Czekoladowe kosmetyki Wanderlust Bijoux Indiscrets – recenzja Alicji

2

Jeśli podobnie jak ja macie słabość do pięknie zapakowanych kosmetyków w szklanych buteleczkach, to dobrze trafiliście! Opowiem wam o zestawie, który zabraliśmy w naszą ostatnią, pełną pasji, podróż ;)

Gdy zaczynaliśmy nasze wspólne podróże, pakowaliśmy się do dwóch osobnych walizek. Drwal zabierał najbardziej potrzebne rzeczy i mnóstwo czekoladek (gdy w kłótni brakuje argumentów, czekolada okazuje się zbawieniem ;), ja pakowałam stanowczo zbyt dużo sukienek, szpilek, pończoch i bielizny. Teraz, gdy tysiące wspólnych kilometrów już za nami, zbieramy nasze rzeczy w jedną walizkę – i wcale nie jest ona największa. Pakujemy się zawsze według tego samego schematu: mało ciuchów, dużo przyjemności, więc obowiązkowo zabieramy porządny żel, olejki do masażu, maść łagodzącą podrażnienia i paczkę plastrów na otarcia ;) Wszystko musi być niewielkie i wydajne, by nie zabierać miejsca wyliczonego co do centymetra, stąd niemal wszystkie kosmetyki wozimy ze sobą w formach miniaturek.

I tak docieramy do sedna, jakim jest zestaw czekoladowych kosmetyków Wanderlust Dark Chocolate od Bijoux Indiscrets, testowany w trakcie Majówki nawet przez naszego robaka;)

Czekoladowe kosmetyki Wanderlust Bijoux Indiscrets - recenzja Alicji

Co warto o nim wiedzieć?

Przede wszystkim to, że został zaprojektowany z myślą o podręcznej damskiej (choć nie tylko) kosmetyczce, stąd tak kieszonkowe wielkości flakoników. Każde opakowanie Wanderlust Dark Chocolate zawiera rozgrzewający żel do masażu z nutą ciemnej czekolady,  jadalny czekoladowy olejek do masażu, silikonowy żel do masażu oraz mój absolutny hit – balsam do ust przeznaczony do seksu oralnego. 3 pierwsze flakoniki mają po 10 ml, balsam jest połowę mniejszy i ma 5 ml. Oprócz tego zestaw zawiera czarne piórko, którym w filmiku łaskotaliśmy robaka i dwie czarne satynowe szarfy do wiązania rąk.

Jakie ma zalety?

Jedną z największych zalet wszystkich produktów od Bijoux Indiscrets jest ich zjawiskowy wygląd. Opakowanie Wonderlust jest przepiękne, całe utrzymane w motywach kwiatowych połączonych z ważkami i motylami. Motyle są nawet wewnątrz opakowania! Dosłownie wszędzie :) Ktoś, kto projektuje te produkty, musi totalnie kochać swoją pracę. To samo z flakonikami – są szklane i wyglądają jak próbki ekskluzywnych perfum, które uwielbiam odkąd pierwszy raz otworzyłam kosmetyczkę mojej mamy. Kosmetyki aplikujemy za pomocą pompki, więc jest to praktyczne, wygodne i znów – ładnie wygląda. Jeśli chodzi o wygląd, przepiękne wykończenia i dbałość o detale, to Bijoux Indiscrets jest jedną z moich absolutnie ulubionych marek i samo patrzenie na te małe cudeńka, stojące na moim biurku lub leżące w kosmetyczce – robi mi dobrze ;)

Po drugie – jakość i wydajność. Kosmetyki z tego zestawu są po prostu takie, jak powinny być. Żel rozgrzewający rozgrzewa, genialny balsam do ust jest mentolowy i chłodzi, że tak powiem, obie strony seksu oralnego ;) To co ma pachnieć i smakować czekoladą, naprawdę pachnie czekoladą, choć oczywiście jest to bardziej aromat ciasta niż lizanie łyżeczki z nutellą. Kosmetyki są bardzo gęste, nie spływają, jeśli używamy żelu silikonowego jako lubrykantu, to nie musimy lać pół buteleczki na toporek – kilka kropel w zupełności wystarczy.

Po trzecie – zabawki dodatkowe, a więc piórko i szarfy. O zabawie takim piórkiem napiszemy niebawem oddzielny tekst, bo wbrew pozorom nie używa się go po to, by torturując kobietę łaskotkami wymuszać gotowanie obiadu ;) Piórko jakie dostajemy od Bijoux jest piórkiem podstawowym, podobnie zresztą jak szarfy – nie służą one do profesjonalnego związania ofiary i pokazania jej, kto tu rządzi tylko do zabawy w uległą Panią, skłonną poddać się dobrowolnej karze… ;)

Jakie ma wady?

Jedyną rzeczą, do jakiej mogłabym się przyczepić, są dość krótkie satynowe szarfy, ale czy powinnam czepiać się czegoś, co pełni tu rolę uroczego dodatku? Dłonie bezbronnej Pani zwiążą bez problemu, choć oczywiście nie ma szans, by związać nimi coś więcej ;)

Powinnam was też uprzedzić, że jadalne kosmetyki, zwłaszcza tak wysokiej jakości, są słodko-lepkie. Jeśli więc Twój facet zrobi Ci masaż czekoladowym olejkiem, to niech go zliże zanim nałożysz na siebie sukienkę – w końcu jadalna formuła została po coś wymyślona ;)

Komu poleciłabym zestaw Wanderlust Dark Chocolate?

Tym, którzy kochają namiętne podróże i po prostu cenią zaoszczędzone miejsce w torbie. Te kilka fiolek gwarantuje zabawę na kilka dni, a zajmuje kilka razy mniej miejsca niż pełnowymiarowy kosmetyk. Te wszystkie kosmetyki można oczywiście kupić w dużych butelkach, a potem przed podróżą uzupełniać miniaturki – my właśnie tak robimy z większością rzeczy. Czyli na przykład w domu używasz silikonowego żelu do masażu o pojemności 100 ml, ale przed podróżą przelewasz go do szklanego flakonika 10 ml. Proste, wydajne i wygodne.

Tym, którzy uwielbiają spontaniczny seks w różnych miejscach. Gdy ponad rok temu pisałam wam o seksie w aucie, wspomniałam, że w torebce zwykle mam żel intymny, bo nigdy nie wiadomo co Drwalowi przyjdzie do głowy ;) Seks bez planu zdarza nam się tak samo często jak seks z planem, a łatwiej wrzucić do torebki dyskretną „próbkę perfum” niż flakon o pojemności 100 ml ;)

Tym, którzy chcieliby wypróbować kilku różnych kosmetyków i po prostu przetestować je na własnej skórze.

Tym, którzy lubią delikatne urozmaicenia – także w ramach gry wstępnej. Tu zdecydowanie polecam balsam do ust do przeznaczony do seksu oralnego, który jest tak intensywnie mentolowy, że przez kilka chwil dosłownie mrozi… nie tylko usta ;) Nie potrafię opisać tego wrażenia słowami, ale myślę, że każdy, kto ma opory przed seksem oralnym albo po prostu lubi eksperymenty będzie zachwycony.

Tym, którzy nie lubią minetek i lodów ze względu na smak partnera. Po użyciu balsamu można zapomnieć, co ma się w ustach ;)

Wreszcie tym, którzy po prostu kochają małe, piękne rzeczy – na pierwszy rzut oka eleganckie i bardzo grzeczne, a we właściwych rękach – uwodzicielskie i nieprzewidywalne. Gdy masz taki flakonik na toaletce lub na biurku, to nikt nie podejrzewa, że masz temperament wyrafinowanej gejszy… wiedzą o tym tylko ci, którym sama zechcesz to pokazać ;)

Komentarze2 komentarze

  1. Alicjo zapomniałaś o jeszcze jednej rzeczy na plus, czyli o cenie. Mnie właśnie cena skusiła bo od dawna „czaiłam się” i na silikonowy żel, i na olejek czekoladowy – a bałam się kupić oba w ciemno, bo to ponad 150 zł razem. I właśnie ten zestaw mnie „uratował” zresztą też wtedy przed podróżą bylam :D
    O wiele bardziej się opłaca takie próbowanie, gdy nie wiadomo czy kosmetyk przypadnie do gustu. I nie przekreślałabym tych szarf, one jak się zawiąże na kokardkę wyglądają tak piękinie, że mój facet za każdym razem robi mi zdjęcia :)
    Ps. Świetny pomysł z tym uzupełnianiem, że też głupia na to sama nie wpadłam :D Już dwa razy kupiłam cały zestaw zamiast po prostu kupić ten czekoladowy olejek oddzielnie :D No trudno, człowiek całe życie się uczy.
    Dziękuję za te recenzje, najchętniej to bym chciała przeczytać już wszystkie, bo tyle rzeczy wypatrzyłam :)

  2. Mam podobny zestaw, tyle że Wanderlust Aphrodisia i jestem nim zachwycona <3 a te czekoladowe kosmetyki mam właśnie w dużych flakonach. I to prawda, że one są "jadalne" – myślałam na początku, że to taka ładna ściema, ale z moim narzeczonym zjedliśmy ich już łączne z pół kilo :D mam na myśli kosmetyki jadalne czy tam "całuśne" z Bijoux Indiscrets.
    Miłego dnia Kochani :***

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter