Była z nim, bo był jak światło – Kusiciel

10

Miałem w życiu wiele kobiet, zbyt wiele by je wszystkie tu wymienić. Zresztą większości z nich i tak nie pamiętam, a gdybym pamiętał to i tak nie chciałbym o nich pisać. Teraz w moim życiu jest Ona. Powinienem żałować że ją poznałem, lecz nie żałuję. Powinienem zapomnieć, a rozpamiętuję smak jej niebezpiecznie czerwonych ust, dotyk niecierpliwych dłoni, zapach jej podniecenia i to jak trudno było mi przy niej trzymać moją zachłanność na wodzy. Powinienem zapomnieć, a jestem opętany. Opętany pomimo tego, że obdarowywała mnie jedynie kłamstwami, że zniszczyła mój świat, że podjęła za mnie decyzję, że odebrała mi wszystko. Więcej niż wiedziałem że mam. Kiedyś łączyło nas wiele, dzisiaj łączą nas tylko sekrety. Do teraz wiedzieliśmy o nich tylko ona i ja. Do teraz.

A.J. Gabryel, Kusiciel

Bardzo długo broniłam się przed tą książką. Przymierzałam się i odkładałam, otwierałam ją i zaraz wątpiłam – a ona jak bumerang powracała w waszych komentarzach. Powód mojej niechęci był prozaiczny, po prostu dwie poprzednie książki tego autora były słabe, sztuczne, pretensjonalne. Nie wiem co jest kuszącego w kreowaniu się na męską prostytutkę czy nałogowego podrywacza – ani to seksowne, ani intrygujące, ani szczególnie ambitne. Gdy jednak konsekwentnie sugerujecie mi jakiś temat – zwyczajnie poddaje się urokowi waszych sugestii ;) I w ten oto sposób otworzyłam wreszcie Kusiciela.

Kusiciel

O czym jest ta książka?

O mężczyźnie, który spotyka kobietę. I to właściwie zamyka nasz prolog ;)

Oboje nie mają imion, nie mają szczególnych cech charakterystycznych, mogą być właściwie każdym i każdą. O nim wiemy tyle, że prowadził hulaszczy tryb życia, aż spotkał Ją i z miejsca stracił głowę. Czyli mówiąc nieco bardziej dosadnie: zwykle bzykał co się tylko dało, a dla niej zdobył się na akt niemal heroiczny, czyli zadeklarowaną wierność jednej kobiecie. Wiem, że się wam teraz narażam, ale spójrzmy prawdzie w oczy: czy to naprawdę dobry materiał na kochanka idealnego? Tacy goście powinni mieć przy sobie kartę szczepień. I szczepień swoich partnerek. I ich partnerów.

O niej wiemy tyle, że jest nimfomanką”zbyt ładną, zbyt kruchą, zbyt blond, by nazwać ją piękną (..) wygląda jak dziewica i dziwka zarazem” – czyli jest w sumie nijaka. Wiemy też, że jest przedmiotem czci i obsesji Kusiciela oraz że ma jedną istotną zaletę: może się bzykać na okrągło, bez większej różnicy z kim to robi.

To, co łączy naszych szalenie nijakich bohaterów w zasadzie trudno nazwać miłością. To opętanie, obsesyjne pożądanie, toksyczne pragnienie bezwzględnej wyłączności – wszystko podszyte jednak tragicznym niespełnieniem.

Co jest największą zaletą tej książki?

Po pierwsze: język. Choć większość narracji dostajemy w formie monologu mężczyzny, a tematem jakby nie było jest w dużej mierze seks, to język książki jest bardzo dopracowany, wyważony, momentami wręcz poetycki. Lektury spod szyldu erotyka mają zwykle tę słabość, że znajdujemy w nich koszmarki typu: „była najpiękniejszą kobietą jaką widziałem, miała piękne usta i piękne oczy i piękne w ogóle wszystko”- bo ludziom się wydaje, że skoro w zapowiedziach znajduje się słowo „seks”, to książka i tak się sprzeda. Tymczasem Gabryel, jakkolwiek nieraz sztuczny, rzeczywiście potrafi pisać. Popatrzcie zresztą na ten tekst:

Ktoś, kto jej nigdy nie spotkał, poprosił mnie kiedyś, bym opisał ją jednym słowem. Pamiętam, co odpowiedziałem wtedy i dzisiaj powiedziałbym to samo. Jest duszna. Bardzo ciężko mi się oddycha w jej towarzystwie, od samego początku.

Po drugie: pomysł na fabułę. Pomysł, bo niestety autor poszedł na łatwiznę i zamiast pięknie poprowadzić wymyślone przez siebie wątki, zredukował wszystko do wydarzeń w głowach bohaterów. Wszystko rozgrywa się w umysłach i jest oczywiście zręcznie zaplanowanym trikiem, mówiącym nam o dwóch rzeczach: książka jest pisana pod kobiety a czytając ją mamy się roztkliwiać nad emocjonalnością naszego bohatera. Sądząc po reakcjach – nabrało się na to całkiem sporo osób.

Mimo wszystko potrafię uwierzyć narratorowi, akcja bywa wciągająca, a realizm niektórych scen poraża. Bardzo na plus.

Po trzecie: seks, czyli pięknie opisane sceny erotyczne. I tu nie mam ani podstaw, ani zamiaru, ani nawet ochoty na to, by się do czegokolwiek przyczepić.

Co jest jej największą wadą?

Przez to nagromadzenie lirycznych analiz, ciągłe podkreślanie, że bohater jest piękny, powabny, kuszący i w ogóle naj oraz rozpaczliwe podkreślanie beznadziei własnego położenia (stary, a kto ci się kazał w to pchać?) tytułowy Kusiciel wiele traci na męskości. Momentami jest taką nieporadną cipcią, niewiedzącą czego właściwie chce od siebie, od niej i od życia w ogóle.

Drugą z wad jest pretensjonalność niektórych dialogów, takich jak ten poprzedzający scenę gwałtu. Bo jest tam taka scena, choć jak pewnie widzicie staram się nie zdradzać zbyt wielu szczegółów.

Ile seksu jest w tej książce?

I to zaskoczyło mnie najbardziej! ;) W zasadzie cały Kusiciel jest przesiąknięty seksem, ale typowych scen erotycznych (czyli realnego seksu, a nie fantazji) nie ma w nim wcale za dużo. Nie mogę jednak nie napisać, że konstrukcja tych scen jest bliska perfekcji – i to najjaśniejsze punkty tej książki.

Seks w Kusicielu nie ma nic wspólnego z tym z 50 twarzy Grey’a, gdzie mieliśmy milion powtórzeń, a wszystko rozgrywało się na dwóch stronach. Gabryel się nie spieszy, dokładnie buduje napięcie, zaczyna powoli, przyspiesza, potem przerywa, wraca, zwalnia… Jego seks jest taki, jaki powinien być. Zresztą… oceńcie sami, dam wam fragment sceny w tramwaju (czyli seks pod kurtką):

Wydaje mi się, że moje palce drżą, gdy odgarniam materiał, ale to z pewnością jest tylko złudzenie. Pierwszy kontakt. Tłumię w sobie jęk. Moje serce przyśpiesza. Słyszę, jak głęboko wdycha powietrze. Miałem rację: jest śliska, gładka i perfekcyjna. Mój palec przesuwa się do góry. Zahacza o łechtaczkę. Ona nie tłumi jęku. Nie jest to głośny jęk i wątpię, że ktoś poza mną jest w stanie go usłyszeć. Znowu zjeżdżam w dół wzdłuż jej pęknięcia, docieram do dziurki i powoli, powoli wkładam w nią palec. Wilgoć i gładkość z każdej strony. Serce znowu przyśpiesza. (…)

Lekko porusza biodrami, tak lekko, że ruch ten czuję tylko na palcu. Chciałbym ją widzieć, chciałbym poczuć jej zapach, zlizać go spomiędzy jej warg. Serce się rozpędza, choć przed chwilą byłem pewny, że szybciej już bić nie może. Namierzam na ślepo, lecz idealnie. Czubek penisa nagle staje się chłodny od jej wilgoci, wypycham biodra, wchodzę w nią głębiej. Nieco głębiej – jest zbyt ciasna na szybką penetrację. Na szczęście jest też wilgotna, bardziej niż wilgotna. Mokra. Milimetr po milimetrze przedostaję się głębiej. Wolno, wolniej, do tej granicy, za którą jest już tylko bezruch. Lecz mimo tej nieśpieszności chłód znika, zastępuje go ciepło. Gorąco. Tętniące gorąco.

Jej palce ściskają moje uda, wbijają w nie paznokcie. Chciałbym nie mieć na sobie jeansów, chciałbym czuć ostrość jej paznokci.

Jeśli lubicie erotyki, nie będziecie zawiedzeni.

 

Komentarze10 komentarzy

  1. uwielbiam Was czytać, co prawda większość rzeczy, o których piszecie już znam i wypróbowałam, ale zawsze warto poznać inny punkt widzenia, poszukać inspiracji, albo chociaż zobaczyć, że nie jestem jakaś dziwna i odosobniona w swoich upodobaniach! :) a co do upodobań, myślę, że mamy dość podobne ;) uwielbiam ostry, perfersyjny seks, choć momentami czułam się z tego powodu jakby… winna i mnie samą dziwiło to, co może mnie podniecać i dlaczego. bo skąd to się bierze, dlaczego uległość podnieca? nie rozumiem tego, ale pomału zaczynam akceptować i tutaj pojawia się problem – jestem raczej osobą, która wszystko musi „przetrawić”, do nowych rzeczy zabieram się z dystansem, choć ostatecznie wszystkiego chętnie próbuję, ale potrzebuję po prostu czasu, bo jestem bardzo wstydliwa i mam jakieś bezsensowne opory. i usłyszałam od swojego faceta, że zachowuję się jak niedoświadczona gówniara, nie powiem, żeby to było miłe… jakieś rady? :(

    • Alicja

      Misia, szczerze przyznam, że nie do końca rozumiem to, co napisałaś. Najpierw piszesz, że uwielbiasz ostry, perwersyjny seks, a potem, że jesteś bardzo wstydliwa i zachowujesz się „jak niedoświadczona gówniara”. Pierwsza część Twojego komentarza trochę przeczy drugiej. Kobieta musi dojrzeć do pełnej swobody w łóżku, musi odkryć siebie i swoje preferencje – dopiero wtedy pozbędzie się wstydu i zacznie cieszyć się seksem. Nie wiem co mam Ci poradzić, może z tym uwielbianiem to nie do końca tak u Ciebie jest…?

      • może problem tkwi w tym, że to jest dość świeży związek? a ja lubię takie rzeczy, gdy się już do nich przekonam, a wstydliwa jestem na początku, przy „pierwszych razach” z nową osobą. i także jeśli chodzi o rozmowy na przykład na temat własnych preferencji. nie wiem, jak z tym walczyć.

  2. A ja ci bardzo dziękuję za wzmiankę o gwałcie, bo zabierałam się za tą książkę już dłuższy czas, ale nienawidzę książek w którym miejsce ma scena gwałtu. Więc pewnie bym nią rzuciła przez długość pokoju i bym się nieźle wkurzyła. A szkoda bo urywki książki które zaprezentowałaś są bardzo kuszące:) pozdrawiam

    • Alicja

      Beato, nie ma za co. Ten gwałt mnie szczerze mówiąc bardzo zirytował, bo… został usprawiedliwiony przez narratora. Scena wygląda tak, że zezłoszczony Kusiciel pod koniec kłótni czuje, że mu stoi i postanawia ukarać dziewczynę. Wbija się więc w nią, choć czuje, że jest sucha – i że przy okazji wierzga i okłada go pięściami. No ale przecież mu wolno, bo to prawie jak „dziki seks”. Żenujące są jego refleksje po – a więc najpierw dochodzi do niego, że zgwałcił kobietę, a potem stwierdza: „podobało mi się. co będzie jak znowu będę miał na to ochotę?”. Powiedzieć o tym, że taka postawa, konstrukcja bohatera i w ogóle projekcja kogoś, kto aspiruje do miana kochanka roku jest dnem dna, to nie powiedzieć nic.

  3. Książka, którą trzeba przeczytać. Niezwykle życiowa o miłości – tak właśnie o miłości o poszukiwaniu bliskości. O wyborach, decyzjach, które zmieniają nasze życie. Utkwi mi w pamięci. W swoim życiu też miałam taką „miłość”, którą się wspomina, do której wiecznie się wraca.

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter