Cholerne walentynki, czyli co facet może…

2

Alicja chodzi za mną chyba już drugi tydzień, abym coś napisał w sprawie zbliżającego się święta. Coś co facet może zrobić i czego też oczekuje – podobno wszyscy o to pytają…. Cóż, mnie jednak nikt nie pyta. Na ten przykład, dziś byłem na zakupach i Pani w sklepie zapytała mnie tylko czy mam drobne. Na stacji benzynowej Pan zapytał czy chcę płyn do spryskiwaczy, a sąsiad gdy wracałem pytał czy u nas też tak słabo grzeją ostatnio. Zero walentynek… no ale wierzę Alicji, że wszyscy o to pytają ;)

Nie to, że nie lubię walentynek, ale jak pewnie pamiętacie uważam, że każdy dzień powinien być trochę jak małe Walentynki, wtedy te duże wychodzą naturalnie, nie trzeba pytać, wie się co robić itd. Lubimy zresztą atmosferę jaka towarzyszy temu okresowi na początku roku – Alicja zachwyca się serduszkami, które są wszędzie, ja zachwycam się zachwyconą Alicją. Jednak gdy w tle widzę reklamę w stylu „kup bilety do kina, dostaniesz zniżkę na gumy, a w międzyczasie umyjemy ci samochód”, to mój entuzjazm, pomijając przekleństwa… lekko przygasa.

Skupię się zatem nie na super promocjach ze stacji benzynowych, a na tym co wykwintnego, a przy tym z klasą facet może „dać” oraz na co może liczyć, gdy już „da”… ;)

Aby było grzecznie i szarmancko, zacznę od Pań, zatem…

Czego facet oczekuje?

Otóż drogie Panie, odpowiedź jest stara, wytarta i tak oczywista, że aż trochę mi wstyd, że muszę to pisać… otóż oczekuje Ciebie – w niezwykłej wersji do rozpakowania, tuż po fajnym dniu i miło spędzonym wieczorze. To rozpakowanie jednak ma jedną małą gwiazdkę, która nie powinna zgasnąć, nawet wtedy, gdy wolicie ten wieczór spędzić zupełnie po ciemku (co szczerze odradzam).

Tą gwiazdką, właściwie „Gwiazdą” (przez duże „G”) jesteś oczywiście Ty. Tego wieczora rozpakowanie powinno być zdecydowanie niezwykłe. Rozpakowywanie można podzielić na 3 etapy….

Pierwszy to spojrzenie, to jak patrzy na Ciebie, jakby Cię lekko nie poznawał, jak lekko nieświadomie opada mu szczęka, jak nie może oderwać wzroku od koronki pończoch,y która zupełnie przypadkiem pojawiła się w rozcięciu sukienki, jak zagląda Ci w oczy, udając, że to najbardziej interesujący punkt, a gdy nie patrzysz rozbiera Cię wzrokiem, prawie dosłownie…

Drugi to zapach. I tutaj obalę może mały mit – facet jest bardzo czuły na zapach. Na zmianę perfum, na zapach Twojej skóry, na to jak pachną Twoje włosy… postaraj się, aby to były te najlepsze, te wspominane, a może nawet te pierwsze, jeżeli pamiętasz jakie to były –  mogę Ci obiecać, że kupisz go tym natychmiast… Ten etap to nie tyle rozpakowywanie Ciebie, co rozbieranie, a właściwie rozbrajanie faceta, bo go też trzeba rozpakować z jego zbroi i okopów… niech przypomni sobie po co tam jest ;)

Trzecie, to już etap, gdy oczy zamieniają się w dłonie, nos w język i facet nie wie czy patrzy, czy dotyka, czy smakuje czy tylko wącha. To ten moment, gdy ma dylemat bo chce mieć ciasteczko i chce je bardzo zjeść… nie daj się, kuś go, odpychaj (niezbyt mocno), a potem przyciągaj i pokazuj, że bardzo chcesz… niech goni króliczka…

Cholerne walentynki

Nieważne ile całość zajmie – czy 5 sek, czy 5h, na pewno każdy facet zaliczy wszystkie 3 etapy. I znowu nie polecamy przyśpieszeń, raczej powolną ścieżkę, nadłożenie drogi i kilka pomylonych dróg… im dłużej trwa rozpakowywanie, tym bardziej oczekiwana nagroda.

Kolejna mała podpowiedź dla Pań: tutaj bardzo mogą pomóc odpowiedni strój, niezwykła bielizna, powodująca, że facet nie może się napatrzeć, i sam nie wie czy woli patrzeć, smakować czy dotykać. Powoduje, że myli drogi, gubi wątek albo klęka i nieświadomie się oświadcza… to właśnie warto rozważyć. Alicja totalnie zwariowała na punkcie króliczka, a ja doskonale to niestety rozumiem… druga strona lustra strasznie kusi, a ta bielizna bardzo mocno przyciąga…

Bo nie oszukujmy się, oficjalnie Walentynki to święto zakochanych, róż i czekoladek… a tak naprawdę to święto urwanych rozmów, nieskończonych pocałunków, przyśpieszonego oddechu, niesamowitej bielizny i długiej nocy…

Oczywiście, zawsze możesz zainwestować w czekoladki, czy pluszowego misia licząc na to że trafisz, obstawiam jednak, że facet wolałby pamiętać o Walentynkach ostrożnie siadając przez rany na pośladkach po Twoich paznokciach niż przez gapienie się na pluszowego misia podczas zajadania czekoladek.

Co facet dać może – czyli poradnik dla Panów:

Spokój, bezpieczeństwo, ciepło oraz dużo cienia…. w lecie, zwłaszcza, gdy zatroszczy się zawczasu o parasol.

Dla Panów mam dwie rady. Pierwsza i najważniejsza: Bądź dla niej miły, szarmancki, pomocny, cierpliwy i przyjacielski. Ale nie tylko tego jednego dnia, nie… od teraz. Od tej chwili. To proste… prostsze niż Ci się wydaje.

Gdy już opanujesz krok pierwszy, drugi staje się banalny. Kup dobre wino, soczek lub dietetyczną wodę, zrób kolację ale nie ze słoika czy puszki, ale coś swojego… lub też zamów gdzieś stolik. I pomyśl o jakimś drobiazgu. Jak nic nie wymyślisz, zawsze możesz kupić kwiatki i dodać liścik tylko od siebie.

Dla bardziej kreatywnych, takie kwiatki możesz jej zostawiać codziennie po jednym, gdzieś przypadkiem i udawać, że nie masz pojęcia skąd się biorą… Możesz też zostawiać jej liściki, drobne słowa, które mogą więcej znaczyć niż kwiatki. Niech znajduje je w swoich rzeczach, niech się zawiesza, niech nie wie o co chodzi.. niech to się składa na coś więcej niż „Walentynki”…

I na koniec dodam kilka słów zarówno do Pań jak i do Panów… pomyśl o własnym planie, nie kopiuj, zaskakuj… nawet jak nie wszystko się uda, nawet jak będziecie musieli improwizować… to intencje i to że włożyło się w to serce najbardziej się liczą.

PS. Alicja kazała mi dopisać, że podobno jest jakaś promocja na WHITE RVBBIT ;)

 

White Rvbbit wybór Alicji

Komentarze2 komentarze

  1. Moj facet nawet nie zasugerował , nawet nie mrygnął na temat zbliżającego się święta, widząc serduszka w reklamach odwraca glowe. Chyba wniosek nasuwa sie sam.. bedzie wale drinki a nie wale..ntynki dajcie propozycje dla pominietych a nie .. zakochanych :(

  2. Mój oznajmił że cały tydzień będzie wracał po 21 ponieważ specjalnie się tak zagrafikowal. Mieszkamy razem 2 lata jesteśmy z sobą 3… żeby coś zmienić i stał się dla mnie milszy nawet sama mu pisałam karteczki. Niestety przestałam gdy zorientowałam się że nawet ich nie czyta tylko od razu wywala do kosza. Nie mam już pojęcia co mogę zrobić. O terapii nie ma mowy z jego strony. Ja sama chodzę do psychologa bo przez takie olewanie stałam się wiecznie zmęczona smutna i agresywna. Macie może jakiś pomysł na mój związek?.
    Zależy mi na budowaniu relacji a nie jej niszczeniu.

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter