Długodystansowiec w łóżku

19

Długodystansowiec, to taki Pan, który dochodzi jak zwykle drugi… o ile potrafi trafić do mety. Niestety z tym trafianiem bywa różnie. A to może być palący problem dla obu stron.


Aby wypaść wiarygodnie, podeprę się autorytetem… własnym autorytetem Drwala długodystansowca. Tak – sam zaliczam się do długodystansowców, na szczęście (tak mówi Alicja) jestem długodystansowcem na życzenie – co potwierdzają bardzo ogniste sytuacje z porwaną bielizną i czasem finiszu szybszym niż podróż widną przez 30 pięter… Alicja zaczyna kończyć już przy 20-tym, ja przy 25-tym… i mamy kilka pięter na uczesanie się ;)

Kończąc z przechwałkami wspomnę tylko, że Alicja napisała już bardzo konkretny tekst z poradami dla długodystansowców. Podpisuję się pod jej wnioskami w pełni, bo też nie ukrywam tekst powstał po naszej wspólnej burzliwej dyskusji o tym problemie.

Alicja zwróciła uwagę na coś, o czym zupełnie szczerze nie miałem pojęcia. Długi seks jest bardzo przyjemny pod warunkiem, że przyjemność czerpią obie strony. Niestety, po pewnym czasie Pani może zacząć myśleć, że coś jest nie tak skoro ten kręcący tyłkiem mięśniak pracuje i pracuje, niby iskry lecą, a do finiszu jak było daleko, tak jest… I nie ukrywam – sam popełniałem ten błąd nie raz.

Warto dodać do tego to, że bardzo długi seks staje się po pewnym czasie problemem „palącym” przede wszystkim dla Pań, a frustrujący dla Panów. Pani obawia się o kolejne otarcia… a Pan nie rozumie dlaczego jego Pani nie daje się dotknąć.

Długodystansowiec w łóżku

Zatem, jak to widzi nieuświadomiony długodystansowiec?

  1. Długodystansowiec delektuje się seksem. Wtedy celem przestaje być finisz, a staje się cała i ciągła przyjemność. Ciągłe doprowadzenie Pani do obłędu i trzymanie się na krok przed. Niestety – to uzależnia. Poza tym facet ma świadomość, że gdy skończy, będzie musiał chwilkę poczekać, a czasami zwyczajnie nie chce czekać. Miłe jest też to, gdy Pani kończy któryś raz i traci przytomność… choć oczywiście wszystko zależy od tego, jak na siebie działacie. Są przypadki, o których sami wspominacie, że Panie potrafią usypiać przy dłuższych zabawach… Wtedy trudno mówić o delektowaniu się i należy spojrzeć na punkt nr 2.
  2. Udowadnia, że może. Ta postawa, która ma udowodnić że Twój Drwal jest super Drwalem i że może więcej, dłużej, szybciej (…ok, nie w tym wypadku)…, niż każdy inny. Ten typ łatwo rozpoznać, bo po całej zabawie zapyta czy doszłaś i czy było Ci dobrze, mimo że jego jedynym zadaniem było machanie… Jeżeli Twój facet jest w tej kategorii, gdzie widzisz, że idzie na rekord, a Ty się tylko męczysz możesz pomyśleć o kilku rozwiązaniach. Np. możesz udać gigantyczny orgazm ze spazmami i omdleniem – na pewno przestanie. Możesz też sobie trochę pomóc i skończyć przed nim. Możesz też powiedzieć stop – niekoniecznie w łóżku – i zwyczajnie z nim porozmawiać, że chcesz więcej, ale szybciej i oczekujesz konkretnych strzałów, a nie zabaw w oranie (jeden z poetów tak nazywa seks… co za tragiczne słowo!).
  3. Na koniec, przypadek, o którym pisała już Alicja – ma problem ze zdrowiem, strachem przed rodzicielstwem lub… ręką. Tutaj wskażę kierunek lekarz, zależnie od wersji pediatria, seksuolog, lub psycholog, lub zakaz przeglądania stron spod znaku XXX i samodzielnych zabaw.

Jeżeli czytają to też Drwale długodystansowcy, podpowiem jak rozwiązać ten problem i udowodnić, że potrafisz zrobić to szybko…. Podejdź teraz do swojej Pani. Przyciśnij ją do ściany, zerwij majteczki… i postaraj się skończyć maksymalnie po kilku chwilach. Dobry polski seks nie trwa podobno dłużej niż 3 minuty… ;)

Komentarze19 komentarzy

  1. Krótki sex wcale nie jest fajny. Mój drwal skończył ostatnio po 30 sekundach(nie było gry wstępnej). Gdy powiadomił mnie,ze skończył- rozplakalam się.

    • Ja dość długo prosiłam o szybki seks, bo zaczęłam się bać, że po prostu nie działam na mojego Drwala – a tu okazało się, że on po prostu lubi się mną delektować ;) Ale nie dziwię Ci się Ruda – po takiej akcji Twój facet powinien konkretnie Ci to wynagrodzić :*

  2. U nas jest tak akurat pod tym wzgledem natomiast gorzej jak wstrzymuje wytrysk wtedy jestem zła bo on przedłuża, później już nie może się spuścić. I takie to wtedy na siłę.. ;)

    • Przyznam się, że tak właśnie mam. Jak tempo jest za szybkie od początku to stety/niestety szybko mogę skończyć. Natomiast jeśli się wstrzymam, to jak wyżej, później często się to przedłuża bo nie mogę się spuścić.

  3. No niestety mój drwal jest krótkodystansowcem… I to baaaaardzo krótko… kiedyś mi to nie przeszkadzało, a on nadrabiał innymi metodami ale po 17. latach trochę mi się znudziły. I co mi poradzicie? Rozwód raczej nie wchodzi w grę.

  4. Mój Drwal również jest długodystansowcem jednak jeśli chce to może skończyć szybciej. Ja jednak mam problem z dojściem w ogóle, pomimo iż jest mi dobrze i jestem cała mokra. Powoli kończą nam się pomysły jak mnie doprowadzić. Macie jakieś rady?

  5. moj drwal to szybki transfer ale kiedy zamienilismy sie miejscami i powiedzialam ze pierwszenstwo mam ja i ja trzymam tempo wszystko sie zmienilo . a sesk jest raz dlugi raz krutki ale bardzo przyjemny .

  6. hmm, ja po wczorajszym zbyt szybkim końcu mojego Drwala, gdy w pełni szczęścia się do mnie przytulił, pocałowałam go i szepnęłam do ucha “A teraz na dół, chcę mieć orgazm”. Nie sądziłam że to tak na niego zadziała, ale wziął się do roboty baaardzo ochoczo, z zapałem i co najważniejsze – bardzo skutecznie :) A dodam że jeśli chodzi o orgazm to także ciężko mnie do niego doprowadzić ;) Także dziewczyny, żądajcie, wymagajcie, wydawajcie rozkazy! :D

  7. To zależy. Jak kobieta się stara i dba o faceta, o to, co on lubi, wówczas ma ogromny wpływ na to, kiedy dojdzie, bo potrafi to wykorzystać. Jeśli potrafi tylko wymagać i przybiera pozycję, w której łatwo jej dojść a facetowi niekoniecznie sie ona podoba – no to cóż, ale wówczas pokonanie samej frustracji u faceta jest sporym wyzwaniem.

  8. Mój Drwal miał problem z dojściem na początku, ale zorientował się że za dużo myśli (początki..).
    Dobra gra wstępna i cieszenie się seksem- oto jak sprawić, by oboje mieli dużo przyjemności,
    niezależnie od tego ile to trwa.
    I rzeczywiście, drugi raz jest dużo dłuższy ;)

  9. Jak nam zdarzy się przerwa to wtedy nie liczę na długi dystans, za to wtedy szybciej zaczyna się raz następny! :D
    Mój jest zdecydowanie długodystansowcem ale bardzo uważnym! :) Jak tylko zauważy choć odrobinę zmęczenia zawsze zapyta z obłędnym błyskiem ale też troską w oczach czy aby na pewno jeszcze go chcę. Wtedy od razu odżywam (ewentualnie ratujemy się żelem)! Ale nawet jemu zdarzają się takie momenty, że chciałby się delektować dłużej ale Ja ”coś zrobię” a On z szaleństwa już nie wytrzymuje :D to też jest super!

  10. Hej, bardzo lubię czytać Waszego bloga, jest pisany naprawdę fajnie i interesująco.
    Mam takie pytanie… Czy poza seksem macie jakieś inne zajęcie? :D W sensie znajomi, imprezy? Czy jak macie trochę wolnego czasu to tylko we dwoje? :)

    • Ludzie nie znudziło Wam się jeszcze? Pod każdym wpisem to samo- a czy pracujecie, a czy macie znajomych, a czy tylko seks, a dlaczego publicznie się nie kłócicie i piszecie, że też robicie pranie. Już ze sto razy odpowiadali na te pytania. Pracują, gotują, robią pranie, mają znajomych, na imprezy chodzą razem, czasem się kłócą, nie oglądaja seriali, czytają książki.
      Alicjo i Drwalu wybaczcie, ale jak czytam te pytania w kółko o jednym to aż mnie złość bierze.

      • Niezły komentarz :) Ludzie się dziwią i zadają tyle pytań o takie zwykłe rzeczy jak kłótnie, pranie itd. bo sami tak nie mają. Nie potrafią zrozumieć, że po takim czasie bycia razem w związku, można się tak cieszyć każdą wspólną chwilą, celebrować swoje uczucia, (oczywiście bez przesady zwłaszcza publicznie) i oprócz tego normalnie żyć, jak każdy, sprzątać, imprezować. A dlaczego to wszystko??? Bo nie potrafią, albo nie chcą zadbać odpowiednio o swój związek. Dlatego Drwal i Alicja wydają się im wyidealizowani, przez co nie rzeczywiści. A tu tak niewiele potrzeba, żeby cieszyć się sobą na co dzień i nie być przy tym wszystkim idealnym. Jeśli rozumiecie co mam na myśli :D

  11. Ze mną jest różnie bo czasem dochodzę po zacytowanych we wpisie polskich trzech minutach a czasem mogę się kochać i kochać…Moja Pani przy tych długich momentach się czasem frustruje, że już na mnie nie działa itd. a czasem nie ma już po prostu siły po kilku orgazmach i w tych obydwu orzyoadkach często przegrywam bo kończymy się kochać a ja nie doszedłem.Najważniejsze jest jednak zbliżenie i poczucie jedności w tym momencie i oczywiście miłość.Nie przeszkadza mi to że przez długodystansowość czasem nie dojdę.Widok mojej kobiety kiedy dochodzi po raz kolejny mdlejąc wręcz z rozkoszy to największa nagroda. A rany po wbitych paznokciach się szybko goją ;)

    • Dzięki Bartku na ten wpis. U Mojego jest podobnie… Może kochać się ze mną bez przerwy bardzo długo… Kiedy skończy mnie kilka razy a on wciąż jest daleko pojawiają się u mnie myśli i pytania: co robię nie tak, że Mój nie może dojść? Może go nie kręcę?
      Na początku strasznie mnie to frustrowało. I podkopywało moją samoocenę.
      Nie do końca wierzyłam, że moja przyjemność jest dla niego nagrodą…
      Ale widocznie, rzeczywiście tak jest :)

Napisz komentarz