Czego nie robić, gdy On pracuje nad minetką?

22

Przez moment wydawało nam się, że o minetkach napisaliśmy już wszystko. Były już poradniki dla Panów i były lekcje orgazmów dla Pań, były minetki odwrócone i były jesienne szaliczki, były minetki z perłami i były francuskie tornada. Jako że jednak minetek nigdy dość postanowiliśmy zabrać głos w sprawie, która spędza sen z powiek wielu z was: czego nie robić, gdy on robi nam dobrze językiem? 

Czego nie robić, gdy On pracuje nad minetką

Nie będzie klasycznego poradnika, nie będzie też pikantnych zwierzeń. Wymienimy po prostu te zachowania, które zwykle prowadzą do łóżkowej katastrofy – czego potwierdzenie mamy też w waszych mailach! ;) A zatem zaczynajmy:

1. Nakrywanie Pana kołderką

Ten punkt dotyczy zwłaszcza Pań, które… mają opory przed seksem w pełnym świetle. Wyobraźmy sobie na przykład klasyczny minetkowy poranek: Pan wstaje przed Panią i zaczyna ją budzić językiem, ona powoli rozpoznaje źródło przyjemności, delikatnie otwiera zaspane oczy i… spanikowana zaczyna narzucać na siebie kołdrę. Pan nie przestaje lizać (no bo głupio się wycofać), ale zaczyna brakować mu powietrza. Pani mocniej rozchyla nogi – i jeszcze szczelniej owija się kołdrą. W końcu oboje padają wyczerpani – ona z ekstatycznej rozkoszy, on – z niedotlenienia mózgu.

Nie o taki finał tu walczymy. Prawda? ;)

2. Leżenie bez oznak życia

Innymi słowy: Pan liże, i liże, i liże… a Pani leży bez życia. Pół biedy, jeśli trwa to dwie minuty i kończy się spektakularnym orgazmem, bo wtedy można uznać to leżenie za maksymalne skoncentrowanie na przyjemności. Z waszych maili wynika jednak, że całkiem sporo Pań po prostu nie wie jak się zachować, więc leży nieruchomo i nie zdradza oznak przyjemności. Co może myśleć wówczas liżący taką Panią facet?
a) że Pani zasnęła z nudów,
b) że lizanie idzie mu beznadziejnie,
c) że ewidentnie coś jest nie tak, tylko nie za bardzo wiadomo co.
I nie wie czy ma pracować dalej, czy może zwolnić, a może przyspieszyć, a może całkiem przerwać zabawę, a może przynieść z podwórka patyk i dyskretnie sprawdzić, czy Pani jeszcze żyje (tak jak dzieci sprawdzają życiowe funkcje znalezionej po deszczu dżdżownicy).

O wiele lepszą strategią jest choćby mruczenie sugerujące, czy sprawy toczą się we właściwym kierunku.

3. Udawanie (zbliżającego się) orgazmu

Z mruczeniem jednak też nie warto przesadzać, zwłaszcza, gdy nie ma powodów do pochwał :) Mówiąc wprost: czasami w życiu kobiety nadchodzi taki moment, że szczerze chciałaby, by jej partner już ten język zabrał. Wówczas do jej głowy wpada szalony pomysł, że jeśli poudaje zbliżający się orgazm, to facet zepnie tyłek i da z siebie 300% (w nadziei na to, że to koniec), a ona może jednak doświadczy orgazmu. I ta strategia bywa całkiem skuteczna pod warunkiem, że po pierwsze – nie używamy jej zbyt często, po drugie – nie przeciągamy jej w czasie. Jeśli bowiem nasz „nadchodzący orgazm” przeciąga się z kwadransa na kwadrans, to żadna ze stron nie będzie tym finalnie zachwycona.

4. Niespodziewane chichotanie

Zdecydowanie mój ulubiony punkt! :) Pary, które są ze sobą tak długo jak ja z Drwalem (i kochały się już chyba na wszystkie sposoby świata) nic sobie nie robią z tego, że erotyczna scena może w którymś momencie zmienić się w dobry kabaret. Jednak nawet my, choć regularnie zaliczamy łóżkowe głupawki, seks oralny traktujemy jak naszą prywatną świętość. Chichotanie, gdy nasz partner stara się zrobić nam dobrze nie tylko frustruje, ale też psuje gęstą atmosferę. Gdy więc jakimś cudem ułożę się tak, że zamiast elektryzować łaskoczę Drwala np rzęsami, to On od razu odchyla moją głowę, nie czekając, aż go rozśmieszę tym na dobre.

5. Zabawy… telefonem

Czy wiecie, że dostaliśmy kilkadziesiąt maili, w których Panowie skarżą się, że ich Panie regularnie zerkają na telefon podczas minetek?! Niektóre podobno sprawdzają która godzina, innym „przypomniało się akurat coś ważnego”, a jeszcze inne potrafią sprawdzać w międzyczasie Facebooka. Przyznaję, że nasze minetki też potrafią zacząć się z telefonem lub książką – bo akurat coś czytam, a Drwal postanawia potrenować swój język – jednak nie jestem w stanie kontynuować czytania po maksimum jednej minucie. A Ty? ;)

Komentarze22 komentarze

  1. Jeszcze jedno: jeśli akurat zbierze mu się na lizanie rano, a więc po całej nocy, tekst w stylu „kochanie, najpierw muszę wziąć prysznic” pewnie nie jest na miejscu. Ale jak mu dać do zrozumienia, że krępuje mnie to, że po całej nocy dobiera się do mnie językiem właśnie w te zakamarki, które przecież lubią hojnie obdarzyć wydzieliną? ;)

  2. A nam się właśnie zdarza czasami chichoac z przyczyn bardzo różnych, zazwyczaj zupełnie nieistotnych i uważam to za bardzo uroczy przerywnik 😉

  3. Bardzo fajny tekst! Ja bym od siebie dodal jeszcze, ze nie nalezy pchac glowy „w dol” w ekstatycznnym uniesieniu gdy dziewczyna lezy na plecach a facet w pozycji „na komandosa” lezy na brzuchu i trzyma glowe do gory i stara sie pod odpowiednim katem ustawiac jezyk i generalnie cala twarz. Po kilku minutach serio boli szyja. Nie jestesmy anatomicznie zbudowani jak pies zebybtrzymac glowe tak duzo a nasze puste lepetyny jednac cos waza ;) Jak dziewczyna zaczyna wciskac glowe w dol to serio po dluzszej chwili zamiast myslec nad strategicznymi katami jezyka myslimy tylko o tym zeby nie dostac skurczu. I uwiad kutaska gwarangowany. Takze drogie panie, nie pchamy!

  4. Akcja z telefonem mnie umarła! :))) Łóżkowe głupawki…eeer…zdarzają się. ;) Aczkolwiek te poza*łóżkowe bezcenne!

  5. Czego nie robić?
    1. Nie wiercić się za mocno i nie wyginać, utrudniając trafienie „w punkt” 😁
    2. Nie gadać w trakcie i nie przepraszać w kółko za to, że dojście zajmuje mi tak dużo czasu, że pewnie już odpada mu język 😜
    3. Nie myśleć o tym, żeby dojść jak najszybciej, bo wtedy wychodzi mega długo.
    4. Nie rozmyślać, że pewnie on nie lubi mnie lizać, albo że źle smakuję.

  6. Nie powinno się : głośno ziewać, chrapać, kopać, drapać, wbijać pazurów w głowę partnera, płakać, narzekać, opowiadać co się robiło w ciągu dnia, kupować przez neta nowych szpilek, myśleć o tym co jutro zrobić na obiad…i tak dalej… I tak dalej🙃.

  7. Powiedzenie ukochanemu, że wolałabyś wziąć prysznic nie jest niczym złym. Przecież my też powinnyśmy czuć się pewnie i swobodnie, a nie martwić się co też mąż znajdzie naszej bieliźnie. Poza tym wspólny poranny prysznic to dodatkowy plus takiej sytuacji :)

    • Wspólny prysznic zawsze będzie fajny:) Zawsze jednak niefajny będzie mąż, który zmartwi się tym, co znajdzie w Twojej bieliźnie.

  8. To jest nic! Mój mąż potrafił zasnąć na mojej cipce przy robieniu minetki!!! 😂😂😂😂😂
    Biedactwo było wykończone po pracy, ale serio do dziś mam z tego ubaw 😂😂😂😂😂 i przy każdej możliwej okazji się z tego śmiejemy 😁

    • Spoko, mój zasnął kiedyś, jak go ujeżdżałam 😂 W sumie nie wiem, jak to rozumieć – czy był aż tak zmęczony pracą, czy jestem w tym tak beznadziejna 😂 Co prawda musieliśmy być wtedy cichutko jak myszki, a zmęczenie i alkohol zrobiły swoje, ale z samego faktu też śmiejemy się do dziś 😁

  9. Minetka mój partner uwielbia lizac i ssać moje „firanki” a potem sobie je rozłożyć na bok i popatrzeć hi hi a propo wbijania pazurkow u mnie jest to nie możliwe ja to uwielbiam tak samo jak ciągnięcie za włosy.
    Raz usnelam z berłem w ręce podczas zabawy hi hi

  10. W obronie chichotania – mnie się zdarza chichotać w trakcie mocniejszych orgazmów, gdy to mi się przeradza raz przytrafiło z moim aktualnym partnerem, szybko bo tylko poinformowała, że to taki typ szczytowanoa i chichotałam dalej, a jemu tak to się spodobało, że mam wrażenie, że ciągle do tego dąży ;)

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter