Facet na całe życie

67

Większość moich poranków wygląda tak samo. Najpierw słyszę cichutki szum morza z mojego telefonu, potem uświadamiam sobie, że to tylko podstępne zagrywki, przygotowujące mnie na alarm o mocy porządnej wiertarki, a potem jedną ręką próbuję wyciszyć komórkę, a drugą naciągam kołdrę aż po czubek mojej śpiącej głowy. Chowam się w naszej pościeli i za wszelką cenę łapię ostatnie sny, a Drwal przychodzi, siada przy tym ludzkim kokonie, który prawdopodobnie jest jego dziewczyną i miękkim, roześmianym głosem mówi do mnie: No wstawaj, Leniuszku.

Czasem błagam o jeszcze pięć minut, czasem staram się niedorzecznie negocjować, a czasem po prostu zwlekam się z łóżka, wsuwam dłoń w dłonie Drwala i z zamkniętymi oczami idę za nim do kuchni. Siadam zaspana przy stole, dąsam się na rzeczywistość i przez co najmniej minutę robię skwaszone miny, wyrażające mój pogardliwy stosunek do codziennego wstawania w okolicach szóstej czterdzieści. Całe szczęście, że ktoś wymyślił jednak weekendy. I gdy tak rozmyślam nad marnością egzystencji, na stole przede mną ląduje kawa – biała, przepyszna, słodzona jedną łyżeczką cukru kawa.

Facet na całe życie

Drwal robi mi ją niemal codziennie. Codziennie wstaje przede mną i parzy dla nas tę kawę, w kubkach lub filiżankach, ze śniadaniem, a czasem bez. Codziennie daje mi całusa w czoło, a potem wstaje niemal bezszelestnie, odwraca się jeszcze w moją stronę i chwilę patrzy, jak walczę o sen. Myśli, że go nie widzę. Że nie widzę tych czułych gestów, że nie czuję poprawianych włosów, że nie słyszę szelestu pościeli… a przecież takie rzeczy widzi się zawsze – sercem. Potem wychodzi do kuchni i zaparza zawsze dwie kawy, nawet wtedy, gdy zostaje sam.

Tak często mnie pytacie o to, skąd wiedziałam, że to właśnie TEN facet – na całe życie. Czy można to jakość przetestować. Czy wygląd to naprawdę nie wszystko. Czy ważniejsza jest miłość, czy seks. Pytałyście, a ja szukałam wzniosłych argumentów, przykładałam różnorodne teorie i wciąż nie wiedziałam w jakie słowa to wszystko ubrać, by było szczerze, magicznie i prosto. Szukałam, choć odpowiedź była tak blisko, w tym codziennym kubku naszej porannej kawy.

Jeśli masz obok siebie kogoś, kto wstaje, by zbudzić Cię kawą, choć przecież różnie jest między wami i nie zawsze na tę kawę zasługujesz.
Jeśli możesz spokojnie śnić, bo rano zawsze przywita Cię uśmiech, ten sam uśmiech pomimo wszystkich burz.
Jeśli czujesz się bezpieczna i kochana, a ręka, która Cię prowadzi, zawsze dba przede wszystkim o Ciebie – i omija rozsypane klocki Lego, byś przypadkiem nie zraniła swojej stopy.
Jeśli wiesz, że on nigdy Cię nie skrzywdzi, że wybaczy wszystkie małe głupstwa, że scałuje łezki, gdy Ci smutno, że przeprosi, gdy zrobi coś źle.
Jeśli wiesz, że nie jesteś sama, że wszystko dzielicie na  pół – każdy sukces i każdą porażkę, każdą radość i każdy dół.
Jeśli czytasz to co napisałam i widzisz przy tym tylko jedną twarz – tak ja ja widzę teraz twarz Drwala…

… to chyba znalazłaś odpowiedź. To nie żadne rozmiary, ani cały potencjał łóżkowy dadzą Ci pewność, że to TEN facet. Nie dadzą Ci jej ani jędrny tyłek, ani garnitury, ani żadne prezenty, jakie kiedyś od niego dostaniesz. Nauczenie mężczyzny porządnej minety zajęłoby Ci przecież najwyżej kilka godzin próby – a spróbuj nauczyć go tego, by wstawał i parzył wam codziennie kawę – tę samą przez kilka lat…

Komentarze67 komentarzy

    • Powiem coś, co może zabrzmieć nieco wrednie, ale na pewno będzie szczere: z takim nastawieniem naprawdę jest to nieosiągalne! Bijąc się z myślami: ech ta za ładna, ta za mądra, ta za fajna – nie znajdziemy tej idealnej dla nas połówki. Jeśli będzie się myślało, że kobieta, która nam się podoba z widzenia, z charakteru (np. jakaś znajoma w pracy) nie spojrzy się na nas – to faktycznie taka osoba nie spojrzy się na nas. Skreślając z góry swoje szanse na poznanie kogoś, skazujemy samych siebie na niepowodzenie. A nuż ta osoba jest nieśmiała, albo widzi jak odwracamy wzrok za każdym razem, gdy się na nas spojrzy to jest to sygnał dla takiej osoby, że „ten mężczyzna nie jest mną zainteresowany”. Więcej wiary w siebie, głowa do góry. Trzeba być pewnym siebie (i mówię to zarówno do pań, jak i panów!). Trzeba podejść, przywitać się, zagadać, zaproponować zrobienie kawy w czasie przerwy, a nuż zrobi się z tego kawa na śniadanie! :)

    • Bartku dlaczego nieosiągalne? Skoro czegoś się bardzo chce, to nie można od razu założyć, że jest to poza naszym zasięgiem. Nikt przy zdrowych zmysłach nie strzela sobie w stopę na starcie wyścigu, a w życiu codziennym robimy to sobie cały czas! Czasem, żeby zmienić swoje życie, wystarczy zmienić swoje myślenie… i pamiętać że wszystko od myśli się zaczyna… :)
      Pozdrawiam

      • Szczera prawda dziewczyny! I powiem Ci Bartku: nie możesz ciagle tak myśleć. Facet, z ktorym jestem teraz przyznał mi się kiedyś, że gdybym nie zaprosiła go pewnego pięknego dnia na facebooku to on sam by się nie odważył bo myślał, że mnie ma u mnie szans. Spotkaliśmy się dwa razy na jakiejś imprezie i po prostu widzialam, że wpatruje się we mnie jak w jakiś najpiękniejszy obrazek jaki widział w życiu. Uznał, że skoro w jego oczach jestem idealna to nie ma u mnie szans… A jednak jestesmy razem juz od maja i nawet razem mieszkamy więc jakby nie patrzeć osiągnął to, co wmawiasz sobie jako nieosiągalne. Jak Ci z jedną nie wyjdzie randka to najwyżej zamiast dziewczyny zdobędziesz fajną koleżankę ;) kto wie może ma jakieś przyjaciółki w Twoim typie? :D

        • Dziewczyny, zgadzam się ze wszystkim co napisałyście powyżej, jednak….
          Już trochę takich sytuacji przerobiłem i wiem, że teoria jedno, a rzeczywistość drugie.

          Ola > często biję się sam ze swoimi myślami. Czasami one wygrywają. Ale czasami wygrywam ja i staram się, ale kończy się jak zawsze.
          Magda > napisałem nieosiągalne na podstawie moich dotychczasowych doświadczeń. I zawsze chcę tego bardzo jednak widać los gra ze mną w dziwne gierki. Próbowałem zmieniać sposób myślenia, ale chyba niewiele to daje.
          Weronika > niektórzy mają po prostu szczęście w życiu, a niektórzy ciągłego pecha. Albo jest im to pisane, albo nie.

          Po tylu latach dochodzę do takich wniosków.

    • Bartku, jesli wstaniesz pierwszy, zeby zrobic poranna kawę i obudzisz mnie bezszelestnie, to jak najbardziej osiągalne! Przygarnę

      • Dla takiej „mojej Alicji” wstawał bym zawsze szybciej, a nawet się nie kładł spać, żeby tylko móc podziwiać ten śpiący cud świata.

    • Bartku!!………….,kto szuka i chce szukac-znajdzie!!Oczywiscie czasem to troche trwa!Ale podstawa to pozytywne nastawienie i wytrwalosc w poszukiwaniach!

      • Szukam, chcę szukać i znaleźć. Ale to jeszcze nie znaczy, że te poszukiwania zakończą się sukcesem. Wytrwałość, hmmm po pewnym czasie ma się już serdecznie dosyć porażek.

          • Jedyna opcja, to zaakceptować stan – bez. Powiadają wtedy, że trafia się ta właściwa osoba samoistnie. Pewnie raz się trafia a raz nie, ale o tych co nie rzadko się mówi. Niemniej.. jedyne co pozostaje to nadzieja i otwartość ale bez poszukiwań i bez stresu, że znów się nie uda.
            Skupiam się na swoich projektach, szlifuję, dopieszczam ciało i umysł jak potrafię i dbam o siebie. Nie rozglądam się, po prostu patrzę na ludzi a siłą rzeczy mam styczność z nimi realizując pasję.
            Życzę wam w tym Nowym Roku abyście umieli znaleźć w sobie taką postawe i oby ona dała też efekty w postaci tych wymarzonych.
            W moim przypadku o tyle trudność się zwiększa, że mam swoje lata i mężczyźni z mego pokolenia, jeśli są wartościowi to mają swoje połówki i z reguły są szczęśliwi. I dobrze, tylko ja mam mniejszą nadzieję i szansę ;) Nie narzekam. Wyluzowałam, bo życie i tak jest fajne :)

  1. U Nas to ja budzę się pierwsza, a Mój Jedyny to śpiąca królewna, ale za nic w świecie nie chce zapominać uczucia po pierwszej nocy gdy zasnął mi na ramieniu ugłaskany po brodzie, na moim ramieniu którego już nie czułam – mogłabym tak drętwieć i gapić się jak głupia i głaskać i gapić się na codzień przez resztę życia :) I wiem że On też ma taki „moment” – i choć jego rodzice mu mówili że nie można po pierwszym w życiu związku stwierdzić że to Ta jedyna to tak sobie przy tym twierdzeniu zostaniemy :))

    Oj życzę żeby każdy miał kogoś takiego :)

  2. Żeby tylko znaleźć kogoś takiego…
    PS. Uwielbiam Was czytać. Marzenie, aby mieć taki związek i taką miłość jaką macie Wy. Szczęścia :) <3

  3. Fajny tekst. Strasznie lubię Was czytać pięknie opisujecie nawet takie zwykłe czynności.Jesteście bardzo mądrymi i inteligentnymi ludźmi cieszącymi się sobą wzajemnie. super

  4. Taaaaa…… i dobrze by było by czasem role się odwróciły i kobieta dała też coś z siebie nie tylko w alkowie przejawiając inicjatywę.

    • Jarek, sęk w tym, żeby nie mierzyć kto ile daje, ale dawać ile się może… wtedy to gra. Jeżeli obie strony to robią na koniec dnia i tak suma zawsze wyjdzie na plus. Mówiąc wprost, oboje się staramy, tak zwyczajnie. Bez rozliczania i nie tylko „w alkowie”, ale tak w życiu.

      • Dokładnie. Byłam dziewięć lat w małżeństwie gdzie byłam rozliczana z każdego „co ja dla ciebie robię”. Gdybym wtedy trafiła na ten blog uznałabym go za fikcję literacką. Ale dwa lata temu, w lutym,w dniu moich urodzin, spotkałam tego właściwego faceta :) I chcę już każde urodziny spędzać tylko z nim :)

        • Moja wypowiedź byla pewnego rodzaju prowokacja. Do tanga trzeba dwojga i obie strony musza sie starac i powinno to wyplywac samoistnie z obu stron. Niestety nie zawsze tak jest

        • Mam tak samo mija dziewięć lat i jestem postrzegana jak jedno wielkie zło, rozliczana za wszystko niby razem a jednak to jest jego a ja mam wszystko dzieki niemu…. za rogiem soi osoba od której mogłabym mieć gwiazdke z nieba i jestem tego 100% pewna… a jednak boje się zostawić te 9lat i podzielić zycie raz na zawsze… i dwójkę dzieci które są owocem naszego małżeństwa… to trudna decyzja i nie wiem ile jeszcze musi sie stać żeby w końcu podjąć odpowiednie kroki… blog cudowny daje wiele do myślenia

          • Szania, mam to samo tylko inne cyfry…..kocham inną a jestem z tą za którą jestem jednak odpowiedzialny choćby za nasz małżeński staż…..życie jest okrutne

    • Żeby role się odwrocily.. hmm właśnie czasami to kobiety przejmują tę rolę: budza swojego mężczyznę, z czułością robią śniadanie..Jeszcze chwilę pogłaszczą , poprzygladaja się z uśmiechem na swoją połówkę :) Więc różnie to bywa:)

      • Oj znam to… ryk budzika, wpierw moj, potem Jego. W 99% wstajemy razem- On kawa, ja śniadanie lub odwrotnie, czasem kochamy się na blacie kuchennym. Zazwyczaj wstajemy odpowiednio wczesnie aby po śniadaniu na chwilę wrócić do łóżka i najczęściej kończy się to kizi-mizi. A w dzień wolny od pracy… otwieram oczy i widzę Go przy komputerze, pytam: Kocie która godzina? Pada odpowiedz i spij Mała, wcześnie jest.
        Celebrujemy te nasze wspólne poranki, uwielbiamy je.
        Czasami zaspana cos mamrocze pod nosem a On mi ” każe robić rogalika” – odwrócić się plecami, wtula się i glaszcze po szyi i plecach, szepcząc do ucha.
        Nie oczekuję ze będzie wstawał pierwszy i robił mi kawę, chyba nie o to chodzi, nie takie było przesłanie Alicji. Tak wiem- ze Ten to właśnie Ten. Sedno.

  5. Pieknie napisane ,jak zawsze milo sie wkracza w ten Wasz magiczny swiat.:) Kochani zycze Wam zawsze takiej milosci,szacunku,zaufania i fascynacji soba.Fajnie jest wiedziec,ze ,po dniu pracy wraca sie do domu,gdze czeka na nas ktos kochany .Ktos kto cieszy sie naszym powrotem,a nie siedzi z nosem w komputerze i tylko spojrzy mimochodem :/

  6. Idealnie wszystko opisane… Mój M wstaje wcześniej niż powinien, bierze prysznic (żeby potem nie zajmować mi łazienki) i idzie szykować kawę ze śniadaniem, gdy ja dopiero próbuję otworzyć jedno oko…. :)

    Ten uśmiech na Jego twarzy, gdy kolejną godzinę ślęczy nad pracą, a ja staram się rozmasować jego obolałe barki.
    Można tak wymieniać bez końca. :)

    i tak jak czytałam Twój tekst Alicjo, widziałam właśnie twarz M, który za niecałe 3 miesiące zostanie moim mężem <3

  7. Mój ukochany Pan Idealny ostatnio nie spał całą noc czekając aż skończę swoją zmianę w pracy aby gdy przyjadę do niego zrobić mi jak to on nazwał „kolacje” po 6:30 hah a potem wziąć w ramiona i tak wtuleni w końcu zasnąć a po przebudzeniu obudzić się z jego pocałunkiem na ustach to najwspanialsze uczucie i wyraża tak wiele :)

  8. Mój Skarb jest jedyny w swoim rodzaju. Przez dwa lata żyliśmy oddzieleni przez 550 długich kilometrów, ze względu na moja edukacje. To była najwieksza próba naszej miłości. On co miesiąc przypominał mi jaka jestem dla niego ważna poprzez piękne bukiety kwiatów. Przejeżdżał ten kawał drogi by spędzić ze mna dwa krótkie dni. Widywaliśmy sie czasem co 2, 3 miesiące. Jego brak uświadomił mi, jaki on jest dla mnie ważny. Nikt nie wierzył, ze nam sie to uda, a teraz prosze… Mieszkamy razem i nigdy nie układało nam sie tak dobrze! Kto by pomyślał, ze swoje szczescie znajdę tak daleko od domu..

  9. Moj M robi sniadanie w kazdy weekend, w tygodniu daje mi pospac, poniewaz on wstaje wczesniej. Gdy sie budze w tygodniu wczesniej niz on to robie mu sniadanie zeby bylo mu milo. M zawsze robi mi herbate lub kawe gdy jestesmy w domu i nawe po klotni lub w czasie klutni zaparza dwie filizanki, slodzi obie. Taki drobiazg, ale mily. I czuje sie przy nim bezpieczna, kochana. Cieszy sie moimi sukcesami i wspiera mnie w trudnych chwilach. Mamy wspolne pasje, udane zycie seksualne. Mam nadzieje, ze razem sie zestarzejemy i tego zycze innym by tez znalezli swoja polowke :)

  10. A ja tak jak Bartek, niestety :( Wierzę po doświadczeniach życiowych w jakiś fatum. Widzę, że u wielu osob działa to pozytywne myślenie, doskonelenie siebie, swego stosunku do życia itp. Tylko u mnie jakoś wciaż nie. I to nie tak, że nie daję szansy ale wciąż biegają za mną niepoukładani mężczyźni. Pare razy nawet kilku dalam szanse, chwilę swojej uwagi, bo byliby calkiem do rzeczy jakby się ogarnęli i wiem, że taka zmiana jest możliwa, bo obserwuję ją u kolegi. A jednak oni wciaż niepoogarniani, znikają wtedy na jakiś czas aby się objawić potem i sprawdzić jak teraz zareaguję. Więc chodzę samotna.
    Rok temu poznalam człowieka z którym chcialabym być i dostalam lekki sygnal, że mu się podobam. Tylko co z tego, jeśli los nie dał nam w odpowiedniej chwili punktów wspolnych a nie należę do kobiet, ktore rzucą wszystkie obowiązki, bo jest jakaś mglista (przecież na początku nic nie wiadomo ) szansa na chlopa. Nie wpadnę w długi by z potencjalnym ukochanym poleciec na rejs na koniec świata albo zawale pracę biorąc wciąż wolne weekendy by jeździć niby przypadkiem tam gdzie on. A taka była alternatywa. Niemniej, nie myślcie, że zasypywałam gruszki w poiele i nie robilam nic. Zaangażowałam się w projekt, którego był pomyslodawcą i szefem. Lecz zanim moglo się coś rozwinąć poznal na tych weekendowych wypadach dziewczynę i teraz już z nią mieszka. I tak, mam fajnego kolegę jak napisała Magda… Tylko czemu to ZAWSZE kończy się w ten sposob?
    A i uprzedze kolejne pytania. Jestem mila ale nie za mila, choc mam tendencje do tego ostatniego. Bardzo często slyszę, że jestem wartościowa, ciekawa, życzliwa itp. A jednak nikt mnie nie chce. Trudno o pozytywne nastawienie po tak dlugim czasie prób.
    I zasmakowalam tej bliskości o której piszecie. Wiem jak to jest, kiedy ktoś tak o nas dba. Stracilam to nie do końca wiedzac czemu. Ale wiem, jak to pachnie i teraz nie chce już niczego mniej.

    • Szkatułka > jak ja Cię bardzo dobrze rozumiem. Dokładnie coś takiego chciałem przekazać. Ale dzięki za zrozumienie.
      „Bardzo często slyszę, że jestem wartościowa, ……… A jednak nikt mnie nie chce. Trudno o pozytywne nastawienie po tak dlugim czasie prób.
      I zasmakowalam tej bliskości o której piszecie. Wiem jak to jest, kiedy ktoś tak o nas dba. Stracilam to nie do końca wiedzac czemu. Ale wiem, jak to pachnie i teraz nie chce już niczego mniej.” > a pod tym cytatem podpisuje się rękami i nogami. To jest kwintesencja moich rozważań i doświadczeń. Oczywiście w męskiej wersji.

  11. Zazdroszczę Wam. Jeszcze do niedawna myślałam że to mężczyzna na całe życie. … ale facet który wyrzuca cie ze swojego mieszkania bo twierdzi ze jestem u niego gościem to nie mężczyzna życia. … prawdziwy nawet by o tym nie pomyślał a co dopiero powiedział. ..

  12. HA-HA-HA! :D

    I właśnie dlatego coraz więcej samotnych mamuś..
    Ja jestem mężczyzną (nie „facetem”, tak samo jak kobieta nie jest „babą” z dziwnych powodów ;)) dlatego u mnie być może albo na pewno wygląda to inaczej niż u tożsamych mi kobiet ale taką oto mam receptę na kobietę na resztę życia:
    – wolna od wszelkich uzależnień (alkohol, palenie (co kto woli), jedzenie (to bardziej do wymagań estetycznych), kofeina);
    – skromnie doświadczona seksualnie (tylko proszę mi nie wyjeżdżać z paradoksem łysego!) a najlepiej dziewica (sam oferuję to samo);
    – pogodna i łagodna (kłótnia to nie powinna być norma jak u choleryczek itp.);
    – stroniąca od imprez nie nastawionych na nic ponad kręceniem wdziękami przy umcy-umcy (to w połączeniu z alkoholem to prosta droga do zdrady);
    – która na pytanie o zainteresowania nie odpowiada szablonem „kino (nowofalowe bajeczki lub komedie romantyczne), muzyka (ta na potańcówce lub z radia), książka (to co filmy) i oczywiście podróże (all inclusive do egiptu albo inną szpanerską plażę) tylko otwiera przede mną swój unikalny świat, potwierdzając tym samym że to są NAPRAWDĘ jej zainteresowania (pasji nie musi mieć, da się żyć bez tego wbrew pozorom);
    – skromna (bo gdy jest inaczej to nie mam pewności czy nie jest w trybie szukania lepszej gałęzi) i znowu proszę oszczędzić łysinowy relatywizm! :P
    – dystans do siebie i poczucie humoru, tutaj też trzeba uściślić. Kobiety lubią twierdzić że są zabawne i wyluzowane ale przykro mi – jeżeli na kawał o wujku pedofilu albo małym żydzie na huśtawce reagujesz bulwersem „bo tak nie wypada, nie masz empatii” to wcale nie masz poczucia humoru. Jesteś trzymającą się konwenansu sztywniaczką. To samo z humorem abstrakcyjnym – większość kobiet zamiast się chociaż uśmiechnąć pyta czy to już x_X

    I na koniec uwaga uwaga, attention who.. tzn. please! @_@
    – akceptacja zapowiedzianych a priori (?) testów na ojcostwo gdy pojawi się dziecko. Przyjęcie dziecka szczególnie przy tak dużym – bo 10% – współczynniku podrzutków to naprawdę zbyt poważna decyzja żeby uzależniać ją od zaufania. Do wszystkich oburzonych powtarzam – to zbyt poważna decyzja żeby uzależniać ją od zaufania. Tutaj musi być pewność (ale nie taka jak w filmach romantycznych tylko faktyczna ;))

    Jeżeli kiedyś spotkam kobietę która spełnia wszystkie lub prawie punkty to DOPIERO WTEDY zacznę rozpatrywać ją w kategorii możliwej żony, kto wie czy nie matki moich dzieci.. Każdy oczywiście wybiera swoją drogę ale wydaje mi się że z takimi założeniami mam większe szansę na uniknięcie sercowych rozterek i burzliwych rozstań niż Ty droga Alicjo. Romantyzm do poduszki a nie w życiu a wszystkim będzie się żyło lepiej :) Pozdrawiam.

    • Alicja

      Na szczęście my z Drwalem mamy abstrakcyjne poczucie humoru – uśmialiśmy się dzięki Tobie porządnie! :D jak chcesz podszkolić się jeszcze w teatrze absurdu, to gorąco polecamy sztuki Eugene Ionesco! ;)

    • Wiele osob sobie takie listy robi, a w rzeczywistosci jest inaczej ;) Na uczucie nie ma rady. Moze dopasc nawet tych, ktorzy najbardziej sie zapieraja :) Tobie tez go zycze, Tomku!

    • Rozumiem Tomaszu, że sam oferujesz równie tyle co wymagasz?
      I że nie miałbyś problemu, żebyś na początku związku zrobił testy na weneryki i inne świństwa?

      Uważam, że ten test jest bardziej racjonalny niż test na ojcostwo.
      Twoja logika trochę mnie dziwi- tyle masz wymagań, a swoją idealną kobietę i tak będziesz tratował jak potencjalną dupodajkę? Po co być z kimś komu się nie ufa? Czy nie uważasz, że to krzywdzenie samego siebie? Pomijając kwestie obrażania Twojej partnerki, bo owszem- żądanie testu na ojcostwo w związku (nie mówię o sytuacji, gdzie dwoje ludzi się rozstaje i po czasie okazuje się, że ciąża- tutaj to logiczne) jest powiedzeniem- uważam, że się puszczasz, udowodnij mi, że jest inaczej. A chyba nie o to chodzi, zwłaszcza jeśli szukasz kogoś na całe życie.

      • Alicja

        Tomek nie szuka kogoś na całe życie, tylko szuka okazji, żeby błysnąć pseudo-inteligentnym komentarzem. Nie trać czasu na BlueRose, trolli nie karmimy ;)

        • Tomkowi w celu ułatwienia poszukiwań skromnej, łagodnej dziewicy polecam składanie anonsów na stronach związanych z tematyką ruchu czystych serc zamiast perwersyjnej erotyki :D.

  13. Popłakałam się czytając ten tekst, mam nadzieję, że też kiedyś znajdę takiego mężczyznę. Czekam zawsze niecierpliwie na Wasze nowe teksty. Uwielbiam Was czytać :-)

  14. Jak teraz czytam ten tekst, to łzy same lecą po policzku…. na swojej drodze spotkałam Drwala, od pierwszego spotkania wiedziałam, że to TEN. On też mówił, że jest mnie cholernie pewny, że chce ze mną być przez całe życie… Było nam razem cudownie ze sobą, tak przynajmniej to wszystko wyglądało… mieliśmy wspólne plany, których niestety już razem nie zrealizujemy…. jednakże nagle tydzień temu stwierdził, że On nie chce mnie ranić swoim brakiem czasu (ma dwie prace, więc faktycznie ostatnio miał mniej czasu, ale ja to akceptowałam, nie naciskałam na niego)…. Ja nie potrafię zrozumieć dlaczego tak stwierdził, dlaczego tak nagle się odsunął, nie było żadnej kłótni między nami, żadnej rozmowy, jak próbowałam wyjaśnić to unikał rozmowy….. Bardzo mnie to wszystko zabolało, chcę dać Nam jeszcze jedną szansę bądź zacząć wszystko od początku, ale nie wiem jak mam nakłonić Go do rozmowy…. wiem, że to obie strony powinny tego chcieć i że nie można nikogo na siłę zmusić do miłości, ale chyba też nie można tak z dnia na dzień przestać kogoś kochać??

  15. To mój to chyba jednak nie TEN. Nie dzieli się ze mną sukcesami i porażkami, nie potrafi mnie zawsze wspierać. I ostatnio coraz częściej nie myśli o moich uczuciach. :( Gdy czytając ten tekst to sobie uświadomiłam, to aż się popłakałam.

  16. Boże, święta prawda w tym tekście, amen:). Naprawdę są tacy mężczyźni i są takie kobiety i trzeba szukać tej drugiej połówki i nie patrzeć na jej drobne niedoskonałości, stan konta czy odległości jakie was dzielą. Nie wolno siebie nie doceniać i zadowalać się pierwszym lepszym facetem, który się za nami obejrzy. Wiem że trudno jest być samemu, ale niech to będzie czas zainwestowany w siebie, swoje pasje i marzenia. Każdy z nas jest wyjątkowy i gdzieś tam jest dla niego ta druga wyjątkowa połówka. Najgorsze, to tkwić z kimś w związku bez przyszłości, z kimś kto zajmuje miejsce tej właściwej osoby. Prawdziwa miłość nie zdarza się co dzień, ale się zdarza i tego sobie życzmy i szukajmy:). Gratuluję i zazdroszczę autorom takiego uczucia;)!

  17. Po 20 letnim niezbyt udanym małżeństwie wyjechaliśmy do innego miasta z myślą dość facetów teraz praca isświęty spokój. A tu psikusa los rzucił mi na drogę faceta z którym nawet rozmawiać nie chciałam a w ogóle to nie w moim typie itd. A po kilku miesiącach jego uporu zaczęliśmy się spotykać, szybko razem zamieszkalismy i trwa to już 4 lata i świata poza sobą nie widzimy. Codzienne kawki a i śniadanie do łóżka. I ten całus w czoło i wielką miłością w oczach. I to jest jedyny wymarzony.

  18. Alicjo, a co wtedy, jeśli tak było, a potem właśnie ta osoba, która parzyła kawę i otaczała troską, przychodzi i mówi – „nie mogę z Tobą być, nie kocham Cię”?
    Bo ja czułam to wszystko o czym piszesz, a potem z dnia na dzień runął mój świat…

  19. Skąd ja to znam… ;) Ja ostatnio z moim Drwalem miałam ciężką kłótnię, gdzie wina leżała po obu stronach, ale żadne nie chciało przeprosić. Pokłóciliśmy się rano i rozeszliśmy się do swoich domów. Wieczór ktoś dzwoni do moich drzwi, otwieram, a tam… mój Drwal z kolacją w plastikowych pudełkach, którą sam ugotował, bo pewnie jestem głodna. I jak tu go nie kochać? :*

    • Pamiętaj, żeby następnym razem w takiej sytuacji postąpić podobnie jak on, żeby zachować równowagę i żeby nie dopuścić do tego, aby to on zawsze „przepraszał”.

  20. Mam to wszystko o czym piszesz w artykule, a nawet więcej :) to jest piękne uczucie, życzę wszystkim aby znaleźli miłość swojego życia.

  21. Witajcie! Pytanie bardziej do Alicji… a może i też do Drwala jakby odwrócić sytuację. Już wyjaśniam o co mi chodzi. Otóż czytają ten tekst przed moimi oczami pojawią się tylko jedna twarz :) Jednak Alicjo czy miewasz czasem tak, że podobają Ci się jacyś inni mężczyźni, mimo że masz swojego ukochanego, cudownego Drwala? Nie wiem co ze mną nie tak, ale ja tak właśnie mam! Czasami nawet są takie sytuacje, że łapię się na chęci pocałunku kogoś innego, a nawet więcej. Coś na zasadzie „ahh gdybym nie miała Drwala to bym chętnie poznała tego Pana bliżej”. To są zazwyczaj chwilowe uniesienia i tylko w granicach wyobraźni, bo zaraz przypominam sobie o swoim Drwalu i o tym jak nam razem cudownie, jak bardzo się kochamy. Naprawdę jesteśmy zgraną parą i niczego nam nie brakuje do szczęścia… ale jednak moja bujna wyobraźnia czasem unosi mnie gdzieś na bok w fascynację kimś innym. Nie jest to ciągłe, ale czasem mi się to zdarza gdy spotkam jakiegoś atrakcyjnego i ciekawego mężczyznę. Kompletnie tego nie rozumiem i chciałam poznać Wasze zdanie na ten temat :) Pozdrawiam!

  22. Po 9 latach rozpadło się moje małżeństwo… Zostałam sama z dzieckiem… Byłam załamana,bo myślałam: „kto mnie zechce??? samotną matkę”??? Życie lubi nas zaskakiwać… Zmieniłam pracę na lepszą i tam poznałam JEGO. Jest naprawdę wyjątkowy… Kocham i jestem kochana a przede wszystkim szanowana!!!

  23. Alicjo czytam wasze posty od bardzo dawna ale właśnie teraz zdecydowałam się na komentarz pierwszy i prawdopodobnie ostatni raz.
    Zazwyczaj zaglądam tutaj po cichu zachwycając się każdym waszym wpisem.
    Ten jest inny, w pewien sposób otworzyłaś się i pokazałaś nam że istnieje coś takiego jak prawdziwa miłość.
    Ja też mam kogos takiego, praktycznie co ranek wstaje przede mną, budzi cichutkim „wstawaj skarbie” i pyta „kawa czy herbata” bo doskonale wie że czasem wstaje i pragne kawy a czasem wole herbate. Gdy mam „te dni”, leży przy mnie z rolką papieru, przytulajac i mówiąc że będzie dobrze. Codziennie pyta jak się czuje, mówi jak bardzo mnie kocha, słucha, wspiera i choć wiem ze czasem nie zasługuje na mojego drwala to kocham go za tą jego czułość i wyjątkowość.
    To ten typ faceta który tuż po kłótni pyta „co byś zjadła” „uśmiechnij się, kocham cię”. Zyskałam coś wyjątkowego, kogoś tak niesamowitego. Jeszcze tak nie dawno oglądałam filmy romantyczne i marzyłam o takiej miłości, ten mężczyzna mi ją daje, a ja wciąż nie moge uwierzyć.
    Dziękuje za niesamowity wpis.
    Jeszcze wiecej miłości dla ciebie i drwala. Pozdrawiam 😘

  24. A ja powiem tak… myślałam, że już nic dobrego w życiu mnie spotka, ze wszystko już za mną. W bardzo młodym wieku małżeństwo co okazało się pomyłką, bo ex-mąż okazał się typem tyrana. Zostałam sama z rocznym dzieckiem, bez pracy i bez dachu nad głową. Przeprowadzka do innego miasta i zaczynanie wszystkiego od nowa. 9 długich lat samotności, w końcu decyzja, że trzeba coś zmienić, że wszystko co tylko mogłam osiągnęłam. Założyłam profil na portalu randkowym…. szukałam, przebierałam i nic. Dałam sobie jeszcze jeden dzień i …. „CUD”. Napisał on – mój Kochany! Jak się okazało w podobnym wieku, też po nieudanym małżeństwie i też wiele lat był sam. Pisaliśmy do siebie przez całe dnie, w każdej wolnej chwili. Decyzja o szybkim spotkaniu. Pierwsze spotkanie, pierwsze spojrzenie i już wiedzieliśmy, że to jest to! Jeszcze tego samego dnia skasowaliśmy swoje profile na portalu. Po tygodniu nosiliśmy na palcach srebrne obrączki, że jesteśmy razem i będziemy do końca życia. Taka miłość to nie przypadek! Jesteśmy bardzo szczęśliwi. Mamy plany, wspólne cele i pragnienia. Brakuje nam tylko małego maleństwa ale to też mamy już zaplanowane :) Dzisiaj wiem, ze warto było tyle czekać. Nie potzrebnie tylko przebierałam, szukałam, bo szukałam zupełnie kogoś innego. A mimo tego, że byliśmy w różnych miastach, z różnymi doświadczeniami i przeżyciami to udało nam się odnaleźć. Każdemu życzę takiej miłości. Jak czytałam waszego bloga Alicjo to miałam tylko jedno marzenie, żeby mieć takiego swojego prywatnego Drwala i mam :) Teraz wiem, że w życiu wszystko ma swój sens :)

  25. Dodałabym jeszcze jeden punkt: Jeśli szukasz przepisów na pyszności, pieczesz te znienawidzone serniki a On Ci mówi, że zjadłby nawet chlebek z masłem :)
    <3

  26. Czytam Wasze wpisy od jakiegoś czasu ale ten tekst sprawił, że łzy popłynęły mi po policzkach. Od nie całych 5 miesięcy jestem w związku i z całą pewnością mogę stwierdzić, że to ten właściwy. Pierwszy raz trafiłam na osobę, która posiada tyle cierpliwości i ciepła, która patrzyłaby na mnie z miłością i namiętnością jednocześnie, która sprawia, że czuję się kochana i szczęśliwa. Kiedy mnie przytula czuję się bezpiecznie i od razu się uspokajam nawet gdy jestem na skraju załamania nerwowego. Czy jest moim facetem na całe życie? Zdecydowanie.

  27. A herbata tez sie liczy? Szczegolnie ta, kiedy wracamy z imprezy o 2:00 a ona budzi mnie o 5:30 z pytaniem „zrobisz?”. A ja ide i robie, egoistycznie bo caly dzbanek co by do 8:00 starczylo ;) a potem ona dostaje sniadanie do lozka i ma „mieszane uczucia” – czy zabic, ze mnie budzi, czy… nooo i jak juz sie rozbudzi to mozna sie podelektowac soba….

  28. Alicjo, czytam i mam wrażenie że czytam o nas :) mój partner wstaje co najmniej godzinę wcześniej, myśli że mnie nie budzi,chodzi na paluszkach, karmi kota, robi kawke, budzi mnie łagodnie gdy muszę wstać i czeka aż zechce oczka otworzyć… Czasami używa innych „trwalszych” argumentów abym się rozbudziła ;)
    Jesteśmy już rok razem i nikt mi nie powie ze różnica wieku ma znaczenie, mój starszy narzeczony to skarb a ja wiem ze jestem jego księżniczką.

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter