Dziewczyna z restauracji – List

36

Jestem tak wzruszona i tak naładowana energią, że moje słowa wyprzedzają myśli, a palce – możliwości klawiatury. Piszę więc i poprawiam już po raz piaty, by jak najlepiej przekazać wam to, co się dzisiaj wydarzyło w moim życiu. A wydarzyła się rzecz niezwykła.

Moja praca wymaga ode mnie stałego połączenia z internetem, w związku z czym to właśnie w pracy podczytuję najczęściej wasze maile. Skanuję je szybko wzrokiem, a jeśli uznam, że jakiś jest pilny, to od razu oznaczam go setką przeróżnych gwiazdek, które potem razem z Drwalem próbujemy jakoś odszyfrować. I właśnie dziś rano, gdy dostałam kolejne powiadomienie z BezFartuszka, przeczytałam maila, który dosłownie wzburzył moje serce – ogromem sprzecznych emocji. Napisała do mnie Dziewczyna z tamtej restauracji.

Dziewczyna z restauracji - List

Na początku było mi wstyd, że w ogóle opublikowałam tekst Ile jest w stanie znieść serce kobiety?, ale im dłużej czytałam, tym bardziej byłam szczęśliwa i wzruszona, a na koniec już otwarcie ocierałam łezki z oczu. W sumie tłumaczy mnie jakoś aktualny PMS ;) Nie będę wam wklejać całości tego listu, ale chcę się podzielić jego fragmentem – bo jest częściowo o nas i do nas wszystkich. Na swoją prośbę Bezimienna nadal pozostanie Bezimienną.

A teraz zobaczcie same:

Droga Alicjo,

Nie wiem jak zacząć, więc po prostu zacznę wprost. To mnie widziałaś w niedzielę w restauracji i to o mnie napisałaś tekst (…). Na początku byłam wściekła, że wtrącasz się w cudze sprawy i że piszesz w ten sposób o moim narzeczonym. Bo dobrze słyszałaś rozmowę, pewnie zresztą cały lokal słyszał :) Potem czytałam te wszystkie komentarze obcych ludzi i było mi od nich tak niedobrze, że połowę nocy autentycznie przesiedziałam w łazience. Im dłużej czytałam, tym było mi gorzej, płakałam, wściekałam się, wrzeszczałam sama na siebie. A potem wreszcie zrozumiałam (…).

Chcę Ci podziękować, że masz w sobie tyle bezinteresownej troski o obce ci dziewczyny – i chcę ci podziękować za tamten tekst. Pewnie najważniejszy w moim życiu. To trochę śmieszne uczucie być taką bohaterką reportażu :) I chciałbym też prosić Cię, żebyś jakoś podziękowała tym wszystkim kobietom, które zostawiły wtedy komentarz. Moja własna rodzina nie dała mi takiego wsparcia jak one wszystkie pod tym tekstem. Przekaż im proszę, że jak już się wtedy pozbierałam w tej łazience, to dotarło do mnie, że pora wziąć się w garść i walczyć o samą siebie. Nie wiem jak to wszystko zadziałało, ale dla mnie to co zrobiłyście jest magią i prawdziwym cudem (…).

Mówiłam, że słowa mają wielką moc? :)

Nie wiem, czy wiesz, ale swoim komentarzem zrobiłaś wtedy ogromnie dużo dobra. I zostawię Cię z tą myślą, bo wzruszenie trochę plącze mi dzisiaj słowa :)

Komentarze36 komentarzy

  1. Dziewczyno, bądź silna ! :)
    Każda z nas zasługuje na to żeby być doceniana.
    Alicjo, zrobiłaś wiele dobrego :)
    Brawo !

  2. Girl power ma moc! :-)
    Alicjo nie tylko dla Bezimiennej robisz mnóstwo dobrego, każda z nas zawdzięcza Ci jakąś zmianę w swoim życiu mniej lub bardziej. Ale każda z nas jest Ci ogromnie wdzięczna za to co dla nas robisz. To Ty nauczylaś nas ze mimo tego, że kompletnie się nie znamy możemy nawzajem się wspierać i dodawać sobie otuchy. ALICJO KOCHAMY CIE 😘

  3. Och, co za piękny list. Powodzenia dla Bezimiennej i dla każdej z nas:-) potraficie Wy, Alicjo i Drwalu, jak również my czytelniczki, zmienić nasze życia:-) jesteście wspaniali:-) dziękuje za wszystkie wpisy, jak i osobistą odpowiedź na maila:-)
    Może zmieni się życie jeszcze kogoś dzięki Wam <3

    • Alicja

      Na samym początku maila podała nazwę restauracji, godzinę, to jak była ubrana i nawet opisała kto z nią był. Nie mam podstaw, by jej nie wierzyć :)
      Ps. Maila celowo nie wstawiam w całości, bo nigdy nie wykorzystujemy takich rzeczy. Te fragmenty opublikowałam za jej zgodą, bo chciała wam po prostu podziękować :)

      • Alicjo, Twoje i Wasze teksty poruszają ogrom sytuacji, które spotykamy na codzień, bądź chciałybyśmy spotykać…Ale to nie to, co chciałam przekazać.. w swojej pracy zawodowej spotykam się z kobietami, które przez lata są tłamszone przez swoich mężczyzn, które zwyczajnie myślą, że nie są warte niczego, a bez swojego „mężczyzny”nie dadzą rady..jeśli choć jedna, w końcu, nawet po kilku latach walki, mówi „koniec, nie chcę dłużej tak żyć” i odchodzi od rzeczonego „mężczyzny”(nadludzkim, czasem, wysiłkiem), to daje wiarę, że warto…po prostu.
        Bo tak naprawdę to my, kobiety, niejednokrotnie stanowimy o jestestwie faceta, tylko jakimś sposobem zapominamy o tym. Bezimienna ma wiele twarzy i imion, ale jak każda z nas, zasługuje na szacunek. Kochane Babeczki, jesteście warte wszystkiego co najlepsze i niech jakiś smutny korniszonek nie wmówi Wam, że jest inaczej!!!😘

  4. Alicjo! Widzisz jaką mają moc Wasze wpisy. Cieszę sie bardzo że Bezimienna napisała do Ciebie i że komentarze od Nas podniosły ją na duchu. Życzę z całego serca powodzenia tej dziewczynie żeby w koncu była szczęśliwa. A Wami oczywiście miłego wieczoru ! Pozdrawiam cieplutko 😘

  5. To cudowne kiedy dzieje się coś takiego :) kiedy My wszyscy mamy wpływ na zmiany w życiu innych. Pamiętajcie Moje Drogie czasami wystarczy odrobina wsparcia by ktoś trafił na odpowiedni tor, a pięknie jest patrzeć na to jakie zachodzą zmiany tam gdzie włożyłyśmy choćby odrobinę serca:) Nie bójcie się wyciągnąć ręki o pomoc ani jej podać nigdy nie jest na to za późno 😊

  6. Po przeczytaniu Twojego reportażu zastanowilam się ile jest w stanie znieść moje serce… Doszłam do wniosku, ze dużo, bardzo dużo, aż za dużo… W jakiś sposób także bronilam mężczyzny do którego coś czułam że może faktycznie ma rację mówiąc mi jesteś gruba możesz schudnąć, jesteś mało sexowna może zacznij codziennie nosić szpilki i rób bardziej wyzywajacy makijaż… Pewnie sobie teraz pomyślisz ze jestem kura domowa lub kocmoluchem… Uważam się osobiście za atrakcyjną kobietę, mam cerę bez skazy, mężczyźni oglądają się za mną na ulicy itd. W pewnym momencie i także po przeczytaniu tego artykułu coś we mnie pękło… Stwierdziłam dlaczego mam być dla kogoś kim tak naprawdę nie byłam nie jestem i nie będę dla faceta kreować się na gwiazdę z filmów meksykańskich lub porno… Nie będę kobieta na pokaz przed jego kolegam a tym bardziej słuchać ciągle jaka to nie jestem zła… Otrzaslam się z miłosnego amoku i zerwalam kontakt z moim psychicznym adoratorem dreczycielem…

  7. pomijając całą tą fantastyczna historię to Bezimienna jest jedyną osoba na świecie która wie jak wygląda Alicja :D

    • Alicja

      Jedyną osobą, która może być tego pewna, jest Drwal.

      Pamiętaj, że to ja zwróciłam na nią uwagę, a nie ona na mnie ;)

  8. Bardzo mnie cieszy że są jeszcze osoby ( To do Ciebie, Alicjo) które tak po prostu, bezinteresownie dbają o kogoś zupełnie obcego. Ty, razem z Drwalem, naprawdę troszczycie się o wiele obcych sobie ludzi ;) wielkie brawa :)
    Równocześnie mam ogromną nadzieję że tekst trafił nie tylko do tej jednej bohaterki, Bezimiennej. Mam nadzieję, że dotarł też do innych kobiet, a może i mężczyzn zaglądających tu na bloga. Może nie tylko Bezimienna zmieniła swoje życie, niewykluczone iż udało się komuś jeszcze ? ;) trzymam za to mocno kciuki!
    A Tobie Bezimienna, wysyłam mocne uściski i wielkie gratulacje! Jesteś bohaterką artykułu. Bardzo możliwe jesteś bohaterką, dzięki której inna dziewczyna też wyjdzie z toksycznej miłości. Ale największą bohaterką jesteś dla samej siebie ;)
    Buziaki Laski ! :) :*

    • Alicja

      Lublinianko, dziękuję Ci za Twój komentarz :)
      Ps. Jeśli zaglądasz czasem na nasz instagram to wiesz pewnie, że czasem „u Ciebie” bywamy :)

  9. Byłam w związku ok 6 lat. Po pewnym czasie się zaczęło. Obelgi, wieczne pretensje i ten palący wstyd kiedy w towarzystwie zachowywał się.. jakbym nie zasługiwała na szacunek chociaż dawałam z siebie wszystko. Wciąż nie spełniałam jego wymagań, a jednak kiedy chciałam odejść nie pozwalał mi mówiąc, że kocha, że jestem tą jedyną, że się poprawi.
    Jasne.

    Z perspektywy czasu cieszę się , że nie zatraciłam swojej autonomii i w sumie tych lat nie żałuję, wiele się nauczyłam, zwłaszcza jeśli chodzi o moją wartość i miłość do siebie :)
    Teraz jestem w związku z najlepszym mężczyzną na ziemi. Dał mi poczucie bezpieczeństwa i ogrom miłości, który na początku był dla mnie nie do ogarnięcia. A teraz? Jestem prze szczęśliwa! I cieszę się, że wtedy skończyłam to definitywnie chociaż było bardzo trudno.

    Więc kochana bohaterko postu – trzymam za Ciebie kciuki, baaaardzo mocno! I wierzę, że sobie poradzisz, bo pamiętaj, że nie warto się poddawać w walce o własne szczęście :*

    • Alicja

      Moniko, najważniejsze, że teraz już jesteś szczęśliwa. Wierzę, że to się już nigdy nie skończy :*

  10. Też to przezywalam w końcu jak Ty otworzyłam oczy i teraz żyje. NARESZCIE ŻYJĘ. Teraz kolej na Ciebie,teraz będzie już tylko lepiej ! ;) gwarantuje ci to. wiem że to czytasz ;).

    A twój artykuł Alicjo myślę że nie tylko jednej dziewczynie otworzył oczy ale na jej przykładzie dużo więcej przestało się dusić :) ! :*
    Czytam was chwilę ale dopiero pierwszy raz komentuje :)

  11. Przeczytałam ten artykuł wczoraj i pół nocy myślałam nad tym co się wydarzyło :) łzy wzruszenia co chwilę napływały mi do oczu i zastanawiałam się co chciałabym powiedzieć Dziewczynie z Restauracji. Myślę,że gdybym Cię znała osobiście to tak po prostu bym Cię przytuliła i powiedziała,ze wszystko będzie dobrze,że masz w sobie ta siłę,żeby walczyć o siebie i na pewno Ci sie uda doprowadzić swoje życie do takiego momentu,w którym powiesz,że jesteś najszczęśliwszą osobą na świecie. Z własnego doświadczenia wiem,że to nie jest łatwe,trudno jest zmienić całe swoje życie,ale uwierz mi,ze naprawdę warto! Warto budzić się rano szczęśliwą,wolną i nie zmanipulowaną. Warto się uśmiechać,mieć znajomych,przyjaciół i możliwość samorealizacji. Dasz radę!Jesteśmy z Tobą!

    A Wam Alicjo i Drwalu dziękuję!Dziekuję,że czynicie tyle dobra! :)

  12. Alicjo, musze Ci powiedzieć, że u mnie też chyba zadziałał PMS… juz mam cały mokry ekran. Gdyby tak każda z pokrzywdzonych mogła mieć wsparcie od Ciebie i od nas wszystkich w komentarzach, dobrych, ciepłych albo budujących słowach…podejrzewam że byłoby dużo więcej szczęśliwych, wyzwolonych z agresywnych związków kobiet.
    Patrząc z perspektywy byłej ofiary, uważam, że to najcudowniejsza rzecz na świecie, że w tak szybkim tempie obce kobiety są w stanie przekazać tak wiele prawdy o Twoim związku, choć rzekomo nic o nim nie wiedzą. A jednak ich opór powoduje, ze wsciekasz się, irytuje, robisz 180 stopni i wiesz, że to dobra droga.
    Fajnie, że się udało, gratuluję :)

    • Alicja

      Zawsze wierzyłam w siłę kobiecego wsparcia. Każda z nas z pewnością doświadczyła i wiele dobrego, i wiele złego od różnych dziewczyn, bo wszystkie dobrze wiemy jak ten świat wygląda. Zgadzam się jednak z Tobą całkowicie, że gdybyśmy dawały sobie wsparcie, takie zwykłe kobiece wsparcie, na świecie byłoby zwyczajnie lepiej :)

  13. Wiele z nas przeżyło cos w swoim życiu i nie mowię tutaj o pozytywnych rzeczach niestety. Myśle ze każda miała przysłowiowego dupka w swoim życiu. Lecz trzeba pamietać ze to My kobiety jesteśmy super bohaterami które potrafią robić piec rzeczy na raz ;) I Ty jestes super bohaterem wiec walcz o siebie ile masz powietrza w płucach.To nie bedzie proste ani łatwe ale walcz do upadłego !!!! Bo zasługujesz na to aby być KSIĘŻNICZKA” ja walczę od pół roku o siebie walczę bo rozstaniu. A walczę przez to ze nie pozwolę siebie traktować jak pomiota tylko i wyłącznie przez to ze osoba ktora sie „wypaliła” w związku mnie zostawiła i nie radzi sobie ze studiowaniem w jednej grupie. Wiec bądź egoistka jeslijest to dla Ciebie dobre, jeśli uśmiechniesz sie po zjedzeniu ciastka i przez to będziesz najszczęśliwsza na świecie to to zrób! Bo ważna jesteś Ty ;) I pamiętaj cycki maja moc :) <3

  14. Od jakiegoś tygodnia dopiero wypatrzyłam tą stronę „bezfartuszka.pl”. Mieszasz mi w głowie kochana Alicjo, ale w ten pozytywny sposób. Dałaś mi sporo wskazówek i wprowadziłaś w tak krótkim czasie wiele światła w mój związek. Jesteś niesamowitą kobietą, taką wirtualną przyjaciółką, którą każda chciałaby mieć obok siebie. Dziękuję Ci za te artykuły.

    Droga Bezimienna siostrzyczko,
    Życzę Ci szczęścia i modlę się (na swój sposób) za Twoją radość. Masz kwitnąć jak Wiosna, rozumiesz?

    Życzę ogólnie, Wam, kobietki, siostry, przyjaciółki, radości z życia i pożycia w związkach. Bo szczęście jest głównym filarem każdej współrelacji. <3

  15. Cieszę się że opamiętalas się wcześniej niż ja ;) Tymbardziej że także wtedy napisałam komentarz mimo że rzadko robię takie rzeczy, przeważnie czytam bez Pozostawieniu śladu ;) Ale wiem że słowa mają moc i dają siłę ;) Bardzo się cieszę (powtarzam się ;P) że Ci pomogły i powodzenia! Teraz może być już tylko lepiej! Nie ma innej opcji ;)

  16. Sama sie wzruszylam czytając tego maila :-) bo przypomnialy mi sie czasy, kiedy ja tez bylam taka szarą zagubioną i na dodatek młodą kobietą wchodzącą w dorosle życie, gdzie dla swojego wtedy męża byłam nikim zwyklym zerem, bez jakiejkolwiek wiary we mnie… wiele wybaczalam (sama sie dziwię, ze wtedy tyle upokorzenia znioslam) ale do czasu kiedy mną wyszarpal a później zagrozil, ze jak sie nie wyniosę to wylece, więc, gdy on wyszedł z domu jako przykladna i posluszna żona wykonalam polecenie mojego juz na szczęście ex męża i spakowalam swoje rzeczy i wynioslam się. Dziękuję opatrznosci, za to, że tak sie stało, bo moje życie byloby piekłem.
    Z perspektywy czasu to przykre doświadczenie nauczylo mnie dostrzeganie siebie jako Kobiety, swoich wartości by nie krzywdzic sie na wlasne życzenie.
    Powodzenia Dziewczyno Bezimienna :-) dasz radę…mogą jeszcze przyjsc chwile zwatpienia ale dasz radę przetrwać ten czas. Przeciez w Nas – Kobietach siła i moc ogromna :-)

  17. Piszecie, że należy się opamiętać, walczyć o siebie, o własne szczęście. Ale jak wygrać ze wspomnieniami, ze wszystkimi cudownymi momentami, które nie dają żyć?

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter