Ciemniejsza strona Greya

19

On tu wrócił. Mamusia śpi albo jest znowu chora. Chowam się pod stołem w kuchni i zakrywam twarz. Przez palce widzę mamusię. Śpi na kanapie. Jej dłoń leży na lepkim zielonym dywaniku, a on ma na nogach te swoje wielkie buciory z błyszczącą sprzączką. Stoi nad mamusią i krzyczy.
Uderza mamusię pasem. „Wstawaj! Wstawaj! Ty popierdolona dziwko. Ty popierdolona dziwko. Ty popierdolona dziwko. Ty popierdolona dziwko. Ty popierdolona dziwko. Ty popierdolona dziwko”.
Mamusia chyba płacze. „Przestań. Proszę, przestań”. Mamusia nie krzyczy. Mamusia zwija się w kłębek. Zasłaniam uszy i zaciskam powieki. Już nic nie słyszę. On się odwraca i widzę jego buty, gdy wchodzi do kuchni. W ręce trzyma pasek. Szuka mnie.
Przykuca i uśmiecha się szeroko. Paskudnie śmierdzi. Papierosami i wódką. „Tu jesteś, gówniarzu”. Budzi go mrożące krew w żyłach zawodzenie. Chryste! Jest cały spocony i serce wali mu jak młotem.
„Co się, kurwa, dzieje?” Siada wyprostowany i chowa twarz w dłoniach. „Kurwa. Wróciły. To ja wydawałem ten dźwięk”. Bierze głęboki, uspokajający oddech, próbując wyrzucić z pamięci smród taniego bourbona i cameli.

E.l. James, Ciemniejsza strona Greya

Ciemniejsza strona Greya

Większość z Was zapewne doskonale wie, o czym jest ta książka (a nawet jej kolejna część!), ale jako że nie recenzowałam pierwszej części, która to uruchomiła całą Greyową machinę, a ekranizacja drugiej części coraz bliżej – szybciutko rozprawię się z tematem ;) Przy okazji mega mocno Was proszę dajcie znać czy Grey rzeczywiście jest dla Was najlepszą książką erotyczną ever, czy też może przereklamowanym gniotem z irytującymi bohaterami i przerysowaną fabułą. A teraz zaczynamy zabawę!

O czym jest ta książka?

Oczywiście o boskim Christianie Greyu i lekko nieogarniętej pannie Steele. Pierwsza część, jak zapewne pamiętacie, skończyła się sceną rozstania naszych kochanków, a zatem siłą rzeczy i resztek zdrowego rozsądku autorki drugi tom rozpoczyna się sceną gorącego powrotu (stęsknieni bohaterowie wytrzymali bez siebie całe pięć dni). Ciemniejsza strona Greya, choć nadal jest czytadłem lekkiego kalibru, ma jednak coś, co przy odrobinie dobrej woli (i po butelce wina) można nazwać pogłębieniem wątku psychologicznego – autorka bowiem zaszalała i zafundowała nam retrospekcje objawiające co takiego wydarzyło się w życiu Christiana, że stał się on psychopatycznym sadystą. No dobra, może nie jest takim totalnym sadystą, ale zdrowy psychicznie to ten facet nie jest – choć rozumiem, że piękne ciało i miliony na koncie mogą nieco łagodzić to wrażenie.

Mamy zatem analizę wątków z przeszłości, dość zabawne wątki kryminalne, byłe laski Christiana i Anastasię, która zmienia pracę, walczy ze swoją zazdrością i urządza Greyowi waniliowe życie. I choć wszystko razem sprawia wrażenie chaosu, to czyta się to momentami lepiej od pierwszej części trylogii.

Co jest największą zaletą tej książki?

Po pierwsze: język Ciemniejszej strony Greya, choć daleki od wirtuozerii, jest nieporównywalnie lepszy od języka części pierwszej. Być może autorka zainwestowała w końcu w słownik, być może korektor wykreślił „boginie” i wspomnienia wszystkich świętych („o święty Barnabo!”), być może byłam zbyt rozweselona winem, żeby zwracać uwagę na niuanse – cokolwiek się zdarzyło, poprawiło to jakość mojego odbioru :)

Po drugie: fabuła, która momentami jest wręcz wciągająca. Jak widać wystarczyło zmienić lekko proporcje i zamiast wiecznych orgazmów dać kilka nowych wątków, by z monotematycznego erotyka zrobić pikantne love story.

Po trzecie: Grey jest zakochany (choć absurdalnie zaborczy!), a Anastasia zazdrosna (czyli w końcu przestała być kołkiem rozpadającym się na milion kawałków). Naszym kochankom daleko do Romea i Julii, Jacka i Rose (choć Jack utopił się jak ostatnia sierota – na tych drzwiach mogli spokojnie zmieścić się oboje) czy Tristana i Izoldy, ale generalnie dają radą. On chce się dla niej zmienić, ona przestała być słupem soli – zmiany bardzo na plus.

Po czwarte: byłe kobiety Greya, czyli moje ulubione bohaterki drugoplanowe. Nie to, żebym przepadała jakoś strasznie za stukniętą Leilą lub perwersyjną Eleną, ale one wprowadzają do powieści dużo napięcia i pikanterii.
Ps. Wolę Elenę ;)

Co jest jej największą wadą?

To samo, co zawsze w przypadku E.L. James. Ciemniejsza strona Greya jest fajnym czytadłem, ale jest milion rzeczy, które można byłoby w niej poprawić. Język, choć lepszy niż w części pierwszej, nadal jest zdecydowanie zbyt ubogi – i widać to zwłaszcza w scenach seksu, które zajmują średnio półtorej strony. Ja chciałabym, żeby seks nazwany genialnym trwał przynajmniej przez dziesięć stron! ;)

Generalnie: choć autorka wpadła na kilka interesujących pomysłów fabularnych, to poprowadziła je bardzo słabo. Nie będę jednak krytykować przesadnie tej książki, bo nie oceniam jej w kategorii „arcydzieło roku”, tylko „przyjemna lektura na leniwy dzień”. Zresztą – o wadach piszą chyba wszyscy, bo jak tu się przyznać, że taka książka mogłaby nas pochłonąć ;)

Ile seksu jest w tej książce?

Mnóstwo. Jest on jednak – moim zdaniem – o wiele bardziej romantyczny i waniliowy niż w pierwszej części trylogii. Nie ma w tym w sumie nic dziwnego – skoro mamy obserwować przemianę zakochanego bohatera, to pora wyciągnąć zatyczki analne, a ich miejsce zastąpić długimi pocałunkami… w usta. Na szczęście James nie byłaby sobą, gdyby nie wplotła w to wszystko trochę perwersji i bardzo niegrzecznych zabaw – na przykład… lodami ;)

– Połóż się na łóżku. Na plecach – mruczy, a oczy mu ciemnieją, wwiercając się w moje. Robię, co mi każe. Pokój oświetla jedynie blade światło nocnej lampki. (…)
– Cały dzień mógłbym na ciebie patrzeć, Anastasio – mówi. Po tych słowach wchodzi na łóżko i siada na mnie okrakiem. – Ręce nad głowę – nakazuje. Tak robię, a on zawiązuje mi koniec paska na lewym nadgarstku, a drugi koniec przeciąga przez metalowe szczeble w wezgłowiu łóżka. Mocno pociąga, tak że lewą rękę mam wyprostowaną nad głową. Następnie unieruchamia mi prawą rękę, mocno zawiązując pasek. (…)  Bierze ze stolika pudełko z lodami i znowu siada na mnie okrakiem. Bardzo powoli zdejmuje pokrywkę i zanurza łyżeczkę. (…)
– Już to kiedyś robiłaś. – Oczy Christiana lśnią. – Będziesz musiała leżeć nieruchomo, w przeciwnym razie lody wylądują na łóżku. – Całuje po kolei obie piersi i mocno ssie brodawki, po czym jego usta podążają śladem lodów w dół mego ciała, ssąc i liżąc. A ja się staram. Naprawdę się staram leżeć nieruchomo, pomimo tego przyprawiającego o zawrót głowy połączenia zimna i jego rozpalającego dotyku. Ale moje biodra mimowolnie zaczynają się poruszać, wirując w swoim własnym rytmie, ulegając czarowi tej chłodnej wanilii. Christian przesuwa się niżej i zaczyna zlizywać lody z mego brzucha, wsuwając język do pępka. Jęczę. O mamusiu. Jest zimno, jest gorąco, jest podniecająco. Ale on nie przestaje. Łyżeczkę z lodami przesuwa jeszcze niżej, na włosy łonowe, na łechtaczkę. Krzyczę głośno.
– Ćśś – mówi łagodnie Christian, a jego magiczny język zabiera się za zlizywanie lodów. Jęczę cichutko.
– Och… proszę… Christianie.
– Wiem, skarbie, wiem.
Nie przerywa ani na chwilę, a moje ciało się unosi – coraz wyżej i wyżej. Wkłada we mnie jeden palec, po chwili drugi i w przejmująco wolnym tempie wsuwa je i wysuwa.
– Właśnie tak – mruczy, rytmicznie pocierając przednią ścianę pochwy, jednocześnie liżąc i ssąc. Nieoczekiwanie przeżywam orgazm tak intensywny, że oszałamia wszystkie moje zmysły, zamazując to, co się dzieje wokół mego ciała. Wiję się i jęczę. O rany, szybko poszło. Mgliście uświadamiam sobie, że Christian przerwał swoje rozkoszne działania. Zakłada prezerwatywę, a chwilę później wchodzi we mnie. Szybko i głęboko.

To jak – bawimy się dzisiaj lodami? ;)

 

Komentarze19 komentarzy

  1. Jedyne co tu może zadziałać to własna bujna wyobraźnia i doświadczenie.. życiowe :) Ani język pisany ani ekranizacja zbytnio na mnie nie działają :) To tak jak z czerstwą komedią- jak jesteś w dobrym nastroju śmiejesz się z byle czego, jak jesteś podniecona – podniecą Cię i historyjki z Greya :)
    Ps. Bloga odkryłam kilka dni temu- i przeczytałam wszycho :) Super!

      • Oj zaraz tam wino. W wersji optymistycznej Alicjo jesteś tak rozbudzona, że nawet Grey tego nie popsuł :))) A tak poważnie wolę rodzimą twórczość erotyczną w wydaniu A.J.Gabryel’a. Czytałaś coś? Kusiciela może?

  2. Przeczytałam całe 3 części, w nadziei, że któraś będzie lepsza od poprzedniej. Troszeczkę się zawiodłam- i językiem rodem z Pamiętnika księżniczki, i całą tą otoczką, o tym jak perwersyjna i oburzająca jest ta książka. Ok, seks wylewa się ze stron, ok- czasem nie mogłam przestać czytać, ale na pewno nie opuściłam czegoś, bo było „ZBYT”.

  3. „50 twarzy Greya” jest ok… Chociaż pod koniec książki miałam już dość tych jej orgazmów za orgazmem… „Ciemniejsza strona Greya” , moim zdaniem najlepsza. „Nowe oblicze Greya” hmmm…. chyba najgorsza i najtrudniejsza do przeczytania. Po prostu ciągnęło się i ciągnęło, i ciągnęło, ciągnęło…. Fabuła całej trylogii ok chociaż czytałam zdecydowanie lepsze książki. Pozdrawiam :)

  4. ,,– Właśnie tak – mruczy, rytmicznie pocierając przednią ścianę pochwy, jednocześnie liżąc i ssąc.” Serio podczas miłosnych igraszek kobieta zastanawia się którą ścianę pochwy on pociera? Ja nie mogę zlokalizować żadnej części mojego ciała :D
    Blog rewelacyjny :)

  5. Jestem ogromną fanką waszej strony, bardzo często tu zaglądam i jestem na bieżąco ze wszystkimi postami (w szczególności tymi pikantnymi).. Dlatego chętnie przeczytałabym recenzję którejś z książek autorstwa Megan Hart z Czerwonej Serii, np. „Zniewolona”, „Nieczysta”, „Naga”, „Nieznajomy” itp ;))

  6. Morgiana Czarodziejka

    Witajcie!
    Dziś do Was trafiłam i wygląda na to, że przez Was się nie wyśpię ;) Czytam i czytam… blog świetny ale błagam: półtorej strony, nie: półtora strony. Wybaczcie, nie mogę znieść, że w tak fajnym tekście znalazłam coś tak okropnego, taki mój fetysz.
    Piszcie dalej, jesteście świetni.
    Pozdrawiam :)

  7. Dopiero w tym roku dopadłam Trylogię Greya. Masz rację Alicjo. Język psuje wszystko. A boginia Any tymbardziej. Jednak chyba dwojka była najlepsza. Do tego trójka skończyła się bez fajerwerek, à cała historia potoczyła sie za szybko. Gdyby autorka bardziej sie wysilila stworzyla by z tego dobre 6 czesci jak nie lepiej. :)

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter