Fakty i mity na temat pięknych piersi

6

Choć mam pełną świadomość tego, że wolelibyście poczytać o soczystym wysysaniu sutków, orgazmie wywołanym zasysaniem krąglutkich piersi lub przynajmniej muskaniu dekoltu męskimi wargami, to muszę niestety zboczyć z tej trasy. Nie dlatego, że was już nie lubię, bo dobrze wiecie, że lubię coraz bardziej, ale dlatego właśnie, że temat jest mi bliski – i życzyłabym sobie mieć same zdrowe czytelniczki ;)

Fakty i mity na temat pięknych piersi

Niby wszyscy wiemy, że najpiękniejsze ciało, to ciało zdrowe, niby znamy formuły o regularnych badaniach profilaktycznych, a jednak nie ma sezonu, w którym nie dowiaduję się, że któraś ze znanych mi kobiet nie trafia do lekarza z podejrzaną zmianą w piersi. Nie będę opowiadać poruszających historii, ani tym bardziej straszyć was szpitalem – przedstawię jedynie 3 fakty i 3 mity, które wwiercą się w wasze seksowne mózgi i zmuszą do pomyślenia o profilaktycznym macaniu cycuszków. Wiem, że tego potrzebujecie! :)

Zacznijmy od faktów!

1. Męskie dłonie działają cuda

To mój absolutnie ulubiony fakt! Niektóre statystyki mówią, że to właśnie panowie najczęściej wykrywają niebezpieczne zmiany w piersiach, podczas niewinnych (a czasem: celowo bardzo winnych) igraszek ze swoimi partnerkami. Innymi słowy drogi Mężczyzno: im dokładniej dotykasz piersi swojej Pani, im więcej uwagi poświęcasz im na co dzień, tym lepszą opieką zdrowotną ją otaczasz. Pomyśl o tym następnym razem, gdy z lenistwa nie zechce Ci się pieścić jej stęsknionych sutków ;) A skoro jesteśmy przy pieszczotach:

2. Orgazm sutkowy naszym sprzymierzeńcem

Czy wiesz, ile się trzeba napracować, by doprowadzić Panią do orgazmu sutkowego? Mój Drwal na przykład wie ;) Całą naszą wiedzę w tym zakresie opisaliśmy chociażby w tekście: Orgazm sutkowy krok po kroku, który jest przy okazji świetnym dopełnieniem tego tekstu. Otóż moje Panie i moi Panowie – aby doprowadzić kobietę do sutkowej rozkoszy, trzeba wymasować jej piersi, wylizać brodawki i podrażnić językiem sutki tak dokładnie, że nie ma opcji, by w trakcie tych czynności przegapić choćby mikroskopijny guz ;)

3. Odkładanie badania raczej nie wychodzi na dobre

No niestety. Gdy jesteśmy młode albo bardzo młode – czyli w kobiecym języku: przed siedemdziesiątką – wydaje nam się, że na profilaktykę jest jeszcze za wcześnie. Nie chodzimy na mammografię, bo i po co, nie badamy się w domu, bo nam się nie chce, nie prosimy ginekologa, by zbadał nam piersi. Odkładamy to na „kiedyś”, aż dochodzimy do momentu, w którym lepiej w ogóle tych piersi nie zaczepiać. To jest bardzo zła droga – i trzeba z niej w końcu zboczyć. Im szybciej, tym lepiej.

A teraz, dla równowagi – garść soczystych mitów:

1. Rak sutka dotyczy tylko kobiet

Rak sutka dotyczy także facetów, choć im przytrafia się nieporównywalnie rzadziej niż nam. To oczywiście powinno zapalić nam w głowie lampkę kontrolną przypominającą o tym, by bawić się męskimi sutkami. Na przykład językiem ;) Drwal nie zawsze lubi, gdy wsysam się w jego klatę, ale teraz przynajmniej nie będzie miał wyjścia – robimy to przecież w szczytnym celu!

2. Każda zmiana oznacza najgorsze

Zacznijmy od tego, że nie każda zmiana jest nowotworem – niektóre mogą być na przykład torbielami. A nawet jeśli jest nowotworowa, to nie zawsze oznacza operację i usuwanie piersi. Kobiety, które wyczuwają u siebie niepokojące zmiany boją się często zgłaszać to lekarzowi, bo mają od razu wizję najgorszego. Rozumiem to i szanuję, bo sama czuję zimne dreszcze, gdy pomyślę o tego typu operacji. Znam jednak naprawdę wiele dziewczyn, u których terapia skończyła się na lekach, zmiany okazały się niegroźne, a one same najadły się więcej strachu, niż to było konieczne. I dlatego proszę was wszystkie: nie bójmy się o siebie troszczyć.

3. Samodzielne badanie na niewiele się zdaje

… a troska zawsze zaczyna się we własnym domu. Gdy byłam (znacznie) młodsza, samobadanie wydawało mi się rytuałem dość dziwacznym. Nie dość, że notorycznie myliłam gruczoł sutkowy z guzem (bo jak się ma takie małe cycki, to naprawdę o to nietrudno), to w dodatku cały proces badania mnie krępował i konsternował. Efekt był taki, że ani nie czułam się bardziej zdrowa, ani tym bardziej zaopiekowana i na jakiś czas dałam sobie z tym spokój. Do badań wróciłam po latach i dziś są moim małym rytuałem. Wystarczyło ustanowić w kalendarzu „Dzień orgazmu sutkowego”, zaangażować w to mojego Drwala i co miesiąc bawić się w przejętego doktora. Wypróbujcie ten patent, bo warto ;)

 

Komentarze6 komentarzy

  1. Punkt 1- idealnie trafiony!!! Własnie w taki sposób Mój Drwal wykrył guz w mojej piersi. Potem wszystko potoczyło się szybko- szpital, operacja… Dzisiaj jest wszystko dobrze, ale Alicjo- masz 1000% racji- przed męskimi dłońmi nic się nie ukryje!
    Najpiękniejsze piersi to zdrowe piersi! Buziaki:*

  2. A ja chciałam właśnie zamieścić komentarz pod tekstem o dużych piersiach, ale zobaczyłam ten.
    Chcę Wam powiedzieć, że są też takie kulki, których dłoń Drwala nie wykryje (i nie są to kulki do ćwiczeń mięśni Kegla) ;) Ja np takie posiadam. Guzki można namierzyć tylko kiedy leżę, prawą rękę mam uniesioną nad głowę a głowica usg prawie przebija mi cycek. Na biopsjach jest jeszcze teudniej, ponieważ ta głowica musi tak docisnąć cycek, żeby je (owe koraliki) namierzyć i przytrzymać. W tym czasie lekarz wbija igłę i pobiera materiał. Jestem obciążona genetycznie z każdej strony rodziny. Usg wykonuję co pół roku. Biopsje miałam dwie. Na razie korale nie rosną, więc wstrzymuje się z biopsją, bo sobie myślimy z lekarzem żeby ich niepotrzebnie nie wkurzać. Usg traktuje jako obowiązek. Obowiązek, który mam wobec siebie. Obowiązek wynikający z odpowiedzialności. A może odwrotnie.
    Jest październik – miesiąc walki z wiadomym zwierzakiem (jak.to mówi moja ciocia „z tym co do tyłu chodzi”). Jeśli jeszcze nie byłaś w tym roku na usg – zapisz się. Wiem, że wiele z Was nie było na tym badaniu jeszcze nigdy. Uwierzcie, nie ma jednakowych przypadków. Tak w moim małym cycku, jak i u cioteczki w dużym – nie było do wyczucia dłońmi. Pokazało usg. Wiem jak to jest pomagać w wyborze protezy piersi, w wyborze peruki też. Ale… Żeby tego nie musieć robić lub zmniejszyć prawdopodobieństwo takiego wyboru – badamy się Kobiety! Te z małymi, te z dużymi – wszystkie są piękne, ważne żeby były zdrowe!! I pozdrawiam Amazonki, które podziwiam za ich siłę, walkę z akceptacją siebie, zabodzyskiwanie i odkrywanie w sobie piękna na nowo. To są dopiero piękne Kobiety!
    Głowa do góry, cyc do przodu Kochane!

  3. Tekst świetny i mam nadzieję , że zmotywuje nas do działania i regularnego badania. A tak na marginesie to dobry ginekolog powinien sam przy każdej naszej wizycie badać nam piersi a jeżeli tego nie robi i trzeba go o to prosić to jest po prostu kiepskim lekarzem. Teraz to jest standard i jego obowiązkiem jest wykonanie takiego badania i odnotowanie tego w karcie pacjentki.

  4. A skoro był tekst o piersiach małych i dużych oraz o faldkach w sypialni to proponuję teraz tekst o tyleczkach. Rozprawmy się z tym kompleksem także. Jestem pewna że będzie dużo komentarzy😉

  5. Kilka razy próbowałam samobadania i jakoś tak dziwnie mi było.
    Racja, że idzie się pomylić i to nie tylko przy małych piersiach ;)

    a co do „badania” męskiej klatki piersiowej, to niech Drwal się przestanie „spinać” przy tym,
    a gwarantuję że będzie mu przyjemnie.
    może orgazmu z tego nie będzie
    (chociaż ja jestem niecierpliwcem, więc mogłam się po prostu nie doczekać),
    ale skoro ja za każdym razem dostrzegam tę przyjemność (u poprzednich partnerów też tak było),
    to znaczy że ona istnieje. :)

    Pozdrawiam Kochani <3

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter