Chłodny smak tęsknoty

9

Mówi się, że człowiek doskonale zapamiętuje smaki i zapachy, trochę gorzej obrazy, najgorzej słowa… to oczywiście pewne nadużycie, głównie dlatego, że czas potrafi zmienić wszystko, potrafi wywrócić i poprzekładać słowa, myśli, smaki, zbudować z nich inną historię. Są jednak pewne wspomnienia nieoczywiste, które potrafią przywołać uczucia, a nie obrazy. Takie kotwice myśli, które mimo odległości w czasie powodują, że nasze wspomnienia zawsze stoją przy właściwym brzegu… brzegu naszej świadomości.

Przepraszam was moi drodzy, ale dziś wybierzemy się w nieznane i szczerze powiem wam gdzie dotrzemy dopiero, gdy tam dotrzemy – czyli taki Drwalo Coelho. Przygotujcie się, weźcie coś ciepłego, bo może być chłodno…

Droga Alicjo, ten wpis jest właściwie najbardziej do Ciebie. Właśnie wróciliśmy z długiego spaceru, na który wyciągnąłem Cie zaraz po pracy. Trochę pomógł nam Robak, ale ten mały szczurek robi się coraz bardziej cwany i teraz wiszę mu przysługę… nieważne – o tym napiszę następnym razem. Widzę jak się krzątasz, jak lekko poirytowana przekładasz moje szpargały, bo akurat pozwoliłem sobie rzucić je na Twoje ważne sprawy. Widziałem jak przekładałaś moją koszulę… i ją powąchałaś, lekko przymykając oczy. Lubię na Ciebie patrzeć… zgaduję co myślisz, co mówisz wtedy do siebie lub półświadomie nucisz jakąś melodię. Gdy pytam „co to?” odpowiadasz – „nie widzisz?” I pokazujesz jakąś głupotę, która akurat była w zasięgu ręki, uśmiechając się do mnie tym swoim szelmowskim uśmiechem, dobrze wiedząc o co pytałem.

Chłodny smak tęsknoty

Gdy wracaliśmy, powiedziałaś, że masz jedno marzenie. Pełen zapału natychmiast zapytałem jakie, licząc na ekstremalną przygodę, a przynajmniej podróż w nieznane. Powiedziałaś, że oddałabyś wszystko za masaż… stóp. Zapytałem, czy masaż pozostałej części byś oddała – skoro oddałabyś wszystko? Powiedziałaś, że pod warunkiem, że mocno Cię przytulę, bo robi się chłodno…

I właśnie chłód – wtedy do mnie dotarło. To była moja kotwica, mała fotografia, która przywołała cały pełnometrażowy film, klatka po klatce wyświetlając go pod powiekami, dodając dźwięki, zapachy i ten…. chłód z kiedyś. To był chłód wszystkich naszych nocnych spacerów, wszystkich niewinnych rozmów nad wodą, zmyślonych historii, historii prawdziwych. Chłód spacerów w milczeniu bo słowa tylko przeszkadzały i tych, w których słowa padały, ale nie miały znaczenia.

Pamiętam to, że mimo że znaliśmy te ścieżki, odkrywaliśmy je kolejny raz z dziką satysfakcją i pasją pierwszych zdobywców. To była czysta pasja, powolne śledztwo, kolekcjonowanie drobiazgów i zdobywanie kolejnych przyczółków. Pozornie nieśmiało, ale śmiało i bezkompromisowo szukaliśmy najkrótszej drogi do siebie. Małe kroczki, aby nie pokazać, że za bardzo nam zależy. Ale jakoś dziwnie blisko siebie, przecież było chłodno…
Zawsze lekko spóźnieni, zawsze ostatni w restauracji, opornie wychodzący z kina, czy w końcu dziwnie obserwowani przez służby porządkowe, gdy siedzieliśmy nadal na miejscu, gdy przedstawienie dawno już się skończyło. To było nieważne. Ważniejsze były słowa, gesty, zapachy, które powoli sączyły się miedzy nami i to że było trochę chłodno, wiec potrzebowałaś mojej bluzy lub marynarki czy kurtki.

Czasami przytulałaś się do mnie, w pół zdania przerywając pasjonujący wywód na temat którego już nie pamiętam, ale musiał być pasjonujący, skoro tam stałem i z otwartą gębą chłonąłem słowo po słowie. A po tym czasie, dobrze wiesz jak trudno zrobić na mnie większe wrażenie… i wtedy przerywałaś, patrzyłaś mi w oczy, stojąc w mojej kurtce, mówiłaś – „ojej, zimno Ci”, o ile mogłem mówić – mówiłem „och, daję radę”… i wtedy się przytulałaś. To było czułe, pełne wdzięku przytulenie, prześlicznie pachniałaś… i bardzo wtedy gratulowałem sobie swojego taktu i tego że oddałem Ci kurtkę ;)

Czasami, gdy podczas spaceru lekko Cię przytulając czułem, że drżysz… wiedziałem , że to ten chłód. Lekka zapowiedź jesieni, niezdecydowany wietrzyk, który nie pytany, odpowiada, że za chwilę będziesz musiała się przytulić bardziej. Chłód ma swoje prawa, a jedynym z nich jest konieczność przytulenia do kogoś kto ma kurtkę… żartuję ;) Do kogoś, kto bardzo tego chce… a Ty chcesz, abym chciał.

I wiesz – nadal gdy robi się chłodno, jedyną rzeczą o której myślę, jest to aby Cię przytulić, nie dlatego, że potrzebuję się ogrzać, a dlatego, że potrzebuję wiedzieć, że jesteś i nadal chcesz abym był…

Komentarze9 komentarzy

  1. To piękne kiedy mężczyzna potrafi w taki sposób pisać o uczuciach. Tak jak mój mąż należysz do gatunku wymierającego :-) Ps. Uwielbiam Was czytać ;-)

  2. Zawsze gdy czytam Twoje teksty,Drawalu,przenoszę się w inne miejsce i inny czas. Bardzo pięknie ubierasz w słowa swoje uczucia. Zazdroszczę Ci tego,że potrafisz powiedzieć to co siedzi czasem w mojej głowie i nijak nie potrafię tego przekazać. Pozdrawiam Was serdecznie! ;)

  3. To chyba jedne z piękniejszych słów, które kobieta może usłyszeć od mężczyzny. Wzruszyłam się i dlatego bardzo Ci dziękuję, Drwalu, za ten wpis. Pozdrawiam. :)

  4. Hey.obserwuje wasze wpisy od dluzszego czasu ale ten dzisiejszy mnie po prostu urzekl.czytajac go zaglebilam sie w swoje Ja i zrozumialam ze zwiazek to cos o wiele glebszego.dziekuje wam jestescie moja inspiracja.

  5. Zawsze, gdy czytam Wasze wpisy się uśmiecham. Niedawno poznałam wspaniałego mężczyznę z którym chcę iść przez życie i ja dla niego też jestem ” największym szczęsciem i słodyczą w zyciu”. Miło, że piszecie wasze przeżycia w tak cudowny sposob i przy tym inspirujecie innych ludzi- waszych czytelników.
    Serdecznie pozdrawiam :))

  6. Czerwony Kapturek

    Chyba każdy ma takie swoje momenty. Taki chłód, taki drobiazg, taki zapach, który choćby się nie chciało i tak przypomni Wszystko. Piękny wpis.

  7. Chce żeby czas stanął w miejscu … Ten wieczór , gdy razem szykujemy sie do snu i oboje wiemy , ze żadne z nas nie zaśnie ..
    I to ze ranek nie nadejdzie…ten moment , gdy już nic nie trzeba , a można wszystko…i to wszystko jest na wyciągnięcie ręki …
    I nic złego sie nie dzieje , gdy oboje bez pośpiechu zaczynamy po to sięgać. .
    Czy gladziles kogoś po policzku sto razy ?
    I czy za sto pierwszym wydawało sie Tobie ,
    ze przecież nie możliwym jest by ten z pozoru zwyczajny kawałek skory tego niesamowitego człowieka sie nie zmienił , a jednak wywołuje w Tobie to samo co za pierwszym razem? Masz takie miejsce na lewym policzku…właśnie tam gdzie drobne włoski tworzą linie zarostu. Gdyby jakimś cudem…kiedyś…akcja mojego serca stanęła…to tam jest właśnie mój defibrylator :*****

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter