Domowe smarowidło, czyli niezły pasztet

3

Jesienna aura sprawia, że mam ochotę schować się z Drwalem pod kocem, włączyć nasze ulubione filmy i jeść same ciepłe, sycące i wysokokaloryczne rzeczy. O seksie nie wspominam, bo dobrze wiecie, jak to u nas wygląda ;) Im krótsze i bardziej pochmurne dni, tym więcej chrupiących bagietek wraca na nasz stół – i tym więcej smarowideł się przy nich znajduje. Pokażę wam więc jedno z tych, które zdecydowanie bardziej wolę zrobić, niż kupić, tym bardziej, że przepis nie jest skomplikowany.

Od razu też mam jedną ważną uwagę. Wszystko, co przeczytacie poniżej, traktujcie jako inspirację. Zmieniajcie rodzaje mięsa, dorzucajcie swoje przyprawy, pilnując tylko podanych przeze mnie proporcji. Pasztety mają to do siebie, że łatwo je podkręcić choćby jednym wyrazistym dodatkiem, więc nie bójcie się eksperymentów – w kuchni one zwykle wychodzą nam na dobre ;)

Domowe smarowidło, czyli niezły pasztet

  • 50 dag dobrej cielęciny
  • 50 dag wołowiny lub wieprzowiny (np. szynki wieprzowej, łopatki itd)
  • 3 jajka
  • 2 niewielkie cebule
  • 2 duże lub 3 małe suche bułki
  • przyprawy :)
    u mnie: łyżka świeżych ziół (kozieradka, majeranek, tymianek)
    pół łyżeczki gałki muszkatołowej
    2 liście laurowy
    szczypta soli i pieprzu
  • tłuszcz do smażenia mięsa
  • gorąca woda do duszenia mięsa (tyle, by zalać dno brytfanny)
  • opcjonalnie do podania: starty twardy żółty ser

Mięso pokrój w kostkę (taką maks. 5 x 5 cm) i obsmaż je na rumiany kolor (na dużym ogniu, najlepiej w brytfannie lub woku). Następnie przełóż mięso do miski, a na tłuszcz wrzuć posiekaną kostkę cebulę. Gdy cebula będzie porządnie zeszklona, wrzuć z powrotem mięso do brytfanny, dolej wodę, wrzuć przyprawy i duś wszystko pod przykryciem przez 60 minut. Na małym ogniu oczywiście.

Gdy mięso będzie ładnie uduszone wyjmij liście laurowe i odcedź zawartość brytfanny – tylko nie wylewaj sosu, który się wytworzył. W tym sosie zamocz bułki.

Teraz zaczynamy mielenie! Mięso, namoczone bułki oraz cebulę zmiel dwukrotnie za pomocą dowolnego urządzenia. Ja zwykle po prostu to blenduję w thermomixie, co jakiś czas sprawdzając konsystencję. Do mielonki dodaj jajka, wymieszaj wszystko i przełóż masę do słoiczków. Słoiczki warto wcześniej wyparzyć. Wkładając masę zostaw trochę miejsca od góry, czyli nie pakuj szczelnie po samo wieczko – zostaw 3-4 cm luzu. Zakręć słoiczki, wstaw je do garnka z wodą i gotuj na wolnym ogniu przez godzinę. Od razu odpowiadam na pytanie o wodę: powinna sięgać do 3/4 wysokości słoiczków.

Tak przygotowany pasztet, oczywiście po wyjęciu z wrzątku, można spokojnie przechowywać w lodówce (max. 4 miesiące). Jeśli podobnie jak my wolisz smarowidła ciepłe niż zimne, to przed podaniem wystaw słoiczek z lodówki, a gdy będzie miał temperaturę pokojową posyp pasztet startym serem i wstaw na kilka minut do rozgrzanego piekarnika. Wyjmij, dosyp sera, który będzie ładnie się rozpuszczał – i gotowe! :)

Komentarze3 komentarze

  1. Mmm brzmi smacznie :) jako stuprocentowy mięsożerca muszę coś takiego sobie upichcić :3 calkiem dobre jest też masło orzechowe robione z przepisu w thermomix. Mogę je wręcz łyżką wyjadać tak mi smakuje! :D

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter