Dlaczego facet ogląda pornole?

36

Dziś Alicja, gdy wróciliśmy z pracy, przyszła, przytuliła się, usiadła mi na kolanach i czule szepnęła do ucha – „zrobisz coś dla mnie mój miły?” Przewidując najgorsze zapytałem: co takiego się stało? „Napisz proszę dziś o tym, dlaczego faceci oglądają te paskudne pornole, bo chce pomóc tym wszystkim dziewczynom, a sama nie potrafię… proszę…”. Teraz już wiecie komu podziękować tak naprawdę i kto tu ma takie dobre serduszko oraz tak ślicznie prosi, że nie potrafię odmówić;)

Zatem Panowie, bo po was pojeżdżę dziś z niemałą przyjemnością, rozprawimy się z paskudnym nawykiem zaniedbania swojej Pani i chodzeniem na łatwiznę… Bo jazda na ręcznym, poza kilkoma wyjątkami, jest niestety właśnie objawem lenistwa. Po co się postarać, po co dopieścić partnerkę, sprawić jej i sobie trochę przyjemnego zmęczenia, skoro można odpalić podrzędny serwis, obejrzeć kilka obrazków lub filmów i po 2-3 minutach będąc zrelaksowanym, posprzątać się w chusteczkę? Prawie jakbyś miał znowu 13 lat? A może tak przed sobą samym nadal masz 13 lat i Twoja Pani Cię przeraża? I zamiast postarać się tłumisz swój strach w pieleszy z chusteczek, podglądając jak to robią prawdziwi faceci pokrzykujący z obcym akcentem „Och! Ach! Ja! Ja! Ja!…” Trafiłem? ;) Cóż… prawdziwi faceci zawsze trafiają :P

Dlaczego facet ogląda pornole

A teraz poważnie, skoro tutaj dotarłeś, to pewnie wiesz, że trochę sobie pożartowałem. A jeżeli nie czytasz, to znaczy że trafiłem, więc skoro masz 13 lat nie powinno Cię tu być bo to serwis dla dorosłych. Drogi Drwalu, mimo wstępu będzie to jednak tekst dla Twojej Pani, to one pytały mojej Alicji  co też się z Tobą dzieje, że wolisz 3 min. z ręką zamiast 3h z nią… i wybacz, wymówka, że masz dużo pracy lub jesteś zmęczony w tym wypadku nie zadziała.

Do rzeczy, moje drogie sfrustrowane Panie, czas rozprawić się z kilkoma mitami. Swoją drogą to zabawne, że filmy których fabułę można opisać 4 słowami – złapać, rozebrać, zerżnąć, spuścić, tak bardzo pochłaniają tych samych Panów, którzy potem z taką pasją krytykują książki o lekkim zabarwieniu czytane przez ich Panie, mówiąc że to takie proste i przewidywalne… Niestety, muszę też ostrzec, że część moich uwag będzie wycelowana również w was, drogie Panie. Kiedyś już zresztą o tym pisałem – odpowiadając na pytanie – dlaczego facet nie chce się kochać.

Dlaczego facet wybiera rękę, zapominając o swojej stęsknionej i czekającej na jakikolwiek znak Pani?

1. Bo to lubi

Najbardziej oczywista i brutalna prawda. I powiem zupełnie szczerze, że większość facetów to lubi, jednak spora część potrafi się opanować i skupić się na swojej partnerce, a nie dłoni. Seks to seks, masturbacja to masturbacja, ciężko postawić pomiędzy tymi dwoma rzeczami znak równości, jednak z perspektywy faceta obie te rzeczy mogą być prawie tak samo przyjemne. Dlatego sporadyczna sytuacja, gdy jest to forma waszej gry lub zabawy lub gdy on pozostaje zbyt długo sam, bez Twojej opieki i mu się zdarzy masturbacja – to absolutnie nic złego. Gorzej, gdy do tego celu używa filmu – chociaż to też można wybaczyć facetowi, facet to wzrokowiec. Możesz tutaj zadbać, aby nie patrzył na inne kobiety, wysyłając mu wasz własny film…

2. Bo nie dostaje tego w domu

Brutalna prawda numer 2. Facet sięga po film porno, bo to co robicie razem mu nie starcza i nie spełnia jego fantazji i oczekiwań, a jednocześnie jest na tyle wstydliwy, że nie potrafi tego sam sobie wziąć lub chociaż o tym porozmawiać. Większość facetów kręci super bielizna, pończochy, szpilki i lekko perwersyjny styl bycia kobiety, która wie czego chce i czasami sama po to sięga. Jeżeli natomiast zamiast tego odnajduje codziennie Panią, która wychodzi super wystrojona do pracy, a gdy tylko wraca wskakuje w stary dres, poplamioną koszulkę, a wieczorem widzi ją w starej flanelowej koszuli do kostek, z wałkami na włosach i zielonej cuchnącej maseczce… nie dziw się, że z takim zainteresowaniem zerka na zadbane i seksownie ubrane kobiety wyginające się przed nim na ekranie.

3. Bo się uzależnił

A mówiąc wprost – to rozwinięcie punktu wyżej. Bo internet jest pełny pornoli, a przyjemność jaką to mu daje jest jak narkotyk, więc on chce coraz więcej i czegoś innego. Nadal można go zawrócić z tej drogi, ale pomyśl o tym co napisałem wyżej.

4. Bo nie potrafi inaczej

Są tacy panowie i wiemy to z naszej skrzynki, którzy zwyczajnie nie potrafią już inaczej. Niestety oglądanie pornosów powoduje, że facet zaczyna uprzedmiotawiać kobietę. Zmienia wyobrażenie co do oczekiwań, wyglądu, emocji oraz relacji. Na widok prawdziwej nagiej kobiety, nie tej na ekranie, nie reaguje. Jest mu obojętna. Gdy masz takiego faceta obok siebie, nawet najlepszy i najbardziej seksowny pokaz nie pomoże, chyba, że pokażesz mu to na ekranie – spokojnie, to tylko smutny żart, nie namawiam do tego. To taki skrajny poziom uzależnienia i odrealnienia… rozwiązaniem jest albo specjalista albo abstynencja. Ale nie taka na 1-2 dni… a taka na kilka tygodni czy miesięcy.

5. Bo jest mentalnym nastolatkiem i się boi

Ostatni powód, ale jakże częsty. Niestety realny wiek nie ma nic wspólnego z dojrzałością emocjonalną faceta. Stąd też tak wielu dojrzałych Panów, tak frywolnie oferujących swoje usługi, musimy przywoływać do prządku na naszych profilach. Niestety wielu przekroczyło granice jakie nawet ja jestem w stanie zaakceptować i raczej nie odwiedzą nas już nigdy. Taki mentalny nastolatek nie potrafi spojrzeć na kobietę z szacunkiem. Dla niego to tylko przedmiot. Ciało… nic więcej, dokładnie to, co oferują mu filmy porno. I owszem, facet czasami patrzy na kobietę dziko, pożądliwie i bardzo fizycznie. Potrafi się tak kochać, potrafi wymagać wiele, rządzić, sprawiać ból i wracać czule, ale gdzieś na granicy tej zabawy jest zawsze „My” a nie „Ja”… a zwłaszcza „Ja! Ja! z niemieckim akcentem”. Ten typ faceta będzie sięgał zawsze do najłatwiejszych i najszybszych rozwiązań i aby mieć z niego pożytek, trzeba go wychować… tak jak dziecko: nauczyć zasad, powiedzieć co jest dobre, a co złe. Pytanie czy potem zamiast pożądania nie pojawi się instynkt macierzyński ;)

Żeby nie było tak strasznie, zastanowimy się też, jak możemy mu pomóc? Zanim jednak potraktujesz moje słowa dosłownie, zastrzegam, że nie jestem żadnym seksuologiem ani psychologiem. To Ty znasz swojego faceta najlepiej i jeżeli uważasz że to duży problem, najlepszym wyjściem jest wspólne udanie się do dobrego seksuologa a nie korzystanie z porad z Internetu. Niemniej jednak mogę spróbować podpowiedzieć Ci kilka rozwiązań, które mogą pomóc…

1. Uświadomienie problemu

Znacie pewnie historie z alkoholikami, którzy mówią, że nimi nie są. Tak samo jest z seksem, a zwłaszcza z jazdą na ręcznym. Uzależniony często nie ma świadomości, że jest uzależniony. Trzeba mu to powiedzieć wprost, a jeżeli nie masz odwagi – możesz mu podsunąć ten lub podobny tekst.

2. Rozmowa – taka nasza mantra

Wiem, że część z was boi się lub wstydzi takiej rozmowy. Wynika to z waszych obserwacji, podejrzeń albo tego, że boicie się oskarżenia, że śledzicie lub podglądacie waszego faceta. Ale szczerze? – nie ma niczego lepszego w każdej sytuacji niż rozmowa. Jak pisałem wcześniej – jeżeli problem jest poważny, musisz mu go uświadomić. Im szybciej tym lepiej. Jeżeli to tylko twoje podejrzenia, rozmowa bardzo powinna wam pomóc się zrozumieć. Możesz mu powiedzieć dlaczego nie lubisz takich filmów, niech on, o ile przyzna się spróbuje powiedzieć dlaczego je lubi. Twoim argumentem może być np. to że jesteś zazdrosna, czujesz się gorsza, mniej atrakcyjna, nie podoba Ci się jak traktowane są kobiety w takich filmach itp. Jego, że to potrzebuje, może nawet szczerze powie Ci, że jest uzależniony. Zapytaj co go podnieca, co chciały zmienić w waszym seksie, czego mu brakuje. Jeżeli zaproponuje wspólne oglądanie, powinnaś się zgodzić. To nie oznacza akceptacji, ale lepiej poznać wroga osobiście niż udawać że nie istnieje… A co do oglądania – to kolejna propozycja:

3. Pooglądaj z nim takie filmy

To taka zasada – polub to co lubi on. Wiem, że trudne i trochę szokujące. Możesz podejść do tego tak, żeby Ci pokazał co w tym jest takiego interesującego. Niech Ci pokaże, bo koniecznie chcesz to zrozumieć. Powiedz, że go kochasz i że chciałabyś to wiedzieć.

Jeżeli masz odwagę, a on nie poczuje się skrępowany, możecie spróbować zrobić to, co widzisz na filmie. Co prawda nauka z filmy porno to chyba najgorsza możliwa opcja, ale to zawsze mały krok i coś innego niż skończenie w chusteczkę.

4. Zmień coś

To zadanie dla Ciebie, spróbuj wpłynąć na niego, tym bardziej, gdy wcześniej udało Ci się doprowadzić do rozmowy o tym problemie. Gdy zobaczysz, że na tych filmach kręcą go określone rzeczy – daj mu choć namiastkę tego. Nie mówię o zabawach w stylu BDSM, ale pończochy, lepsza bielizna, szpilki, trochę Twojego uwodzenia i kobiecej pewności siebie powinno pozwolić coś zmienić. A jeżeli nie działa, to ubierz się najseksowniej jak potrafisz, odpal taki film i sama go zaproś do oglądania… To opcja, jeżeli jesteś zbyt wstydliwa lub nie wyobrażasz siebie w roli pokazu dla niego.

5. Wyprawa z dużym chłopcem

Jeżeli ani rozmowa, ani wspólne oglądanie, ani żadne inne zabiegi nie działają, a zależy Ci na nim i tym, aby seks miedzy wami nie sprawdzał się przypadkowego dotyku raz na kilka miesięcy, masz jeszcze jedną opcję – lekarz, o czym pisałem wcześniej. Warto rozważyć wizytę u specjalisty, dobrego seksuologa, do którego wybierzecie się razem.

6. Nic więcej

Jest jeszcze jedna opcja. Jeżeli Twój facet zupełnie się odsunął, nie chce rozmawiać, nie widzi problemu w tym, że nie uprawiacie seksu. Jest zafascynowany filmami, ale uważa że nie ma z tym problemu. Oczywiście o wyprawie do seksuologa nie chce słyszeć… musisz odpowiedzieć sobie na pytanie – czy tak powinien wygadać dojrzały związek? Chcesz się dalej męczyć?

Komentarze36 komentarzy

  1. Mój Mężczyzna ogląda porno z nudów, kiedy nie ma nic do roboty, a laptop jest uruchomiony. Ponadto dzięki temu może zapełnić „lukę”, jaka tworzy się pod moją nieobecność (nie mieszkamy razem).
    Na szczęście nie oznacza to braku normalnego seksu, do tego nie dopuszczamy! :D

  2. Dziękuję za ten wpis. Sama mam taki problem i przez to spadła bardzo moja samoocena, bo mam wrażenie, że to ze mną jest coś nie tak. Kochamy się często, ale mimo wszystko zdarza mu się tam wejść, dlatego nie rozumiem jego zachowania. Dzięki jeszcze raz:*

  3. Dla mnie to by było nie do zaakceptowania. To taka granic w naszym związku – jeśli mój Drwal chce sobie na kogoś popatrzeć, to niech patrzy na mnie :P I na odwrót. Ale to prawda, że są bardzo różne powodu takiego zachowania. Jeśli się nie dostarcza swojemu drwalowi atrakcji w domu, to szuka ich gdzie indziej…

  4. Świetny tekst jak zawsze. U mnie to wygładza inaczej bo to ja z reguły oglądam ale nie po to by se zrobić dobrze raczej by poszukać inspiracji. Gdy coś mi siè bardzo spodoba i miałabym na to ochotę zostawiam ten film w historii i mój Drwal już wie że proszę go ładnie by to obejrzał i w miarę możliwości podołać. Wiem że to nie jest może dobry sposób by powiedzieć co by siè chciało ,ale nam to odpowiada i bawimy siè tak dalej.

  5. Hej, a odniesiecie się do tematu gdy facet z porno przenosi sie na sex kamerki i wchodzi tam w interakcje z realnymi ludzmi, czyli nie tylko oglada ale pisze, dzwoni na skype, sam rowniez sie pokazuje??

    • To już moim zdaniem totalna przesada i ja nie miałabym wątpliwości, że takie coś to zdrada… Nie akceptowałabym przecież, gdyby jakieś kobiety oglądał nago na żywo albo się im pokazywał, więc dlaczego miałby to robić przez Internet? Jaka jest różnica?

      • Popieram Babydoll. Moj mezczyzna tez wchodzil na takie kamerki, placil za ogladanie itd. Jeszcze zanim bylismy razem, gdy mi o tym powiedzial , bylam w szoku, dla mnie to zdrada I tak jemu odpowiedzialam. Zerwalismy. On przysiegal, ze wcale nie zdawal sobie z tego sprawy, ze mozna to tak odbierac, bo jego eks to nie przeszkadzalo. Efekt jest taki, ze ani pornoli nie oglada, ani kamerek, ani nawet bab rozebranych na ekranie…nie wiem czy z milosci, czy ze strachu ze teraz rzucilabym go juz na dobre :-)

    • Ja uważam, że póki mój facet nie zaczyna sie do jakiejś innej dobierać z łapami to nic z tym nie robię. Jakby miał wchodzić na sex kamerki i wchodzić w interakcję to póki robi to przez internet nie mam do niego żadnych problemów :)

  6. „Pooglądaj z nim takie filmy

    To taka zasada – polub to co lubi on. Wiem, że trudne i trochę szokujące. ” – Ani trudne ani szokujące :) ja bardzo lubie od czasu do czasu obejrzeć sobie razem z moim taki mocny film, oboje się na nim nakręcamy, nie wiem czy ogląda on też sam nigdy na taką sytuację nie trafiłam, ale raczej nie mam nic przeciwko:) uważam że jeśli coś takiego robi się z umiarem, to nie ma w tym absolutnie nic złego:)

  7. Nigdy nie rozumiałam tego całego halo „mój facet ogląda pornole Oh noes!”… Może dlatego że sama lubię je oglądać? Czasami żeby coś porobić, czasami żeby po prostu pooglądać. To tylko filmy z aktorkami. Nie siedzi z prawdziwą dziewczyną na czacie, nie umawia się na randki, cały czas to ja mu się najbardziej podobam. Po prostu chce obejrzeć film. Troche inny ale zawsze film. Nie muszą Wam się takie same filmy podobać. W niektórych rozbieraja się bardziej w innych mniej a w tych rozbieraja się od razu. On mi nie płacze w poduszkę ze go zdradzam z fikcyjnymi postaciami z książek a ja mu nie marudze że mnie zdradza z postaciami z filmów. Dla nie to oczywiste i nic w tym dziwnego.

  8. Sami lubimy się pobawić z pornosami w roli głównej. Najpierw ja się rozkładamy z laptopem na łóżku tak żeby mógł podzialac tam na dole a ja oglądam co chce a później zamiana. Na obecną chwilę nr1 spośród wszystkich dotychczasowych zabaw ;)

  9. Sami lubimy się pobawić z pornosami w roli głównej. Najpierw ja się rozkładamy z laptopem na łóżku tak żeby mógł podzialac tam na dole a ja oglądam co chce a później zamiana. Na obecną chwilę nr1 spośród wszystkich dotychczasowych zabaw ;)

  10. A co jeśli chodzi o strip cluby, gogo etc?

    Jeśli on ma „presję” ze strony kumpli by raz na jakiś czas pójść z nimi do takiego miejsca,gdzie chodza mega seksowne,szczuple laski w stringach,szpilach i sie prawie pakują kazdemu facetowi na kolana. Sam mowi,ze idzie tylko dla towarzystwa i sam by nie poszedl.

    Chyba dopiero argument,ze to tak jakbym poszla do baru sie pomacac z jakims niezlym typem do niego dotarl. I jak on bedzie tam chodzil to ja mam prawo za kazdym razem pojsc poflirtowac i pomacac niezlego typa.

    Rozmawialam z nim i byla to bardzo ciezka rozmowa. Po dniu zastanowienia powiedzial,ze cos wymysli i postara sie dla mnie nie chodzic,bo nie chce mnie stracic.

    Ale poki co trzymam go na dystans. Nie wiem czy mu sie to uda. (Ma takich kumpli. Bardzo ich lubie,ale nie w tym aspekcie).

    • Moim zdaniem to żaden argument… Jak się nie chce, to się nie idzie. Są ważniejsze rzeczy niż „presja kolegów”.

      • Oczywiscie! Zgadzam sie z Tobą, Babydoll. Kto jest ważniejszy kobieta, czy kolega? Dla mnie nieakceptowalnym byłoby to ze, moj mezczyzna kolegam nie potrafi odmówić, a mnie owszem.

  11. A jeżeli to kobieta jest taka jak w/w opisany przez Drwala przypadek? Co napisze teraz Alicja w tej kwestii? Zapewne będzie to wina faceta. :)

  12. Moim zdaniem dopóki w związku jest seks w takiej formie i ilości aby zadowolić obie strony to masturbacja nie jest problemem, gorzej jest kiedy jedna ze stron czuje że coś jest nie tak. Kobiety też to robią, ja nie potrzebuje filmów, wystarczy mi wyobraźnia :-) jednak w mojej ocenie kiedy facet włącza film i kończy w chusteczkę w momencie gdy obok ma swoją atrakcyjną kobietę która zapewne ucieszyła by się na seks to jest przykre. W pewnym stopniu to zabiera kobiecie pewność siebie, powoduje brak chęci na seks. Kobieta myśli że coś jest z nią nie tak, czuje się zaniedbana i nie ma potrzeby wysilać się żeby poprawić życie łóżkowe, odpuszcza i pewnie dlatego dochodzi do zdrad.

  13. Witajcie Drwalu, Alicjo, i wszyscy czytelnicy waszych artykułów :)
    Przyznam że wasz blog znalazłam niedawno i czytam do poduszki wasze przemyślenia ;)
    Odnośnie tego tematu to dla mnie temat rzeka. Jestem przed30stką i jak to moi przyjaciele ujmują: jestem osobą po przejściach. przeszłam różne związki, od brutalnych gdzie po dziś dzień mam blizny, aż po aktualny związek-z młodszym od siebie.
    Zawsze się wystrzegałam takich związków,gdyż co zawsze próbowałam to chodziło im tylko o jedno. I tu zawsze powstawał dysonans.
    Ale jednak podjęłam ryzyko.
    Poza tym zawdzięczam mu wyjście z toksycznego związku z facetem z autyzmem,który mnie zdradzał z młodszymi ode mnie i kłamał że tego nie robił. Ale to już inna historia.
    Otóż w każdym związku jaki miałam był ten sam problem, i niestety w tym też to mam.
    Otóż mój facet CO MIAŁAM NADZIEJĘ, że nie będzie oglądał porno-to ogląda, nagminnie. Siedzi codziennie przy kompie,staram się go odrywać od tego wirtualnego świata, nawet swego czasu próbowałam dołączyć do jego tzw światka, aby to zrozumieć, i nie powiem, fajnie się gra ale nie potrafię codziennie tak siedzieć przy kompie, mnie to strasznie nurzy a poza tym męczy.
    Kiedyś byłam osobą aktywną fizycznie i sexualnie. Przyznam że uwielbiam sex ale tylko z moim partnerem,kiedyś to dobe leżało się w łóżku i próbowało kamasutre.Dopiero 3lata temu nauczyłam się zaznawać sama przyjemności i się uzależniłam od tego, ale przez aktualnego faceta-to bierze mnie obrzydzenie i nie robie tego.
    Ale w tym związku to owszem, na początku taki żar był w nas, a od nowego roku… Gaśnie.
    Mieszkamy ze sobą prawie rok(we wrześniu równo rok będzie), jesteśmy ze sobą 1,5roku,i pracujemy oboje w różnych miejscach.
    Ale kilka razy przytrafiło mi się że jak korzystałam z jego kompa, natknęłam się na rzeczy, które nawet nie chciałam-że on codziennie porno ogląda, i ma fap folder z takimi laskami, że ja to mogę grubą warstwą ziemi się schować.
    Próbowałam do tego podchodzić już różnie w każdym związku, w tym już też próbuje wszelakich sposobów, rozmowa to podstawa u nas,ale na TEN TEMAT on się strasznie peszy, jest wielce wściekły, twierdząc że JA go nie rozumiem, że on przecież lubi sobie pooglądać, a od kilku miesięcy raz na miesiąc jak sex jest-to cud,i na dodatek na10minut(z zegarem w ręku, poważnie). Ja się wtedy dopiero co rozkręcam, to on wtedy po przytulaniu się-wraca do kompa.
    Mówiłam mu wiele razy, że czuje się odrzucona, nieatrakcyjna, wręcz szpetna jak on woli sobie”jechać na ręcznym do porno lasek”,( płakałam wiele razy przez to),zamiast przyjemności dłuższej ze mną zaznać. To ZAWSZE argumentuje to”a co, chcesz abym traktował Cię przedmiotowo, że mi zrobisz loda, i będzie 2ruchy=worek suchy i sobie pójdę? Będzie wtedy ok?”
    Jak mu powiedziałam że skoro on woli jechać na ręcznym, to aby żadne z nas nie było poszkodowane, to ja sobie dildo kupie.
    Wtedy to tak się oburzył jakbym go poparzyła…
    Mało tego, on reaguje dopiero wtedy jak mówię o moim przyjacielu(który był moim pierwszym facetem, ale kurde, miałam wtedy 15lat…)i jak ide do niego, wtedy smsy Czy wszystko Wporzadku, telefony…
    Wygarnęłam mu to ostatnio, to mi powiedział, że nie chce aby ktoś mnie jemu odebrał…
    Ale najlepiej zwalić sobie do wyidealnionych lasek, a swoją kobietę odstawić na bok?
    Ostatnio stosuje strategie jedną, którą mi poleciła znajoma: olej to, nie poruszaj tematu masturbacji, zobacz przez2miechy co się stanie. Wtedy mu sprawdź historie.
    I powiem szczerze mimo że strasznie mnie kusi aby sprawdzić, nie robie tego, bo jak raz zobaczyłam że fotki, które specjalnie dla niego robiłam, to wrzucił „do jednego wora” z sex ku** to się mega wściekłam-i się zraziłam do niego przez to.Oczywiście wie o tym, nie ma dnia kiedy nie rozmawiamy ze sobą.
    Ostatnio to mi wypomniał, że dlaczego od razu podniecam się jego dotykiem.
    Tyle razy mi to mówił, że już nie sprawia mi przyjemności jego kokieteria…

    • Zakłopotana – podziwiam Cię za walkę o ten związek – i za to, że po takich akcjach potrafisz nie zaglądać do jego komputera. To wygląda już na ostre uzależnienie, wiesz? A myślałaś o tym, żeby naprawdę zrobić mu terapię szokową? – kupić imponujący wibrator i trzymać w widocznym miejscu? Może wtedy by poczuł na własnej skórze jak to jest przegrywać z masturbacją? Wiesz, mogłabyś mu mówić tak samo, że to jest „tylko dla rozładowania przyjemności, nic wielkiego”. Może wtedy by coś do niego dotarło?

      • Powiem szczerze, że boje się jego reakcji. On jest typem faceta, który, jak mówi-tak robi, facet z twardym charakterem.
        Mówił że jak kupie wibrator/dildo, to ja mogę zapomnieć o sexie z nim…
        Dziś specjalnie się stroiłam,tzw mój strój białej niewolnicy, ale już z góry pisał że nie ma ochoty, bo w pracy się pożarł.
        Ok, nie naciskam, ale znam na tyle jego, że jak ja jutro/pojutrze w pracy będę, to on na ręcznym pojedzie…
        Zastanawia mnie tylko jedno, po cholere robił mi zdjęcia jak żeśmy uprawiali sex(zgodziłam się bo wiem że to tylko dla niego), a i tak innymi się zaspoka przez pornole…
        Serio już ostatnio przeglądam strony jak mieć sexi pupe, zwiększyć biust, bo mi to idzie w kompleksy…
        Ale oczywiście on problemu nie widzi…
        Dam sytuacji czas może sam zauważy że robi źle… A ja się dystansuje.
        Owszem, czasem wykarze inicjatywe, ale powinien trochę inicjatywy wykazać…
        Dziękuję za zrozumienie naprawdę i mega się ciesze że nie potępiacie mnie za moje podejście.

        I powiem wam jedno, z każdego związku coś wyciągnęłam, z ostatniego- MEGA cierpliwość.
        Stąd wstrzymuje się od przeglądania, bo wiem sama że znajdę coś co mnie zaboli

        • Poza tym przyznam że wierze w Karme i że ludzie mają w sobie cząstkę dobra. A Kocham go mocno i dlatego walczę.
          I trzeba przyznać że się nie poddaje, walczę do końca :)

        • Wybacz moją brutalną szczerość, ale wiesz, że on Tobą manipuluje i w podły sposób wykorzystuje swoją emocjonalną przewagę? Ty masz zakaz wibratora pod groźbą braku seksu, a jemu wolno się trzepać gapiąc się na laski z internetu? Ty masz coraz większe kompleksy, a on wrzuca Cię do jednego folderu z pannami z filmów porno? Mega to nie fair.
          Ps. Nie wiem za co miałabym Ciebie potępiać. Jesteś zakochana i widać, że chcesz walczyć o ten związek – tylko pamiętaj proszę, że samotna walka rzadko kiedy kończy się happy endem….

          • Oczywiście Alicjo zdaje sobie sprawę mimo wszystko, że taka kolej rzeczy nawet rozstaniem może się zakończyć, biorę to pod uwagę.
            Jeśli chodzi o granie na emocjach to powiem szczerze delikatna jestem jak ktoś stawia mi twarde warunki.

            Dokańczając, z biegiem czasu zaczęłam samą siebie bardziej doceniać i słuchać swoich przeczuć, mojego wewnętrznego JA, które mało kiedy się myli O IRONIO.
            I stąd np dowiadywałam się kiedy mi kłamał odnośnie porno(a nie musiałam nawet patrzeć na kompa-przeczucie mi mówiło że coś on robi za moimi plecami, i jak się pytałam czy przed chwilą”szedł sobie ulżyć”to wpierw się dziwi, a potem przyznaje się, ale robi to w taki sposób jak małe dziecko które nabroiło).
            Broń Boże aby miał mnie zdradzić, oboje w poprzednich związkach nas partnerzy zdradzali a on nie trawi takich ludzi, tak samo ja.Co do tego pewność mam.
            Ale cóż, on twierdzi że skoro ogląda porno, to on nie pożąda na chwile kobiety która na ekranie jest… A według mnie to już jest pewnego rodzaju zdrada, tylko że w myślach…
            I ja mam tzw pralkę myśli, i wpędza mnie to w sytuacje gdzie ja serio się wyłączam dosłownie, a jak do kwestii łóżkowych dochodzi, i nawet jak chce się otworzyć przed nim i go pożądam tak aż wręcz boli, to mój organizm mówi”Hola Hola, chwila moment, nie tak prędko”.
            On jest kochanym facetem i w wielu sprawach mi pomógł i mam mega w nim oparcie, ale odnośnie tych pornoli, to jest problem jeden który się wiele czasu przewija…

            A odnośnie potępiania… Cóż, długa historia…

  14. Zakłopotana u mnie jest/ było podobnie. Były kłótnie, rozmowy obiecywanie,sprawdzanie. Mówił że już tego nie robi a robił i robi nadal lecz już nie robię z tego problemu kupiłam wibrator – jego reakcja-foszył się i stroszył ” no bo jak to ja ci nie wystarczam??” Więc powiedziałam że skoro on jeździ na ręcznym i ogląda porno więc ja też zacznę robić jak on. Bo dla mnie masturbacja i porno nie są złe i wiadomo że każdy czasami potrzebuje chwili dla siebie ale nie żeby zaniedbywać partnera i mieć go w czterech literach. Nie będę tu pisać wywodów ale to jest ciężka sprawa ja już trochę przyzwyczaiłam się do tej sytuacji było dużo rozmów na ten temat że to nie tak, że to ja jestem ta najważniejsza i tak jak Drwal pisał faceci po prostu to lubią (każdy chyba lubi czy to mężczyzna czy kobieta) ale tylko sporadyczne zabawy sam na sam są ok nigdy odwrotnie.

  15. Dla mnie porno jest takim seksualnym fast foodem -wszyscy wiedzą, że nie zdrowe, że sztuczne, i że żre się śmieci, ale raz na jakiś czas ma się na niego ochotę dla odmiany -byle nie za często!
    Z drugiej strony bardzo chętnie przeczytałabym tekst Drwala o klubach go-go -o jego podejściu do tematu i „co prawda ja nie, ale moi kumple…”;-). Żarty żartami, ale przyznam, że to strasznie dla mnie trudny temat, który ostatnio bardzo, ale to bardzo mnie męczy. W ostatnich miesiącach mój prawie-że-chłopak, a także moi bliscy koledzy (niezależnie od niego) spędzają w strip-clubach sporą część wieczorów kawalerskich, a jakiś czas temu dowiedziałam się o tym, że w tego typu lokalach „bawił się” również mój ojciec z kolegami podczas wyjazdów służbowych. Taka forma spędzania czasu w męskim gronie jest czymś, o co jestem prze-potwornie zazdrosna, czymś co jest znacznym przekroczeniem granicy bliskości -nie chodzi przecież o podniecanie się filmem czy zdjęciami, ale żywe, rozebrane tancerki, które widzi, którym daje się dotykać i czuje ich zapach. Nijak nie potrafię tego porównać do porno czy nawet -z całkiem innej beczki- cieszenia oka widokiem współplażowiczek na Helu, bo jednak mężczyzna idzie celowo w to miejsce, gdzie zadaniem służbowym „personelu” jest takie się z nim obchodzenie, by zostawił jak najwięcej napiwków, wypił jak najwięcej drinków, czy zamówił pokaz prywatny. Ta kwestia była wielokrotnie poruszana w różnych artykułach z męskiej perspektywy -że to „rozrywka dla dorosłych”, „mężczyźni są wzrokowcami”, „porno 2.0”, że to „”tylko” usługa polegająca na zakupie podniecenia”, i że „nie wiąże się to ze stosunkiem seksualnym, bliskością emocjonalną ani z intymnością, więc nie jest to zdrada”. Szczerze? Dla mnie to jest zdrada. Owszem, mężczyźni są wzrokowcami, kobiety -raczej wymagają większej liczby bodźców na raz. Argument typu „wy też możecie pójść na panieńskim na męski striptiz” jest dla mnie do bani. Po pierwsze dlatego, że widok faceta w lateksie wywołuje we mnie odruch „w tył zwrot” -dla mnie to jest totalnie nie męskie (choć rozumiem, że inni /inne mogą lubić takie „cukiereczki”). Po drugie -tak jak Be, odpowiednikiem tego typu wyjścia w wydaniu kobiecym byłoby raczej pójście w miejsce, gdzie mogę się spodziewać „dirty dancing”, z dużą ilością ocierania się o siebie, całowaniem albo macanką (w tle grzmi: ALE PRZECIEŻ MIAŁO NIE BYĆ INTYMNOŚCI?!). Albo na nagi masaż erotyczny, ciało do ciała, wykonany przez mężczyznę (czytaj: człowieka z penisem).
    Nie jestem purytanką, ale tego typu „rozrywki dla panów” budzą we mnie totalne obrzydzenie i stawiają przed oczami gigantyczny znak zapytania – jakie są granice „bycia dla siebie na wyłączność”, i czego tak naprawdę oczekujemy od bliskości i seksualności w związku, dlaczego mamy zgadzać się na „eksport” części spraw z nią związanych na zewnątrz? I dlaczego rozbierane pokazy zawodowych tancerek muszą być punktem obowiązkowym wieczoru kawalerskiego („to pożegnanie stanu wolnego, kochanie”), oblania trzydziestki kumpla (a jednak nadarzyła się kolejna okazja), podjęcia kuzyna zza granicy słowiański jędrnymi biustami czy podtrzymywania na duchu kolegi, który dostał wypowiedzenia, albo właśnie bierze rozwód? Nie czaję tego klimatu… Jedyną akceptowalną dla mnie formą wizyty w takim klubie osoby, na której mi zależy, byłoby wspólne wyjście, albo -jeszcze lepiej- zamówienie tancerki wyjazdowej, gdybyśmy kiedyś zaczęli myśleć o namiastce trójkąta. Tak -tak jak wiele kobiet, pociągają mnie kobiece ciała, choć nie w sensie seksualnym, i przypuszczam, że tego typu rozrywka 2+1 (podkreślam, że nie pełnoprawne „3”!), byłaby frajdą i dla mojego faceta i dla mnie (widok tancerki i mojego podnieconego mężczyzny, ale oglądanego z innej niż dotychczas perspektywy). Myślę, że fakt bycia w tej sytuacji razem, poczucie wspólnego doświadczenia i wspólnego podniecenia, może jednoczyć partnerów. Tym bardziej wkurzam się na myśl, że chodzi z kumplami „tylko sobie popatrzeć” (w domyśle -wsunąć tu i ówdzie napiwek, przyjąć na twarz okład z biustu laski, która klęczy mu na kolanach i się wije).

    Brrr…
    Drwalu pomóż.

    • Przyznam Gabka, że mam to samo podejście, i o dziwo również mój facet który mimo nagminnego oglądania porno, wręcz wystrzega się chodzenia do klubów wszelakiej maści(dlatego jestem pewna że by mnie nie zdradził z jakąś panną z klubu…), a poza tym nie lubi,bo wszędzie jest nachlane towarzystwo gdzie wystarczy O JEDEN DRINK za dużo, i jest cieniutka linia do zrobienia krzywdy/kłopotu.
      Ja jestem typem szalonej osoby,ale oczywiście niczym kameleon zmieniam podejście jak wymaga tego sytuacja.
      Osobiście uważam że TYMBARDZIEJ taki bezpośredni kontakt z kobietą, nawet tańczącą, świecącą tyłkiem i biustem przed facetem to jest niestosowne, to nie jest problem wykupić sobie pakiet Happy Endu(dopłata jeśli jest możliwość), albo jak pisałaś masaż z dodatkowymi wrażeniami.
      To już jest bezpośredni kontakt z kobietą.
      Inna para kaloszy jest na dyskotece, choć też zależy, bo z biegiem czasu z dyskoteki, gdzie kiedyś człowiek szedł sobie potańczyć, to teraz robią się łatwe szanse do zaliczenia…
      Uważam że jeśli jest wobec Ciebie szczery, to nie powinien iść nawet popatrzeć,napali się laską którą maca wiele setek facetów, a jak przyjdzie co do czego z Tobą, to ulży sobie”na Tobie”i to niekoniecznie że dzięki Tobie się napalił.

      Oczywiście to co pisze nie musi być regułą, ale z tymi kumplami co gadałam na tematy klubów gogo, to chętnie korzystali z dodatkowej usługi nawet mając żony, no bo przecież”czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal”.
      Dlatego jest pewien umiar, i jeśli facet spojrzy od drugiej strony, że np jeśli TY byś do takiego klubu poszła z koleżankami, to napewno zjadało by go to od środka.
      Ale mało kiedy jedna ze stron myśli o konsekwencjach swoich czynów.

      • Dla mnie to też niedopuszczalne i ja bym takie coś uznała po prostu za zdradę. Nie ma się co tłumaczyć. Jak facet jest wzrokowcem, to niech patrzy, ale na swoją kobietę. Co to za facet, który nie potrafi powiedzieć „nie” kolegom, a swojej partnerce przedstawia tylko kolejne wymówki? Może to dobre dla panów, którzy są stanu wolnego, ale mężczyzna w stałym związku nie ma tam czego szukać… I to samo tyczy się kobiet w odwrotnej sytuacji.

      • Czytam Twój wpis, Zakłopotana i widzę siebie sprzed paru lat. Mój związek nie zaczął się jakoś z fajerwerkami, ba, nawet „tandetnie”, bo od szalonej nocy na imprezie, rano przy śniadaniu stwierdziliśmy, że możemy spróbować i tak to trwało. Jak to w związku, była namiętność, ale też i sprzeczki.Wtedy nie przeszkadzało mi to, albo byłam zakochana i nie chciałam widzieć, że każda chwila nie spędzona ze mną, jest przez niego spędzona przed kompem: gry, różne strony internetowe. Gdy ze mną zamieszkał zaraz po zaręczynach, zaczęło się psuć. Seksu coraz mniej, on nie inicjował go w cale, a ja na głowie stawałam, bo sądziłam, że może to coś ze mną jest nie tak. Przebieranki, wszelkie gadżety, inne takie. W zamian słyszałam „nie dziś, nie mam siły, odbijemy to sobie jutro”. I to jutro trwało, a ja wylewałam łzy w poduszkę. Miesiącami unikał zbliżeń, a gdy pojawiałam się na linii on-komputer totalnie naga (przypadkiem musiałam wrócić po bieliznę) to dostawał piany, bo mu zasłaniam. Któregoś dnia stwierdziłam, że tak nie może być, on był w pracy, ja miałam wolne, sprawdziłam więc co ten komputer ma, czego nie mam ja. Historia przeglądania była bogata. Od porno mamusiek, po seks grupowy, znalazłam też takie filmiki, że nie wiedziałam, czy dzwonić już na policję, czy najpierw iść do toalety, bo mnie zemdliło. Zrobiłam karczemną awanturę, oddałam pierścionek. Ale OCZYWIŚCIE, że dałam się ubłagać, bo która z nas, zakochana, może po przejściach, może ciut zakompleksiona, a jak jeszcze zobaczy te SUPER GOŁE SEKS laski, to od razu samoocena spada i boimy się, że nawet nasze osobiste dildo nie ma na nas ochoty. Tak więc, jak wyżej, dałam się ubłagać, omamić obietnicami „zmienię się, obiecuję Ci” tak bardzo, że w 2012 odbył się nasz ślub, a na weselu bawiłam się sama, bo miał mnie gdzieś. Żyłam prawie dwa lata w białym małżeństwie, z ciągłymi awanturami o wszystko, a gdy po roku małżeństwa powiedziałam, że to koniec, to dostał histerii, znów padł na kolana, jednak i tą szansę zaprzepaścił. Zadałam sobie pytanie „czy w takiej rzeczywistości chce żyć? Czy to ma tak już zawsze wyglądać?”. Sama myśl, że tak już będzie do śmierci powodowała ścisk gardła. Rozwód nie był łatwy, jego matka całą winę na nieudane pożycie zwaliła na mnie, no bo jak z nim nie sypiam, to na pewno kogoś mam!
        Dziś jestem z kimś, kto sprawia, że czuję się kochana każdego dnia, każdy jego gest mówi, że jestem najważniejsza, najcudowniejsza, najlepsza. Wiem też, czego chce, czego unikać, wystrzegać się. Nie, nie było łatwo na nowo nauczyć się zaufać. Tej znajomości nie dawałam zbyt wielu szans, wszak z młodszym ode mnie facetem, to mogę się tylko przyjemnie zabawić, myślałam. Co on w takiej po 30-tce prócz doświadczenia może widzieć? Okazało się, że swoją dojrzałością przewyższa niejednego mojego rówieśnika. Gdy przygoda stała się czymś na serio, paraliżował mnie strach i lęk za każdym razem, kiedy wychodził gdzieś z telefonem, kiedy w nocy szedł do toalety, albo gdy nie mógł zasnąć wymykał się z komputerem, żeby mnie nie budzić. Ale dał mi szansę, żebym mu zaufała, bo wiedział przez co przeszłam, on sam też nie ma lekkiej przeszłości, jeśli chodzi o związki i chyba właśnie dzięki temu oboje umiemy docenić to, co mamy teraz i szanujemy się wzajemnie. A tak, jak jest teraz, nie było nigdy! Piszę to, bo wierzę, Zakłopotana, że znajdziesz w sobie tą odwagę, by w tym wszystkim, w tej miłości, bo go kochasz – to pewne – odnaleźć przede wszystkim siebie i miłość do siebie samej. Bo nikt nie zrobi tego za Ciebie! Walcz nie o związek, nie o tą miłość, a o siebie! Bo jeśli On Cię kocha to nie da Ci odejść, nie będzie Cię szantażował, jeśli Cię kocha to zrozumie, jak bardzo Cię rani. Pozdrawiam i trzymam mocno kciuki za Ciebie!

  16. mojemu zdarza się oglądanie porno i masturbacja. mi również zdarza się to samo. nie ma to żadnego wpływu na nasze życie seksualne, które jest udane.
    pewien seksuolog powiedział kiedyś, że życie erotyczne człowieka to nie tylko seks z partnerem, ale także fantazje, sny, masturbacja. ja nie widzę w tym NIC złego, pod warunkiem, że zachowuje się umiar i nie zaniedbuje drugiej osoby. a bycie zazdrosną o aktorki… zalatuje trochę kompleksami. ja nie bywam. wiem, że jestem najważniejsza, a to tylko przypadkowe bodźce, które wylatują z pamięci chwilę po orgazmie. :) to według mnie zdrowe podejście. nawet zadowolony z seksu, zakochany człowiek ma prawo do chwili dla siebie, do odmiany, do poznawania własnego ciała czy szybkiego rozładowania napięcia, gdy tego potrzebuje i nie ma co wpadać w skrajność – ona jest zła w każdą ze stron.

    • a czy to musi być wpadanie w skrajność? jestem w związku 10 lat i nie mam najmniejszej potrzeby oraz chęci, żeby fantazjować o innych i oglądać pornole. każdy ma widać inne preferencje i poglądy na ten temat.

  17. ja to myślałam, że moje poczucie własnej wartości jest nie do zabicia, do momentu kiedy poznałam mojego obecnego partnera, skutecznie we mnie to zabił, nie wiem czy świadomie, czy nie, ale niestety słuchając o tym jak nie doskonała jestem (a może on tego nie mówił, tylko ja to słyszałam), a oglądając w necie filmy i zdjęcia innych duper, skutecznie sprowadził mnie do parteru. I żeby nie było nie mam nic przeciwko pornosom, chociaż jak jestem w związku to ich nie potrzebuję, ale widocznie niektórzy mają inaczej.

  18. pornole jak pornole… sama czasami ogladam..ale co jak facet siedzi na portalach …uj wie jakich i pisze lasce jaka to ona niesamowita musi byc w lozku..

  19. Był to OGROMNY problem w moim związku. Chciałam odejść. Nasz seks był gorący jak wulkan, po kilka razy dziennie a on i tak potrafił wlepiać gąły w te filmy. Nie mogłam tego zaakceptować. Okłamywał mnie wiele razy. Pozostała ogromna trauma. Wciąż się boję, że do tego wróci. Żyję w strachu.

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter