Co czytamy, gdy nie czytamy erotyków – nasze TOP 10

26

Ten  ranking obiecaliśmy wam już dawno temu, jednak wybranie 10 książek spośród setek stojących na naszych półkach po prostu graniczyło z cudem. Chcemy go jednak pokazać z dwóch powodów. Po pierwsze – może w końcu uwierzycie, że recenzje erotyków, które czasem tu wrzucam, są przede wszystkim efektem waszych próśb, a nie naszych upodobań. Po drugie – to zestawienie powie wam o nas więcej niż wszystkie dotychczasowe teksty razem wzięte – zwłaszcza, jeśli tak jak my wierzycie w zasadę: pokaż mi co czytasz, a powiem ci, kim jesteś :)

Co czytamy, gdy nie czytamy erotyków - nasze TOP 10

Gdy zaczynaliśmy układać ten ranking wybraliśmy niemal 50 książek „tak absolutnie najważniejszych, które muszą się koniecznie znaleźć na liście”. Dopiero potem, metodą ostrej selekcji, okroiliśmy zestaw do zakładanych 10 tekstów. Każdy z nich czytaliśmy oboje – jednocześnie, na zmianę, na głos, na odległość, czasem szeptem. Każdy z nich ma dla nas magiczną, sentymentalną wartość.

1. Jacek Podsiadło, Być może należało mówić

Jacek Podsiadło jest chyba ostatnim żyjącym poetą, który w tak piękny, sentymentalny, a jednocześnie nieprzerysowany sposób mówi o miłości. Wracamy do niego regularnie – i choć ja czasami wdam się we flirt ze Świetlickim, a Drwal zapomni się przy utworach Hentley’a, to i tak na koniec dnia wracamy do pana Jacka. Jego teksty znamy oboje na pamięć i nie chcąc zabijać ich piękna nadmierną interpretacją, po prostu pokażę wam jeden z nich:

Nazywam się Jacek Podsiadło.
Mam 26 lat.
Kiedy byłem małym chłopcem, marzyłem o takiej dziewczynie jak ty.
I później, latami.
Próbowałem zmusić parę kobiet, by były tobą.
Chciałbym cię bliżej poznać.
Zobaczyć, co nosisz pod skórą.
Zbudować batyskaf i zajrzeć na dno twojego oka.
I wybacz mi moje wynurzenia.
Spróbuję stworzyć nowy kierunek w poezji.
Bo wstydzę się niezdarności, z jaką mówię o tobie
(…)
Mam 26 lat.
Nazywam się Jacek Podsiadło.
Chciałbym cię bliżej poznać.
Piękno zawsze mnie onieśmielało.

2. Erich Maria Remarque, Łuk Triumfalny

Mroczny klimat przedwojennego Paryża, hektolitry czarnej kawy i calvadosu, gęsta, lepka, deszczowa aura niespokojnego miasta – i romans, do którego tak często wracamy myślami. Ravic i Joanna. Oboje po przejściach, oboje poturbowani własnymi wyborami. Ich przypadkowe spotkanie na moście, nostalgiczny smutek i przejmujący głód miłości przypominają nam kadry naszej własnej historii. I jeszcze ten fragment, który mógłby być mottem całego naszego życia:

Nie umrzemy nigdy. Nie. My nie. Umiera tylko czas. Przeklęty czas. Wciąż umiera. My żyjemy (…) kiedy kochamy się, stajemy się nieśmiertelnymi i niezniszczalnymi jak bicie serca, jak deszcz lub wiatr, a o cóż więcej chodzi? (…) Godzina to całe życie, chwila ociera się o wieczność, twoje oczy błyszczą, gwiezdny pył sypie się poprzez nieskończoność. Bogowie się starzeją, ale usta twoje są wiecznie młode.

I choć na tym (na szczęście) podobieństwa się kończą, to każdy powrót do tej książki zostawia na nas nostalgiczny ślad.

3. Francis Scott Fitzgerald, Wielki Gatsby

Wielki Gatsby należy do tych książek, które kupujemy podwójnie (lub dajemy je sobie w tym samym czasie, z rozbawieniem odkrywając, że znów wpadliśmy na ten sam pomysł), a potem czytamy razem w łóżku. Za co kochamy Gatsby’ego? Za złote dekoracje i świat powleczony błyskotkami, które okazują się tylko zasłonką, kurtyną, jubilerskim cackiem, pod którym czai się tragiczna prawda. Za przejmujący smutek i świadomość, że happy endu nie będzie. Wreszcie – za beznadziejnie romantyczną miłością do Daisy, która opętała bohatera jak jakiś zły sen. Za determinację i obłęd. Za pierwsze zdanie:

Ile razy masz ochotę kogoś krytykować (…) przypomnij sobie, że nie wszyscy ludzie na tym świecie mieli takie możliwości jak ty.

4. Charles Bukowski

Chcieliśmy wybrać jedną książkę, ale po prostu nam nie wyszło ;) Bukowski to Bukowski – można go kochać albo nienawidzić. Nie ma chyba twórcy tak bardzo osobnego (w każdym znaczeniu tego słowa) niż autor Szmiry. Bukowski jest pijakiem, awanturnikiem, wielbicielem kobiet i ordynarnego seksu, bywalcem spelun, amatorem bójek, a przy tym genialnym pisarzem, łączącym brutalną szorstkość z trudną do wyjaśnienia poetycznością. Uwielbiamy go za to, że – mówiąc kolokwialnie – z niczym się nie patyczkuje, a gdy ma ochotę użyć dajmy na to „kurwy”, to pisze tekst Do kurwy która ukradła moje wiersze. Drwal bardzo często łapie klimaty Bukowskiego, ja potem muszę temperować jego teksty, a wy i tak piszecie, że on na pewno jest samotną singielką ;) I jak tu żyć?

Na zachętę fragment jednego z moich ulubionych tekstów (gdyby to pisał Drwal, wybrałby coś pełnego wulgaryzmów ;)

z objęć jednej kobiety
prosto w objęcia innej

od śmierci na krzyżu
uratowała mnie pewna dama
która paliła trawkę
pisze piosenki i opowiadania,
jest dużo milsza od poprzedniej
dużo milsza
równie dobra w łóżku
a może nawet lepsza.

nie jest przyjemnie być rozciągniętym
na krzyżu
i pozostawionym samemu sobie
dużo przyjemniej jest zapominać miłość
która nie wypaliła
jak nie wypalają w końcu
wszystkie miłości… (…)

nie jest przyjemnie umierać na krzyżu
dużo przyjemniej jest słyszeć swoje imię
szeptane w ciemności.

5. Jacek Dukaj, Lód

Książka, którą przeczytałam dla Drwala i… nie żałuję. Jest trudna, a przy tym totalnie magiczna. Wymaga skupienia i zgody na to, by dać się porwać poetyce Dukaja. O czym jest ta książka? O poszukiwaniu filozoficznych sensów, nieskończoności, o skutej lodem Warszawie, długiej podróży i poszukiwaniu szczęścia, zapierających (mroźny) dech zwrotach akcji i intrygach, brudnych oficynach i bajecznym luksusie. A tak naprawdę jest o człowieku, jego potrzebach, szaleństwie i… miłości. Polecam do wieczornego czytania w łóżku – dajemy książkę Drwalowi, on czyta na głos, codziennie, przez co najmniej miesiąc (bo szybciej się po prostu nie da). Zabawa jak z Tysiąca i jednej nocy ;)

6. Julian Tuwim

I znów nie mamy jednego tytułu! Tuwim co jakiś czas wkrada się do naszego życia – a to spotkamy go na ławeczce w Łodzi, a to przypadkiem trafimy na „kawę Tuwima” w Krakowie… Znamy chyba wszystko, co napisał i szczerze żałujemy, że nie napisze nic więcej. Z jednej strony sentymentalny, z drugiej poetycko wyuzdany – zresztą, zobaczcie sami:

Zawsze, gdy na mnie spojrzysz,
Wiedz :
Że jestem smutny   n i e   d l a t e g o
(Dlaczegokolwiek,
O czym pomyśleć możesz),
Ale dla czegoś innego,
Dalekiego
Czym ty się nigdy nie trwożysz.

Umrę ci kiedyś.
Oczy mi zamkniesz.
I wtedy – swoje
Smutne, zdziwione,
Bardzo otworzysz.

… a z drugiej strony:

Słyszysz? Jest w tym słowie soczystość, jest cierpkawa słodycz rozgniecionej miazgi owocu: sok, spływający i spijany chciwie spragnionymi usty.

Mięciutka, okrągła, delikatnym puchem omszona, wabi mnie ta brzoskwinia, budzi pożądanie, chcę ją wargami pieścić, miąć w palcach lekko, pieszczotliwie gładzić i dmuchać w puszek aksamitny. Szkoda, że cała nie jest tak dziewiczo bladoróżowa, jak w tym – patrz – miejscu… w brzoskwinię ciepłą, dłońmi moimi utuloną, tak miękką już, że sok lada chwila puści, wpijam się tym wszystkim, czym są usta… O, mięso kwietne! O, soku, któryś krążył w drzewie, pędzony tajemniczą Mocą Życia! Soku, którym nabrzmiał płód w cieple wiosny i słońca! Piję, piję, gniotę, wysysam!…

Czy całowałem usta twoje?

7. Éric-Emmanuel Schmitt, Oskar i pani Róża

Powieść totalna, choć liczy zaledwie 70 stron. Czytaliśmy tę książkę oddzielnie, w tym samym czasie, gdy akurat musieliśmy się na chwilkę rozstać… – a potem razem sobie o niej pomilczeliśmy. Oskar i pani Róża to książka, o której zdecydowanie lepiej jest pomyśleć, niż opowiadać, więc jeśli jeszcze jej nie znacie – możecie to nadrobić nawet dziś:

(…) życie to taki dziwny prezent. Na początku się je przecenia: sądzi się, że dostało się życie wieczne. Potem się go nie docenia, uważa się, że jest do chrzanu, za krótkie, chciałoby się niemal je odrzucić. W końcu kojarzy się, że to nie był prezent, ale jedynie pożyczka. I próbuje się na nie zasłużyć.

8. Haruki Murakami, Norwegian Wood

Idealna książka na długie, jesienne wieczory, gdy świat otula się gęstą nostalgią. Jeśli choć raz w życiu czuliście melancholijną tęsknotę za czymś nienazwanym, to ta książka jest dla was. Autor stawia pytania, ale nie daje żadnych odpowiedzi, zderzając swoich bohaterów z wydarzeniami, których nie są – i nigdy nie będą – w stanie zrozumieć.

Nikt nie lubi samotności. Ja tylko nie próbuję się z nikim na siłę zaprzyjaźniać. To prowadzi do rozczarowań.

– to zupełnie tak jak my.

9. John Steinbeck, Myszy i ludzie

Książka Steinbecka opowiada o czasach Wielkiego Kryzysu, pracy na farmie, alienacji i migotliwym american dream, a przede wszystkim – sile prawdziwej przyjaźni dwóch mężczyzn, z których jeden jest w dodatku upośledzony. Dlaczego więc tak bardzo się nią przejmujemy? Zdradzę wam mały sekret – i ja, i Drwal, jesteśmy czasem tym wielkim, niezdarnym, a przy tym obezwładniająco prostolinijnym Lenniem, który z płaczem prosi przyjaciela: opowiedz mi o królikach. Za każdym razem, gdy po prostu potrzebujemy przyjaciela, prosimy się nawzajem o taką właśnie opowieść – o tym, że po prostu będzie dobrze. „Dlaczego? Bo… bo ja mam ciebie, a ty masz mnie.”

10. Tomasz Mann, Czarodziejska Góra

Hans Castorp jest magicznym dziwakiem – i to chyba najlepsze uzasadnienie naszej do niego sympatii. Podczas gdy większość ludzi na świecie nosi w portfelu portretowe zdjęcia ukochanych, on chowa w nim rentgen trawionego chorobą płuca swojej wielkiej miłości – Kławdii Chauchat. Kławdia jest tajemnicza, ekscentryczna, demoniczna i oczywiście śmiertelnie chora – jak zresztą wszystkie interesujące postacie tej księgi. Czarodziejską górę lubimy jednak nie tylko za wątek miłości skażonej tęsknotą do śmierci, ale przede wszystkim za jej filozoficzny, ponadczasowy ciężar, który zmusza do uważnej lektury. I tu uwaga do osób, które chcą nam czasem dokuczyć – argumentacji i błyskotliwości uczcie się od Naphty i Settembrinienego, bo zwykłe „na pewno jesteście samotną mniszką” nie robi na nas żadnego wrażenia ;)

A jakie książki są ważne dla was? Napiszcie tak szczerze, bo jesteśmy cholernie ciekawi! ;)

 

Komentarze26 komentarzy

  1. Pożądanie mieszka w szafie Adamczyka, większość książek Kinga, Strasznie głośno, niesamowicie blisko Foera, powieści Sparksa, poezja Kai Kowalewskiej, Pan Wilk i kobiety Jarosława Wilka, Książki Mastertona, oczywiście Bukowski, Tołstoj, Murakami i Pani Rosiek, rzecz jasna Sapkowski i jego wspaniała saga Wiedzmińska, Milion małych kawałków i Mój przyjaciel Leonard Freya, którego uwielbiam, Alicja Piekary, Twórczość Zafóna też mnie poruszyła, szczególnie Marina, i mogłabym tak wymieniać bez końca ❤

  2. UWIELBIAM każdą książkę Erica-Emmanuela Schmitta :D od liceum jestem zakochana w „Mistrzu i Małgorzacie”, natomiast od gimnazjum w „Małym Księciu” :)

  3. Santa Montefiore-Smak szczęścia

    Romans z niezbyt szczęśliwym zakończeniem, ciężko się rozstać z książką… Lekka a przy tym wprawiająca w zadumę.

    Myślę, że dla obu stron pozycja warta uwagi.
    Polecam :)

  4. A ja ostatnio trafiłam na sagę rodziny Casteel Andrews Virginia C. To tak wciągająca historia, że jak robię przerwę w czytaniu to chodzę i myślę, co będzie dalej. Naprawdę warto sięgnąć po tą opowieść>

  5. Ostatnio saga o rodzeństwie Dollangangerów. „Kwiaty na poddaszu” (nakręcono film jeszcze nie widziałam książkę polecam) ; „Płatki na wietrze”; „A jeśli ciernie” – właśnie zaczynam tą część jak na tą chwilę bardzo mnie wciągnęła ; „Kto wiatr sieje”; V.C. Andrews
    Frank Herbert „saga diuny”
    Andrzej Sapkowski saga o wiedźminie
    Jacek Dukaj Lód czytałam i naprawdę warto potwierdzam opinię czytałam to z 3 razy
    no i hit nie wiem dlaczego ale wracam do „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza mam jakiś niewyjaśniony sentyment

  6. Roma Ligocka, Krystyna Janda, Agnieszka Osiecka, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Adam Asnyk, Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Wisława Szymborska – zawsze!
    Lucy Maud Montgomery i Małgorzata Musierowicz – bo to moje dzieciństwo.
    „My, dzieci z Dworca Zoo” – bo brutalnie przerwała moją dziecięcą naiwność.
    Haruki Murakami – za inny świat.
    „Babie lato” Philippe Besson – za wiarę i ułudę. Bo żadna książka nie dała mi tyle fałszywych nadziei.
    „Dziewczyna z zapałkami” Anny Janko – za realizm.
    „Ludzie na walizkach” (Hołownia), „Wygrać życie” (Durczok), „Chustka” (Sałyga) – za tematykę i naukę empatii i wrażliwości na drugiego człowieka.
    Wiesław Myśliwski – za nieprzebrane morza rozmyślań.
    Khaled Hosseini – za obie powieści totalne.
    „Chata” Williama P. Young’a – za przełamywanie konwencji.
    Janusz Leon WIśniewski – za „Samotność…” i inne, które bolą…
    Gabriel Garcia Marquez za „Miłość w czasach zarazy” i „Sto lat samotności”.

  7. Jak ja wam zazdroszczę takiej organizacji czasu tylu przeczytanych książek u mnie z organizacją bardzo kiepsko ostatnio.
    Oczywiście sięgnę po wasze książki bo jak zawsze zainspirowaliście mnie
    teraz do tematu książek uwielbiam powieść Oskar i Pani Róża, ma ona dla mnie bardzo ważny i osobisty odbiór i jest bardzo ważną pozycją,
    Zaczytuje się w Richard Paul Evans Obiecaj mi kolory tamtego lata,Maria Rodziewiczówna między ustami a brzegiem pucharu, woskowa róża William Wharton Spóźnieni kochankowie.
    Zazdroszczę bardzo ,że tak dużo czytacie z tego co pamiętam to w jednym komentarzu napisałaś ze staracie się jedną książkę tygodniowo przeczytać to niesamowite jak na to znajdujecie czas ja jedną na miesiąc staram się przeczytać i niestety mój M wcale nie czyta:(.wasza niestandardowa miłość, praca pisanie dla nas postów odpisywanie czytanie książek wy jesteście niesamowici przeżywacie życie na 1000%
    Uwielbiam was czytać:)
    Pozdrawiam was serdecznie

    • Alicja

      Aniu, to kwestia nawyków po prostu – i jeśli Cię to pocieszy, to my wiecznie jesteśmy niewyrobieni :)) zamiast robić wszystko z planem sięgamy po książki lub przedłużamy poranki w łóżku – a potem próbujemy zdążyć z całą resztą. Nam naprawdę daleko do idealnej pary :D
      I dziękuję za inspiracje, na pewno sięgniemy do „Twoich” książek :)

  8. Zdecydowanie najbardziej niedoceniona książka jaką znam (bo gdyby nie czysty przypadek to w życiu bym o niej nie usłyszała) „Gargulec” Andrew Davidsona. Pokochałam przy pierwszym czytaniu, wracałam kolejnych kilka razy i za każdym razem niezmiennie magiczna.

    „Dziewczyna z pomarańczami” Jostein Gaarder – kolejna magiczna.

    Oraz to, co mogę polecić każdemu, niezależnie od tego, co czytuje na co dzień to seria „Pan lodowego ogrodu” Jarosława Grzędowicza. Na prawdę warto.

    A teraz coś z zupełnie innej beczki – seria, która nie wzrusza, nie ubogaca, nie skłania do refleksji, ale która momentami doprowadza do łez śmiechu to cudowna seria o egzorcyście bimbrowniku Jakubie Wędrowyczu napisana przez Andrzeja Pilipiuka :D Może się wydawać, że to książki tylko dla młodzieży, ale to nie prawda – jeśli ktoś lubi taki rodzaj humoru będzie się przy nich doskonale bawił niezależnie od wieku :D

  9. Mnie wciągnęła seria o przygodach Fedry. Pierwszy tom to Strzała Kusziela. Autorką jest Jacqueline Carey. Świat równoległy albo raczej poszerzony o dzieci boskiego Elui, syna Nieba (po naszemu Jezusa) i Matki Ziemi. Ciekawie skonstruowana, z elementami intrygi szpiegowskiej i sztuki łóżkowej. Wciągnęła mnie doszczętnie (a nie należę do fanek Christiana). :)

  10. Najczęściej wracam do książki Johnatana Nasaw „Dziewczyny, których pożądał” ze względu na jednego z głównych bohaterów- cierpiącego na osobowość mnogą więźnia, nie potrafiącego uwolnić się spod dyktanda pierwszej miłości. Natomiast bardzo inspirująca była dla mnie książka Reginy Brett „Bóg nigdy nie mruga”- 50 lekcji na najtrudniejsze chwile w życiu ;) Ostatnio również wpadła mi w ręce powieść Lisy Genovej „Motyl”- bez dwóch zdań zakochałam się w jej stylu i niedługo zabiorę się za kolejne jej dzieła :)

  11. Virginia C. Andrews Kwiaty na poddaszu i kazdy kolejny tom ;-) I jakos tak Pan Coben uwiodl mnie swoim sposobem pisania :-) polecam kazdy tytul.

  12. Ja polecam „Samotność w Sieci” Leona Wiśniewskiego. Wracam przynajmniej raz w roku. Uważam ,że jest piękna,dramat,miłość ,nauka ,seks. Wszystko to tak świetnie zwarte,niesamowicie mnie wzrusza. Polecam z całego serca.

  13. Widzę, że w propozycjach nie pojawił się jeszcze John Irving i jego może mniej znana książka a moja ulubiona „Regulamin tłoczni win”.
    Ponadto Wharton (każda książka), Twain (polecam „Pamiętniki Adama i Ewy”), Jerzy Kosiński (tutaj nie polecam zaczynać akurat od „Malowanego ptaka”, lepiej zostawić ją na później), „Bracia Karamazow” Dostojewskiego, Edgar Allan Poe i jego niesamowite opowieści…itd

  14. Ja, np uwielbiam Johna Grishama, ma ”lekkie pióro”. Ciekawe jest też to, że każdy bohater, jest prawnikiem.A pod koniec książki, zawsze ów prawnik, już nie chce nim być. Drugim takim pisarzem jest King, szczególnie chodzi mi tu o Zieloną Mile ;) Oraz kryminały, Johna Lutza dosyć krwawe, typu ”Rzeźnik”.

  15. Lucy Morningstar

    Trafilam na Wasz blog wczoraj …… i do tej pory nie moge sie oderwac. I czytam post po poscie, i zarazam Waszym blogiem innych….az w koncu trafilam na ten post i juz wiem, czemu Was lubie chociaz Was nie znam ;)

    Palam do tworczosci Remarque miloscia wielka i najtrwalsza (mysle, ze nasz romas trwa juz dobre 15 lat ;)) i mimo, ze czasami zostane dluzej , gzies indziej, to zawsze do niego wracam, w szczegolnosci do ‚Luku triumfalnego’ z kieliszkiem Calvadosu i Chesterfildem …..

    • Lucy Morningstar

      Polecam wam ‚Wojne i terpentyne’ Stefana Hartmana – mysle, ze to ksiazka na chwilowe smutki duszy ale wlasnie badzo przypomina mi Remarque’owa tworczosc !

  16. „Małe życie” – Hanyi Yanagihary. Chyba nigdy w zyciu nie przyczytalam tak przejmującej i poruszającej książki. Z jednej strony pokazuje okrucieństwo, nieczułośc i najczarniejszą stronę ludzkiej natury, a jednocześnie daje tyle nadziei… Przeczytajcie koniecznie. Generalnie nie ufam tylnym okładkom krzyczacym „bestseller” i „nalepsza powieśc roku”, ale tym razem w 100% zaslużenie. Naprawde długo nie mogłam sie otrząsnąć po lekturze.

  17. Wszystko co w ręce wpadnie :) . A tak na poważnie, to uwielbiam fantastykę, przy czym moją ulubioną książką jest Władca Pierścieni J.R.R. Tolkiena miło wspominam też lekturę Harrego Pottera. Zamierzam sięgnąć jeszcze po Opowieści z Narni. A z innych to lubię powieści obyczajowe np. Sparks czy Steel. Ale ogólnie to najczęściej jadę do biblioteki i biorę to co mi się podoba :)

  18. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się takiego zestawienia, a tym bardziej zobaczenia już na pierwszym miejscu Jacka Podsiadły i do tego Świetlickiego. Zaskakujące. Polecam Świetlickiego do napicia się z nim wódki i to w samo południe. Od siebie polecę Romana Honeta, jest specyficzny i dosadny, a jego Piąte Królestwo mnie zachwyca, ale jest to poezja surowa, zimna.
    Haruki Murakami, jak najbardziej! Najbardziej do tej pory urzekła mnie Pieśń Ptaka Nakręcacza. Jeśli zaś chodzi o Dukaja to zdecydowanie moim numerem 1. jest jego najkrótsza, ale też i chyba najbardziej poetycka książka – Extensa, bardzo mnie zaskoczyła.
    Pozdrawiam was gorąco znad jesiennego morza! :)

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter