej jakbym właśnie otrzymał wymarzony prezent. Właśnie dotarło do mnie, że ona usiadała naprzeciw z premedytacją. Wyzywająco nie zwracała na mnie uwagi, jednocześnie zaznaczając swoją obecność, epatując tą swoją dyskretną kobiecością. Przyglądam się jej uważnie i mimo, że jest to jej „zwykły” strój, w jakim widziałem ją wielokrotnie, wszystko pasuje idealnie. Wpadające w ciemne brązy odcienie pończochy, idealnie podciągnięte na wysokość spódniczki tak, aby przypadkowo można było zasugerować, że dalej jest delikatna koronka… Spódnica wyznacza granicę… tymczasową granicę. Wyżej zaczyna się jasna bluzka, niedopięta i bardzo kobieco rozchylona, tak na granicy… uruchamiająca wyobraźnię. Ma podwinięte rękawy, wysoko upięte włosy, kolczyki, delikatny makijaż… gdyby nie te drobne ślady, czyli zbyt mocno rozpięta bluzka, trochę za krótka spódniczka, mógłbym pomyśleć, że własnie wróciła z pracy. Alicja uwodziła… uwodziła poszlakami, sugestią, niedopowiedzeniem i iluzoryczną obietnicą… i robiła to perfekcyjnie.

Odkłada notatki i patrzy mi w oczy, czas powoli zwalnia. Pożeram ją wzrokiem. To taki moment, gdy przypominamy sobie o sobie… zaczyna się odliczanie. Ostatnie chwile przed wielkim przedstawieniem. Dyrygent w tym przedstawieniu nerwowo sprawdza dopiski na marginesie swojej uwertury, skrzypek poprawia muszkę. Widzowie milkną… gasną światła… A my patrzymy sobie w oczy. Czas przestał płynąć… czekamy na kurtynę.

Alicja powoli kładzie dłoń na spódnicy, cały czas patrzy mi w oczy. Mam dylemat – czy podążyć za dłonią czy nadal tonąć w jej spojrzeniu… lekko przesuwa dłoń w górę odsłaniając zapięcie podwiązki – jednak miałem rację… męska intuicja. Co do damskiej bielizny faceci taką czasami miewają. Może nie znamy się zbyt dobrze na rozmiarach, obwodach i innych drobiazgach, ale raczej wiemy co oznacza aksamitny połysk podwiązki.

Dłoń wędruje powoli do góry, tymczasem jej usta uśmiechają się i widzę w tym uśmiechu mieszankę dzikich żądz, trochę samozachwytu, jakąś formę dumy i co ważne… dużego zadowolenia z powodu atencji – mojej całkowicie przywiązanej do niej uwagi. Wiem, że wie, że szkoda mi nawet mrugnąć okiem, aby nie stracić nawet drobinki tego obrazka.

Jej dłoń nie zatrzymuje się. Spódnica jest już nieprzyzwoicie wysoko, w tym czasie ona zdejmuje nogę i stawiając stopę na ziemi, zaczyna równie powoli rozsuwać kolana. Gdybym był badaczem, pewnie szukałbym zależności między tym powolnym zakończeniem a burzliwym i namiętnym finałem… ale zamiast naukowego zacięcia mam doświadczenie i wiem, że powolny taniec nie zawsze musi się kończyć szybkim tempem i ledwo łapanym oddechem. Ten brak reguł i zasad powoduje, że każde takie przedstawienie to nowa zagadka, bez schematów… szukanie wzorców nie ma zatem sensu…

Zatrzymuje się. Opuszcza spódniczkę. Spogląda na mnie poważnie, ale gdzieś w głębi tego spojrzenia czai się nadal rozbawienie. Czyżbym przeskrobał, czy zrobiłem coś nie tak? Nie ruszałem się, tylko patrzyłem… Alicja nie wytrzymuje – „Długo jeszcze będę…” nie kończy bo w tym samym czasie wstaję i jestem przed nią.

Klękam przed nią, z lekkim oporem rozsuwam jej nogi, a potem kładę ręce na jej spódnicy. Nie patrzę już w jej oczy, Ona też już tego nie oczekuje. Moje dłonie trafiają na miejsce, gdzie jeszcze kilka sekund temu były jej dłonie. Tym samym powolnym tempem, siedząc miedzy jej nogami, podciągam materiał do góry. Powoli przyglądam się odsłanianemu obrazkowi. Krawędź spódnicy mija koronkę pończoch, zaczyna odsłaniać zapięcie podwiązek. Nie przestaję poruszać, odsłaniać… Perwersyjnie przyglądam się jej. To mój prezent. Będę go odpakowywał tak długo, jak długo będę chciał…

Podciągam jej spódnicę tak wysoko, aż widzę krawędź majteczek. Tyle mi na razie wystarczy. Przestaję bawić się jej spódnicą i wkładam dłoń pod nią. Chcę ją poznawać powoli, jeden zmysł po drugim. Oczy są zbyt drapieżne, zacznę więc od dotyku. Wsuwam dłoń coraz głębiej, dotykam koronki, mijam ją i delektuje się tym momentem, gdy moje palce trafiają na skórę. Jest przyjemnie miękka, delikatniejsza niż koronka. Sugestywnie obiecuje Jej ciepło. Wiem jak pachnie, ale na zapach przyjdzie czas. Moja dłoń posuwa się w górę, druga zaczyna wspinać się po jej bluzce. Tutaj wykazuję się mniejszą finezją – chcę rozpiąć, chcę zobaczyć…

Alicja nie patrzy mi w oczy. Patrzy na moje ręce. Na dłonie, które centymetr po centymetrze zaczynają ją zniewalać. Chcę to przyśpieszyć. Łapię za guziki bluzki i chcę je rozpiąć. Chwytam ją za dłonie i odkładam na boki. Sam zajmuję się guzikami bluzki. Patrzę na jej śliczną twarz. Ona skupiona jest na moich dłoniach. Odpinam pierwszy guzik, rozsuwam bluzkę i całuję jej skórę,… drugi guzik  i znowu całuję… trzeci… i moje dłonie rozsuwają rozpiętą bluzkę. Kładę je na jej brzuchu i przesuwam do góry. Trafiam na stanik, sugestywnie przezroczysty. Walczę ze sobą… chciałbym go zdjąć… ale to jak odwiązanie idealnie zawiązanej kokardki… Dotykam jej piersi, reagują prawie natychmiast. Czuję jak twardnieją jej sutki. Patrzy na moje dłonie. Lekko je ściskam. Pięknie się poddają. Poznają mnie nawet przez tą piękną zasłonę.

Ściskam obie mocniej i zamakam pięść, pozwalając wyślizgnąć się im, aby w ostatnim momencie chwycić mocniej sutki przez koronkowy stanik. Lekko je obracam. Czuję jak bardzo twardnieją… chcę je polizać, ale szkoda mi tego widoku. Alicja nie odrywa wzorku od moich dłoni. Rozchyla usta, jej oczy błyszczą. Jest podniecona, a nawet jej jeszcze nie pocałowałem…

Pochylam się i zaczynam lizać jej sutki przez stanik. Zaczynam długimi liźnięciami, bardziej żeby lekko zmoczyć materiał, żeby potem było mi łatwiej wyłowić jej cudowne piersi ustami… przygryźć zębami. Zaledwie kilka liźnięć i słyszę jak Alicja wzdycha, tak delikatnie… wiem co to znaczy. Nie chce mi pokazać jak bardzo na nią to działa…. czas zatem na coś mocniejszego. Pomagam sobie dłoniami, lekko ściskając jej piersi. Jej sutki są twarde i nabrzmiałe. Proszą o wolność… której nie chcę jej dać. Zaczynam lizać mocniej raz jeden raz drugi. Gdy zajmuję się jednym drugiego drażnię palcami… Zaczynam je podgryzać, Alicja reaguje natychmiast. Słysze jak wstrzymuje oddech a potem wzdycha gdy powoli… równie powoli osuwając się w rozkosz. Spoglądam na jej twarz, przymyka oczy i mimowolnie kładzie swoje dłonie na moich ramionach. Wbija w nie lekko paznokcie. Wracam do lizania… jej sutki odpowiadają natychmiast…

Mógłbym tak długo, ale niżej przerwałem równie ważne przedstawienie. Ściskam jej piersi, ale zaczynam zsuwać się językiem coraz niżej. Długim pociągnięciem w dół, poprzez pępek docieram do spódniczki, która cały czas tam jest. Puszczam jej piersi i w ślad z językiem zsuwam je niżej, wzdłuż bioder, wzdłuż ud, które przesuwając w dół lekko ściskam. Mijam kolana, lekko je rozszerzając, mijam jej łydki i docieram do kostek, potem kładę swoje palce na jej stopach, wkładając swoje palce pomiędzy palce jej stóp. Pończochy bronią dostępu, ale przyjemy chłód i śliski materiał powoduje, że chcę tam zostać…

W tym czasie zębami podnoszę spódnicę. Nie ma już czasu na subtelne zabawy. Moje dłonie powoli wracają do góry. Cieszę się jej smukłymi nogami. Są absolutną esencją seksowności. Kobiecy kształt którym nie mogę się nasycić… jednak nie nogami miałem się zajmować… Alicja wie, co za chwilę się stanie, lekko obsuwa się na kanapie… oczekuje pewnie, że zedrę jej majteczki jednym ruchem, albo może będę prosił żeby je zdjęła… nie Moja Droga… tym razem to Ty będziesz mnie błagać, abym pozwolił Ci je zdjąć…

Czas na zmysł zapachu i smaku, reszta zmysłów niech również ucztuje… odsuwam jej spódnicę i widzę delikatne koronkowe majteczki – i podobny pas. Wszystko to taki idealnie zapakowany prezent…Każda wstążeczka ma swoje miejsce. Pozostawia małe niedowiedzenie. Pozwala działać wyobraźni lekko zdradzając zawartość… Zapowiadając rozkosz. Taka bielizna na kobiecie jest skrajnie podniecająca… nie tylko dla faceta.

Alicja wraca i zaczyna mnie obserwować, lekko dochodzi do siebie i spod półprzymkniętych oczu znowu wodzi za moimi dłoniami, ale to nie dłonie zagrają teraz pierwsze skrzypce… Drogi drygniecie, czy uwertura jest już gotowa? Zatem czas na finał…

Zaczynam ją lizać… zaczynam od krawędzi pończoch. Drogę w górę wyznaczają mi podwiązki. Trzymam się ich nonszalancko, nie bojąc się, że spadnę w przepaść… liżę delikatnie… liżę mocniej, całuję, podgryzam,… a potem aby ukoić efekt mojej żądzy i ostrych zębów, znowu liżę to miejsce… posuwam się powoli… mijam majteczki zaczepiając za nie za mocno nosem, wciągając przy tym głośno powietrze… Alicja w tym samym czasie wzdycha, myśli że już się nie zajmę poważnie… ale każdy dobry utwór potrzebuje kilku zwrotów akcji… uwertura trwa… czas rozgrzać kolejną sekcję…

Zmieniam kierunek, schodzę coraz niżej. Alicja chce więcej, mocniej rozkłada nogi… ja tylko liżę… na finał przyjdzie czas… Zaczynam krążyć coraz bliżej jej majteczek… zahaczam je czasami nosem, czasami językiem… coraz częściej… aż zostają tylko one…

Od jej cipki dzieli mnie tylko delikatna koronka. Układ idealny… prawie idealny. Doskonale zapakowany prezent… idealne kokardki, koronki, Alicja rozpływająca się w rozkoszy…  i mój język, który zaczyna lizać jej majteczki. Robię to samo co z piersiami.. Długie liźnięcia. Lekka pomoc palców. Z premedytacją nie odsuwam ich na bok. Zostają tam.

Alicja zaczyna odpływać. Jej palce wbijają mi się w plecy. Przyciska moją głowę coraz mocniej, mam lizać mocniej… zaczynam używać zębów. Języka i palców… jej majteczki robią się bardzo wilgotne, czuję jej zapach… czuję jak bardzo jest podniecona… i czuję jej rosnącą frustrację, że nie chcę pozbyć się tego skrawka koronki… ale on idealnie tam pasuje. Wygląda obłędnie… zaczynam lizać mocniej…  Alicja wbija we mnie swoje paznokcie…

Może jednak przyszedł czas na rozpakowanie prezentu… skoro prezent sam chce być rozpakowany?

 

Komentarze3 komentarze

  1. Jajko na twardo z pochwy.

    Poważnie mówię. Kiedyś był taki japoński film (żadne porno i nie było tam dosłowności).
    Tak, teraz to szokuje, bo smaki i zapachy muszą być wystylizowane. Nie muszą.
    Większość ludzi lubi jajko.

    Jak pożądam, kocham, to jem jajko – bo wolę bez tradycyjnego talerza.

    • Twój komentarz jest conajmiej dziwny, a nie szokujący.
      Może w ogóle byś zupę w pochwie gotował? Jak pożądasz, kochasz, to gotujesz zupę a potem ją zjadasz – bo wolę bez tradycyjnego garnka.

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter