Czego nie mówić w złości?

14

Znacie ten moment, gdy po stu latach bycia razem dochodzi między wami do kłótni i Ty dokładnie wiesz, co on za chwilę powie, co Ty wówczas odpowiesz, czym on się wtedy odgryzie i jak to się wszystko skończy? No właśnie. Też to znam, bo jak na kobietę z ognistym temperamentem przystało, potrafię siekać słowem nie gorzej od mojego Drwala. Nasze kłótnie, choć niezmiennie widowiskowe, stały się w jakiś sposób przewidywalne… – musieliśmy więc interweniować. Na co jak na co, ale na nudę nie możemy sobie za często pozwalać ;)

Wraz z początkiem roku, nastawiona na bycie jeszcze doskonalszą wersją doskonałej siebie, postanowiłam więc zmienić coś więcej niż notatnik, bieliznę i kwiaty w wazonie – i tak dotarłam do naszego słownika kochanków, spisywanego w porywach namiętności przeze mnie i Drwala. Spojrzałam na niego z sentymentem, myśląc o tym, jak prostsze byłoby życie złożone wyłącznie z miłych i dobrych słów. No ale wiadomo – tak łatwo to nie ma. Kobiety muszą dać czasem upust emocjom, mężczyźni nader często reagują fochami lub agresją – i tak od iskry do iskry, od zaczepki do zaczepki, od słowa do słowa, wybucha wojna najeżona obelgami, kurwami i innym ciężkim arsenałem. W gniewie nie znamy umiaru, mówimy coś, co jest wyssanym z tyłka kłamstwem i patrzymy, czy oby druga osoba porządnie cierpi, bo przecież taki jest cel. A potem, gdy kurz bitwy już opada, niezdarnie próbujemy wymazać rzucone słowa…. tylko że czasem wymazać się ich nie da.

Kłótnia

Co ciekawe – robimy to niemal wszyscy. Te same słowa, te same konstrukcje, te same zarzuty powtarzane przez pokolenia. Czasem nie wypowiadamy ich nawet na głos, ale trzymamy jak asy w rękawie, gotowi na jakąś czarną godzinę. Te frazy kuszą, bo są łatwe, efektowne, wręcz uniwersalne. A skoro kuszą, to istnieje spora szansa, że wreszcie im ulegniemy, bo czy choć raz nie miałeś ochoty zakończyć kłótni z prawdziwym przytupem? ;)

My też jesteśmy kuszeni – ja i Drwal. Widzę to czasami w wiszących w powietrzu zdaniach, wiem zresztą dobrze, że on też to widzi. I choć do tej pory opieraliśmy się dzielnie tym pokusom, postanowiłam zadziałać profilaktycznie. Zrobiłam rachunek sumienia, przejrzałam raz jeszcze wasze maile, poczytałam mądre poradniki psychologiczne – i spisałam to, co ogniste kłótnie zmienia w krwawe, bezsensowne jatki. A potem zmusiłam Drwala, by pod karą 50 śniadań do łóżka przyrzekł, że nigdy w życiu nie użyje żadnego z nich ;)

1. Jesteś…

… zerem/ debilem/ chamem/ skur…czybykiem – i tak dalej, i tak dalej. Tu można podstawić dowolne słowo, które ma sprawić, że Twój partner lub partnerka poczuje się najgorszym człowiekiem na świecie. Gdy raz usłyszysz od faceta, że jesteś szmatą – a jak piszecie pod naszymi postami, ogromna liczba kobiet słyszy takie słowa codziennie – to bardzo trudno znaleźć w sobie siłę, by zwyczajnie żyć. Ustalmy coś sobie, moje Drogie i moi Drodzy – partner to osoba, którą wybieramy jaką najlepszą na świecie. I naszym zasranym obowiązkiem jest sprawić, by on lub ona czuli się dobrze w swojej skórze, w swoim życiu, ze swoimi słabościami, talentami, zaletami. Jeśli naprawdę uważasz, że Twoja połówka jest chamskim, podłym draniem, to powiedz mu to raz – i sprawdź czy to cokolwiek dało. Ale jeśli tak nie uważasz, to nie mów tego tylko po to, by było dramatycznie. Dramaty są dobre w teatrze, w codziennym życiu lepiej zagrać erotyczny thriller lub romantyczną komedię.

2. Trzeba było zostać ze swoją byłą

Serio? Serio musisz wplątywać osoby trzecie, by mieć więcej argumentów po swojej stronie? Jeśli kłócisz się z facetem, bo akurat masz PMS, to przynajmniej ograniczaj ilość bohaterów w tym wątku ;) Używanie argumentów typu: „pewnie żałujesz, że ją zostawiłeś dla mnie”, „wracaj sobie do byłego jak tu ci źle”, „co, pewnie ON był dla ciebie lepszy?!” jest przepychanką rodem z przedszkola. Ani to mądre, ani potrzebne, ani przemyślane. Bo tak naprawdę – wierzysz w to, że on byłby z Tobą, gdyby naprawdę wolał być teraz z nią? Zapewne nie. Więc nie kuś losu, bo KARMA IS A BITCH ;)

3. Ty nigdy, Ty zawsze

Moje ulubione słówka! Gdy byłam mała z niedowierzaniem podsłuchiwałam, jak mój tata mówi tak do mamy – i już wtedy, w wieku pięciu czy sześciu lat rozumiałam, że gdy ktoś mówi: ty nigdy nie zapytałaś jak ja się czuję, to zwyczajnie kłamie. W końcu sama nieraz słyszałam, jak mama właśnie o to tatę pytała.

Gdy wrzeszczymy na kogoś: „ty nigdy nie byłeś dla mnie czuły! ty nigdy nie powiedziałeś mi prawdy! ty zawsze tylko kłamałaś! zawsze byłem dla ciebie tylko zabawką!” to zwyczajnie kłamiemy, żeby lepiej wypaść. I ta druga osoba o tym wie. I myśli sobie: o losie, ależ ten mój stary jest żenujący…. ;) Bo ona wie, że złość miesza Ci rozum i że wygadujesz głupstwa, byle tylko ją bardziej zdenerwować. Tylko czy Ty naprawdę chcesz być takim kłamczuszkiem z pomieszanym rozumkiem? Nie lepiej pomyśleć trochę nad tym, co się do swojej połówki mówi?

4. Mam prawo, bo ty pół roku temu…

Temat, który przewija się w waszych wiadomościach średnio co dwa dni ;) W praktyce wygląda to tak: pani (lub pan) wstaje lewą nogą, jest naburmuszona i ciska piorunami we wszystko. Wrzeszczy, krzyczy, kopie, złośliwie dogryza. Bogu ducha winny partner owej Pani znajduje się mimowolnie w polu jej rażenia, więc zupełnie bez powodu dowiaduje się, że jest okropny i że ona przez niego cierpi. Pan cierpliwie znosi jej uwagi, aż od słowa do słowa sytuacja robi się coraz bardziej napięta i on zadaje pytanie: z jakiego powodu wyzywasz mnie od najgorszych? nic Ci dzisiaj nie zrobiłem. Na co Pani ma gotową odpowiedź: co, teraz takie niewiniątko zgrywasz? już nie pamiętasz jak mnie obrażałeś w czasie naszego związku? myślisz, że jak powiedziałeś na mnie coś złego dwa lata temu i przeprosiłeś, to to się nie liczy?…. Kurtyna.

Biedny facet. Przecież nie da się wygrać z kimś, kto żeby wygrać na siłę wskrzesza duchy przeszłości.

5. Lepiej by mi było samej

Zastanów się dwa razy, zanim choć raz powiesz na głos takie słowa – bo może Twoja połówka przypadkiem w nie uwierzy? Może spakuje się i spełni to Twoje niby-marzenie? A może zgodnie z prawdą zorientuje się, że właśnie ją szantażujesz emocjonalnie, grożąc rozstaniem – i dojdzie do wniosku, że wcale nie chce być z kimś, kto mu grozi takimi rzeczami? A może po prostu będzie jej bardzo przykro i nie będzie mógł przestać myśleć o tym, że wasz związek nie ma już sensu?

A może lepiej nie gdybać, tylko zawczasu nauczyć się… gryźć w język? ;)

 

Komentarze14 komentarzy

  1. My z mężem kłócimy się czasami bardzo ostro, nigdy jednak żadne z nas nie zwyzywało drugiego od zer, nieudaczników itp. Dla mnie to totalny brak szacunku do siebie, pomijając o co w ogóle się kłócimy. Mam koleżankę, która często przy postronnych wyzywa męża od debili i kretynów, nawet nie kłócąc się o coś bardzo. Co najgorsze robi to często przy ich córce. Nie wtrącam się, ale trzęsie mną kiedy to słyszę. Ja takie określenia do najbliższej osoby w życiu traktuję jako mega obelgę.

  2. Cudowny tekst !
    Przy kłótni z ukochanym każdy podpunkt mogę podpisać swoim nazwiskiem .. tragedia :< . Aczkolwiek wasz wpis skłania do przemyślenia i być może nawet i do delikatnej zmiany .. bo co się kłócić skoro można kochać? 😉😉😙

  3. Kiedyś usłyszałam, i zdecydowanie się z tym zgadzam, że powinno się unikać słów „nigdy”, „zawsze”, bo to słowa, które w kłótniach (i chyba nie tylko) wzbudzają agresję, bo są bardzo silnie nacechowane. A wypowiadane w codziennych sytuacjach niosą ze sobą dużą obietnicę.

  4. Ja wam szczerz zazdroszczę, moja dziewczyna nie uznaje kłótni bo twierdzi, że to nic nie daje tylko gardło ją boli i jakoś nie widzi w tym sensu, więc musi być coś wielkiego żeby wyprowadzić ją z równowagi, a mnie szlag trafia od tego spokoju, nie raz już nie wytrzymuje i zaczynam się na nią krzyczeć chyba tylko po to żeby ona się w końcu na mnie wydarła bo ile można mieć spokoju. A jak już po wybuchu to pyta się: lepiej ci już ? doprowadza mnie do jasnej furii a jej teks jesteśmy dorosłymi ludźmi i powinniśmy wiedzieć, że źle zrobiliśmy wywołuje u mnie takie poczucie winy że wolałbym żeby we mnie czymś rzuciła.

    • Alicja (bo to popularne imię ;)

      Michale, uwierz, że są osoby, które mają tak samo, jak Twoja kobiałka. Wiem, bo do nich należę. Tak samo jak mój luby.
      Nie ma między nami zdzierania gardła, jest dyskusja. Nam jest z tym dobrze. Nie ma łez. Nie ma skarg. Nie ma cipodramatów i gównoburz. Bo jak coś powiesz, to chcąc nie chcąc ,to z Tobą zostaje. Gdzieś w środku.

      Jeśli postępujesz zgodnie ze swoim temperamentem, a ona cały czas Cię akceptuje, Ty również uszanuj to, że ona nie potrzebuje krzyku. Przecież prędzej czy później i tak o tym rozmawiacie.

      Poza tym, nie czuj się źle, że dałeś upust emocjom. Są Twoje. Taki masz sposób wyrażania siebie w sytuacji spornej. To wszystko. Nie każdy musi spokojnie rozmawiać nawet w sytuacji, która w swojej istocie jest niesamowicie ognista.

      Powodzenia :)

  5. – A gdybym była w ciąży, też byś się tak zachowywał wobec mnie!?
    – Jak byłabyś w ciąży, to przede wszystkim kazałbym Ci zrobić test, bo na pewno to nie moja sperma zapłodniła Twoją macicę.
    (Kurtyna)

  6. Ten wpis jest mega przykry, bo aż ciężko uwierzyć, że ludzie tak do siebie mówią. Nie spotkałam się z takim zachowaniem, sama nikogo też tak nie traktuję, aczkolwiek bardzo smutno mi się zrobiło, gdy napisałaś, że macie wiele meili z tym związanych.
    Mam nadzieję, że wasze posty trafią do jak największej ilości osób i dzięki wam nie będą robić sobie nawzajem takich krzywd.

  7. Prawda jest taka, ze jesli faktycznie ktoś słyszy niemal codziennie obelgi na swój temat- ten raczej sie tu nie wypowie… wiem z autopsji. Na szczęście mam to za sobą i teraz jestem w szczęśliwym związku. Wiem jedno- przykre słowa wypowiedziane raz zapamiętuje sie na zawsze, a co gorsza- potem jest juz ich tylko więcej i więcej:-(

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter