Drwal dusiciel

11

Już pewnie wiecie, o czym będę pisał. Będzie to tekst, który ma was lekko zainspirować, równie lekko zaintrygować, kapkę zadziwić i mocno poddusić. Chociaż duszenie to nie jest już niewinna zabawa, to efekt zaufania i absolutnego zadbania o siebie, a w nagrodę pojawia się… przyjemność, bardzo specyficzna przyjemność… ;)

Alicja kiedyś już wspomniała, że lubimy się bawić korzystając z każdej okazji i miejsca. Podobnie jest z samym seksem. Nie mamy granic… właściwie mamy – wyznaczają je nasze zaufanie i wzajemna akceptacja. Czyli właściwie ich nie mamy – granic oczywiście…

Duszenie to coś, co odkryliśmy jakiś czas temu i jest to w pewnym sensie nasz dziewiczy teren. Myślę, że wartościując wszystkie nasze wycieczki do świata BDSM, akurat duszenie jest na szczycie tablicy oznaczonej „nawet o tym nie myśl”, „grozi wszystkim najgorszym”… a wiecie jak na nas działają zakazy i ostrzeżenia? ;) Niestety musieliśmy je zignorować, skoro ktoś nas przed czymś ostrzega albo zakazuje… to czas sprawdzić, co też chce przed nami ukryć.

Asfiksjofilia bo tak nazywa się duszenie w fachowej literaturze jest często uznawana za najbardziej niebezpieczną odmianę fetyszu. Z drugiej strony, podduszenie otwiera drzwi do innego wymiaru doznań, który wynika z dwóch głównych czynników.

Po pierwsze – adrenalina, bo przyduszanie daje jej bardzo dużo. Cytując poważną techniczną literaturę – mniej tlenu powoduje zwiększone wydzielanie adrenaliny (to system obronny organizmu w niebezpieczeństwie). Po drugie – lekkie niedotlenienie mózgu działa tutaj jak niezły katalizator, zmieniając każde doznanie w istną eksplozję wrażeń, czy nawet halucynacje.

Tyle teorii, przejdźmy do praktyki. A od czego zacząć przygodę?

Drwal dusiciel

My zaczęliśmy od spontanicznego lekkiego zaciśnięcia moich dłoni na jej filigranowej szyi. Było to w momencie, gdy byliśmy już bardzo zmęczeni, Alicja spojrzała na mnie, zatrzymaliśmy się na chwilkę – ja wiedziałem, że ona chce, ona wiedziała, że nie zrobię jej krzywdy… za bardzo…

I właśnie od tego trzeba zacząć, od zaufania. Musicie się znać, znać swoje reakcje. W czasie tej przygody z jednej strony musicie być dość brutalni, z drugiej musicie zadbać o siebie nawzajem. Dla własnego bezpieczeństwa ustalcie też hasło i gest „stop”, którego powiedzenie lub wykonanie oznacza, że natychmiast zatrzymujecie zabawę. Gest powinien być maksymalnie prosty, ale jasny i zrozumiały. Np. 2 uderzenia, uszczypniecie w coś itp. Przyda wam się gdy zaczniecie przesadzać… a przypuszczam, że zaczniecie ;)

Pamiętacie, co mówiłem o adrenalinie? Z powodów, o których wspomniałem wyżej, wiele spraw dzieje się inaczej, szybciej… – na przykład Pani jest w stanie skończyć kilka razy, czując się tak, jakby Drwal nagle powiększył swój rozmiar ;)

Do tego dochodzi uległość albo raczej zupełna zależność, bo wyobraź sobie, że zależysz od Drwala, to on nadaje tempo i to on decyduje czy pozwoli Ci wziąć głębszy oddech. A przy tym powoli przyśpiesza… czujesz więcej niż zwykle, powinien się już zatrzymać, a wygląda jakby się rozgrzewał… czy nie tak to wygląda Alicjo? ;)

Wracamy na ziemię… na początek odradzam wszelkie gadżety, zapomnijcie o wiązaniu lub zbyt mocnym unieruchamianiu – ale nie zapominajcie zupełnie ;)
Pamiętajcie też, że podduszenie nie jest zarezerwowane tylko dla faceta, Pani równie skutecznie może to robić swojemu Drwalowi…. wcześniej go związując ;)

I na koniec, absolutnie nie namawiam was do niczego. Jeżeli myślicie, aby spróbować… pogadajcie o tym, przeczytajcie raz jeszcze ostrzeżenia… i pamiętajcie, że seks to przyjemność, a nie robienie krzywdy komukolwiek. A jeżeli macie podobne przygody i przemyślenia, napiszcie o nich. Dla nas ten teren jest dość nowy i chętnie posłuchamy bardziej doświadczonych czytelników ;)

Komentarze11 komentarzy

  1. Jestem młoda w Te klocki – ale zawsze coś miałam do tego jak Facet biorąc mnie od tyłu obejmował przedramieniem moją szyję… może dosłownie przyduszanie to nie jest, ale czując jak przedramię coraz mocniej napiera idzie się łatwo zapomnieć, no i czasem lubię nie mieć nic do gadania, a że pierwsze co u Mojego mężczyzny rzuciło się w oczy to właśnie przedramiona i plecy to idzie przepaść :)

  2. Mój Mistrz kładzie mi jedną dłoń u podatawy szyi, kiedy słyszy mój głębszy i szybszy oddech delikatnie zaciska palce po jednej stronie i kciuk po drugiej. Później mocniej zaciska palce wraz z moją reakcją i przytrzymuje do momentu aż zacznę krzyczeć w ekstazie. Po czym zwalnia uścisk i zwalnia, jak „dojdę” do siebie to powtarzamy i tak można w nieskończoność :-) od tyłu zaś nachyla się i chwyta za szyję z jednej strony, z drugiej podgryza ucho i mówi coś ostrego.

  3. Nie wyobrazam sobie sexu bez duszenia! Do tego dochodzi uderzenie w twarz i plucie mmmmm za kilka godzin bede mogla znow to zrobic z moim mezem. Kocham to! Nic nie daje takich doznan jak zacisnieta dlon na mojej szyi

  4. Ja byłam kiedyś stanowczo na nie co do takich zabaw. Ale od kiedy poznałam mojego obecnego partnera dopiero miałam okazję poznać prawdziwy seks. Duszenie (oczywiście w granicach rozsądku), gryzienia, klapsy, ostre słówka do ucha itd. Dobrze wiecie co mam na myśli… :)

  5. Kiedyś przeżyłam, zupełnie niespodziewanie, ale z kimś komu udałam bezgranicznie. Zaskoczenie było o tyle mocne, że łzy same płynęły mi po twarzy, przed oczami mignelo mi całe życie…po wszystkim gdy rozmawialiśmy mówiłam mu, że myślałam że mnie udusić (przywiazana do łóżka) i co sobie pomyślą moi bliscyjak mnie taka znajdą…uśmiechnął się i powiedział, że jeśli do tego dojdzie, to po wszystkim mnie odwiaze, posadzić przed sztaluga zz pędzlem w ręce, żebym na koniec zrobiła dobre wrażenie. Ot, cały on:)

  6. Przy podduszaniu krzywda może się stać nie tylko wtedy, gdy przesadzimy z siłą ucisku i czasem trwania braku dopływu tlenu, ale też w wyniku odruchu z nerwu błędnego, przez co może dojść do zatrzymania pracy serca. Myślę, że warto w razie czego być tego świadomym w czasie takich zabaw.
    Pozdrawiam z zajęć medycyny sądowej;)

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter