Chcesz ostrego seksu? to go sobie weź

0

Drogie Panie – bo to do nas przede wszystkim kieruje ten tekst. Pomimo naszej chwilowej nieobecności i maksymalnym skupieniu na… sobie samych, z pasją czytamy wasze wszystkie wiadomości – i przeżywamy je z jeszcze większą intensywnością niż kiedyś. Łączymy się z wami w sentymentalnych zachwytach nad siłą miłości (i porządnego seksu!), klniemy na dupków niszczących wasze poczucie wartości, zastanawiamy się co zrobić, by nudę zastąpiły motylki w brzuchu. Doradzamy wam najlepiej jak umiemy, a gdy nie umiemy – szukamy porad osób mądrzejszych od siebie.

Jest jednak jeden taki problem, przy którym zamiast się wzruszać, wkurzam się i autentycznie mam ochotę zabrać każdą z was na babski wieczór z winem ;) O czym mowa? o mailu takim jakim ten, cytowany tu za zgodą autorki:

Droga Alicjo,

Proszę pomóż mi bo już nie wiem co mam robić ze swoim związkiem :( bardzo chciałabym spróbować z moim mężem ostrzejszego seksu, a zgaszone światło i „misjonarz” to chyba szczyt naszych możliwości. Próbowałam jakoś sugerować, zachęcać, rozmawiać się trochę wstydzę bo on chyba się wstydzi bardziej niż ja, ale wszystko na nic. Im bardziej kombinuję, tym jest gorzej :(

… i tak dalej, i tak dalej. Pisałam już kiedyś o tym, że rozwiązywanie problemów łóżkowych zaczynamy od szczerej rozmowy. Gdy rozmowa jest już za nami – albo gdy dialog nam się nie klei – przechodzimy do subtelnej zachęty, kuszenia i dwuznacznych, pikantnych sygnałów. Może się jednak zdarzyć tak, że mamy w domu prawdziwego mnicha, wychowanego w poczuciu wstydu, skromności i emocjonalnej oziębłości – i że ten mnich co noc kona od wewnętrznej żądzy, jednak nie jest w stanie wykonać pierwszego kroku. Fantazje – tak, działanie – nie. Mnich może się wstydzić, bać ośmieszenia, krępować zerowym doświadczeniem albo obawiać rozczarowania. I taki oto mnich potrzebuję naszej czułej opieki, wyrażonej zdecydowanym, namiętnym i bezkompromisowym seksem.

Chcesz ostrego seksu to go sobie weź

I to wcale nie musi być perfekcyjny teatrzyk, choć koronkowa bielizna, pończochy i szpilki są zawsze miłym akcentem każdej porządnej sypialni ;) Nie musisz robić dla niego striptizu, uwodzić przez cały dzień podwiązkami, zapalać świeczek czy dusić w winie afrodyzjaków. Przygotuj sobie grunt, by mnich nie zszedł z tego świata na zawał (a więc sugestywne esemesy i prośba, by się oszczędzał przez cały dzień, bo noc będzie długa i męcząca), może jednak pomyśl o tej bieliźnie (bo przyduży szlafrok i kapcie mogą nieco utrudniać erekcję), a gdy już wybije godzina zero – weź to, na co masz ochotę. Rozbierz go zdecydowanym ruchem, w międzyczasie zrzucając nieco swoich ciuchów, zafunduj mu szybki seks oralny – ale tylko taki, by doprowadzić go na skraj emocji – a potem poujeżdżaj swojego pana mnicha tak, by dosłownie spłonął mu habit – w taki sposób, na jaki tylko będziesz miała ochotę. Nieco egoistycznie, jakby chodziło Ci wyłącznie o Twój orgazm.

Ja na przykład na samą myśl o spełnianiu własnych zachcianek mam ochotę przerwać Drwalowi to, co właśnie robi, rozszarpać mu jeansy, polizać główkę jego boskiego kut…  to znaczy penisa ;) lizać go z pasją do momentu, aż Drwal nabierze ochoty na finał, a potem nadziać się ostro, aż poczuję lekki ból, doprowadzić się do pierwszej granicy orgazmu, wysunąć się i lekko zmienić pozycję i…. zmusić go, by skończył w moim tyłku. O tak – oralny wstęp, ostre spotkanie z cipką i analny finał – brzmi jak idealny zestaw dla mnicha ;)

Nie chodzi oczywiście o to, by na siłę uszczęśliwiać biednych misjonarzy, pokazując im fajerwerki zarezerwowane dla niegrzecznych chłopców. Chodzi o przełamanie w sobie bariery, przez którą wolimy pisać smętne maile i odgarniać pajęczynę z cipki – zamiast po prostu sięgnąć po to, na co mamy ochotę. A co jeśli jemu się nie spodoba? Albo jeśli on naprawdę nie jest zainteresowany seksem innym niż ten sprawdzony? Cóż, przynajmniej będziesz wiedzieć, że spróbowałaś – i że pora zastanowić się nad waszym dopasowaniem łóżkowym. Póki co jednak – spróbuj. Bo jak mawiają nasze babcie:

lepiej zgrzeszyć i żałować, niż żałować, że się nie zgrzeszyło!

 

 

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter