Chorobliwa zazdrość, cz. 2

26

Zacznę od wyjaśnienia, bo poprzedni wpis wzbudził wiele skrajnych emocji. Nie zaczęłam od przypadku zazdrosnego faceta dlatego, że jestem fanatyczną feministką, która z zasady obwinia o wszystko mężczyzn. Nie jestem fanatyczną feministką, która z zasady obwinia o wszystko mężczyzn. Jestem kobietą, która na własnej skórze doświadczyła patologicznej zazdrości – i dlatego pierwszy tekst poświęciłam facetom. Nie dlatego, że to częstszy przypadek (choć wiele publikacji wspomina, że naprawdę jest częstszy), ale dlatego, że wiem, jak to wszystko smakuje.

Nie znaczy to jednak, że kobiety są w czymkolwiek lepsze.

chorobliwa zazdrosc 2

By napisać ten tekst przeczytałam tysiące komentarzy, waszych maili, a nawet raportów lekarzy. I jest mi strasznie smutno. Jest mi strasznie smutno, że istnieją na świecie osoby zadające ból swoim ukochanym tylko dlatego, że same mają wewnętrzne problemy, kompleksy i złe doświadczenia z przeszłości.

Marek napisał nam w mailu, że jego żona ma ogromny kompleks z powodu blizny na jednej piersi – i przez to uroiła sobie, że on na pewno się jej brzydzi. Nie pozwala mu oglądać żadnych programów, w których kobiety występują w bikini, a gdy na ekranie pojawia się półnaga kobieta, z krzykiem wyłącza telewizor, rzuca w niego przedmiotami, a Marka nazywa „ch*jem, który tylko szuka gołych panienek.” Marek ma zakaz wychodzenia z domu bez żony, zakaz rozmów z kobietami ubranymi w coś innego niż golfy, zakaz posiadania w znajomych nieodpowiednio ubranych kobiet. Są małżeństwem od 2 lat.

Radek ma narzeczoną, dla której zaufanie oznacza kontrolę. Codziennie sprawdza jego telefon, torbę, ubrania. Jeśli znajdzie połączenie z kobietą, którego jej wcześniej nie zgłosił, wyzywa go od męskich dziwek szukających okazji, krzycząc przy tym co zrobi tamtej „zdzirze”, jeśli jeszcze raz zadzwoni. Jeśli z torby z siłowni wyjmie zbyt słabo – lub zbyt mocno przepoconą koszulkę, mnoży teorie na temat romansu – z instruktorką, koleżanką z pracy, przypadkowo spotkaną kobietą. Jeśli znajdzie zaciągnięty sweter lub koszulę z oderwanym guzikiem, krzyczy, że na pewno „jakaś kurwa” urwała mu przy grze wstępnej.

Leszek nie radzi sobie z zazdrością swoją żony, która dała o sobie znać w ostatnim trymestrze jej ciąży – i trwa już ponad dwa lata. Bardzo cieszyli się myślą o dziecku, wszystko było jak w sielance do czasu, w którym on odmówił seksu. Odmówił, bo o ciążę starali się kilkanaście miesięcy, nie chciał zrobić krzywdy jej, ani tym bardziej dziecku. Ona uznała, że na pewno ma kogoś na boku, bo skoro nie chce seksu, to ktoś go musi zaspokajać. Nie pomagały rozmowy, nie pomagały tłumaczenia, nie pomagały próby powrotu do seksualnego życia po ciąży. Zaczęły się za to kontrole, zmuszania przyznania się do zdrady, codzienne zatruwanie życia krzykami, aluzjami, wpędzaniem w poczucie winy.

To wszędzie wygląda bardzo podobnie

Sprawdzasz jego telefon, szukając jakichkolwiek śladów. Analizujesz każde zalajkowane przez niego zdjęcie, każdą kobietę, którą dodał do znajomych, każdą, która śmiała napisać mu, że ma fajne profilowe. Przeszukujesz jego historię, grzebiesz w przeszłości, przyczepiasz się rzeczy, do których nie masz prawa się przyczepiać – takich jak to, że dwa lata przed waszym poznaniem napisał koleżance z pracy, że wyszła „jakoś tak ponętnie jak nie ona.” Dzwonisz do niego, gdy tylko wyjdzie z domu, a jeśli ma zajęte, z miejsca robisz awanturę. Chcesz raportów z każdej potencjalnie zagrażającej Ci sytuacji. Zadajesz mu pytanie za pytaniem, czekając aż się potknie, aż coś przeoczy, aż się wyłoży na jakimś szczególe. Jeśli się potknie – wygrałaś! Możesz uznać go za dziwkarza, a wszystkie kobiety za puszczalskie szmaty. Jeśli się nie potknie, nic straconego – będziesz pytać go o to samo jeszcze jutro, pojutrze, za tydzień. W końcu on coś pominie, jakiś nieistotny detal, jak to, że jego koleżanka z pracy najpierw wzięła ciastko, a dopiero potem powiedziała „dobranoc”. „To najpierw było ciastko czy dobranoc? co, już nie pamiętasz? ilu jeszcze rzeczy nie pamiętasz?! Ile jeszcze wersji mi sprzedasz, żeby chronić tę szmatę?!”. Jesteś dla niego podła, bezwzględna i cyniczna.

Zapominasz, że Twoje ciosy wymierzasz w żywego człowieka. W kogoś, kto też ma uczucia i przez Ciebie przechodzi przez piekło – bo resztką sił wierzy, że może Cię uzdrowić, że wszystko się zmieni, że kiedyś mu zaufasz.

Gdyby on chciał Cię zdradzić, to by Cię zdradził, bez pytania, czy może. Gdyby miał coś do ukrycia nie pokazywałby smsów, nie odpowiadał na pytania, nie próbował wszystkiego wyjaśniać. Gdyby to on chciał zniszczyć wasz związek, nie wybaczałby Ci za każdym razem, gdy w przypływie przytomności przepraszasz go za swoje zachowanie.

Zadaj sobie pytanie czy naprawdę jesteś warta zniszczonego życia Twojego faceta.

Zadaj sobie pytanie czy naprawdę jesteś warty zniszczonej psychiki Twojej dziewczyny.

Czy wina na pewno nie leży po Twojej stronie. Czy Twoje obelgi mają cokolwiek wspólnego z budowaniem związku, miłością i szacunkiem. Czy jesteś tak świętym, nieskazitelnym, sprawiedliwym i wyjątkowym człowiekiem, by dzień po dniu sprawiać, by ktoś przez Ciebie nie chciał żyć.

Ps. To jeszcze nie koniec. Będziemy pisać o tym tak długo, aż przepracujemy ten temat i znajdziemy jakieś sensowne rozwiązanie. Jeśli oczywiście chcecie.

Komentarze26 komentarzy

  1. Mam nadzieję, że panowie, którzy chronili tak bardzo swojej dumy są teraz zadowoleni ^^ Nie wiem skąd te wszystkie oburzenia, skoro i tak zawsze piszecie z perspektywy i jednej, i drugiej osoby.

  2. Niestety… Przechodzę przez to od …6 lat. Jestem żoną, która nie wierzy,nie ufa, nie żyje własnym życiem, tylko męża. Wszystkie opisane przypadki moge przypisać sobie. Zresztą na samą myśl o tym ze to tyczy sie jego dostaje dreszczy i mam gule w gardle… Nie umiem i nie wiem jak sobie poradzić. Jak sie z tego wyleczyć. Kiedy nie jestem w amoku i myślę racjonalnie to cierpię, ze tak go krzywdze. Kiedy jestem w amoku, tez cierpię bo wydaje mi sie, ze on mnie tak mocno rani.
    Probowalam juz tyle razy to tłamsić. Tyle razy wyciszać się , ale w końcu wybucham ze zdwojoną mocą…potrzebuje pomocy bo kocham męża i on resztkami sił też mnie kocha. Wybacza i kocha ale zdaję sobie sprawę ze tak żyć nie można…

    • Ja mam niestety to samo ehh czytając to człowiek dopiero uświadamia sobie jaką krzywdę robi drugiej osobie… może jest to spowodowane przeszłością… ale przecież to przeszłość więc po co sprawiać ból osobie której wtedy nie było której to nie dotyczy ehh ile kobiet i mężczyzn się z tym boryk

  3. Temat batdzo trudny i bardzo złożony. Pisze to z perspektywy kobiety, która była chorobliwie zazdrosna. Pojawiło się to po ciąży, moje ciało się zmieniło i nie akceptowałam tych zmian, przez to, ze nie podobałam się sobie wydawało mi sie, ze nie podobam się tez mężowi. Nie mógł oglądać rozbieranych scen w filmach, bo kończyło się to płaczem, bo widziałam takie piękne piersi na ekranie, a spoglądając na swoje żyć się odechciewało. Z czasem zaczęłam dochodzić do siebie, moje ciało też, schudłam do rozmiaru sprzed ciąży, przestałam karmić, pracowałam nad tymi piersiami. Masaże, kremy, maski. Trochę pomogło. Więc i zazdrość zaczęła przechodzić. I jeśli chodzi o tą kobiecą zazdrość, choć nic jej nie usprawiedliwia, to ciężko jej się dziwić. Jesteśmy niedoskonałe, a jako dziewczynki bawimy się łapkami barbie, tylko nieliczne będą miały potem tak idealną figurę, wszędzie propaguje się ideę piekna, jak by kobieta odstajaca od obecnego kanonu była bezwartosciowa. Oglądasz z mężem film, a w przerwie na reklamy leci spot firmy z bielizną i idealna Pani wije się w pościeli w samych majtkach i staniku… A potem w wiadomościach usłyszysz, ze 80% mężczyzn przyznało się, ze choć raz zdradzilo żonę (oczywiście to całkiem przypadkowa liczba), jeśli masz choć trochę zachowane poczucie wartości, to ten nawal golizny może przytlaczac i skłaniać do porownywania się.

  4. Ja nadal czekam na jakąś konkretną propozycję: jak to ugryźć, by nie zemdlić związku? Wiele spraw można i trzeba omówić we dwoje, ale czy stale i wszystko, i ciągle, i do upadłego, do znudzenia?

  5. Ja co jakiś czas sprawdzam fb mojego partnera. Czy to coś złego? Zdarza się, że pisze z innymi kobietami, które na zdjęciach wyglądają jak aniołki z Victoria Secret. I aż przykro mi się robi, jak wychwala w wiadomościach ich wygląd, jak bardzo by chciał, żebym to ja tak wyglądała… I wtedy zaczynam panikować. Awantury nie robię, po prostu na spokojnie wykładam mój pogląd na to, o czym z nimi pisze i jak ja się z tym czuje.
    Jest zły, że go sprawdzam, że mu nie ufam. Ale jak mam mu ufać, skoro po czasie znowu znajduje sobie jakiegos naiwnego plastikowego aniołka, wychwala jego urodę i żali się na temat naszego związku? No jak? Ciągle mi powtarza, że z nudów tak pisze, żeby mieć o czym z kimś pisać.
    Nie wiem, jak to rozumieć… Pomóżcie, proszę.

    • … Nie wiem jak to przyjąć… jak to on się żali tym dziewczynom… mówi im co jest nie tak w Waszym związku? O.o Przecież to chore. Już dawno bym uciekała od takiego. Zamiast ze mną pogadać, to on woli jakieś osoby trzecie do tego wciągać? Zwłaszcza, że wie o tym jak się czujesz… Jeśli tak się zachowuje i – z tego co piszesz – wpędza Cię w poczucie winy, a do tego w kompleksy, bo mówi im jakie to one ładne…
      Zastanowiłabym się w tej sytuacji, czy w ogóle jest sens być z osobą, która ma moje uczucia gdzieś, bo inaczej tego nazwać nie mogę. Rozumiem tutaj Twoje podejście… ciężko mi to powiedzieć, bo nie jestem w takiej sytuacji, ale gdyby – to bym postawiła siebie najpierw… bo jak tak dalej pójdzie to będziesz miała problemy ze sobą, psychiczne, bo to bez echa nie przejdzie… Mam nadzieję, żę jakoś się ułoży <3

      • Szczerze mówiąc to już to się na mojej odbija i to konkretnie…
        Jak go przyłapie na pisaniu z inną i pytam się go czy to co pisze to prawda to zaprzecza. Mówi mi, ze kłamie tamtej, żeby mieć o czym pisać z nudów. Więc nie wiem czy wierzyć w to co pisze czy w to co mi mówi. I zazwyczaj kończy się na tym, że urywa kontakt z tamtą i obiecuje, ze więcej nie będzie z nikim pisać. Po pewnym czasie znowu to samo.
        A ja na prawdę mam dosyć sprawdzania go na każdym kroku..

        • Przypomina mi to trochę sytuację mojej koleżanki… jej rodzice mieli podobny problem… nie jest u nich dobrze. Są ze sobą tylko ze względu na mieszkanie i kredyty, a on sobie hula z innymi laskami. Od tego się zaczyna, ale potem jest gorzej… Jeśli to już któryś raz, gdy tak robi to uciekaj. Nie wiem, czy jesteście już małżeństwem, czy na razie tylko ze sobą mieszkacie (bo takie wrażenie odniosłam), ale zanim będzie a późno zastanów się nad tym, czy TY będziesz szczęśliwa… bo na razie to jemu się „nudzi” i z tej nudy Cię rani. To jest chore.
          Ja bym nie wytrzymała z taką osobą…

          • Powiem Ci, że jak z żadna nie pisze to jest cudowny, tylko mój, czuły, delikatny, na każdym kroku powtarza mi, że mnie kocha, że jestem piękna, itd. Ale nagle przestawia mu się coś w głowie i koniec. Pisze z inną i mu odbija.
            Nie chciałabym zakończyć tego związku, bo jednak.. kurcze no kocham go i nie chce być już sama. Mam dość samotności.

          • Jesteś warta więcej. a on Cię uzależnia… i trzeba z sytuacją postępować dokładnie tak jak z uzależnieniem…

    • Gdybym ja, moja zazdrość i moja niska samoocena zobaczyły coś takiego to by mi serce pękło. Nie wiem jak to wytrzymujesz.. Cierpisz i wybaczasz. Nie na tym polega związek. On ma cie wspierać, a nie ranić. Powinnaś od niego odejść bo jest zwykłą świnią, która kłamie i krzywdzi. To nie jest miłość. Tym bardziej jak nie potrafi przestać spoufalać się z jakimiś zdzirami :(. Mialam kolezanke w podobnej sytuacji.. nie chce cie straszyc ale tak sie zaczelo.. znalazla jakies konwersacje w tym stylu. Teraz nie sa razem. I okazalo sie ze on ja zdradzal przez caly zwiazek. Uciekaj.. On nie jest facetem Ciebie wartym. !

      • Alicja

        „Cierpisz i wybaczasz. Nie na tym polega związek. On ma cie wspierać, a nie ranić.” – zgadzam się z Józią… On Cię rani „z nudów” i to jest po prostu podłe.

  6. Ja uważam, że zaufanie to podstawa. Jeśli nie potrafisz zaufać – odejdź.
    Też miałam wiele sytuacji w których mogłabym poczuć się zdradzona, ale ja również byłam po stronie ofiary. Byłam z facetem 2,5 roku. Pierwsze pół roku, wiadomo wszystko fajnie, ale z czasem coraz więcej zakazów i nakazów. Przestałam się spotykać ze znajomymi, chodzić na imprezy, aż w końcu coś we mnie pękło, miałam przecież 19 lat, nie mogłam się zamknąć jak w klatce. Wyszłam ze znajomymi do klubu, bawiłam się świetnie, trochę popiłam ale nie byłam pijana, tańczyłam, ale nie zdradziłam w żaden sposób. Na drugi dzień już byłam sama, przez jedno zdjęcie, które zostało wstawione na stronę klubu. Ale nie żałuję. Teraz mam Mężczyznę, który mimo że nie lubi chodzić do klubów (woli pub) nawet pomoże mi dobrać fajne ciuchy i bynajmniej nie są to długie spodnie i golf ;) A ja nie mam problemu. żeby on wyszedł z kumplami na piwo.
    Nie sprawdzamy sobie telefonów, maili, facebooka, bo po prostu sobie ufamy, kochamy się na zabój. I wiem że to jest ten jedyny.

    I taka mała dygresja na koniec, do obu płci; jeśli komuś ciągle wmawia się zdradę której nie popełnił, to prawdopodobnie w końcu to zrobi. Ot dla świętego spokoju.

    Pozdrawiam.

  7. Bardzo dobrze napisane oba artykuły , ale …
    czasem trzeba żyć z zazdrością, która ma źródło w realnej wspólnej przeszłości.
    Związek trwający 3 lata , potem konflikt decyzja o rozstaniu … pomimo tego, że żadne nie przestało kochać. Rozstanie, które miało być na zawsze, a zawsze trwało trwało … 7 tygodni.
    Praktycznie, zerwane zostały wszystkie zobowiązania … więc nie ma mowy o zdradzie czy braku lojalności.
    Tylko co zrobić aby zdarzenia z tego złego okresu nie wywoływały złych myśli, strachu czy podejrzeń. Jak odbudować wzajemne zaufanie wobec faktu, że w tym krótkim czasie byli z obu stron inni partnerzy seksualni… gdy nawet słowa nie chce tego więcej bo to nie byłaś/byłeś TY nie przynoszą upragnionego spokoju.
    (może to temat na kolejną część o zazdrości)
    Być byłym partnerem, rozstać się i na nowo stać się obecnym jest naprawdę wielkim wyzwaniem …
    Pracujemy oboje nad tym i jest w naszym związku coraz lepiej … ale przestrzegamy wszystkich … nie warto pod wpływem emocji, czasem wbrew sobie stosować „kliny” , szukać zapełnienia pustki w obcych ramionach aby wyzwolić się z emocjonalnej Miłości.
    Nie daje to to nic dobrego a tylko bardzo komplikuje wspólne szczęście.

  8. Jestem chorobliwie zazdrosna, ale… miałam powód. W pewnym momencie oddalilismy się od siebie. On zaczął ukrywać smsy, niby dla żartu mi ich nie pokazywał, droczył się. W końcu nie wytrzymałam i przeczytałam je jak spał. Okazało się że pisze do różnych kobiet, flirtuje, sugeruje spotkania i to że żałuje że nie jest wolny. Nie spotkał się z żadną, ale to bolało. Mimo wszystko dogadalismy się i obiecalismy poprawę (on nie flirtuje w ten sposób a ja nie czytam smsów). Do czasu. Ja znowu przeczytałam smsyi okazało się że z jedną dziewczyną poszedł po kryjomu parę razy na piwo, jezdzil po nią po pracy, a po jednym takim spotkaniu chciał ją pocałować(ona mu na to nie pozwoliła), pisał w smsach jak bardzo ma na nią ochotę… jestem z nim cały czas jak ta idiotka… od jakiegoś czasu się „uspokoił” a ja mam wewnętrzne poczucie że znowu złamie mi serce. Wypominam, rozpamiętuję, ale cały czas kocham. Kiedyś ufalam mu bezgranicznie, teraz w ogóle.

  9. Dobrze wiem, co znaczą wiadomości do obcych dziewczyn, najpierw niewinne rozmowy, potem ich ukrywanie, a z mojej strony totalny brak kontroli nad własną zazdrością. Wyniszczałam się każdego dnia, wymyślając coraz to nowsze scenariusze. Wyniszczałam podobno też jego. Podobno… I wtedy, kiedy było ” najlepiej „, usypiał moją czujność. Wtedy zdradzał mnie przez internet. Bo to nie był flirt, rozmowa. To była zdrada. Opowiadał, jak bardzo podoba mu się tamta dziewczyna, jak bardzo ściska go w żołądku na jej widok. Że ze mną jest tak, jakby nic nie było,w końcu mnie zostawił, a ja odkryłam prawdę. Ja mu ufałam, podczas najgorszego. Nie traćcie dziewczyny czujności. Ona go nie chciała… Ja tak, ponieważ byłam uzależniona od niego. Wykorzystywał to, jak tylko mógł, krzywdził, ranił, podle i obrzydliwie… Ale ja mu wybaczyłam, lecz zanim to zrobiłam musiałam wybaczyć sobie. Wybaczyć to, jak okropna byłam dla siebie. Nie chce do tego wracać. Kochamy się, ale nigdy nie zaufam na 100% i nigdy nie zapomnę.

  10. Różowa Pantera

    Jestem w związku z facetem 4 lata. Widujemy się bardzo rzadko (raz na 3,4 tyg), ponieważ on pracuje i studiuje w innym mieście niż ja, a ja chwilowo nie mam możliwości żeby być tam gdzie on. Ogólnie jesteśmy zgraną parą, czasami się sprzeczamy (to ja jestem tym gorszym charakterem w naszym związku), ale zazwyczaj się szybko godzimy i jest ok. Bardzo go kocham, ale mam wrażenie, że od jakiegoś roku nasze relacje pogorszyły się..przez moją zazdrość właśnie. Powiedzcie mi, czy na tą moją chorobliwą zazdrość może mieć wpływ mój mały ‚wyskok’ rok temu? Otóż chodzi o to, że mój mężczyzna rok temu wybrał się na wakacje ze swoimi znajomymi..a ja zostałam w domu. I w tym czasie, kiedy on był na wakacjach ja spotykałam się z moimi znajomymi, w tym z moim ‚byłym niedoszłym’ ..wiadomo po alkoholu różne rzeczy się robi, ale między mną a nim nie doszło do niczego więcej niż przytulanie i dwie brzydkie malinki :/ ja mam straszne wyrzuty sumienia (mój facet o niczym nie wie)..i mam wrażenie, że po tych pamiętnych wakacjach to JA jestem bardziej zazdrosna i chyba nie ufam w 100% mojemu mężczyźnie (a niby nie powinnam mieć powodów).
    Z góry przepraszam za tak długi komentarz i za jego nieskładność, ale nie wiem już co robić..

  11. Moja historia jest dość zawiła. 4 lata temu mój wtedy mąż, zdradził mnie i zostawił. Po 10 latach związku. Bez słowa… poprostu nie wrócił zza granicy z pracy. Mimo tego że mamy syna, teraz ma 10 lat. Oczywiście ułożyłam sobie życie. Mój obecny partner jest młodszy ode mnie o 10 lat. Jesteśmy razem ponad 3 lata. Jesteśmy bardzo zżyci emocjonalnie i fizycznie. Kochamy się, ale jest zazdrość z obu stron. Moja się zaczęła kiedy on zaczął mi narzucac co mogę, a czego nie mogę robić. Jego zachowanie przypomina zachowanie czlowieka chorobliwie zazdrosnego. Są smsy typu „pewnie pojechałaś do jakiegoś frajara”, „czym jesteś taka zajęta” itp. Ja żeby sobie ulżyć poprostu obrzucam go tym samym. I tak sie koło zamyka. Czasem mam ochote odejść, bo to bardzo chora sytuacja i już czasem nie mam siły się z tym użerać. Ale jak się okazuje to nie takie proste bo jest jeszcze miłość i ogromne przywiązanie do siebie…

  12. Ok, a co jeśli spotykam się z facetem jako jeszcze niepełnoletnia, on mi obiecuje gruszki na wierzbie i przysięga, że zawsze będziemy mieć kontakt. I nagle go urywa, rzuca mnie w kąt jak jakiś znudzony gadżet? Czy wtedy mogę jakoś wytłumaczyć moją zemste jaką jest zrobienie mu złej reputacji, która rzecz jasna nie wzięła się znikąd, tylko jest prawdziwa?

  13. Jestem chorobliwie zazdrosna, wiem to, czytam artykuł i myślę „ok, zastanów się jeszcze raz, spróbuj to przerobić w sobie”. A potem czytam komentarze i wpadam w dołek. Mam taką samą historię jak Krishna On notorycznie pisze z innymi kobietami, flirtuje, czasem ostrzej. Dwa razy przejrzałam jego telefon, dwa razy zdecydowałam, że spróbuję wybaczyć, bo kocham, bo jak jesteśmy razem to jest mi najlepiej. Ale siedzi mi to cały czas w głowie i jest coraz gorzej. Nie ufam I bardzo ze sobą walczę żeby nie spojrzeć w jego telefon albo żeby nie myśleć cały czas o tym że właśnie gdzieś jest jakaś wirtualna dziewczyna, która właśnie zdobywa względy akurat tego jednego faceta, na którym mi zależy. Że faktycznie śpi po pracy, a nie jest właśnie z inną. Udaje mi się milczeć, trzymać dobry humor ale finalnie po jakimś czasie i tak wybucham. Tyle pytan: zostawić? Przecież kocham. Terapia? A jeśli zaufam a on znowu mnie zrani? Jak pracować z taką zazdrością?

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter