Ile czasu i pieniędzy kosztuje bycie sexy?

66

No moje Panie, wasze komentarze na temat Gorzkiej prawdy o kurach domowych zainspirowały mnie konkretniej niż zwykle. Zanim jednak odpowiem na pytanie zawarte w tytule muszę wam powiedzieć kilka słów na temat mojej pasjonującej biografii – to da nam właściwe tło i oszczędzi wielu nieporozumień ;)

Nie jestem nastolatką, pracuję jak większość kobiet w tym kraju, mam wspaniałego Mężczyznę, który uwodzi mnie każdego dnia na nowo. Uwielbiam koronki w każdym wydaniu – koronkową bieliznę, koronkowe sukienki, koronkowe buty – co widać zresztą na naszym instagramie. Uwielbiam piękne buty, elegancko pomalowane paznokcie i mgiełkę perfum, która jest wyczuwalna, ale nienachalna. Uwielbiam także zadbane, uśmiechnięte, pełne pasji, ciepła i wdzięku kobiety, które są dla mnie często wzorem, inspiracją, motywacją do pracy nad sobą.

Zanim jednak znalazłam się w miejscu, w którym jestem teraz, musiałam sama ścigać się z losem i zwyczajnie pracować na tak zwane lepsze jutro. To nie ma was teraz wzruszyć, ani wprowadzać babski patos, więc bez obaw ;) Po prostu dobrze wiem co znaczy studiować i pracować jednocześnie, pracować na dwa etaty czy podejmować heroiczne kobiece decyzje: wydać kasę na torebkę czy może jednak urozmaicić dietę chińskich zupek? ;) Znam to, bo sama to przeszłam, wiedząc dobrze, że to tylko jakiś etap życia. I dlatego właśnie nie kupuję tekstów w stylu: nie mam czasu lub pieniędzy na bycie seksowną.

Ile czasu i pieniędzy kosztuje bycie sexy

Sexy zaczyna się w głowie

Bycie sexy to podjęcie pewnej decyzji. Uświadamiasz sobie, że czujesz się lepiej, gdy masz na sobie zmysłowe, kobiece dodatki, gdy Twój facet – mimo upływu lat! – wciąż nie potrafi odkleić od Ciebie dłoni, gdy czujesz się swobodnie i atrakcyjnie we własnej skórze. Czy też biorąc bardziej prozaiczne przykłady: gdy jadąc rowerem masz mały wypadek i nie musisz się martwić brzydkimi majtkami albo udem wydepilowanym tylko do krawędzi spodenek ;)

Odkrywasz, że tak proste czynności jak pociągnięcie ust błyszczykiem, chodzenie w rajstopach nawet w domu, czy założenie szpilek zamiast trampek dodają Ci pewności siebie, blasku i pozytywnej energii – i decydujesz się z tej magicznej mocy korzystać. Dla każdej z nas kod seksowności będzie inny, bo każda z nas jest przecież niepowtarzalna, więc pamiętaj o tym, że te „szpilki i koronki” pełnią tutaj tylko rolę umowną. Równie dobrze możesz chodzić w spodniach, związywać włosy nad karkiem, nosić orientalną biżuterię czy biegać cały dzień w baletkach – jeśli to wyzwala w Tobie kobiecą energię, to będę stać po Twojej stronie, bo:

Sexy to nie tylko szpilki

To zresztą także mój ulubiony typ zawoalowanej złośliwości w stylu: ja tam wolę sprzątać dom w dresie niż w szpilkach i pełnym makijażu. Tymczasem każda dorosła, myśląca kobieta wie, że nie o szpilki i nie o makijaż tu chodzi. Można być seksowną w dresie, w sukience i nago – jeśli się chce i jeśli się potrafi. Ja uwielbiam szpilki, ale to nie one wyznaczają mój poziom seksowności. To tylko dodatek. Dlatego nie mam najmniejszych oporów, by rezygnować z nich w zwyczajnych sytuacjach, gdy biegam w butach sportowych, wspinam się w trekingach, robię zakupy w baletkach czy chodzę boso po plaży. Wiem jednak, że to właśnie szpilki najlepiej profilują moją sylwetkę, najładniej eksponują nogi i najbardziej rozpalają zmysły Drwala – więc korzystam z tego zawsze, gdy tylko mam na to ochotę ;)

Tu przy okazji zmierzę się z kolejnym komentarzem: na szczęście mój facet nie ocenia tylko wyglądu i nie ma problemu, gdy widzi jak rzygam nad kiblem. 

No więc mój facet, którego uważam za moją Miłość Życia, ma problem z tym, gdy ja „rzygam nad kiblem”. Być może dlatego, że taki stan zdarza się u nas raz na rok, może dwa, gdy jakimś smutnym trafem łapiemy gdzieś podłą wirusówkę? Być może dlatego, że moje „rzyganie nad kiblem” nie jest u nas standardem i On wtedy szczerze się mną martwi, niesie na rękach do łóżka i palcami czesze moje włosy, bo to mnie wtedy uspokaja?

Wierzę w to, że kochamy się bezwarunkowo i że nie ma takiej sytuacji, która byłaby dla nas nieakceptowalna, w tym wąskim, estetycznym sensie. Tyle że ja, gdy wyjdę już z tej grypy żołądkowej, doprowadzam się znowu do kobiecego ładu, a nie daję przyzwolenie na niechlujstwo do późnej starości w myśl powtarzanego frazesu: bo skoro widział mnie taką, to nic go już nie zdziwi. 

Nie musisz wcale być sexy

I tak dochodzimy do sedna. To, że ja jestem sexy – bo jestem i lubię tak o sobie myśleć – nie znaczy, że Ty też musisz. Nie musisz. Każda kobieta ma prawo decydować o sobie i żaden trend nie powinien być jej narzucony. To czy malujesz paznokcie lub włosy, czy lubisz makijaż albo biżuterię, czy nosisz szpilki czy baletki, spodnie czy sukienki, pończochy czy podkolanówki jest wyłącznie Twoją sprawą i nic mi do tego – tak samo jak Tobie nic do tego do moich bieliźnianych wyborów.

Tylko pozbądźmy się tej hipokryzji.

Przestańmy pisać, że prawdziwy facet nie patrzy na wygląd, gdy same wybieramy przystojnych, zadbanych mężczyzn. Przestańmy pisać, że kobieta powinna mieć coś w głowie, bo tylko ameby nie wiedzą, że uroda nie determinuje intelektu. Nie szukajmy wymówek, tylko wprost powiedzmy: nie umiem chodzić na szpilkach, nie lubię wysokich butów, nie chce mi się robić makijażu, nie lubię golić nóg, ładniej wyglądam w spodniach, pończochy to nie moja bajka. Przecież to jest o niebo bardziej zrozumiałe i bliskie prawdy niż: byłabym sexy, ale mnie nie stać.

Bo tak naprawdę:

Ile czasu i pieniędzy kosztuje bycie sexy?

Zrobienie pełnego treningu wymaga około 45 minut dziennie. Jeśli wejdziesz na stronę Ewy Chodakowskiej, to przekonasz się, że z Ewą trenują kobiety najróżniejsze: matki malutkich dzieci i matki mające nawet czwórkę dzieci w domu, studentki dorabiające w barach i dziewczyny pracujące na dwa etaty, dziewczyny piętnastoletnie i panie około siedemdziesiątki, singielki, narzeczone, żony, rozwódki, wdowy. Wymówka pod tytułem: nie mam czasu jest więc słaba, bo każda z nas ma do dyspozycji dokładnie tyle samo trwającą dobę. I ja, i Ty, i Beyonce – wszystkie mamy te same 24 godziny ;)

Podałam ten przykład celowo, bo bycie sexy zajmuje znacznie mniej niż codzienny trening z Ewą. Zajmuje tyle, ile trwa podjęcie decyzji: założę szpilki czy trampki? włożę sprane majtki czy te ulubione koronkowe? wysuszę grzywkę na szczotce czy położę się spać z mokrymi włosami? pociągnę usta balsamem czy będę miała spierzchnięte? uśmiechnę się do siebie na dzień dobry czy będę cały dzień złośnicą? powiem komuś komplement czy wbiję mu złośliwą szpilę? założę sukienkę czy znowu pójdę w spodniach? spojrzę na siebie w lustrze, czy będę ubierać się w pośpiechu? wyrzucę zniszczone ciuchy czy będę nosić je aż się rozpadną, a przy każdym dźwięku domofonu biegać założyć coś lepszego? ogolę nogi dla siebie czy będę czekać aż trafi mi się randka?

Bycie sexy zajmuje tyle, ile złapanie myśli: zasługuję na to, co najlepsze, więc nie będę trzymać rzeczy na specjalne okazje.

Wiesz ile czasu spędzam na „robieniu z siebie bogini seksu” (tak mi napisała jedna z was)? Policzyłam. 7 minut na makijaż, minuta na wciągnięcie rajstop czy pończoch, minuta na założenie butów i wrzucenie baletek do torebki, dwie minuty na włosy, minuta na przejrzenie się z uśmiechem w lustrze i powiedzenie samej sobie komplementu, kwadrans na ćwiczenia, pięć minut na machnięcie maszynką do golenia wieczorem, zmycie makijażu i kremy przed snem. Łącznie 32 minuty. Czy zatem to naprawdę takie czasochłonne? Gdy mam więcej czasu, robię jakiś trening, paznokcie robię raz na trzy tygodnie, włosy znacznie rzadziej. To moje wybory, dzięki którym czuję się super seksowna, zadbana i piękna – i które absolutnie nie rujnują mojego „planu dnia”.

I dokładnie tak samo jest z kasą – to zawsze są wybory. Pończochy do pasa kosztują grosze. Dobra szminka jest tańsza niż obiad na mieście. Szpilki bywają tańsze niż trampki czy adidasy. Nie chodzi jednak nawet o to, czy kupisz seksowną bieliznę, tylko czy finalnie zdecydujesz się ją założyć. Czy mając w szafie choćby jeden pas pamiętasz o tym, że najładniej wygląda on na Tobie. Czy jesteś gotowa na to, by swoim pięknem podbić świat. Czy chcesz emanować tą fantastyczną energią, jaką odczuwałyśmy wszystkie robiąc nasze wyzwanie – my, różne kobiety, seksowne na swój własny sposób.

I jeszcze jedna mała uwaga. Możemy się wzajemnie motywować i mówić sobie choćby drobne komplementy albo złośliwie podkreślać, że rzekomo jesteśmy lepsze. Możemy wziąć się w garść lub pielęgnować kompleksy, szukając na wszystko kolejnych wymówek. Możemy się różnić i być przy tym seksowne albo źle życzyć tym, które starają się bardziej od nas. To zawsze są wybory. Ja już dawno wybrałam – dbać o umysł i ciało, inspirować się lepszymi od siebie, pomagać tym, które są ode mnie słabsze. A Ty?

Komentarze66 komentarzy

  1. Czas który poświęcam na bycie sexy to … 20-30 min dziennie na ćwiczenia – przed byciem z Moim jakoś szybko traciłam zapał do ruchu, podczas gdy mój facet trenował i pływanie i hokej, bieganie a w zimie biegówki.. Ruszyłam zadek na dzień kobiet w tym roku w ramach prezentu i tak się trzymam w postanowieniu, bielizna to wydatek groszy – to nie problem sobie odmówić jakiejś ogromnej słodkości – lepiej wrzucić do słoiczka i potem się ubrać w koronki :) I to prawda co piszesz to małe wybory, komplement przed lustrem czynią nas sexy ale w głowie :) Jeśli nawet byłam chora to wolałam wbić się w leginsy i normalny t-shirt (niż wyciągniety dres i babcine gacie :D) i chociaż włosy i rzęsy ogarnąć (obojętnie czy mój facet miał mnie odwiedzić) – ja czułam się choć trochę lepiej widząc się w lustrze nie jako zombiak :)

    Z jednej strony gadamy że skoro facet nas widział w najgorszej wersji to zniesie wszystko a same jednocześnie biadolimy gdy on ubierze się na luzaka choćby w dres :) albo wóz albo przewóz :)

      • Co najlepsze ja się sama sobie dziwię – i że wytrzymuje z postanowieniem i że są efekty i że chce mi się dla siebie, a że Mój facet korzysta i sam też tego nie ogarnia – to na plus ^^

  2. Alicjo masz rację..niektórych rzeczy mi się po prostu nie chce..był moment że faktycznie na wszystkie rzeczy które pisałaś miałam czas:D i okrutną prawdą jest to że chcieć to móc:D

  3. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Jestem leniwa, nie mam faceta, siedzę sama w domu. W dodatku nikogo nie szukam, a sama dla siebie nie jestem motywacją. Noszę sprane gacie, dziurawe bluzki, włosy myję, kiedy muszę wyjść z domu. Ohydne babsko że mnie!

    • Alicja

      To zrób eksperyment i jutro zrób coś dla siebie – potem zobacz jak się czujesz i zastanów, czy gra jest warta świeczki ;)

    • Nie trzeba być z kimś żeby się starać – warto chcieć dla samej siebie :) Co po tym że laska stara się dla faceta a potem kopniak w tyłek i co? I zostaje z poczuciem że nie warto – a tu zonk – warto dla samej siebie, w końcu to my powinnyśmy się też umieć nagrodzić i docenić

    • Jestem leniwa – okresowo, nie mam stałego faceta, mieszkam z dwiema córkami. Szukam faceta-na razie sukces jest połowiczny. Ze spranych gaci wyleczyłam się kilka lat temu, w szufladzie królują koronki, w szafie szpilki. Staram się utrzymywać stałą wagę. Motywacją są dla mnie inne kobiety. Wstaję przed córkami- wolna £azienka- szybki prysznic, fryzura, makijaż, ubrania w których dobrze wyglądam i tak się czuję
      Teraz mogę budzić dzieci…
      Głowa do góry Madeleine można wprowadzić zmiany do swojego życia.

  4. Aha, jasne, ja nie muszę być sexy, ja muszę ładnie wyglądać: moje włosy wymagają suszenia bez suszarki więc 2 godziny chodzenia pod domu az wyschną, lub „spanie na twarzy” jeśli są zrobione dzień wcześniej. Ogolenie 2 metrów nóg – kilkanaście minut, uprasowanie ciuchów, makijaż to juz drobiazgi, zwłaszcza, że gdzieś w połowie tego czasu szef zaczyna dzwonić z poleceniami, najczęściej gdy robię drugie oko…. A koronkowe majtki na co dzień? serio? wygodnie Wam? Zdrowo?
    Chcę wyglądać ładnie, schlodnie i elegancko, ale tez czasem na prawdę nie mam siły na nic poza wyskoczeniem z szlafroka i wskoczeniem w dres – seksowna kobieta to zadowolona kobieta, dajmy sobie przyzwolenie i na to

    • Alicja

      Musisz mieć naprawdę duże nogi :D
      A na serio – tam jest taki mały punkt o tym, że „koronka” jest nazwą umowną. To raz. A dwa – więcej dystansu, luzu i życzliwości Ci życzę :)

    • Jeśli wskoczenie w dres daje Ci radość i zadowala to niech tak będzie :) Nikt nikomu tu nie każe stroić się w piórka – chodzi o wygodę i zadowolenie z siebie samej :)

    • Ja tam kupuję miękkie koronki, których w ogóle się nie czuje :) koronki nie muszą być sztywne i drapiące. Wystarczy porządnie popatrzeć w sklepach, zaufać dotykowi. Nie tylko sprane bawełniane majty mogą być wygodne :) Nogi lecę depilatorem – 10 minut i spokój na 3 tygodnie. Pracuję po 12 godzin dziennie i też mam mało czasu i siły dla siebie, ale takie drobnostki jak kusząca bielizna i szybki makijaż nie zajmują wiele czasu ;)

  5. Brawo, trafione w punkt! Seksapil to nic innego jak poczucie, że jesteśmy piękne, zadbane i troszczymy się o siebie. Emanujemy wtedy czymś takim niezwykłym, taką niewidzialną energią, którą świat odczytuje jako naszą pewność siebie, to, że czujemy się ze sobą dobrze, a nie jesteśmy zakompleksionymi, sfrustrowanymi szarymi myszami. To sport, lepsze odżywianie, schludne, a nie wymiętolone ciuchy, nawet gdy leżymy na kanapie ;) , umyte włosy, zadbane paznokcie, wydepilowane ciało, ot, prozaiczne rzeczy. To wszystko robimy przede wszystkim dla siebie, żeby dobrze czuć się ze sobą – bo to właśnie z tą kobitką z lustrzanego odbicia spędzamy 24h/doba. Ja, zdecydowanie słabo chodzę w szpilkach ;) Ale znajduję okazję, żeby móc w nich wystąpić, jeśli tylko mam na to chęć, bo uwielbiam wzrok mojego mężczyzny wtedy na sobie. Latem biegam w sukienkach, bo są zwiewne i wygodne, a że przy okazji dodają seksapilu… ;) Mam w swojej garderobie szerokie, luźne spodnie, ale i te uważam, że są sexi w połączeniu z dopasowanym topem i po prostu w moim stylu. Wbijam się jednak często w obcisłe rurki, bo wiem, że mój tyłek wygląda wtedy powalająco, a idąc z moim partnerem, widzę jak on idzie dumny niczym paw ;) Moja codzienna bielizna jest wygodna, a przy okazji ładna, koronkowa i kobieca – ja się w niej dobrze czuję przede wszystkim. Właśnie zakupiłam 3 komplety typowo „łóżkowej” bielizny, żeby sprawić ultra-przyjemność mojemu facetowi. To są naprawdę małe gesty, a powodują, że ja lepiej czuję się ze sobą, nie wspominając nawet o sytuacjach intymnych, a i mój facet ma poczucie, że ma zadbaną, seksowną i fit kobietę, która podnieca go intelektualnie i cieleśnie :)

  6. Całą prawda ☺ mam dwójkę dzieci ale zawsze staram sie byc zadbana wymalowana. nie nosze dresow bo zle sie w nich czuje i codziennie chociażby o 23 ale ćwiczę staram się dbać o siebie jak tylko mogę bo czuję się wtedy sexy ☺ to nie prawda że trzeba mieć miliony wystarczy ze Ty będziesz się tak czuć a inni to tez zauważa…☺ moj maz widzial mnie jak wymiotuje czy byl przy dwoch porodach ale to wcale nie oznacza ze mam całe życie chodzić w pidzamie i wyglądać jak zombie.. bo nawet podczas porodu chcialam byc schludna i zadbana ☺ i tak jak Ty Alicjo koronki ponczoszki sukienki i szpilki to także mój sposób na bycie sexy bo uwielbiam się w nich☺

  7. Dziękuję bardzo za ten tekst ;) jestem teraz trochę na rozstaju dróg w swoim życiu, że tak to nazwę, ale ten tekst przeważył szalę i wiem, że chcę podejmować bardziej świadome wybory, żeby czuć się sama ze sobą naprawdę dobrze. W tej chwili moja pewność siebie nieco kuleje, jednak myślę że przemiana w pewną i zadowoloną z siebie kobietę jest jednak na wyciągnięcie ręki. Pozdrawiam ;)

  8. Fantastyczny tekst Alicjo – każda kobieta powinna go wydrukować i powiesić nad łóżkiem…
    Owszem jestem leniuchem – z Chodakowską nie ćwiczę i noszę rozmiar 40/42 ale pomimo tego czuję się sexownie – wystarczy że rano się ładnie wymaluje i uloże włosy lub zepne je w koczek i do tego spsikam się ulubionymi perfumami a na tyłek wciągnę koronkowe stringi (tak tylko takie noszę i są wygodne) i naprawdę nic więcej nie potrzebuję do tego aby czuć się sexy. Szpilki też czasem ubiorę bo wiem jakie cuda robią z moimi łydkami i tyłkiem i jak faceci na ten widok reagują… Na uwadze mam też paznokcie – bo wiem jak faceci zwracają na to uwagę i wiem że długie pazurki pięknie wyszczuplają moje serdelkowate paluszki – a ponieważ szkoda mi było co miesiąc wydawać na nie 80 zł zaczęłam je sobie sama robić w domu metodą akrylową…
    I robie to wszystko tylko dla siebie bo jestem singielką z 7 letnim synem i jakoś znajduje na to czas… I uwielbiam kiedy moj 7 letni syn mnie kompelentuje – „Mamo ale dziś ładnie wyglądasz…”

  9. Hej. Bardzo fajny i przydatny wpis. Czytam Waszego bloga od niedawna. Nie mam faceta i poniekąd jest to też powód, dla którego postanowiłam poszukać swojej kobiecości i wyskoczyć z adidasów i powycieranych dżinsów. Znajduję tutaj dużo cennych rad i wskazówek i dzięki Wam za to, że nie brzmią one „Chcesz być piękna? Napchaj silikonu w biust. Kupa kasy i jeszcze więcej bólu, ale chcesz być sexy, to musisz pocierpieć”
    Chociaż, jeszcze wszystkich wpisów nie przeczytałam ;)
    Ale na prawdę, – fajnie że Tu jesteście i piszecie. Dziękuję.
    Karolina

  10. Alicjo masz racje,bycie seksowna kazdego dnia to tylko nasza chec…jestem kura domowa,co z tego..mam ciagle pod gorke..ale to w niczym mi nie przrszkadza dbanie o siebie…zrozumieja wszystkie piszace negatywnie gdy dojda do 50ki ile stracily…bielizna koronkowa,gorsety itd..buty ubrania podkreslajaca nasza urode to podstawa by poczuc sie kobieta atrakcyjna i spelniona ..napewno sa wsrod was kobiety majace mezow pijakow,mamin synkow,obarczone gromadka dzieci… mimo trudnosci walczcie o nawet godzinke czasu dla siebie…wiem co mowie jestem jedna z was…a gdy maz i tak tego nie docenia to po to sa faceci na boku by docenili….porzuccie stereotypy…zadbajcie o siebie i swoje samopoczucie..nim bedzie za pozno na odnalezieniem swej drogi …Alicje popieram ..sporo przeszlam i widze jakie bledy popelnilam….zapomnialam osobie i swoich pragnieniach od kilku lat to malymi krokami zmieniam..dzis wiem ze jestem zadbana seksowna,atrakcyjna kobieta,wiedzaca czego chce od zycia….wybor nalezy tylko od nas . .ja mowie precz pruderii :-)

      • Bycie seksowną? Do tego też trzeba dorosnąć jak do każdej decyzji (oczywiście moim zdaniem). Mam za sobą walkę z chorobą (problem ze stawami) przez co nie mogę nosić szpilek, nie znaczy że ich nie posiadam :) zawsze w samochodzie są buty na zmianę, gdyby stawy nie dawały rady, walkę ze sterydami przez które mam rozmiar 40 albo już 42, straciłam rachubę :) niestety nie mogę uprawiać żadnego sportu… Czekam na wyniki biopsji (boję się jak cholera)! Jestem ślepa jak kret, zakupiłam soczewki i noszę je (idzie się przyzwyczaić) na zmianę z okularami. Zapuściłam włosy i tym sposobem odmłodniałam (chyba). Nie zawsze robię makijaż i nie zawsze jestem oskrobana (to nie brak czasu tylko lenistwo!!!) ale zawsze mam zrobione paznokcie i zawsze mam biżuterię. Mam męża alkoholika… z tym też robię porządek, czekam na sprawę rozwodową! Za to mam fantastyczną córkę z którą szalejemy w sprawach kobiecych :) Staram się zawsze uśmiechać i widzieć pozytywy we wszystkim. I wiem że nie jest ze mną tak źle bo jeszcze przyciągam męskie spojrzenia i w tym jest moc…. W końcu wszystkie jesteśmy sexy!!!
        Alicjo jesteś wielka!!!

  11. Bardzo dobry artykuł Alicjo:) dał mi do myślenia,chociaż i tak w porównaniu do dawnych czasów o wiele bardziej o siebie dbam.Staram czuć się sexy we własnym ciele,jak również chcę żeby mój facet za taką mnie uważał.Wiem,ze jeszcze długa droga przede mną :) Jest tylko jedna rzecz -byłoby świetnie gdyby mój Drwal też o siebie dbał…

  12. Brawo, Alicjo! Ile kosztuje bycie sexy? Nic nie kosztuje, trzeba tylko trochę chcieć :) Naprawdę warto! Nie tylko dla swojego faceta (chociaż nie oszukujmy się – dla niego też ;)), ale i dla siebie. Wystarczy się rozejrzeć. Są sklepy, w których można tanio dostać ładną bieliznę i ubrania. Na ćwiczenia też można znaleźć czas, nawet jeśli jest się mamą, na przykład w formie zabawy z dzieckiem. Pamiętajmy też, że dla każdej z nas bycie sexy znaczy coś innego. Ja na przykład nie lubię makijażu, więc go po prostu nie robię. Jestem młoda, myślę, że nikogo nie wystraszę moją niepomalowaną twarzą ;) Ale to nie znaczy, że jestem zaniedbana, bo są setki innych sposobów, żeby dbać o siebie :)

  13. Muszę podziękować pewnej dziewczynie, którą poznałam dziesięć lat temu w przebieralni basenu. Tak seksownie i z wdziękiem zakładała samonośne pończochy. Ja je nosiłam od wielkiej okazji, a ona mi pokazała, że można na co dzień, tak po prostu. Od tej pory są moją prawie codziennością, uwielbiam sukienki i spódnice, szpilki też, ale do pracy się nie nadają, więc noszę takie na wygodnym niższym obcasie. Nie znoszę jeansów, są niewygodne i uciskają wszędzie. Makijaż 5 minut. Szczerze mówiąc to wielką szkoda, że tyle kobiet z tych jeansów nie wyrasta, bo o wiele korzystniej można wyglądać w sukience czy spódnicy niż w tych obcisłych rurkach, bezlitosnych. A co do mężczyzn, to prawda, że kochają nas również w dresie, ale z pewnością pragną, abyśmy chociaż od czasu do czasu włożyły sukienkę, pończochy i ładne buty, pouwodziły ładną bielizną i to jest obopólna inwestycja, intrygująca zabawa, której większości z nas jest potrzebna, żeby odzyskać trochę siebie pośród codzienności, dzieci, obowiązków. Taki zdrowy egoizm, w który wchodzi również aktywność fizyczna, zadbanie o wygląd, ale i o własne zdrowie. Czasem się nie chce, to prawda, można się do tego bez bicia przyznać.

  14. Ja nie jestem sexy. Bywam sexy kiedy On mnie motywuje. Kiedy On na spotkaniu zachwala mnie, moj wyglad, moj strój, moje zachowanie. Czuję się sexy nie wtedy, kiedy wciskam sie w samonośne ponczochy rozmiaru xxl i modle sie przez cala drogę autem do niego by sie tylko nie zsunely, ale wtedy kiedy On patrzy na mnie pozadliwym wzrokiem… Kiedy mówi, że jako kochanka mam przewage nad jego kobietą, bo ja choc xxl (czy tam rozmiar 48) nie przejmuje sie tym jak wygladam, czy mam grube uda, czy mi cos wypada czy nie, tylko to wkladam, bo wiem jak to na niego działa. Wtedy czuje sie sexy. Czuję się sexy dla siebie, kiedy wkladam ulubiona biżuterię i mam pomalowane paznokcie. Czuje się sexy jak maluje jeszcze niedokladna kreske na oku, ale z kazdym dniem zblizam sie do idealu i czuje sie sexy. Czuje sie piekna jak On docenia to ze sie staram. Jak uwielbia się ze mna spotykać, bo emanuje ze mnie pewność siebie. To On sprawia ze jestem pewna siebie. On daje mi moc i siłę. Czuje sie sexy kiedy chwali moja nowa sukienke i mówi, że jego kobieta tak o siebie nie dba jak ja… Ona, jak inne kobiety też mówi, że nie ma czasu na bycie sexy. A ja ten czas zawsze znajdę.

    • Zapomnialam napisac, że bycie sexy jest możliwe w kazdym rozmiarze. Wystarczy pokochać siebie i znaleźć kogos, kto potrafi zauwazyc ta seksownosc w nas.

      • Przykro mi to napisać,ale naprawdę nie masz się czym chwalić,że jesteś tą drugą. Podbieranie innym kobietom mężczyzny zdecydowanie nie jest sexy!

        • Przykro mi, ale mezczyzni to nie rzeczy, nie da sie ich podbierac. Sa dorosli i decyduja, nikt ich na sile nigdzie nie ciagnie, a i Monika nic tej drugiej pani nie obiecywala, jej maz/mezczyzna z pewnoscia.

  15. Alicjo, często rozmyślam o Tobie i Drwalu i zastanawiam się, czy chciałabym was zobaczyć, czy nie. Jesteście dla mnie tak niezwykłą parą, że czasami boję się, że moje wyobrażenia o was są przereklamowane i wolę, żebyście zostali za tą kurtyną tajemnicy.
    Do sedna: z samych wpisów czuję, że jesteś niezwykłą kobietą i inspirujesz mnie do bycia sexy. Bo tak, chcę być sexy, na swój własny sposób, bo w końcu jestem inna niż Ty, czy inne kobiety. :) Piszę ten komentarz w przerwie depilacji, przebrnęłam przez jedną nogę, zaraz zabiorę się za drugą, mimo że mam ochotę zapłakać krwawymi łzami razem z moimi udami. Ale nie wyobrażam sobie zobaczyć się jutro z moim Mężczyzną, który obiecał wycałować mnie całą i patrzeć na niego jak będzie zaczynał od kostek i krzyczeć „kochanie, nie martw się, przebijesz się przez te haszcze, to będzie już łatwiej!” (spokojnie, aż tak źle nie było, ale wyobrażenie tego mnie bardzo rozśmieszyło). I tak, widział już te drobne włoski, zupełnie mu one nie przeszkadzały, ale bez przesady, to on jest od tego, żeby mieć więcej włosów w związku. :D
    Także koronki, pasy i stringi już zapakowane i gotowe. :)
    A do spódnic i sukienek trzeba dorosnąć. Na szczęście już dorosłam i tylko zabieram co smaczniejsze kąski z szafy mojej mamy (których ona już oczywiście nie nosi). Niektórzy potrzebują (znacznie) więcej czasu.
    Buziaki i niech seksapil będzie z Wami!

  16. Świetny, motywujący tekst! Czasem naprawdę wolałabym być facetem… Ale potem myśle sobie, ze bycie kobieta jest cudowne! Mimo, ze czasem jestem padnięta i nie chce mi sie poświęcać piętnastu minut wieczorem na ogolenie całego ciała to motywuje sie do tego, bo wiem, ze dzieki temu jutro będę czuć sie pewniej! Przyznaje sie, ze nie umiem chodzić w szpilkach na co dzień, ale za to kocham delikatne sandałki i wszystkie rodzaje trampek i wiem, ze w nich tez jestem sexy, bo to w nich czuje sie najlepiej! Staram sie, ale wiem, ze nie jestem idealna i nie będę tego ukrywać :) możemy nad sobą pracować i róbmy to Kochane! Mamy przecież takie aniołki jak Alicja, która jest motywacją dla najbardziej leniwych z Nas! :*

  17. Witam, mam 24 lata i chciałabym byc sexy- bardzo, tylko moje Krzywe nogi mi na to nie pozwalają. Marzę o tym aby ubierać krótkie spódniczki, sexowne szpilki, ale nie mogę.. Czasami sie na to odważę ale na mieście czuję się skrępowana i ciagle o nich mysle. Krzywizna jest bardzo widoczna. I jak tu byc sexy ?

  18. Jejku ja chyba taka wyrozumiała nie jestem. Wstaję codziennie 5.30, prysznic, depilacja (codziennie!), makijaż, śniadanie dla dziecka, kawa dla mnie. W pracy muszę być w szpilkach lubię je więc mi to nie przeszkadza, kupuję te na normalnym obcasie tzn można w nich chodzić a nie tylko na nie patrzeć :). Tak naprawdę poranny prysznic, makijaż i trochu balsamu wystarczają mi do poczucia się sexy, ale to standard tak mi sie przynajmniej wydaje. Kobiety które się nie myją no cóż, nie mam dla nich litości, nie ma dla mnie w tej materii pojęcia brak czasu. A koronki są bardzo wygodne, delikatne i eleganckie, jak wylezie ramiączko stanika gdzieś tam nieopatrznie to wstydu nie ma, bawełna też fajna. Jak jestem w domu to dzień różni sie tym, że nie idę do pracy, reszta nie ulega zmianie. I to wszystko robię dla siebie, żeby się sama ze sobą dobrze czuć a reszta robi się sama :) Ile mnie to kosztuje, nie wiem, wliczone w koszty codzienne :)

  19. Świetny tekst ! Bardzo motywujący :) a czy zdradzisz mi z jakiej firmy kupujesz wysokie, wygodne szpilki?? ^_^ pozdrawiam

  20. Po przeczytaniu kilku Waszych wpisów o stroju, paznokciach itd, wymienilam wszystkie swoje staniki, (dół zawsze nasilam koronkowy wiec nie bylo problemu:D) kupilam śliczny pas oraz zestaw do hybryd a w ciepłe dni przezucilam sie ze spodni na sukienki (ktorych nigdy nie lubilam). Nie żałuję ani złotówki wydanej na te rzeczy. A mój facet częściej prawi mi komplementy. To wszystko dzieki Wa Alicjo i Drwalu! Dzięki! !

    Ps. Wyzwanie to szpilki, uwielbiam je i umiem w nich chodzic ale mam wrażenie ze jestem w nich za wielka:/ znow niższy obcas jest strasznie ‚babciny’ wiec zazwyczaj wygrywaja sandałki:/

  21. Alicjo,

    to, co tu się dzieje powodowane Twoimi (Waszymi) wpisami, jest nieprawdopodobne.
    Sama zaczęłam poważniej zastanawiać się nad sobą i własną kobiecością.
    Wyrzuciłam pierwszą partię starych, znoszonych, niepraktycznych ciuchów. Z przyjemnością jednocześnie stwierdziłam, że niektóre rzeczy, w lepszym stanie, można oddać np. do domu samotnej matki i tam przydadzą się komuś znacznie bardziej.
    Pozwoliłam sobie na kilka przyzwoitych i jednocześnie pięknych par szpilek (dobrej jakości, żeby się nie męczyć i nie pokaleczyć, bo nie o to tu chodzi, by być sexy za wszelką cenę; i trudno, raz na jakiś czas trzeba wydać na siebie nieco więcej, aby wystarczyło na dłużej).
    Częściej odwiedzam kosmetyczkę, fryzjera.
    Jeśli nie stać mnie na hybrydy, maluję pazurki sama.
    Odkryłam siłę dyskretnego makijażu, nauczyłam się go, zajmuje mi coraz mniej czasu.
    Odgrzebałam atłasową bieliznę trzymaną „na lepszy czas”. I używam.
    Zrezygnowałam z zastępów bawełnianych zabudowanych majtek na rzecz przynajmniej kilku koronek, a z czasem okazało się, że są wygodne, i można!
    Poszliśmy z facetem na zakupy bieliźniane. On wybrał prezent dla mnie, który go zainspirował, ja wybrałam drugi pod siebie. Potem zrobiliśmy wspólny zakup dla niego. :) Korzystamy ze wszystkiego na co dzień.

    Ale dodatkowo dumna jestem też z mojej przyjaciółki: chociaż życie nie okazało się dla niej łaskawe, a kolejny facet okazał niewart jej czasu, serca i poświęcenia, to postanowiła, że nie będzie siedzieć na podłodze w bylejakości. Kupiła przepiękną atłasową bieliznę z koronką. Dla siebie, na poprawę nastroju. I ponieważ zawsze marzyła o rudym kocie, a los zesłał jej takowego w dniu rozstania (o czym jeszcze wtedy nie wiedziała), postanowiła go zatrzymać jako przyjaciela, który odszukał ją w najtrudniejszym momencie, jaki przeżywa od lat.

    KOBIETY, zamiast wbijać sobie szpilki, wbijmy się w szpilki lub w ukochane, odświętne stroje i wyjdźmy choćby do sklepu. Zamiast ciskać gromy, rzućmy sobie wzajemnie dobre słowo. Kobieta nie ma lekko w życiu, po co więc jedna drugiej ma jeszcze dodatkowo utrudniać? Powinnyśmy się wspierać i podtrzymywać na duchu!
    Bo jak nie my, to kto?!

    :)

    Ściskam wszystkie!

  22. A ja akurat mam taki etap w moim życiu że po prostu najzupełniej z świecie mi się nie chce. Nie chodzę brudna i pognieciona ale nie wysilam się za bardzo i często pod gaciami hoduje troszkę szczeciny. maluje się minimalnie i wyglądam ok na tyle żeby iść między ludzi. Przez tyle lat latania za facetami i wydawania kasy i czasu nareszcie zrozumiałam że ten czas już jest stracony a mogłam go poświęcić komuś kto nie patrzyłby tylko na piękną buzię. Zbrzydnę i tak jak każdy i jeżeli nie znajdę kogoś kto pokocha mnie za to jaka jestem a nie za to jak wyglądam to nie mam zamiaru już więcej się wysilać i tracić czasu. Dziś remontuje pokój dla mojego synka i będę brudna i spocona i szczęśliwa że robię coś dla kogoś kto naprawdę mnie kocha i potrzebuje. Za dużo czasu zmarnowałam na udawadnianie że jestem piękną szczupła lalą. A w życiu codziennym czy ją jestem? :)

  23. Z wielką przyjemnością czytam nie tylko Wasze teksty ale i komentarze. Alicjo, Twój wpis to genialny wstęp do tego co dzieje się pod nim, znalazłam tu dziś wiele motywacji;)
    Dziękuję Wam wszystkim.

  24. zlosnicatupienozka

    Jeśli kobieta nie czuje sie dobrze z samą sobą, to jak ma być sexy? To wszystko jest w głowie, przekonanie, ze nie ma na to czasu i pieniędzy – też.

    Nie mam faceta, figury modelki ani konta na Kajmanach. Pracuję czasem po nascie godzin. Jak mam slaby dzien, to mam slaby dzien, trudno.

    Ale poza tym, to cialu funduje regularny trening i dobre jedzenie, z szacunku do samej siebie. Tak zwyczajnie i bez okazji lubię miec pomalowane paznokcie, ladne perfumy, róż na policzkach i cienie podbijajace teczowke. Lubie delikatna bizuterie i kwiaty we wlosach. Lubie chodzic uśmiechnięta, z poczuciem, ze jestem najfajniejsza dziewczyna na swiecie. Bo jestem! W kiecce z secondhandu i letnich sandalkach tez można :)) Trzeba chcieć.

  25. A ja tego wszystkiego powoli się uczę – właściwie od momentu, kiedy tutaj trafiłam, zaczynam odkrywać w sobie kobietę. Może to też kwestia tego, że chyba powoli zaczynam być bardzo dorosła – wspólne mieszkanie, praca, koniec studiów… Ale wiem też, że to dzięki motywacji płynącej z tych wszystkich bezfartuszkowych tekstów w końcu: kupiłam śliczną koronkową bieliznę (wiecie, taką nie tylko do „noszenia”), częściej odwiedzam fryzjera, w końcu mam śliczne i zadbane paznokcie, więcej biżuterii, sukienek i kolorowych rzeczy w szafie, kupuję więcej dobrych kosmetyków, perfum, nawet trampki powoli zamieniam na obcasy. Wczoraj pierwszy raz w życiu pokazałam się swojemu facetowi w pasie do pończoch (?!) (nie wiem, czy był tak zaskoczony czy zdenerwowany, ale przez moment nie wiedział co ma zrobić z rękoma :), a parę tygodni wcześniej wysłałam mu zdjęcia, a których pisaliście. W końcu otwarcie pogadaliśmy o… wibratorach :D To są takie drobne gesty, małe kroki, niby nic zwyczajnego, ale dają tak nieziemskiego kopa, że mój raczkujący seksapil powoli zaczyna przechodzić pojęcie nie tylko moje, ale mam nadzieję, że tez i mojego cudownego Drwala :)
    DZIĘKUJĘ!

  26. Bycie seksi nie kosztuje ani nie jest czasochłonne? Bzdura.

    Szpilki. Dobra para szpilek to 250-400 zł. Nie zaliczam butów z plastiku za sto złotych i zabójczym dla zdrowia wyprofilowaniem.

    Bielizna. Dobry, porządnie dobrany komplet to następne kilkaset złotych. Jeżeli ktoś znajdzie swój rozmiar w sieciówce, to gratuluję. Ładnej koronkowej bielizny z obwodem 60 ze świecą szukać.

    Depilacja laserowa. Od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. W moim przypadku dopilnować musiałabym się codziennie, a to powoduje podrażnienia, czyli brzydkie krostki. Marzę, że będzie mnie kiedyś stać na laser.

    Paznokcie raz na trzy tygodnie? Dobrze jest raz na tydzień, aby nie było widać odrostu.

    Włosy codziennie rano muszę umyć, wysuszyć i wyprostować. Zazdroszczę tym, które myją wieczorem i mają to z głowy.

    Kosmetyki? Wolę kilka porządnych niż więcej tanich i średniej jakości.

    Baaardzo chciałabym mieć i seksowną bieliznę, i eleganckie ubrania, i codziennie porządny makijaż oraz włosy, ale jako studentka nie mam na to ani czasu, ani pieniędzy, bo wolę też kilka złotych odłożyć na przyszłość. Zatem tekst, że bycie seksi nie kosztuje, wywołuje u mnie tylko uśmieszek.

    • Alicja

      Mam dla Ciebie garść bezpłatnych porad:
      zamiast marudzić, że musisz myć włosy, bądź dumna z tego, że nosisz je czyste
      zamiast płakać, że szpilki są drogie, rozejrzyj się po outletach albo na wyprzedażach
      zamiast wytykać, że paznokcie trzeba robić częściej, maluj je sama lakierami
      zamiast mówić o braku czasu, zastanów się czy Twoja doba ma mniej godzin od mojej
      zamiast narzekać i złośliwie tu wyliczać, idź po prostu do pracy albo pozbądź się swojej roszczeniowej postawy
      zamiast krytykować, czerp inspiracje
      zamiast pisać o uśmieszkach, spróbuj uśmiechnąć się do siebie

      Zdradzę Ci też pewien sekret: warto czasem pomyśleć, co się pisze pod wpływem emocji. Zwłaszcza tych negatywnych.

    • A ja również jestem studentką i jakoś na to wszystko znajduje czas :) Nie jestem wcale bogata i dobrze wiem o tym, że nie trzeba mieć fortuny, żeby znaleźć w sklepach ładne szpilki albo bieliznę. Zabiegi pielęgnacyjne też nie muszą być drogie. Ostatecznie o urodę można dbać w domu, naturalnymi metodami i nie potrzeba do tego kosmetyków za pięćset złotych. Znalezienie 30 minut dla siebie co kilka dni, to nie żaden wyczyn. Ale jak to mówią – jak ktoś chce, znajdzie sposób. Jak ktoś nie chce, znajdzie wymówkę ;)

    • Wiadomo jak sie chce miec wszystko najlepsze, najdrozsze to wtedy koszty są. Ja jako studentka tak chcialam i wpadlam w sidla sponsoringu, ale nie wplynelo to na mnie dobrze, a z byciem sexy to juz mialo nie wiele wspólnego.

      • Alicja

        Tylko że to tak jakby mówić: nie stać mnie na jedzenie śniadań, bo kawior taki drogi ;)

        Moniko, możesz napisać mi na maila – w wolnej chwili – o sponsoringu? Choćby kilka zdań. Mam kilka dziewczyn tutaj, które proszą mnie o jakąś sensowną wypowiedź, więc każda wskazówka jest dla mnie na wagę złota.

    • Aż muszę się wypowiedzieć czytając taki bzdurny komentarz.

      Depilacja laserowa do kilkunastu tysięcy zł ? Chyba mając hirsutyzm i depilując CAŁE ciało kilkanaście razy. Ja znalazłam salon w którym płace 60 zł za jedną partie ciała. Można znaleźć podobne oferty na grouponie itp tylko trzeba cierpliwie szukać dobrych ofert.

      Paznokci nie trzeba za każdym razem robić u kosmetyczki. Można kupić dobry lakier i samemu malować, albo tylko dbać o ładny kształt i czystość, bez częstego malowania.

      Szpilki – dobrze wyprofilowane, skórzane kosztują 200-250 zł. Wszystkie droższe wcale nie są lepsze, płaci się za nazwę znanej firmy na podeszwie/metce.

      Bieliznę można na wyprzedażach tez kupić. Jeśli nie ma się skrajnie małych/dużych rozmiarów to da się dobrać ładne komplety.

      Całe mnóstwo kobiet musi myc włosy codziennie rano, w tym ja i jakoś żyje.

      A poza tym na bycie seksi składa się również podejście do samej siebie i innych. Nawet bielizna za kilkaset złoty nie zakryje jadu sączącego się z takich jak Ty.

  27. Alicjo, dziękuję! jak zawsze bardzo inspirująco! Chyba powieszę ten wpis nad łóżkiem :) genialny, pozytywnie motywujący, błyskotliwy i prawdziwy do bólu :) Lubię o siebie zadbać. Lubię ładny makijaż, seksowne sukienki, lubię zadbać o moje długie włosy i lubię wyeksponować długie nogi :) i dlaczego w domu znowu zakładam ten stary dres? w ogóle się nad tym nie zastanawiam! A przecież dużo lepiej czuję się sama ze sobą, gdy w lustrze widzę ładną i zadbaną dziewczynę, nie tylko będąc wśród ludzi- także będąc w domu!
    Dałaś mi do myślenia, dzięki ;)

    • Alicja

      Bardzo proszę :D
      Mega dużo energii dałaś mi tym komentarzem, więc bardzo dziękuję, że chciało Ci się napisać :)
      I żeby nie było – ja też łapię się czasami na tym, że w domu potrafię zakładać brzydkie ubrania. Tymczasem nawet dresy mogą być dziewczęce i ładne! Od kilku lat mam jednak niezawodny test: jeśli wstydziłabym się otworzyć w czymś drzwi przyjaciółce, to znaczy, że pora się z tym rozstać :D W ten oto sposób w domu zwykle chodzę w sukienkach (wygodnych, dzianinowych itd) – polecam każdemu :)

  28. Próbowałam zadbać o siebie. Założyć coś seksownego, powiedzieć sobie, że jestem piękna, wbić się w szpilki, spódnicę.
    Usłyszałam, że wyglądam śmiesznie. Że mój makijaż jest marny, że to źle wygląda.
    Od kilku dni trzymam się z daleka od robienia sobie jakichkolwiek zdjęć, od malowania się, od budowania siebie, bo… cóż. Jestem śmieszna.

    • Czas na kilka słów ode mnie. Ta brzydka – nie Ty jesteś śmieszna, śmieszny jest ten kto to powiedział. Jeżeli to facet, to nie dorósł do tego aby zobaczyć w Tobie kobietę… a skoro tak, to żaden z niego facet. Pomyśl o tym i tak jak Alicja zawsze podkreśla, bądź seksowna i piękna przede wszystkim dla siebie, a takie opinie zwyczajnie olewaj…

  29. Czułabym się sexy, ale…
    On i tak woli komputer.
    Nie widzi tego jak wyglądam, czy mam spódniczkę czy spodnie. Czy worek na głowie czy makijaż. Ma to gdzieś.

  30. Absolutnie się z Tobą zgadzam Alicjio. Bycie sexy zaczyna się w głowie ale nie oszukujmy się i nie oczekujemy ze jak wlozymy Stary wyciągnięty dres nie zadbamy o swój wygląd facet nie uzna nas za sexy A za zmęczona życiem pannę do której lepiej nie podchodzić bo jeszcze na nas nawrzeszczy. Dres jest ok sama mam dwa komplety Ale na Boga są teraz na prawdę fajne dopasowane dresy i nie kosztują majątek bo sama za jeden komplet dałam 50 zl. Pomalowanie paznokci zajmuje 5 min. I tu chce zaznaczyć ze pracuje i do tego sama zajmuje się domem i sama wychowuje córkę. Ale rano znajduje czas na pożarna fryzurę i delikatny makijaż I tobie to z pomocą córki ktora z radością podaje mi kosmetyki. Balsamem po kąpieli też smaruję się razem z córką ona swoim A ja swoim. Więc nie myślcie że mając dzieci i pracę nie macie czasu.

  31. A ja potrzebuje inspiracji. Jestem w 9 miesiącu ciąży i ogarniam włosy, rzęsy i paznokcie, ale nie czuję sexy. Jak być sexy w tak dużej ciąży?

    • Mam ten sam problem..jestem w 7 miesiącu ciąży i coraz gorzej zaczynam się że sobą czuć…nawet moj mąż nie reaguje na mnie tak jak wcześniej

  32. Bycie sexy i chorym/niepełnosprawnym, bycie sexy i niezamożnym (nie przez nieróbstwo tylko przez chorobę-koszty leczenia) – to jest dopiero wyzwanie.

  33. Wciąż wracam do tego tekstu, już nie wiem ile razy go czytałam ;)
    Dla wyjaśnienia: jestem szczęśliwą, młodą mężatką i niestety często zapominam o sobie. Za często sukienki wiszą w szafie, piękna bielizna pozostaje w szufladzie, a od pełnego makijażu wolę te 10 minut snu więcej. A najlepsze jest to, że wcale mi to nie odpowiada! Po prostu skupiając się na obowiązkach, pracy, studiach, drugiej pracy, ze zmęczenia olałam najważniejsza osobę – siebie. Na początku przeszkadzało mi to o wiele bardziej. Z czasem się do tego przyzwyczaiłam i w końcu dałam sobie na to pełne przyzwolenie.
    Bardzo dziękuję za ten tekst! Wcieliłam z powrotem w życie to co sprawiało, że czułam się piękna i kobieca, mobilizuje się i dbam o to by czuć się w swojej skórze naprawdę dobrze.
    Gdy tylko w głowie pojawia się cień lenistwa zapala się czerwona lampka, bo gdzieś gubię motywację i zapominam dla kogo ja to właściwie robię, to wracam do tego tekstu. I doskonale mnie on stawia pionu ;)
    Bardzo Ci za to dziękuję!

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter