Czułe miejsca. O kompleksach większych niż cellulit

87

Tym razem będzie nieco poważniej niż zwykle. Chcę wam opowiedzieć o kompleksach, które zazwyczaj są przemilczane przez kolorowe pisma, a bolą bardziej niż wałeczki czy popularny cellulit. Nadprogramowe kilogramy, za małe piersi czy kilka rozstępów na tyłeczku nie są oczywiście niczym przyjemnym, ale o wiele łatwiej jest oswoić coś, z czym zmaga się połowa żeńskiego społeczeństwa :) Tymczasem wiele z nas walczy z tematami, o których nie ma nawet z kim porozmawiać. Deformacje ciała, garby, blizny po oparzeniach – to tylko niektóre z przykładów, przez które łatwo poczuć się „gorszym”. Jeśli choć jednej z was pomogę tym tekstem – będę super szczęśliwa.

Czułe miejsca. O kompleksach większych niż cellulit

Wiem, że problem z samoakceptacją to nie tylko sprawa kobiet, więc jeśli jesteś facetem i akurat tu trafiłeś – czuj się jak u siebie. Damski punkt widzenia przyjmuję przede wszystkim dla wygody gramatycznej :)

Oswoić własne ciało

To najtrudniejszy etap całego procesu, bo wymaga krytycznego podejścia do samej siebie. Po prostu stań przed lustrem, obejrzyj swój „defekt” i pogódź się z tym, że on jest, że istnieje – i że życie jest za krótkie, by je skreślać z powodu jakiejś blizny czy krzywego kręgosłupa. Okej, może masz krzywy kręgosłup, ale to tylko jedna z tysiąca Twoich cech! Popatrz na to, co masz w sobie najlepsze – piękny uśmiech, delikatne dłonie, aksamitną skórę… cokolwiek. Jedna wada wobec kilkunastu realnych zalet – czyż to nie jest optymistyczny rachunek? :)

A jeśli taka matematyka do Ciebie nie przemawia, to pomyśl, że…

Każdy ma jakieś wady

Każdy. Nawet słynne topmodelki przyznają, że nie podobają się sobie tak w 100% – a przecież to dziewczyny uznane za najpiękniejsze na świecie. Ja nie jestem wprawdzie topmodelką, ale choć lubię bardzo moje ciało, wiem, że można by je nieco podrasować ;) Mogłabym być nieco wyższa lub mieć większe cycki. Albo mniej łamliwe paznokcie. Albo odrobinę ciemniejszą skórę. Mogłabym, ale co z tego? Zamiast zadręczać się codziennie jakąś „niedoskonałością dnia” noszę wysokie szpilki, przepiękne staniki, hybrydowe lakiery i balsam do ciała ze złotymi drobinkami – i nikt nie widzi moich kompleksów:)) Wiem oczywiście, że moje przykłady są błahe, ale przecież wszystko jest kwestią odpowiedniego nastawienia. Maskujmy co się da, eksponujmy nasze zalety i pokochajmy to, co nie jest do końca doskonałe. Tym bardziej, że…

Niedoskonałości rodzą czułość

I teraz przejdę do sedna wywodu, czyli spraw łóżkowych. I ja, i mój Drwal mamy swoje blizny i „słabsze miejsca”. Znam na pamięć każdą z jego blizn, każdą krostkę, każdą rankę, każdą – pozorną – niedoskonałość. Mamy ślady po wypadkach, operacjach, po zwykłych, codziennych starciach z rzeczywistością. I ja, i On. I wiesz co? Kocham każdą z tych „niedoskonałości”, bo każda z nich mówi mi, że to On.

Mapa ciała Drwala jest mapą mojej miłości. Tylko ja wiem o nim tak wiele, tylko ja z zamkniętymi oczami potrafię wskazać taką małą krostkę na jego plecach, tylko ja byłam przy nim, gdy miał swoje małe wypadki. Tylko ja. Niedoskonałości rodzą czułość i intymność, więc nie bój się rozebrać przed swoim facetem. Pozwól mu dotykać się w miejscach, które są dla Ciebie wstydliwe. Pozwól mu się im przyjrzeć, bo on jest zwyczajnie ciekawy – tak jak jest się ciekawym osoby, z którą się po prostu chce być.

Jak być wtedy piękną?

Normalnie. Ty jesteś piękna – przez to, jaka jesteś w środku. Przez swoją energię, pewność siebie i świadomość własnej wartości. Jeśli Ty to w sobie dostrzegasz, on także to zobaczy. Zakładaj piękną bieliznę, znajdź swoją „czerwoną szminkę” i… nigdy nie gaś światła. Co z tego, że masz jakąś bliznę, jeśli jesteś najseksowniejsza na świecie? ;) Przecież życie jest za krótkie, by stale się zamartwiać, porównywać do innych i obwiniać o wszystko.

I wybaczcie mi, że zawsze piszę z perspektywy laski w związku, ale dla mnie życie to Drwal. Wiem też, że najtrudniej otworzyć się przed kimś, kogo się kocha – bo czy zdanie przypadkowo poznanego faceta powinno nas jakoś specjalnie frapować? Raczej nie ;)

Marzy mi się, że każda z was, po drugiej stronie mojego ekranu, będzie czuła się najpiękniejszą laską na świecie, wartą miliona komplementów i miliona orgazmów – więc jeśli macie jakiś konkretny pomysł na kompleks do rozpracowania – koniecznie napiszcie – poradzimy z nim sobie razem! :)

 

Komentarze87 komentarzy

  1. Jesteś kochana Alicjo…więcej takich słów; wielu są potrzebne…. Mam w kolekcji kilka blizn…ale ja jestem takim typem, co na wszystko ma wyje…. ;) Głowa do góry kochani, każda blizna to pamiątka z życia :)

    • Ja też właśnie… Już nawet nie obchodzą mnie te pie*** uda i łydki, z tym sobie radzę.. Ale na pośladkach mam po prostu wstydliwa i obrzydliwa jak dla mnie masakrę. Możliwe, że przesadzam, ale nie potrafię po prostu wypiąć tyłka, a na basen i jezioro zakladam majtki bokserki. Dla mnie to cos strasznego :c

      • Tez mam taki problem. Tylko ze owlosienie jest wszedzie. Na plecach, na bruchu, rece mam jak orangutan. Kazde miejsce mojego ciala jest pokryte futrem. To nie realne golic sie cala, a na laser na cale cialo mnie nie stac. Strasznie sie tego wstydze. Ciezko mi sie nie tylko rozebrac przed facetem, ale gdzie kolwiek na basenie itp.

        • Na takie problemy pomagają niektóre tabletki antykoncepcyjne. Jest to problem hormonalny i hormonami trzeba go leczyć. Wystarczy porozmawiać z ginekologiem.

  2. Ajjjj a ja mam wielki problem z garbem na plecach. …. Defekt spowodowany chorobą, jest to dla mnie uciążliwe (zaczęło się wśród rówieśników- przezwiska typu „garbaty Anioł” , wytykanie palcami itd. ) i choć zaczęłam z tym walczyć – niestety zbyt późno jest to moją kulą u nogi…. jesteś cudowna Alicjo , ale to nie zmienia spojrzenia innych…. Mam stałego partnera, ale niestety z przykrością stwierdzam , że nie czuję się w pełni atrakcyjną dla niego…. Chociaż „widziały gały co brały” jak to mówią…..

    • Alicja

      M… po co martwić się opinią ludzi, którzy nic dla Ciebie nie znaczą? :) myślisz, że mnie obcy ludzie nie obgadują? zresztą „obcy” – koleżanki zapewne też to robią. No takie już to nasze kobiece życie. Jestem przekonana, że dla kogoś jestem za ładna, za brzydka, za chuda lub za gruba :)) I wiesz, mnie obchodzi tylko to, co myślę o sobie ja i mój Drwal.
      Przestań myśleć o sobie, że jesteś „niewystarczająca” dla swojego faceta. Jesteś. Gdybyś nie była, nie wybrałby Ciebie! Pokochaj siebie tak totalnie, a on pokocha Cię jeszcze mocniej. Obiecuję :***

  3. Może kompleks własnego charakteru? Za dużo wrażliwości na proste rzeczy, chęci okazywania miłości i czułości w najprostszym geście…Uczuciowość – moje przekleństwo :(

    • Naprawdę uważasz, że to kompleks?

      Kiedyś też tak o sobie myślałam…
      Aż wreszcie nadszedł dzień, kiedy z czystym sumieniem powiedziałam sobie: jeśli dotąd nie spotkałaś osoby, która potraktowała Twoją uczuciowość i wrażliwość jako największą zaletę, to znaczy, że nie spotkałaś jeszcze właściwej osoby!
      :-)

      • Li_lo_84 ja nie potrafie tak sobie powiedzieć. ..2 razy dostałam po d*pie przez to jaka jestem…nauczyłam się więc trzymać wszystko w sobie ale miłości nadal nie widać. ..:/

        • Widzę nie tylko ja tak mam :( pomagam jak moge, jak ktoś prosi to biegnę aż się kurzy, bezinteresownie i z dobrego serca (chociaz moze nie do konca bezinteresownie, bo zawsze mam nadzieje, ze kiedy ja bede potrzebowala pomocy, te osoby sie „odwdziecza”). Niestety, tez potem obrywam zimnym kubłem na głowie. I co? Obiecuje sobie tyle razy „nie nie nie, nie rub tego wiecej, mysl o sobie”, ale nie umiem i nadal jestem dla wszystkich :(

  4. Ja mam problemy łóżkowe a mianowicie zbyt duże wargi sromowe można to operować jedynie prywatnie mnie na to nie stać wiec się nie rozbieram może wy mi pomożecie?

    • Alicja

      Czytałaś może mój tekst z wielką galerią cipek? Bo tam wyraźnie widać, że nie ma czegoś takiego jak ideał warg :) One muszą być różne, są indywidualną cechą – i to jest piękne. Nie operuj, pomyśl o tym, że większymi można się bawić na więcej sposobów niż małymi! :)
      Tu masz link (a w tekście link do całej galerii):
      http://bezfartuszka.pl/jak-wyglada-ladna-cipka/

    • Nie kalecz swojej kobiecości tylko dlatego, że jest inna. Jeśli ty ją pokochasz to Twój mężczyzna także:) To nie nasze cipki są dziwne tylko te w „mediach” są przekolorowane.
      NIECH ŻYJA NIESTANDARDOWE CIPKI!! :)

    • Dokładnie, nie przejmuj się. Moje też nie są idealne, jedna większa od drugiej, ale to właśnie czyni nas wyjątkowymi. Czy patrzyłabyś z obrzydzeniem na męża, bo ma jajka różnej wielkości? Absolutnie nie, kochamy je czy są małe, czy duże, czy równe czy nie… :) Nie ma sensu operować czegoś, co czyni nas wyjątkowymi. Czy nie uważasz że życie byłoby nudne jakby każda cipka i każdy toporek były identyczne? To czyniłoby z nas lalki, wszystkie identyczne. A tak to kochamy się mimo niedoskonałości. Mężczyźni kochają nasze cipki, bo nieważne jakie są, ważne że są ICH i nie zauważają asymetrii albo że wargi są za duże/za małe…. Głowa do góry, spójrz na siebie z miłością!

  5. Swietny artykul. Az chce sie wiecej takich dobrych tekstow.
    Ja ma blizne ok 5 cm na kolanie. Kiedys bylam wrecz zalamana ze nje moge miec pieknych nog, Nigdy ich nie odslanialam. Pewnego razu stwierdzilam ze wlasnie ta blizna czyni mnie wyjatkowa i jedyna w swoim rodzaju bo tego nie idzie podrobic. Ktos mkze sobie zrobic tatuaz taki jak mam ja ale nigdy blizne.
    Dzisiaj zaakceptowalam ja w 100% odslaniam nogi i nie krepuje sie gdy ktos mnie pyta o historie tej blizny.
    Pozdrawiam Alicjo. Pisz wiecej takich artykulow bo niestety kolorowe czasopisma nje pokazuja rzezywistosci.

    • Alicja

      Miśka, gdybyś Ty zobaczyła moje blizny, to raz na zawsze przestałabyś myśleć o swojej :))) pozdrawiam mocno! :*

  6. A ja mam kompleks choroby stawów… Nie kucam, nie klękam, nie wygnę się, nawet nóg za bardzo nie rozszerze :( 90% różnych pozycji nie-tylko-lóżkowych jest dla mnie nie do osiągnięcia. Mój Mężczyzna często zapewnia mnie, że jest mu cudownie, że jestem ideałem, że jest dobrze tak jak jest… Ale ja jednak nadal co jakiś czas o tym rozmyślam, płaczę i jest mi przykro, bo chciałabym dać mu więcej… A wiem że nie dam rady. Nawet teraz gdy to piszę, kręci się łezka…

    • Alicja

      Nelle, im mniej myślimy o swoich niedoskonałościach, tym bardziej jesteśmy szczęśliwe! Wysyłam Ci miliard całusów:* i pomyślę, jakby tu Cię bardziej podbudować :)

    • Dajesz mu najwięcej, bo swoją miłość! Skomplikowane pozycje nie są najważniejsze w życiu, większość i tak jest tak męcząca że każdy niesportowiec po pół minuty wymięka. Przejdźcie się razem np. do empiku, tam jest sporo książek, gdzie znajdziesz setki pozycji. Może akurat znajdziecie taką, która Wam przypasuje i nie będzie dla Ciebie nieosiągalna. Jak się przegląda takie książki jest się w szoku, że w tylu pozycjach można się kochać. Każdy znajdzie coś dla siebie. A przy okazji zaskoczysz faceta, będzie zachwycony tą odmianą :)

  7. Ja tam nad wadami sie nie zastanawiam. Na dluzsza mete to by bylo zadreczanie samej siebie i partnera. A po co.
    Wydaje mi sie jednak ze to faceci maja wiekszy problem z akceptacja samego siebie i swoich wad tylko o tym nie lubia mowic tak jak kobiety.
    Zreszta sam wyglad nie wystarczy zeby przezyc z kims 50 lat w małżeństwie. Glowa do gory panie i panowie i kozystac z zycia ile sie da.

  8. Moimi kompleksami w kolejności są: krzywe plecy (u góry garb, na dole wcięcie, wyglądam jak kwazimodo) i duży brzuch. Jednak od kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, z dumą patrzę na swój brzuch. Jedyne co mnie martwi, to kręgosłup, który w tym wypadku od dodatkowego ciężaru maluszka wygnie się chyba do końca jak paragraf.

    • Alicja

      Liso, dostałam tyle wiadomości o skrzywieniu kręgosłupa i podobnych problemach, że chyba zrobię o tym oddzielny post. Jeśli możesz coś podpowiedzieć, to napisz proszę – tu lub w wiadomości prywatnej (na fb albo przez formularz kontaktowy) :)

  9. Mam duże skrzywienie kręgosłupa i duży kompeks na tym punkcie. Poza tym moja figura jest w porządku, nawet bardzo, chociaż mogłabym mieć większe piersi ;). Kiedy pierwszy raz rozebrałam się przed moim facetem, bardzo dbałam o to, żeby plecy była zasłonięte, najlepiej, żebym po prostu na nich leżała. Pilnowałam tego przez jakiś czas, chociaż on doskonale wiedział o tym defekcie. Jednak za którymś razem mnie delikatnie obrócił, popatrzył i powiedział, że dla niego to nie ma znaczenia, a potem zaczął mnie całować po plecach. Kompleks nie zniknął, skolioza tym bardziej nie zniknęła, ale teraz mój facet często przytula się do mnie z tyłu, a ja się przed już nie bronię :)

    • Alicja

      Jeanne, już pisałam wyżej, ale powtórzę – chciałabym zrobić oddzielny post o problemach łóżkowych, codziennych i problemach z samoakceptacją dziewczyn ze skrzywieniem kręgosłupa. Ja też miałam skrzywienie, ale lekkie – wizualnie naprawiłam, choć czasem trochę boli :) Jeśli chciałabyś coś podpowiedzieć, proszę napisz tutaj, przez formularz kontaktowy lub na fb. Pozdrawiam mocno i gratuluję mądrego faceta! :*

      • Alicjo, dziękuję Ci bardzo za pomysł tekstu o problemach dziewczyn ze skoliozą! :) Byłoby rewelacyjnie, gdybyś mogła napisać coś o tym, jak odciążyć kręgosłup podczas seksu :)
        Moje skrzywienie jest bardzo duże, w zasadzie powinnam była mieć operację. Jakimś cudem tego uniknęłam, bardzo dużo ćwiczyłam (ćwiczę ;) od zawsze. Wyglądam tak, że przy odpowiednim doborze ciuchów obcy ludzie czasami tego nie widzą, a przynajmniej nie na pierwszy rzut oka, ale po zdjęciu ubrania naprawdę wygląda to bardzo nieestetycznie i deformacja jest paskudna. Kiedy musiałam się podczas różnych wyjazdów przebierać przy obcych osobach, zawsze robiłam dziwne akrobacje, byle nikt mnie nie zobaczył od tyłu. Dlatego też perspektywa zdjęcia bluzki przed moim facetem martwiła mnie chyba bardziej niż kwestia zdejmowania innych części garderoby ;). Być może też dlatego odważyłam się na to dopiero ładnych parę lat po dwudziestym roku życia przy mężczyźnie, który mnie w pełni akceptuje i któremu wszystko się podoba ;). I który rozumie, że w pewnych pozycjach zwyczajnie boli mnie kręgosłup ;)

  10. Na tą stronę trafiłam całkiem niedawno i… Ucieszyłam się! Cieszy mnie to, że jest taka osoba jak Ty Alicjo, która w jakże prosty sposób dociera do coraz to większego grona osób i poprzez ta piękna ,,prostotę” (oczywiście w baaardzo pozytywnym tego słowa znaczeniu) POMAGA! Z ogromnym zaciekawieniem czytam Twoje teksty i bardzo Ci dziękuje, bo dzięki Tobie w pewnym stopniu uwierzylam w siebie i przełamała się. Mam pewne niedoskonałości/kompleksy jak każdy.. Te mniejsze i te większe. Zawsze byłam tzw. ,,szarą myszką” do tego bardzo nieśmiałą. Znalazłam swoją miłość, swojego ,,Drwala”, który kocha mnie taka jaką jestem, przestalam się przejmować niedoskonalosciami, z którymi się borykalam. Może to swgo rodzaju ,,szczęście w nieszczęściu”, ale dzięki nim każda z Nas jest wyjątkowa i niepowtarzalna.

    Pozdrawiam =*

    • Alicja

      Mysh – szare myszki są też są super, zwłaszcza te które czasem zmieniają się w sypialni w prawdziwe wampy! :)) Jak pewnie już wiesz, ja uważam, że każda z nas zasługuje na szczęście, radość z życia i serie orgazmów :)) – niezależnie od tego jak wyglądamy, w co wierzymy, co lubimy. Dziękuję za komentarz i wpadaj częściej! :*

  11. U mnie największym problemem są piersi. Są nierówne, i to o mniej więcej 1 rozmiar. Nie lubię gdy mój chlopak ich dotyka, bawi się nimi itp i choć zapewnia mnie, że jemu to nie przeszkadza i że są piękne to ja i tak nie mogę się przemóc i ich zaakceptować. Zawsze jak stoję przed lustrem to staram się na nie nie patrzeć, nie noszę też dekoltów bo mam wrażenie, że widać jakie są, włosy zarzucam na jedną stronę żeby nie było widać tej większej, nie ma dnia żebym o tym nie myślała. Według mojego chłopaka w ubraniu tego nie wiadać, ale jak mam z tym normalnie funkcjonować skoro kiedyś usłyszałam od kogoś, że to ohydne i jak mogę żyć z czymś takim…

    • Alicja

      K. Twój kolega to palant. Nie wiem co trzeba mieć w głowie, żeby mówić komuś takie rzeczy. Wiem jednak, że opiniami obcych osób nie warto się przejmować. Jeśli nie chcesz, aby na co dzień różnica rzucała się w oczy, to po prostu wkładaj do jednej miseczki miniwkładki – one optycznie zniwelują różnicę.
      Ps. Czy gdyby Twój chłopak miał jedno jajko większe od drugiego, kochałabyś go mniej – albo przestałby Ci się podobać? Wątpię :) Zadaj sobie szczerze to pytanie i już się nie zadręczaj :*

  12. Ja z wieloma kompleksami jak małe piersi czy mało kobiece biodra sobie poradziłam (było trudno, ale jakoś z tym da się żyć). Ale z innymi dwiema rzeczami nie mogę sobie poradzić i chyba nie poradzę sobie nigdy. Z racji posiadanej choroby skóry – nadmierne rogowacenie przymieszkowe skóry – po iluś latach zostawiło to sporo śladów w postaci blizn i plamek na praktycznie całym ciele. Niestety dość obfite owłosienie (czyli posiadanie wielu mieszków włosowych) – jest połączone z tym i jest drugim mega wielkim kompleksem.
    Kompletnie nie wiem co z tym zrobić, bo praktycznie nic nie pomaga i dochodzi do tego, że nie jestem w stanie przebywać w kostiumie na plaży, a co dopiero rozbierać się przed facetem w sypialni…
    Te kompleksy są potęgowane również tym, że znajdowali się w moim życiu ludzie, którzy mówili do mnie np. że jestem parchata itp.
    Frustrujące.

    • Alicja

      Ew! przede wszystkim wysyłam Ci mega serdecznego całusa! Twój komentarz inspiruje mnie do napisania co najmniej dwóch tekstów, więc zobacz jaką masz moc! :* A kompleksy zostaw na chwilę, spróbujemy coś z tym zrobić :)

      • Pozostaje się tylko cieszyć, że moje kompleksy stały się inspiracją do nowych tekstów :) Może dzięki temu oprócz mnie ktoś też znajdzie pomoc, a to będzie podwójnie satysfakcjonujące. Już z góry dziękuję Alicjo za obudzenie we mnie nadziei na poprawę! :*
        Na szczęście zima i brak faceta obecnie pozwala się temu na szczęście odrobinę wyciszyć.

  13. Pewność siebie zadko chodzi w parze z kompleksami. Ja mam blizny i wcale mi nie przeszkadzają. Za to fakt że jestem gruba bardzo. Najgorsze że nie potrafię sobie z tym poradzić. I z całego szacunku blizny są o wiele blachy tematem niż stać przed lustrem i patrzeć na faldy tłuszczu i czuć obrzydzenie do samej siebie.

      • To bardzo duże uproszczenie Adamie. Nie wiesz czym jest spowodowana nadwaga Tajemniczej.
        Nie zawsze mniejsze porcje i więcej ruchu są gwarantowanym sposobem na pozbycie się tego typu problemu.

        • Alicja

          Tajemnicza, jeśli wierzysz, że mogę Ci pomóc, napisz maila przez formularz kontaktowy – tylko pamiętaj, że ja raczej piszę szczerze, niż pocieszam :))
          W walce z nadwagą najważniejsze jest chyba wsparcie kogoś bliskiego i porządna motywacja, bez tego jest po prostu ciężko. Masz wokół siebie takie osoby, czy zakładamy wzajemną grupę wsparcia? :*

        • ja to wiem na swoim przykładzie bo ważyłem 115 Kg i w 3 miesiące zrobiłem -25 Kg bez żadnej siłowni i specjalnych diet w które nie wierze :P ja się czegoś chce to wszystko można zrobić :)

          • Drodzy!

            Oczywiście, że jedzenie mniej i więcej ruchu nie u każdego zda egzamin. Są ludzie stale przyjmujący leki hormonalne, które owszem, leczą dolegliwości chorobowe, ale też z drugiej strony powodują np. tycie albo problemy skórne. I żeby nie wiem co nie można ich odstawić. Są choroby hormonalne, problemy z tarczycą, stany depresyjne leczone psychotropami i pewnie jeszcze milion innych przypadków, których nie sposób wymienić ani przewidzieć.
            Jedno jest pewne: dobra, lekka, zdrowa, zbilansowana dieta może jedynie pomóc, a na pewno nie zaszkodzi. Jeśli nawet nie sprawi, że schudniemy wymarzone 25 kg, jak u Adama, to przynajmniej lepiej się poczujemy a jesienno-zimowe przesilenia pogodowe nie będą nas usadzać w łóżkach, wzmocnimy odporność. To też ważne.
            Nie trzeba codziennie zasuwać na siłownię, nie każdego musi być na to stać. Wystarczy zacząć od spacerów – z psem, z kijkami, z przyjaciółmi.
            A jeśli do tego mamy koło siebie przyjazne dusze i szczere oddane serca (to nie musi być od razu partner, bo jeśli teraz go nie ma, to zaprośmy do swojego życia przyjaciół, a z czasem przyjdzie to, co ma przyjść), to te trzy składowe pomogą nam wyjść z błędnego koła kompleksów.

            Zadbajmy o siebie DLA SIEBIE, nie dla kogoś.

            Bo należy pamiętać, że zawsze znajdzie się ktoś, komu nie będziemy pasować.

            Pamiętaj(cie):
            „Nie jesteś w stanie zadowolić wszystkich, gdyż NIE JESTEŚ SŁOIKIEM NUTELLI”. :D

  14. Mi zostały nadliczbowe kilogramy po ciazy (36 już zrzucilam ale 4 nie chce zejsc) plus obcisłe trochę biustem i najgorsze dla mnie – rozstępy NIENAWIDZĘ ICH! Są straszne, niby są już białe ale są fioletowe niezadlugie ale szerokie i uda mam po prostu całe i ciągną się do połowy łydek… na rękach brzuchu i piersiach też są. .. ale te przeboleje… ale nawet przy upadłych jakie były w te wakacje chodziłam w długich spodniach…

    • Alicja

      Olu, a próbowałaś zabiegów i kosmetyków poprawiających kondycję skóry? One dobrze robią, zwłaszcza na psychikę ;)

      • Niestety, brak pieniędzy na takie zabiegi… raczej staram się poprawiać ‚domowymi’ sposobami..
        Może i mogłabym do nich jakoś się przekonać ale chciałabym akceptacji męża i czegoś więcej niż ‚nie przesadzaj, najgorzej nie jest’ a przy klotniach że mnie nie wspiera to ‚trzeba było tyle nie wpierdalac w ciąży’

        • Alicja

          Po pierwsze – słyszałam, że olejki (np lawendowe) rozjaśniają rozstępy, ale nigdy tego nie próbowałam. W internecie sporo jest też przepisów na domowe kremy na rozstępy, rozjaśniające i poprawiające stan skóry. Zawsze możesz spróbować :)

          Po drugie – niewiele z nas ma idealne nogi, więc naprawdę nie ma co się przejmować. Wiesz jak to jest u kobiet – jak nie rozstępy, to żylaki, jak nie żylaki, to nadmierne owłosienie – i tak w kółko.

          Po trzecie i najważniejsze – Twój mąż jest podły i nie ma pojęcia na czym polega partnerski związek, gdzie jedno WSPIERA drugie. Wstrząśnij nim porządnie, ale potem zostaw ten temat, bo rozstrząsanie go w kolejnych kłótniach nie ma sensu.
          Doskonale rozumiem Twoje rozżalenie jego postawą, ale nie pozwól, by jego słowa niszczyły Twoją samoocenę. Życie masz jedno Dziewczyno, więc daj sobie trochę szczęścia i miłości – sama sobie :*

    • Alicja

      Ja automatycznie przeczytałam „upałach”, teraz doczytałam i po prostu płaczę ze śmiechu :D Upadłe kobiety nagle widzę :))))) Pozdrawiam mocno!

  15. Pożadanie ktore widzę w oczach mojego kochanka i żarliwość jego dotyku uleczyla mnie z wszelkich mozliwych kompleksow :D nie ma lepszej terapii na kompleksy niz pozadanie w oczach faceta :)

  16. A co jeśli to nie we mnie jest problem? Chociaż sama nie wiem… ostatnio ciągle mowi ze jestem gruba, pyta kiedy schudne, ze mam duzy tylek… juz zaczelam nad soba pracowac i jestem na diecie i cwicze ale on ostatnio uczepil sie mnie i ciagle powtarza mi ze nie mysle, ze jestem glupia. Ostatnio stwierdzil ze nie wie jak moze byc z taka „tępą strzała” a to tylko dlatego ze zle sprawdzilam godziny mszy… to ja jestem na studiach, to ja mialam zawsze swiadectwo z paskiem, to ja mu zawsze pomagalam w szkole przy wszelkich zadaniach i sprawdzianach a teraz dostaje mi sie za to ze jajkoza dlugo gotowalam… Droga Alicjo, to we mnie jest problem? Naprawde jestem glupia i nie moge liczyc na szacunek gdyz zawsze po tym jak powie mi jaka jestem glupia mowi bym skonczyla pierd..i zamilkla?? …

    • Alicja

      Weroniko, zadaj sobie jedno bardzo ważne pytanie: czy chcesz być z kimś, kto na każdym kroku próbuje Cię zranić? Przecież Twój facet czerpie jakąś dziwną satysfakcję z tego, że przez niego czujesz się gorsza! I nie, to nie jest normalne.
      Ps. Tu nie chodzi o świadectwa z paskiem, tylko o zwykły szacunek do drugiej osoby, zwłaszcza w związku.

    • Mylić się rzeczą ludzką i tylko ten kto nic nie robi nie popełnia pomyłek, więc mógł sobie to sprawdzić sam. To kto ma jakie wykształcenie jeszcze o niczym nie świadczy aczkolwiek mówi co możemy się po kimś spodziewać. Ja bym na początek spróbowała pogadać, ale jak nie chce Ciebie słuchać to wiedz i powiem Ci to z własnego doświadczenia, u mnie było tak że na początku było super, potem się z lekka pozmieniało i zachorowałam i przytyłam i też mi tak mówił że jestem gruba ( to w jego wykonaniu było miło powiedziane) i głupią dziwką i takie inne ( pomimo że jestem blondynka mam doktorat z mechaniki i nie wydaje mi się żebym była przesadnie tępa ) , prawie załapałam się na depresje, potem jakimś cudem i po rozmowach przez moment było lepiej, a potem tylko gorzej dużo gorzej. Ja zakończyłam związek po 2 latach. To było 8 miesięcy temu teraz jestem zdrowa i jestem na diecie, jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności mieszkam z zajebistym facetem, który wspiera mnie do tego stopnia że gotuje mi jedzonko jak jestem w pracy dłużej. A jeżeli chcesz schudnąć zrób to dla siebie nie dla kogoś bo to nie ma większego sensu. Z dietetykiem jest łatwiej , mi bardzo pomaga w 3 miesiące jesteś w stanie zrzucić od 10-15kg stosując się do zaleceń diety i wcale nie jest to jakoś bardzo drogie, ja za 3 miesięczną dietę zapłaciłam ok. 300 zł, można odkładać sobie pieniądze. Ja jestem na diecie 4 miesiąc i mam -14 kg, dodam tylko że u mnie nie ma szans na bieganie i inne aktywności więc jeżeli ćwiczysz to znaczy że jak mi się udało to Ty masz jeszcze większe szanse. Uwierz że umiesz i potrafisz, bez tego trudno będzie ci osiągnąć cele.

      • Drodzy!

        Osobiście polecam pracę z dietetykiem, sama od tego zaczynałam. Było łatwiej, bo sporo osób z pracy w tym samym czasie zrobiło to samo, wspieraliśmy się na bieżąco.
        Do tego trochę ruchu – naprawdę niewiele: schody zamiast windy, spacer zamiast auta czy komunikacji miejskiej, basen (polecam na problemy z kręgosłupem), taniec albo joga, w zależności od Waszych temperamentów.
        1,5-2 l wody dziennie. Warzywa i owoce. Zróbcie sobie przerwę se słodyczami i alkoholem – jako wyzwanie – powiedzmy, do świąt.

        A jeśli już dietetyk, to polecony, sprawdzony, bez opcji picia/jedzenia odżywek. Z gotowymi jadłospisami, przepisami, listą zakupów.
        Albo katering dietetyczny, jeśli nie lubicie lub nie macie czasu gotować.

        Nie twierdzę, że to sposób na wszystko, ale na pewno daje więcej, niż pakowanie na potęgę na siłowni albo głodzenie się.

        Ściskam i powodzenia!

  17. Moim kompleksem jest również twarz. Od ok 9 lat czyli od 1 gim walczę z trądzikiem. Najlepsze lata młodości ukrywałam twarz pod chustami, ciężkim makijażem. Z chłopakami spotykałam się tylko wieczorami…Teraz mam męża. Moja buzi dopiero od niedawna ulega ,,naprawie,,. Mam blizny,przebarwienia. Trądzik doprowadził mnie do tego, że unikałam ludzi, nie wychodziłam z domu (robiłam to w naprawdę ostatecznych sytuacjach). Wstyd przed mężem był niesamowity. Miałam wrażenie, że każdy na ulicy patrzył na mnie przez pryszcze…Trądzik dla kobiety jest chyba najgorszą sprawą jeśli chodzi o wygląd, bo tego nie da się zamaskować, choćby nie wiem jakich kosmetyków używać, to gule będą wystawać spod niego. Uwierzcie mi piersi można wsadzić w stanik, fałdki spalić poprzez ćwiczenia albo ubrać się tak, żeby je ukryć. Pryszcze wymagają długoletniego zmagania się z leczeniem. I niestety często tak jest, że jak facet spojrzy na taką kobietę ,,w krostach,, to nawet nie daje jej szansy na poznanie się od wewnątrz o ukazanie swoich innych atutów urody. Mój mąż spadł mi z nieba, zaakceptował mnie w każdym najmniejszym calu. Przy nim i ja uczę się samoakceptacji. Niestety przed poznaniem go przeszłam w szkole, wśród znajomych ciężkie chwile. Jako jedna na dwie w grupie 30 osób w klasie szkoły średniej miałam trądzik. Na całą szkołę byłam może jedną z pięciu. Jako nastolatka nie było mnie stać na leki, które są bardzo drogie. Mój mąż jest starszy ode mnie i pewnie dlatego nie zwracał uwagi na mój wygląd. Wśród rówieśników byłam ,,spalona,,. Nie chcę się chwalić, ale nie należę do brzydkich dziewczyn. Nie jestem też nadzwyczaj ładna. Miałam wielu chłopaków, którzy rzadko widzieli mnie w świetle dziennym. Nie przeżyłam żadnego poważnego związku. Mój mąż był moim pierwszym jeśli chodzi o seks. Wiem, że przeżyłam to z nim z miłości. Chciałam zaapelować do płci męskiej, aby dawali szansę kobietom, które nie grzeszą urodą, gdyż często z takich brzydkich kaczątek wyrastają piękne łabędzie.

    • Patrycjo, doskonale Cię rozumiem, nie jesteś sama:* Trądzik jak nic innego w moim życiu (a mam male piersi i trochę nieproporcjonalne ciało) zniszczył moją samoocenę. I na trądzik teksty typu „nie przejmuj się, pokochaj siebie” naprawdę nie pomagają, kiedy zwyczajnie nie możesz na siebie patrzeć w lustrze. Dodatkowo jesteś bezsilna, bo naprwdę w wielu przypadkach dbasz o skórę, stosujesz lekarstwa i nic, kompletna beznadzieja. U mnie bylo tak,że nawet najlepszy dermatolog nie pomógł (oj, było ich wielu), różne kuracje skutkowały, ale tylko na krótką metę. Teraz na szczęście moja cera się uspokoiła, tak po prostu, ale uwierz mi, za każdym razem gdy wstaje rano, mam mały stres, czy aby przez tę noc nic wielkiego mi nie wyskoczyło, tak bardzo się boję powrotu do tamtych trądzikowych czasów. Trzymaj się ciepło i mam nadzieję, że dla nas obu trądzik będzie już wspomnieniem :)

      • O trądziku mogę powiedzieć to samo ja walczę od 5 klasy podstawówki czyli 13 lat już , odkąd dostałam pierwszą miesiączkę się zaczęło, miałam trądziki taki, że aż mi się strupy porobiły. Teraz jest już lepiej, ale nadal problem pozostaje, zostały mi kilkanaście kropek. Na trądzik u mnie nic nie działało zaczynając od zastrzyków lekarstw różnego rodzaju kończąc na diecie obkładów z ziemniaków miodu drożdży i innych takich

  18. „Mapa ciała Drwala jest mapą mojej miłości” – piękne napisane, pięknie prawdziwe.

    Ciało mojego Drwala nie jest idealne. Znam każdą jego niedoskonałość, każdą kocham i nie zamieniłabym ich wszystkich nawet na samego Beckhama (którego osobiście uważam za bliskiego ideału – widziałyście jego tyłek?? :)
    Grunt to pełna akceptacja. Pokochałam Człowieka, a jego ciało jest „dodatkiem, opakowaniem” – nie musi być idealne. Patrzę czasem na niego i myślę „Kurczę, mam naprawdę zajebistego faceta!”. Nie ważne, że nie ma sześciopaku tylko brzuszek w rozmiarze zdecydowanie większym niż standardowy, nie ważne że nie ma tyłka a’la David. Uwielbiam absolutnie każdą część jego ciała. Uwielbiam kiedy to ciało dotyka moje. I wiem, że on myśli o mnie dokładnie tak samo.
    Najważniejsze to czuć się dobrze we własnej skórze, a nic temu nie pomaga tak bardzo jak zakochany wzrok Twojego faceta, który patrzy na Ciebie kiedy się ubierasz/rozbierasz (no i oczywiście kiedy on ubiera/rozbiera Ciebie). Zanim spotkałam moją Miłość, nie potrafiłam patrzeć na siebie w lustrze, nienawidziłam swojego nagiego ciała. To mój chłopak sprawił, że praktycznie pozbyłam się kompleksów (chociaż nadal uważam, że mam za duże piersi, za płaski tyłek i za duży brzuch). Pokazał mi, że jestem stu procentową kobietą i że powinnam być dumna ze swojego ciała. Czuję się przy nim piękna i kocham leżeć obok niego nago, już się nie wstydzę. Ten „proces” oswajania się ze samą sobą trwa już 6 lat i nadal nad tym pracujemy, bo wciąż z tyłu głowy siedzą te wszystkie głupie myśli i jeszcze chyba nie odważyłabym się paradować przed nim przez cały dzień bez ubrania :) ale teraz już o wiele częściej staję też przed lustrem. I widzę zupełnie innego człowieka :)

  19. Ja za to z trądzikiem na twarzy pogodziłam się już dawno. Środki bez recepty, na receptę, różne kuracje – nic. Ufam, że kiedyś to po prostu minie, a za bardzo ciągnie mnie do ludzi, żeby nie wychodzić z domu. Ale mimo wszystko, nie czuję się brzydka, nawet było kilka okazji.., żeby mieć chłopaka. Ale wszystkiemu winne są plecy. Blizny i ciągle nowe niedoskonałości na całej ich rozciągłości sprawiają, że często z żalem, odprawiałam z kwitkiem każdego, kto patrzył na mnie w TEN sposób. Nie opalam się, nie jeżdżę nad wodę, nie noszę koszulek bokserek, wstydzę się badań stetoskopem u lekarza, a co dopiero pokazać się komuś w całej okazałości z tym czymś i czekać na jego reakcję… Mogę mieć tylko nadzieję, że z czasem minie mi ten lęk, bo na początku z twarzą też było ciężko. Pozdrawiam :)

  20. Witam, jestem tu od dawna, ale nigdy nic nie komentowałam. Bardzo dobrze czyta mi się te wszystkie teksty. Również mam wielki kompleks, a mianowicie nadmierne owłosienie… Mimo młodego wieku znalazłam już swojego jedynego wymarzonego Drwala, on mówi mi, że jestem idealna, nic mu we mnie nie przeszkadza, jednak ja nie będąc ogoloną nie potrafię się przed nim rozebrać… I zdarza się nawet ze czasem po prostu mu odmawiam… Do tych włosków na rękach już się przyzwyczaiłam, jednak mimo golenia i inwestycji w różne drogie depilatory i inne takie te na nogach, brzuchu, plecach… zawsze są… Nie umiem się ich pozbyć, one zawsze odrastaja… No i bardzo przeszkadzają… Mój facet próbował różnych metod żeby przekonać mnie ze ma racje i zawsze robił to w bardzo delikatny sposób, ale ja zawsze się wycofywałam prawie z płaczem, a dla mojego faceta najgorsza kara za moje łzy więc nie chciałam mu robić przykrości i przy nim nie płakałam… Mam ułatwione sytuacje bo jeszcze nie mieszkamy razem i kiedy pojechał płakałam w poduszkę… Zawsze potem mówił, że równie dobrze mogłabym wypłacać się jemu ale ja jakoś nie potrafię przy nim… Wspiera mnie jak może i mimo, że na chwilę moje kompleksy się uciszają to prędzej czy później i tak wszystko wraca… Nawet laserowy depilator nie zawsze pomaga, bo moje włosy są na tyle ciemnej grube, że nie wszystkie udaje się usunąć…

    Przepraszam, że tak się rozpisuje, ale po prostu muszę się komuś wygadać… Mimo że ufam bezgranicznie mojemu Drwalowi i on wie o wszystkim to jakoś czasem sam nie wie co mi powiedzieć żeby mnie pocieszyć i podnieść moje samoocenę, więc po prostu mnie przytula, wiem, że jego ramiona są lękiem na całe zło, ale niestety przez szkołę nie mam ich codziennie przy sobie i czasem w tygodniu, tak jak dziś na duchu podnoszą mnie jego cudowne smsy i właśnie takie teksty i komentarze jakie znajduje tylko u Was, jeszcze raz serdecznie wam za to dziękuję😘

    • Hej wszystkim,

      Mam to samo… i do tego od 12 roku życia mam rozstępy na nogach, pupie i brzuchu. Zawsze byłam raczej pewna siebie i dzięki temu atrakcyjna w oczach innych i swoich. Jednak ostatnio przez problemy zdrowotne przytyłam 10 kg i w ogóle mam wrażenie że jestem połączeniem wszystkich możliwych niedoskonałości. Celulit na nogach i pupie, rozstępy, trądzik i przebarwienia po poprzednich zmianach, a mimo to czułam się atrakcyjna, jednak od niedawna te wszechobecne włosy zatruwają mi życie… Wąsy, broda, baczki, brzuch piersi, plecy, nawet palce u stóp! Laser nie pomaga i niestety mnie na niego nie stać… Już nie wiem co mam robić, zawsze czułam się atrakcyjna i mimo wcześniejszych niedoskonałości było ok, jednak to czarne owłosienie mnie wykańcza. Gdyby to było tylko to, a ja jestem zbiorem wszystkich waszych kompleksów, zapomniałam dodać małego biustu, chociaż to i tak duże słowo, powinnam powiedzieć braku biustu……
      Więc dziewczyny naprawde nie martwcie się i następnym razem pomyślcie o mnie to zrobi się Wam lepiej ;) I pracujcie nad tym nad czym się da!
      Aaa i do tego fryzjerka ostatnio spaliła mi włosy więc musiałam je bardzo krótko obciąć haha
      😂 😂 😂

  21. …owłosienie. nogi, pachy, bikini to nic- twarz- niby maz nie narzeka ale mnie to blokuje!!
    ciągle wyrywam i gole- no ile mozna??
    Źle się z tym czuje….a na laser -Niestety, brak pieniędzy… no i to by bylo pewnie 6x 300 zl minimum…

  22. Alicjo….jestem po ciazy.. Piersi.. Rozstępy.. Próbowałam coś z tym zrobić ale nic nie pomaga. Do tego piersi ‚wiszą’….. Jestem załamana..

    • Kingo,też mam problem z piersiami…Mimo,że jestem młoda i jeszcze nie byłam w ciąży,mój rozmiar C/D już jest wiszący.I wiesz co Ci powiem? To że piersi wiszą to normalna kolej rzeczy,Twój mężczyzna i tak będzie w nich zakochany,bo są Twoje : ) Piersi są po prostu piękne,ZAWSZE,obojętne czy ma się 20 lat czy 50 i czy ma się miseczkę A czy Z itp! A Twoje dodatkowo karmiły dziecko-co czyni je najpiękniejszymi na świecie!!!Pamiętaj o tym :*

      Na rozstępy pomaga Bio Oil,mam wiele znajomych które przetestowały i są bardzo zadowolone,sama wybieram się jutro po ten specyfik :)

    • Kinga cwiczenia,cwiczenia, wcieranie balsamow ujedraniajacych, olejkow.
      Mnie pomogla Tołpa i biooil
      Rok walczylam o cycki :-D
      Byly jak sliwki suszone (w wyniku choroby strasznie schudlam z 80 do 40kg w 5 miesiecy)
      Teraz mam calkiem fajne, i dosc jedrne cycuszki. A serio byly flaki :-/

  23. Ja nieustannie pracuję nad akceptacją samej siebie, momentami jest ciężko ale staram się myśleć pozytywnie. :) Jednak jest coś co jest mi opornie zmieć i boję się, że to będzie miało coraz większy wpływ na moje życie.. Pochwica, która wynika u mnie z podświadomości i oczywiście jest niechciana ale wynika z przewlekłego stanu zapalnego jajników. Dolegliwości fizyczne zostały wyleczone ale uraz w psychice został i strach przed każdym stosunkiem.. Boję się, że przez to moje życie łóżkowe już zawsze będzie pełne strachu, obaw i bólu – a wszystko to będzie rodzić się w podświadomości i przekładać na stan rzeczywisty. :(

  24. A ja nie mam kciuka .. a raczej mam cos co przypomina mala tlusta kielbaske. A do tego mnostwo blizn na biodrach po przeszczepach kosci. Moj facet uwielbia skladac nasze rece w ksztalt serca ❤ ale zawsze prosi o lewa reke ( ta bez palca ) I mowi ze dzieki temu nasze serce jest wyjatkowe, jedyne w swoim rodzaju 😄 😄. A do tego po urodzeniu dwojki dzieci cialo nie jest „idealne” , ale robie co moge zeby dobrze sie w nim czuc 😄 dodam ze moj facet jest 9 lat mlodszy I jest mlodym chlopakiem a ja juz nie pierwszej swiezosci hahah ale za to jak On na mnie patrzy uhhhhh kolana miekna 😂😉

  25. Jak wielu dziewczyn moim wielkim kompleksem jest owłosienie. Juz kilka godzin po goleniu czuć nieprzyjemne włoski. Wszędzie… Jestem po porodzie i moje szczęście, że jestem chudsza niż przed ciążą, ale wcale nie czuje się piękniejsza. Mąż nie mówi mi żadnych komplementów, a w łóżku do niczego praktycznie nie dochodzi. Co tu dużo mówić-zaczynam wariować. Rozmowy? On sam nie wie czemu tak jest. Im dłużej w tym tkwie, tym bardziej jestem nieszczęśliwa i nie potrafię zaakceptować samej siebie, w szczególności kiedy mąż nie potrafi mnie dowartościować.

  26. Jestem 20-latką z masą rozstępów od łydek po sam brzuch. Niby nic ale w lato wstydzę się zakładać coś krótkiego nie mówiąc już o bikini i o kochaniu się w dzień przy naturalnym świetle, koszmar. :-( One sa wszędzie – łydki, uda od wewnętrznej i zewnętrznej strony, tyłek i prawie cały brzuch :( To efekt po przytyciu 20 kg w czasie ciąży i ponownym powrocie do wagi. Do tego moj brzuch nie wygląda ciekawie, mianowicie miesnie są rozciągnięte i pępek wygląda dosyć.. Dziwnie :-( Bardzo bym chciała paradowac się przed swoimi facetem w seksownej bieliznie albo i bez niej ale z takim ciałem? Szkoda gadać :'(

  27. Mam rozstępy na całym ciele: dol brzucha, posladki, uda, pod kolanami. Mam wrażliwą atopową skórę i dużo blizn po zmianach skórnych. Mam wypryski i czerwone placki na plecach. Jestem mocno owłosiona. I wiecie co? Pieprzyć to! On patrzy tak, że wiem, że piękno jest subiektywnym uczuciem a ja jestem najpiękniejsza i najseksowniejsza , i nic tak nie rozrusza toporka jak moja poorana rozstępami wypięta pupa:-)

  28. Alicjo uwielbiam cię, naprawdę, nikt tak nie rozumie innych kobiet jak ty, powinnaś zostać psychologiem:) czytam twoje teksty i zawsze czuje się po nich lepiej, a ten tekst jest wyjątkowy i bardzo ci za niego dziękuję.

  29. Moim największym kompleksem a może i wadą jest brak wiary w siebie :( A poza tym to chyba ogromnym kompleksem są małe piersi, z których nie jestem zadowolona. Mój brzuch po 2 ciążach też nie jest idealny i dochodzą do tego rozstępy na piersiach i pośladkach.

  30. Zabawne, dziś myślałam o tym… ostatnio coraz częściej o tym myślę. Staję przed lustrem i szukam czegoś pozytywnego, i co dalej? Nie widzę nic, a nic. Podziwiam was dziewczyny!

  31. Rozstępy nie są takie złe. niestety mam je od dziecka – jako 12,13 latka szybko rosłam i pamiątką po tym są rozstępy na udach, pośladkach, kolanach, w dole pleców. Bruzdy są głębokie i liczne. Cały okres „naście” się nie rozbierałam, nawet na plaży siedziałam w spodniach. Ale teraz akceptuję moje rozstępy, nie są niczym złym, zwykłe paseczki na skórze. Wiele kobiet takie ma. uszy do góry! faceci i tak nas kochają, nawet nie ogarniają o co chodzi z tymi rozstępami ;))

  32. a ja mam OGROMNY problem z włosami, są bardzo rzadkie, mam prześwity na czubku głowy, grzywki prawie nie ma, muszę zaczesywać włosy z tyłu głowy na przód, bo inaczej to bardzo widać. wyobraźcie sobie coś takiego… samoocena tonę w dół. a najgorsze jest to, że to przez leki, które brałam i będę brać, nie ma większej szansy na poprawę. kupiłam sobie perukę, ale po pierwsze jakoś mi w niej nieswojo, po drugie niezbyt wygodnie. mam swojego drwala, kochamy się, wiem, że on mnie akceptuje, ale mnie to po prostu DOBIJA. w ogóle mam dużo problemów zdrowotnych, kompleksów również, ale włosy przebijają wszystko. czasami takiego doła przez to łapię, że tracę w ogóle ochotę do życia.

  33. Drogie Panie. Przeczytałem wszystkie Wasze komentarze i nie mam złotej rady na wasze kompleksy. Za to przesyłam Wam słoneczny uśmiech i gorącego całusa :) Dacie radę a wasi faceci wam w tym pomogą. Uśmiechnij się, jesteś piękna dla tego jednego i tego się trzymaj :))))) Miłego dnia ;)

  34. Przeczytałam artykuł, przeczytałam komentarze i takie mam wrażenie, że to w dużej mierze społeczne oczekiwania i „ideały” są odpowiedzialne za te wszystkie kompleksy.
    Ja sama mogłabym wymieniać – blizna po operacji kręgosłupa przez pół pleców, dwie na spodniej stronie uda, też po operacji, na dole żeber, na brodzie i koło nosa po niefortunnej przygodzie z kamieniami, piersi, które nie stoją sztywno (ale spójrzmy prawdzie w oczy – jakie piersi z miseczka E i w stu procentach naturalne stoją sztywno?), pokrzywiony kręgosłup, trochę za duży brzuszek… pewnie znalazłoby się jeszcze kilka rzeczy ;)
    I co z tego? Przyznam się, że nigdy nie pomyślałam, że chociażby ta moja blizna na plecach (jakieś 35 cm długości) może być dla kogoś obrzydliwa, dopóki ktoś mi nie zwrócił uwagi, że widać jej część spod bluzki dość mocno wyciętej na plecach. Najpierw zaniemówiłam, a potem zaśmiałam się tej osobie w twarz. To, że dla niej ten widok nie jest estetyczny, to jej problem, nie mój. Ona jest, bo jest. Jasne, wolałabym, żeby jej nie było, ale co zrobić? Nawet się nad nią nie zastanawiam. Przeważnie. Bo powiem, że w pewnych sytuacjach nie sposób o niej nie myśleć, odkąd przy pomocy pewnego pana przekonałam się, że jest strefą erogenną ;)
    A jeżeli kiedyś jakiś facet spojrzy na jakąkolwiek część mojego ciała z obrzydzeniem – kopa w tyłek i krzyżyk na drogę dostanie, a nie to, co mogłabym mu dać, a mam do zaoferowania wiele – fizycznie i emocjonalnie, tak jak z całą pewnością każda z Was.

  35. To ja od siebie dodam tylko tyle –
    Pamiętajcie, że to, co dla was jest okropne może się okazać dla kogoś innego niespełnionym marzeniem.
    Przez całe zycie szkolne zazdrościłam moim koleżankom rozstępów. Miały je na plecach, cyckach, nogach, brzuchu a ja o nich marzyłam i nie dostałam ani jednego.
    Wyobraźcie sobie, że tak bardzo chciałam miec chociaz jeden rozstęp, że postanowiłam diametralnie przytyć z nadzieją, że osiągnę swój cel. Udało się, wyhodowałam całe trzy sztuki, z których jestem ogromnie dumna i po prostu je ubóstwiam, są dla mnie najpiękniejsze na swiecie. Uwierzcie mi. Od każdej z was, ktora swoich własnych nie kocha przygarnelabym każdą ilośc <3
    Kochajcie je, nie ma nic piękniejszego niż taki tygrysek na skórze :)

  36. Droga Alicjo!
    Wiedz ze Was uwielbiam ale Twoich ostatnich tekstow musze unikac. Nie dlatego ze sa zle, wrecz przeciwnie, glebokie I sklaniajace do zatrzymania sie I refleksji a z racji swiat I nowego roku juz mi sie to wlaczylo I mam rozkmine. Blagam Cie wrzuc cos z zabarwieniem erotycznym to to stawialo mnie na nogi. Brakuje mi ich I podejrzewam ze mojemu mezczyznie rowniez bo jestem teraz inna. Musze wrocic!

  37. Ja miałam inny problem. Bardzo lubiłam swój cellulit. Miałam go od brzucha aż do kostek, trochę też na plecach. Byłam szczupła. Uwielbiałam go oglądać, dotykać. Marzyłam o tym, żeby poznać faceta, który też pokocha mnie i będzie podniecał go mój cellulit. Nie lubię ruchu, więc było mi dużo łatwiej ten cellulit utrzymywać w odpowiednio intensywnej formie.
    Niestety nie mogę znaleźć atrakcyjnego faceta, który zatopi się w pożądaniu do mojego cellulitu. Czy możecie mi pomóc? Dlaczego faceci nie akceptują nas z cellulitem?

Napisz komentarz