Chorobliwa zazdrość. Jak sobie radzić, gdy partner jest zazdrosny?

20

Pisałam już o tym, jak wygląda chorobliwa zazdrość w podwójnej perspektywie – kobiety i mężczyzny, starałam się też znaleźć odpowiedź na pytanie o to, kiedy walczyć, a kiedy po prostu odejść. Wiem jednak, że często to odejście jest jedynie migoczącym punktem gdzieś na horyzoncie – niby się do niego zbliżamy, niby podjęliśmy decyzję o końcu związku, a ostatecznie wychodzi na to, że znów nasz punkcik zamigocze nam zbyt mocno, zbyt jasno, zbyt sentymentalnie – i dajemy sobie kolejną „ostatnią” szansę.

Chorobliwa zazdrość. Jak sobie radzić, gdy partner jest zazdrosny

Teoria jest prosta. Każdy (lub prawie każdy – bo do każdego oczywiście nie miałam szans dotrzeć) poradnik serwuje nam złotą mantrę: bądź dobry, kochaj, mów szczerze, okazuj miłość. To takie proste, prawda? Tylko jak mam być dobra, gdy ktoś po raz kolejny nazywa mnie szmatą? Jak mam ufnie kochać, gdy każdego dnia wypełniam po brzegi morze łez? Jak mam mówić szczerze, gdy on każe mi po raz piętnasty tłumaczyć się z tego, że zaśmiałam, gdy obcy chłopak opowiedział dowcip – choć od tego wydarzenia minął już rok? Jak mam okazywać miłość, gdy czuję się jak małe gówienko – zdeptana, zmieszana z błotem, regularnie poniżana i zmuszana do przyznawania mu racji? Czyż nie jest tak, że na końcu wszyscy dotknięci chorobliwą zazdrością ludzie zmuszają do przytaknięcia? „Ale rozumiesz mnie?” – ile razy to pada? tysiąc? milion? a przecież chodzi w tym tylko o jedno – o to, byś mimo wszystko to Ty czuł – lub czuła się winna. Bo przecież jeśli „nie rozumiesz” to nie ma w Tobie empatii! To co Ty wiesz o związku! To czy w ogóle rozumiesz co znaczy kochać?! A jeśli rozumiesz – to w czym masz problem? Po co te łzy i histerie?! (….)

Teoria jest prosta.

Nie pozwól, by zazdrosny partner czuł się gorszy od Ciebie.

Unikaj sytuacji, które są dla niego źródłem niepewności.

Bądź bezkompromisowo szczery.

Cierpliwie tłumacz.

Nie miej tajemnic.

Otocz go czułością.

Zawsze go słuchaj.

Omawiaj z nim problemy – dopóki nie pozbędzie się swoich lęków o zdradę.

Proste zasady, które niestety nie są na zawsze – bo dziś, gdy wykorzystałam pakiet tych pobożnych wskazówek, z całą stanowczością mówię: to nie działa. Weźmy chociażby punkt drugi, o unikaniu sytuacji – przecież unikanie oznacza pozostanie w domu, bez telefonu i internetu, by przypadkiem nie kontaktować się z potencjalnymi kochankami. Tak samo pozostałe sugestie, które w zasadzie powinny mieć dopełnienia:

Nie pozwól, by zazdrosny partner czuł się gorszy od Ciebie – na to masz najmniejszy wpływ, on zawsze sobie coś ubzdura, choć próbować oczywiście warto

Unikaj sytuacji, które są dla niego źródłem niepewności – zrezygnuj z kontaktem ze światem

Bądź bezkompromisowo szczery – dzięki temu dasz mu materiał do dłuższej kłótni oraz usłyszysz, że nie obchodzą Cię jego uczucia

Cierpliwie tłumacz – w końcu od czego jesteś, prawda? co z tego, że dla Ciebie ośmiosekundowa rozmowa sprzed roku byłam zbyt błaha, by w ogóle rejestrować ją w pamięci – Twoim świętym obowiązkiem jest wyjaśnianie jej za każdym razem, gdy Twój partner ma ochotę się akurat poznęcać

Nie miej tajemnic – raportuj z opóźnieniem mniejszym niż minuta – wszystko, zawsze, „dobrowolnie”, bo przecież on nie chce raportów

Otocz go czułością – to w sumie chrześcijańskie – gdy ktoś bije Cię w policzek, nadstaw mu drugi – czyż nie?

Zawsze go słuchaj – wysłuchiwanie tego, jak bardzo jesteś beznadziejny jest elementem życia, nie ma co się nad sobą litować

Tak to wygląda w praktyce*

Co zatem zrobić, by przeżyć i ocalić cokolwiek? Związek, ukochanego lub przynajmniej własną tożsamość?

1. Nim coś powiesz – zmilcz**

Bo tu jest naprawdę jak na przesłuchaniu – każde Twoje słowo będzie wykorzystane przeciwko Tobie. Wiem, że to cholernie trudne, ale po prostu nie wdawaj się w kłótnię, zamilcz, zaciśnij zęby, nie daj się sprowokować. I tak zakończysz to wszystko swoimi łzami, więc uwierz mi, że o wiele lżej się płacze, gdy samemu nie powiedziało się zbyt wielu słów w złości.

To nie oznacza oczywiście, że masz zapomnieć o swoich uczuciach – powiedz mu o tym, jak bardzo Cię zranił, ale wtedy, gdy będzie już poza szałem gniewu. Może wtedy cokolwiek do niego dotrze.

2. Wymagaj szacunku

Bo zasługujesz na szacunek. Związek z osobą chorobliwie zazdrosną ma to do siebie, że czujesz, jak w namacalny sposób rozpływa się Twoje poczucie godności, Twoja jasna strona człowieczeństwa. Zostaje brud, wstręt do samego siebie, obrzydliwe słowa, które rosną w sercu jak chwasty, łzy, rozczarowanie – totalne zgliszcza. Nie pozwól na to. Nie pozwól sobie wmówić, że założenie pończoch do pracy (których nie sposób zauważyć, bo są pod grzeczną sukienką) jest czymś złym i nielojalnym.

3. Nie zapominaj o życiu

Pielęgnuj w sobie wszystko, co masz najcenniejsze, dbaj o przyjaźnie, inwestuj w swój rozwój – nie zapominaj o tym, że Twoje życie to dar. Nie daj się stłamsić i nigdy z siebie nie rezygnuj, bo nawet jeśli Twój parter się opamięta, to co zostanie z Ciebie?

A jeśli mimo wszystko chcesz ratować wasz związek to… zabierz swojego partnera na terapię. Bo jeśli on – mimo obietnic, zapewnień, że rozumie, przyrzeczeń, że już nigdy nie wróci do przeszłości – nadal zachowuje się tak samo, choć pewnie trochę rzadziej, to tak naprawdę nie ma co pielęgnować złudzeń. Terapia – i dużo miłości. Tylko pamiętaj o tym, że to on powinien o tę miłość zabiegać, a nie tylko Ty.

 

* Niektórzy mają to szczęście, że ich chorobliwie zazdrośni partnerzy sami szukają pomocy, starają się i przede wszystkim – realnie zmieniają swoje zachowanie. Życzę każdemu, by jego problem z zazdrością skończył się właśnie w ten sposób.

** Uwielbiam tę piosenkę, za słowa też.

 

Komentarze20 komentarzy

  1. Zazdrość sama w sobie jest dobra bo chcemy bronić to co swoje ale czy sprawdzanie co chwile swojego partnera jest ok? Myślę że nie. .. powinniśmy sobie ufać ale też nie popadać ze skrajności w skrajność najpierw wielka zazdrość a potem olewka. U mnie zawsze sprawdzała się rozmowa powiedzenie sobie co nam siedzi na duszy co przeszkadza a sama przestałam być zazdrosna ( choć Lubie zaznaczać swój teren przy innych kobietach) od kiedy mój mężczyzna robił to samo. Czułam się jego pewna tego ze nie spojrzy na inna bo wszystko czego pragnie jest obok lub czeka na niego w domu. Czułe przytulanki ramiona w których znika cały świat jeśli taki będzie nasz partner to żadna zazdrość nie będzie nam straszna bo przecież te ukradkowe spojrzenia o których wiecie wy, jego ręką na Twoim udzie gdy przychodzi kelnerka jest oznaką ze to co potrzebuje już ma… mam wrażenie ze czasami zapominamy o drobnostkach małych gestach które scalaja związek i oddalają obawy. .. powinniśmy wyjść poza ekran komputera i telefonu na chociażby spacer interesujmy się swoją drugą połowa a nie będzie miał czasu na spojrzenie w stronę innej a tym samym my powodów do zazdrości :)

    • Alicja

      „interesujmy się swoją drugą połowa a nie będzie miał czasu na spojrzenie w stronę innej” – bardzo fajna wskazówka :)

    • „Zazdrość sama w sobie jest dobra” tylko że od chorobliwej zazdrości jest bardzo cienka linia. Więc ja nie uważam że jakąkolwiek zazdrość jest Dobra

  2. Żyjąca marzeniami :-)

    Moja sytuacja jest taka sama jak opisana wyżej, czytam to teraz gdy jestem w łóżku, pokłócona z partnerem, zła i zponiewierana :-( i oczywiście żebym nie zapomniałam dodać – ZAWSZE JEST MOJA WINA.
    Wpadłam na pomysł, żeby trochę odpocząć czytając waszego bloga, pożyć marzeniami. A tu taka niespodzianka..:-)
    Jesteście cudowni, zazdroszczę Wam w dobrym tego słowa znaczeniu. Pozdrawiam.

  3. Droga Alicjo, mam do Ciebie prośbę :)
    Czy moglibyście zrobić artykuł o „kobietach długodystansowcach”?
    Nigdy nie mam dość i chciałabym się dowiedzieć jak to wykorzystać, ale jak również nie zamęczyć swojego Drwala :D
    Pozdrawiam

  4. To jest ciężka sprawa. Jestem facetem i mam problem z chorowitą zazdrością. Jestem chory. Zdać sobie z tego sprawę to jeszcze nie koniec problemu jak się sam przekonuje. Cały dzień może być dobrze, aż umysł nie podsunie jakiejś pierdoły która zburzy domek z kart i przestaje się mieć kontrole nad sobą i nad tym co dzieje się w głowie. Dobrze jeśli schowam to w sobie, gorzej jeśli zacznie się ta najgorsza strona tego, czyli obrażanie, wytykanie, podejrzewanie i krzywdzenie tylko po to by rano okrutnie żałować tego co się zrobiło i obiecywać sobie że o teraz na prawdę biorę się w garść. Boli to ze ona wydaje się bierna, że może mi to i tamto powiedzieć żeby załagodzić sprawę. No ale kurde, przecież nie jestem upośledzony, to mój problem i już jeden związek zniszczył. Boje się że i ten zniszczy, a jeszcze bardziej że mój problem zniszczy drugą osobę. Możecie mnę gardzić

    • Alicja

      Nigdy nie gardziłam żadnym człowiekiem, Tobą też nie mam zamiaru – to po pierwsze. Po drugie – dziękuję za ten komentarz, bo pokazuje tę drugą perspektywę. Myślałeś o terapii? takiej prawdziwej? Spróbuj, póki jest co ratować – to szczere. Trzymam kciuki.

    • Zastanów się w jakich momentach przychodzą takie lęki. Co dzieje się w tym momencie, że się pojawiają, jaka sytuacja je generuje. Co czujesz i czego się boisz. Nazwij to i zapisz. Zazwyczaj będą to te same rzeczy, zauważysz powtarzalność. Musisz to jednak nazwać żeby się z tym zmierzyć. Najczęściej zazdrość jest wynikiem niskiej samooceny, strachem przed odrzuceniem, koniecznością porównywania się do innych a przez to wszystko potrzebą kontroli żeby móc mieć złudne poczucie, że się nad wszystkim panuje… Przy chorobliwej zazdrości najczęściej potrzebna jest terapia, bo nasze lęki nie są od wczoraj, często ciągną się od wczesnego dzieciństwa i trzeba sobie to powoli poukładać… Warto jednak i polecam :) Spokój ciała i ducha jest nie do przecenienia :)

  5. Mam to samo :( co tu wiecej dodac TRAGEDIA !!! Nie da sie z tym zyc ! Jak tylko znajde taka terapie to z mety zapisze sie bo kocham swoja zone i brak jej spowoduje to co najgorsze jest w zyciu ! ……. !

  6. Czytałam artykuł jednym tchem…
    I dalej nie wiem co zrobić ze swoim przypadkiem???!!!
    Tak mój partner jest chorobliwie zazdrosny. Wielokrotnie słyszę że jestem osobą cierpliwą ale chyba wszystko ma swoje granice.
    Najgorsze jest to że nawet w spokoju po baaardzo długiej rozmowie kiedy proponuję terapię i to wspólną to w odpowiedzi słyszę „to Ty jesteś chora!!! Sama idź się leczyć! !!”
    No i wojna idzie od początku.
    Gratulacje dla tych którzy doszli do wniosków że potrzebna im terapia i błagam Was oby na wnioskach się nie skończyło…

  7. Ja swojemu partnerowi dawałam milion szans, nawet poszedł do psychologa. Jednak niczego to w naszej relacji nie zmieniło (nawet jak on się trochę zmienił). Po prostu mu już nie ufam i nie zamierzam się starać. Coś pękło i koniec. Jego zazdrość była tak dramatyczna, że bałam się malować do pracy, bo codziennie miałam wyrzut, że na pewno chcę się komuś podobać. Porównanie wszech czasów: „Jak Ty zabierasz szminkę do pracy to tak samo jak ja bym zabrał prezerwatywy”.
    Dlatego dobrze wszystkim radzę, od takich związków trzymajcie się na odległość jak stąd do kosmosu albo i dalej. Po pierwsze szkoda czasu na udowadnianie komuś, że nie jest się wielbłądem. Po drugie ktoś taki nie da od siebie tak po prostu odejść i na 90% stanie się Waszym stalkerem i o nowym związku możecie zapomnieć. Po trzecie: trudno po takim traumatycznym związku zaufać komuś na nowo.
    Także Kochani, bądźcie uważni i czujni kogo wpuszczacie do swojego życia. Ja sama nie wiedziałam, a teraz już wiem, jak bardzo jedna osoba może zniszczyć życie.

  8. Jestem bardzo zazdrosny o moją żonę, zamierzam to zmienić, już z tym walczę i to czego najbardziej się boję to czy nie jest za późno i czy pomimo bierności z jej strony (powiedziała mi że ona nie wie czy jeszcze chce być w tym związku) czy starczy mi sił. Czy jeszcze jest szansa że rozpalę w moim Słońcu jeszcze chociaż małą iskrę? Strasznie się pogubiłem, jestem na siebie zły że byłem tak ślepy i głupi i czy zdołam odzyskać tą najlepszą Kobietę jak mogłem spotkać na swojej drodze. Jak żyć i funkcjonować gdy Twoje szczęście jest tuż obok lecz już mnie nie widzi???

  9. Mam podobny problem, mój chłopak jest okropnie zazdrosny, nawet kiedy ubieram ładną bieliznę (dla niego, ale oczywiscie on tego nie rozumie), to wysłuchuję od niego dziwnych uwag i „a po co ci takie majteczki do pracy?.. ja juz wszystko wiem.. ! „, i niby twierdzi czasami, ze sie ze mną droczy i żartuje, ale tłumaczę mu zawsze, że to boli i nie jest na pewno śmieszne. nie wiem co mam z nim zrobic :( kocham go i wiem, że on kocha mnie. ale każdorazowa taka sytuacja wzbudza we mnie takie myślenie, że chce zakończyć ten związek, że nie chce już z nim tak życ, bo to jest nie do zniesienia.. spokojne rozmowy niby coś dają, on przeprasza i mówi, że wie ze jest neidobry, obiecuje poprawe.. aż do następnego razu :/ nie mogłam nawet opjechac z siostra do rodziny na weekend, bo robił przytyki i był obrazony potem… eeeh jęsli tak ma wyglądac miłość i związek, to ja dziękuję, naprawde :(

  10. Jestem dziwny bo wcale nie jestem zazdrosny, ufam swojej pani w 200%, i jak mowi ze musi wyjsc to nie ma problemu, buduje zwiazek na zaufaniu a nie na mrzonkach. owszem nie wychodzi to na codzien, ale w koncu trafie w loterii zycia panne ktora ma takie same zasady. zazdrosc jest SLABA!!! jak nie ufasz partnerowi to go zmien :D

  11. Zauwazylam ze koncentrujemy sie na tym jak trudno jest zyc z zazdrosnym partnerem, jak to zle wplywa na zwiazek itd. Napiszcie cos prosze o sytuacji ODWROTNEJ, kiedy my kochamy, chcemy sie czuc jedyne, piekne i wyjatkowe (i na osobnosci pewnie tak jest), ale w towarzystwie nasz facet/kobieta lustruje wzrokiem inne kobiety, utrzymuje kontakty ze swoimi byłymi, zaprasza na kawe kobiety z ktorymi kiedys ktos cos… i jest zdziwiony ze jego partnerka ma z tym problem. Ja wiem, ze w duzej mierze, to jest kwestia poczucia wlasnej wartości, zaufania itd. ale ja z wlasnego doswiadczenia wiem jak przykre to uczucie, kiedy Twoj facet mimo ze zapewnia o milosci, w towarzystwie kobiety z ktora mu kiedys nie wyszlo, wije sie jak piskorz probujac jej zaimponowac, staje sie zdenerwowany, wbija w nia wzrok… I Ty patrzysz na to wszystko i… chcesz poprostu stamtad uciec… i draznia Cie potem jego przymilania i czulosci… bo wydaje sie to sztuczne i na sile… Ja osobiscie nienawidze tego uczucia.. tego upokorzenia… tego litosciwego wzroku innych uczestnikow imprezy.. Nie potrafie tego opanowac … i nie wyobrazam sobie ze mialabym cos takiego znosic cale zycie…cos musi sie zmienic.. albo ja albo on..

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter