Do utraty tchu

9

Wolną ręką chwycił jej udo i odepchnął je, z gardła wyrwał mu się zwierzęcy odgłos. Złapała się uchwytu, by nie stracić kontaktu z podłożem, gdy językiem rysował niszczycielskie wzory na jej łechtaczce i zaginał palce, by znaleźć to miejsce na górnej ściance, od którego jej biodra podrywały się z fotela. Nagle poczuła, że nie zdoła otworzyć się szerzej, nie zdoła dostatecznie się zbliżyć. Jej urywane jęki przeszły w niekończące się błaganie.
Nakrył ustami jej łechtaczkę i zaczął ssać, otaczając ramieniem talię i unieruchamiając Mace, gdy zaczęła znów się pod nim wić. Niewiarygodne napięcie, które w sobie nosiła przez tak długi czas, nagle rozpłynęło się w falach rozkoszy. Nie dbała o to, czy ktoś na zewnątrz usłyszy jej zawodzenie lub jego jęki odbijające się od jej łona. Jej mięśnie się zacisnęły, wzdrygnęła się, wykręciła i opadła na siedzenie, przez chwilę obawiając się nawet, że zemdleje, gdy wydobył z niej ostatnie paroksyzmy orgazmu.
Cherrie Lynn, Do utraty tchu

Dzielnie czytam wszystko, co mi polecacie w mailach, komentarzach i na fejsie – i tym sposobem doszłam do książki Cherrie Lynn. Od razu mówię, że nie jest to typowy erotyk – to raczej love story z pikantnymi (bardzo pikantnymi!) wstawkami. Jeśli oglądaliście klasyki w stylu Szkoły uwodzenia, to będziecie wiedzieć o czym mówię – Do utraty tchu jest właśnie taką historią – lekką, przyjemną, momentami wzruszającą a innym razem razem pikantnie perwersyjną – ale raczej w stylu nastolatek, niż żądnych mięsistej fabuły dojrzałych kobiet ;)

Dodam jeszcze, że Do utraty tchu jest częścią serii Ross Siblings, ale wcale nie musicie czytać tych książek chronologicznie – ja zaczęłam od Do utraty i spokojnie łapałam wątki ;)

O czym jest ta książka?

O miłości bohaterów, którzy jak to w takich książkach bywa, należą do zupełnie innych światów. Ona (Macy) – porządna, poukładana, spokojna i działająca zawsze z planem. Słucha country i lubi jeździć konno. On (Seth) – wytatuowany, ogolony na zero, niepokorny i bezpośredni. Słucha ciężkiej muzyki, gra w zespole rockowym i jeździ szybkimi autami. Jednym słowem – para idealna ;) Poznają się dzięki przyjaciółce Macy, uprawiają ognisty seks na tylnej kanapie jego auta, po czym tracą kontakt, spotykają się po pół roku (znów dzięki przyjaciółkom Macy) i stwierdzają, że nie mogą bez siebie żyć. Oczywiście „drobne” różnice w ich życiorysach i charakterach prowokują serię mniej i bardziej istotnych zdarzeń – od przygód z szaloną eks Setha po towarzyszenie mu w żałobie po ukochanej babci – tak więc fabuła oscyluje wokół pary bohaterów dopasowujących kolejne puzzle tworzącej się układanki.

Co jest największą zaletą tej książki?

Jest lekka, przyjemna i ma fabułę – co w przypadku książek erotycznych wcale nie jest takie oczywiste. Podobają mi się konstrukcje pary bohaterów, zwłaszcza Setha, wykreowanego na „faceta, o którym marzy każda kobieta”. Autorkę wprawdzie trochę poniosło z tą frazą, bo nie zakładam, że każda dziewczyna marzy akurat o takim chłopaku – ale trzeba przyznać, że Seth ma w sobie to coś. Jest seksowny, intrygujący, dobry w łóżku – czyli w sumie jak każdy bohater erotyków. Tym, co go jednak wyróżnia jest ujmująca troska o Macy, opiekowanie się nią, skupienie na niej, stawianie jej zawsze na pierwszy miejscu. Seth sprawia wrażenie faceta, który potrafi być przyjacielem swojej dziewczyny – wysłuchać, nie osądzać, dać ramię do wypłakania i okryć swoją bluzą, gdy jest jej zimno.

Macy też nie jest zła, choć momentami wydaje się niestabilną emocjonalnie nastolatką, która strasznie chce wszystkim udowodnić swoją fajność. Weźmy nawet fragment wyjazdu do umierającej babci Setha – Macy wprawdzie jedzie z nim i deklaruje swoje zaopiekowanie chłopakiem, ale tak strasznie podkreśla swoją przyjacielskość i zmęczenie, że mam wątpliwości co do szczerości samej intencji. „Pojadę z Tobą, żebyś widział jaka jestem dobra i jak się poświęcam” – czy nie można było napisać tej sceny w nieco bardziej subtelny sposób?

Co jest jej największą wadą?

Jest taka bardzo… nastoletnia :) Jeśli szukacie lekkiej, optymistycznej (bo w końcu z happy endem!) książki na wieczór, to Do utraty tchu jest bardzo dobrym wyborem. Mnie irytowały przede wszystkim dwie rzeczy – nieco infantylne dialogi chcących się popisać dzieciaków (zwłaszcza w scenach z przyjaciółmi) oraz… nazywanie Setha „Duchem”. To prawie tak samo irytujące jak mówienie o Greyu „Szary” – czy dorosłe kobiety naprawdę wolą jakieś dziwne pseudonimy od imion swoich facetów? Wprawdzie Macy już na początku mówi do Setha, że będzie się do niego zwracać po imieniu, ale autorka i tak do samego końca przywołuje „Ducha”.

I jeśli chodzi o wady, to chyba tyle ;)

Ile seksu jest w tej książce?

Seks jest dodatkiem do fabuły, dzięki czemu czeka się na niego z wypiekami na twarzy – i nie nudzi się tak, jak kalkowane opisy z 50 twarzy Greya. Co więcej – seks zdecydowanie podnosi atrakcyjność głównego bohatera, bo to Seth rozdaje karty swoimi sprawnymi palcami ;) Jest pikantnie i bardzo dosłownie, ale mimo tego trudno zarzucić książce wulgarność. Minusem jest to, że sceny są bardzo nierówne – jedne są soczyste i dojrzałe, a inne pospieszne i takie… cukierkowo-nastoletnie. Pisałam już nieraz, że od scen seksu oczekuję pobudzenia mojej wyobraźni, a trudno mi się porządnie wczuć w rolę, gdy orgazm przychodzi po pięciu… no może dziesięciu linijkach:

– Seth – jęknęła mu w usta. – Potrzebuję… – Jej cipka zapulsowała wokół niego w mimowolnych spazmach, które doprowadzały go do obłędu. O Boże, tak, miała potrzeby, a on chciał być od tej chwili odpowiedzialny za ich zaspokajanie. Ujął jej dłoń i przesunął ją w dół jej brzucha.
– Pobaw się swoją łechtaczką, Macy.
Niestety nie widział, jak spełnia jego polecenie. Poczuł, jak puszcza jego dłoń, usłyszał cichy, wilgotny odgłos, z jakim jej palce odnalazły cel, i westchnienie, jakie z siebie wtedy wydała. Zaczął się delikatnie poruszać. Tylko tego było jej trzeba – żeby pobudzał punkt, w którym się znalazł. Jej palce zsunęły się niżej, do nasady jego członka, a szok, jaki wywołał jej dotyk, przyprawił go o ciarki, wyrwał mu z gardła warknięcie i kazał objąć ją mocniej w talii.
– Kotku, chcę, żebyś doszła, zanim się spuszczę – wysapał jej do ucha. – Chcę poczuć, jak się na mnie zaciskasz, gdy tkwię głęboko w środku.
– Tak. – Wypuściła jego członek i zajęła się na powrót guziczkiem, który miał zamiar całować, pieścić językiem i ssać, aż zacznie krzyczeć – nie mógł się już tego doczekać. Opowiedział jej o tych planach, kiedy wzdychała i jęczała, drżała i szamotała się, aż w końcu doszła.

A skoro już jesteśmy przy Macy, to nieco raziła mnie jej postawa, bo niby była takim niewiniątkiem, a płakała z radości (dosłownie!) na myśl, że Seth włoży jej palce w majtki. Jak się chce zostać przelecianą przez seksownego faceta, to chyba można mu w tym pomóc – a nie modlić się do niebios? Zwłaszcza, gdy i tak siedzimy temu facetowi na kolanach, a nasze majtki żyją swoją życiem na podłodze samochodu…

Jako bonus, którego dawno nie znalazłam w innych książkach – mamy seks przez telefon. Całkiem zgrabnie napisany, z całkiem sporą dawką seksowności Setha… No zna się chłopak na rzeczy po prostu, co tu dużo mówić ;)

I na koniec mój ulubiony fragment – przyjaciółka Macy opisuje jej zalety Setha:

Poza tym jest seksowny jak diabli. Uwielbiam łysych facetów. Uwielbiam ich lśniące głowy. Mam ochotę je potrzeć. Pocierać i pocierać, i pocierać, i pocierać… ;)

Do utraty tchu

Komentarze9 komentarzy

  1. Polecam książki pt. „Na krawędzi zawsze” I drugą część „Na krawędzi nigdy” . Ciekawa wciągająca książka o dziewczynie która nie czuła się dobrze ze swoim dotychczasowym życiem i chcąc to zmienić zaczęła zwiedzać świat , trochę autobusem, trochę stopem , z mocnymi elementami erotycznymi. Przeczytałam i z chęcią do nich wrócę za jakiś czas . ;)

  2. Tak się zastanawiam czasem czy nie masz już dość tego typu książek? :). Ja poznałam pana Greya i szczerze mówiąc, czytając Twoje (bardzo fajnie napisane !;)) recenzje myślę, że przeczytałam już wszystko i nic nowego w książkach tego typu odkryć się niestety nie da :).

    • Alicja

      Och Aleksandro… :D gdybym czytała tylko takie książki, to pewnie bym zwariowała :)) u mnie wygląda to tak, że na jedną „erotyczną” przypada co najmniej jedna inna, dzięki temu mój umysł ma względną równowagę :D o książkach mogłabym mówić godzinami, bo czytam naprawdę dużo – a że dostaję mnóstwo próśb o recenzje tych lekkich, pikantnych lekturek, to staram się spełniać Wasze życzenia :)
      Jeśli masz w zanadrzu inne książki do polecenia – to pisz śmiało! Pozdrawiam Cię serdecznie :*

  3. To ja polecę książki z różnych biegunów:
    – Laurann Dohner z serii „Zorn Warriors” lub „Tales of the Shareem”
    – Whartona „Spóźnieni kochankowie”
    pozdrawiam :)

  4. Czytałam cała serię ale w kolejności i miło spędziłam czas przy niej choć nie ma szału jak to mówią :)) Alicjo jeśli lubisz wytatuowanych facetów to mogę Ci conieco podpowiedzieć jeszcze:))) oczywiście w kwestii książek :)
    A co powiesz na gorących motocyklistów? :)???

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter