Gorzka prawda o kurach domowych

31

Na wstępie muszę wytłumaczyć się z jednej rzeczy – co ten wpis robi w kategorii “Sypialnia”. Otóż jest w tym więcej sensu, niż się wydaje, bo to, jak wyglądasz na co dzień dla Niego przekłada się bezpośrednio na jakość waszego seksu. Najgorsze jest to, że wcale nie żartuję;)

Gorzka prawda o kurach domowych

Jeśli masz fajnego faceta, to z pewnością chcesz być dla niego tą naj. Najładniejszą, najseksowniejszą, najbardziej błyskotliwą, najlepszą we wszystkim. Na początku się starasz, dbasz o siebie w każdym wymiarze – a im dłużej ze sobą mieszkacie, tym częściej można Cię przyłapać w dresie i związanych włosach. I żeby było jasne – dresy i związane włosy potrafią być bardzo ok, pod warunkiem, że nie jest to wasza codzienność – bo jeśli wstydziłabyś się otworzyć w tym dresie drzwi obcej osobie, czy nawet koleżance, a przy swoim facecie nie masz oporów, to chyba coś tu jest nie tak. A teraz najważniejsze – prawda o kurach domowych, czyli garść sugestii, które warto wcielić w życie:)

Co prawdopodobnie mogłybyśmy robić lepiej?

Mieć ładną buzię – dla Niego. Ja wiem, że zmywanie makijażu jest okropne. Wiem, że jeśli codziennie stroisz się do pracy, to w sobotę masz ochotę chodzić cały dzień w ulubionej piżamie. Wiem, że w domu chcesz czuć się wygodnie, swobodnie i zwyczajnie odpocząć od dresscodu. Tyle tylko, że musisz zauważyć pewien istotny paradoks. Gdy idziesz do pracy lub spotykasz się z koleżankami wyglądasz jak żywy milion dolarów – a gdy jesteś z nim fundujesz mu wyciągnięty, poplamiony i postrzępiony przy mankietach dres i gumkę na przetłuszczonych włosach. To kto właściwie jest dla Ciebie najważniejszy? Motywująco działa też myśl, że jego koleżanki z pracy też się zapewne stroją przed wyjściem z domu;)

Nie każę nikomu biegać w pełnym makeupie, bo wiem, jakie to męczące, ALE – jeśli na co dzień będziesz dbała o ładną linię brwi, dobrze nawilżoną skórę i piękne, nawilżone włosy – to uwierz, że oboje na tym skorzystacie. Przy okazji: nie przywiązuj się za bardzo do jego “bez makijażu też jesteś ładna” – bo niby co on ma Ci powiedzieć? – “o Boże, to naprawdę Ty?!” ;) Jeśli ma instynkt samozachowawczy lub choćby kroplę oleju w głowie, to powie Ci komplement na wszelki wypadek ;)

Zadbać o swoje ciało – bo ładne ciała dobrze wyglądają nago;) Mówiąc o ładnym ciele nie myślę wcale o modelkach Victoria’s Secret. Myślę o apetycznych kobietach w różnych rozmiarach, które łączy nawilżona skóra, soczysty tyłek, zadbany biust i niezła kondycja. Nie musisz być maratończykiem ani wyciskać siódme poty na siłowni – po prostu zastanów się, czy nie chciałabyś wyglądać jeszcze lepiej – i zacznij działać. Nie zapominaj przy tym, że dla figury zbawienny jest… seks ;)

Przejrzeć garderobę – i pozbyć się powyciąganych ciuchów, nietrafionych zakupów i starej bielizny. I znów muszę wrócić do dresów, bo za nie obrywa mi się w komentarzach ;) Chodzenie w dresach jest ok, zwłaszcza jeśli masz ładne ciało, a dresy nie przypominają ścierki przeżutej przez krowę. Chodzenie w dresach jest bardzo ok, gdy oprócz ładnego ciała masz pod nimi seksowną bieliznę. Z niezrozumiałych dla mnie powodów kobiety częściej zakładają w weekendy spraną bawełnę niż koronki, te ostatnie trzymając na same “wyjątkowe okazje”. I znów mamy wspomniany paradoks – przy innych jesteś kociakiem, przy nim – zmęczoną pokojówką – i nie mam tu na myśli pokojówki w gorsecie i szpilkach. Dla mnie wyjątkową okazją jest to, że mój facet jest obok mnie – i że patrzy na mnie tak, jak ja patrzę na słoik z nutellą;) Zresztą… jeśli masz jakieś wątpliwości, przeczytaj tekst Drwala;)

Dbać o swoją pasję – bo nic tak nie rozpromienia kobiety, jak płomienny błysk w oku – bez względu na to, czy pasją jest tu bieganie, pieczenie tortów angielskich, kolekcjonowanie motyli czy oglądanie gwiazd przez lunetę. Jeśli czytacie nas nie od dziś, to dobrze wiecie, co rozumiemy pod frazą zadbana kobieta: kobietę zadbaną intelektualnie, szanującą siebie i innych, pełną pasji, elegancji i wdzięku. Kobietę, która ma swoje priorytety i nie tylko biega na regulację brwi, ale też pamięta o profilaktycznych badaniach, codziennym piciu wody czy telefonach do swoich najbliższych. Kobietę, która dba o siebie, swoje relacje i swój czas – w każdym możliwym znaczeniu tego słowa.

A to, że dziś bierzemy pod lupę dresy, jest po prostu wynikiem wielu soczystych bodźców, które zresztą pochodzą od was samych ;)

I na koniec małe ćwiczenie – popatrz na kobietę na zdjęciu i zastanów się – czy będąc jej facetem chciałabyś wracać z pracy prosto do domu? ;)

Komentarze31 komentarzy

  1. Zgadzam się w 100%, chociaż ten tekst powinien dotyczyć też facetów, bo wbrew pozorom stara koszulka, poplamione dresy i szopa na głowie (“przecież jest niedziela,siedzę w domu więc nie muszę układać włosów i zakładać niewygodnych spodni”) jakoś tak mało romantycznie wpływają na nas dziewczyny.

  2. Jak dla mnie to trochę rozdmuchany temat… Oczywiście, każda sobota spędzona w kołtunie i piżamie nie jest ok, ale nie wpadajmy w paranoje. Jakiś szał na to bycie super w każdej minucie życia! Super laska, super mama, super kochanka, super pracownik, super super super. Można sie frustracji nabawić. Ja a moim facetem robimy sobie czasami niedzielne piżama day. Leżymy kompletnie nie poprawieni, jemy w łóżku itp. I kompletnie mi nie przeszkadza że ma nie ułożone wlosy… A jemu mój byle jaki kok na głowie. I jest super.

    • Alicja

      Asiurra – przecież ten tekst nie jest o tym, żeby być “panią ą, ę” w koku i pełnym makijażu o każdej porze dnia i nocy. Jest o tym – mówiąc zupełnie wprost – by się nie zapuścić i się starać. Daleko nam do paranoików ;)

  3. Alicjo aj dzięki Tobie waszym tekstom z mysiej kury domowej zrobiłam się seksi kurą domową i już nie trzymam pieknej bielizny na wekend tylko chodzę w niej na co dzień i njest mi z tym super jestem zadbaną mamą żoną pracownikiem i jest mi cholernie przyjemnie jak patrzy na mnie mój mąż i inne mamy i tatusiowie w szkole i w przedszkolu.Myślę że na odległość bije moja kobiecość tak dziewczyny dbajmy o siebie:)
    pozdrawiam Alicjo namietnie

    • Alicja

      Aniu!!! nawet nie wyobrażasz sobie jak wielką przyjemność zrobiłaś mi tym komentarzem! Dziękuję ❤

  4. Kochana wielka przyjemność po mojej stronie, że was znalazłam,że jesteście,że dzielicie się z nami swoją wiedzą doświadczeniem i pokazujecie ,że życie naprawdę może nabrać smaku i tylko od nas to zależy:) To ja wam dziękuję bardzo bardzo bardzo

  5. Alicjo, swietny artykul! Nie chodzi o to, zeby caly czas biegac po domu w pelnym makijazu, ale zeby o siebie dbac. W dresie tez mozna wygladac atrakcyjnie, jesli sie o to zadba. Najwazniejsze, zeby nie wygladac po prostu niechlujnie. A w gorsecie i szpilkach tez czasem mozna wziac sie za sprzatanie. Niby niewygodnie, ale warto ;)

  6. ja chodzę po domu zawsze bez makijażu, w starych legginsach, krótkich spodenkach i koszulkach mojego faceta. jeśli on nie chce mnie w takim wydaniu, to ja nie chcę jego wcale. nie będę udawać kogoś, kim nie jestem. nie będę sprzątać czy gotować w sukience, która zaraz się pobrudzi. gdy gdzieś wychodzimy, nawet tylko we dwoje, nawet tylko do sklepu – zawsze wyglądam ładnie. ale gdy wracam zmęczona z pracy ma być mi wygodnie i koniec kropka. mój facet po domu także chodzi w dresie, który nie ogranicza ruchu i w ogóle mi to nie przeszkadza. także potrafimy w weekend przeleżeć cały dzień, jeść w łóżku i uprawiać seks tacy nieogarnięci. gdy się źle czujemy, czy jesteśmy chorzy potrafimy sobie odpuścić prysznic w jednym dniu. .. straszne, co? jesteśmy przy sobie naturalni i chcemy się czuć swobodnie. jak to w domu. dom to miejsce, w którym można chodzić bez stanika i nikogo to nie obchodzi. czekam na niego z ciastem i winem? mam sukienkę i seksi bieliznę. mam ochotę tylko na film i spanie? mam powyciąganą koszulkę i brak bielizny. nie jestem tylko obiektem seksualnym. nie mam się tylko podobać. przedatawiam sobą znacznie więcej, niż wygląd. a mój facet leci nie na ciuchy i makijaż, tylko na to co pod spodem. nie mówię, żeby się całkowicie zaniedbać, ale nie podoba mi się teb tekst sugerujący jakieś obiwiązki względem kobiet. nie jesteśmy dla ozdoby i męskiej przyjemności przecież.

    • Alicja

      Uderz w stół… ;) Więcej dystansu, Misia – przecież to nie jest tekst o żadnych obowiązkach ;))

    • nie jesteśmy dla ozdoby i męskiej przyjemności – ale czy nie lepiej człowiek się czuje, szczególnie kobieta gdy trochę sobie dogodzi? :)) nie ma nic lepszego dla faceta niż kobieta która jest zadowolona z siebie, dba o siebie :) nie musimy być perfekcyjne :)

  7. Seksi kura domowa czeka na swojego Dawała…w pończochach…wcześniej wysłany mms😉 dresy też oczywiście są ale to nie może być szara codzienność. I obowiązkowo makijaż… pozdrawiam.

  8. Przez tydzień od powrotu ze szpitala po porodzie chodziłam w dresie, piżamie,
    taka zaniedbana, bo przecież dziecko najważniejsze.
    Ledwo maluch zasnął, przekąsiłam kanapkę i już się budził do karmienia.
    Nawet sobie nie wyobrażacie, jak dobrze się poczułam,
    kiedy ubrałam dżinsy i zwykłą koszulkę, uczesałam włosy, pomalowałam się…
    Czasem warto ładnie się ubrać dla siebie, nie tylko dla naszych mężczyzn.

    Na “piżama day” namawiam mojego faceta od roku i mi się nie udaje.
    Taki już jest, że nie lubi spędzać czasu w łóżku.

  9. To jest oczywiście prawda. Ja bym w tej chwili nie dała rady (praca, druga praca, studia, praca dyplomowa), więc cieszę się,że mogę jako samotnica nosić szare gacie i spodnie dresowe. W bieliźnie,którą teraz noszę, nie pokazałabym się żadnemu facetowi😂

  10. A ja się zgadzam z tym tekstem od 5 miesięcy nie pracuję a Mój męższczyzna tak wstaję wczesniej od Niego biorę prysznic maluję się jest ciepło więc ubieram jego ulubione szorty robię Mu kawę śniadanie budzę Go nigdy nie chodzę po domu w dresach i staram się zawsze wyglądać godnie to nie ma znaczenia czy idę wynieść śmieci na spotkanie z kumpelami czy sprzątam w domu uważam że zawsze trzeba wyglądać dobrze i dbać o to a dresy ja nue mam ich w swojej szafie po to jestem kobietą aby pokazywać swoje atuty a nie zakrywać je pod dresami dresą kategorycznie mówię NIE a dla swojego meższczyzny trzeba zawsze i wszędzie dobrze wyglądać tak jak Oni powinni dla Nas My przynajmniej mamy taką regułę a w szortach tak samo dobrze się sprząta a czasem facet popatrzy i podobać mogą Mu się te różne pozycje przy sprzątaniu i wykożysta to w wiadomy sposób …..;) my tak robimy chyba dlatego nasz stół w kuchni nadaje się do wymienienia trochę już skrzypi ;)

  11. Alicji, wg mnie trochę przesadzasz, niestety nie każda kobieta może sobie pozwolić na tak luksusowe życie jak Ty- spanie do woli, bielizna za kilka stow, bzykanie się o każdej porze dnia i nocy. Niestety dla pracującej, ogarniajacej dom matki nie wystarcza czasu na to by być taka boginią seksu… Więc nie mów, że to że mam bawełniane majtki a nie koronki albo że nie noszę pończoch z pasem to dowód na zaniedbywanie związku. Może w swoim życiu Nie dostrzegasz, jak żyją zwykli ludzie, dla których korek analny za 200zl to wyrzucanie kasy w błoto.

    • Margaretko, zazdrość to taka piękna cecha, prawda?

      Jest coś, czego mogłabyś o wiele bardziej zazdrościć Alicji niż tego, że stać ją na bieliznę czy chodzenie w sukienkach DO PRACY – podpowiem, bo pewnie nie zgadniesz: klasy.
      Dawno nie czytałam tak pełnego jadu i zawiści komentarza jak Twój i to o ironio na blogu kobiety, która robiła dla nas wyzwanie i pokazuje jak zrobić sobie w domu samemu bieliznę.

      • Ojjj… Alicja zrobiła dla nas wyzwanie, więc trzeba tylko slodzic w komentarzach? :) chodzi mi o to, że mając dużo kasy i czasu (pracując kiedy się chce, nie mając dzieci) można skupić się tylko na sobie, ale niestety niewiele kobiet tak ma.

        • Margaretko, bardzo mi przykro, że muszę to napisać kobiecie, ale zaglądanie do czyjegoś portfela to BARDZO nieelegancki zwyczaj i przez to raczej nie zyskuje się przyjaciół. Jednocześnie chyba rozumiem tą dziwną mentalność, zamiast zadać pytanie – „czego mogę się od niego nauczyć?” lepiej zadać pytanie „ile ma kasy?”, a skoro ma kasę to pewnie ukradł, bo uczciwy człowiek to jest biedny i nic nie może z tym zrobić… i wiesz – rozczaruję Cię – to bardzo niszczącą mentalność. Nie to stanowi o wartości człowieka – powiem tylko, że nie o kasę tu chodzi, że wspieramy się, staramy się dla siebie na ile pozwala nam życie, a co pewnie rozwścieczy Cię jeszcze bardziej – mimo że pracujemy od rana do wieczora, to w życiu robimy to co tylko chcemy…

          Wiesz co nas z Alicją bardzo łączy? Taki absolutny bezwarunkowy wstręt do hejtu… i dlatego znowu robi mi się przykro, bo proszę kobietę aby już tutaj nie komentowała, a swoja negatywną energie i frustrację wylewała w innym miejscu. Dziękuję i proszę nie wpadaj już do nas.

    • Margaretka a kto Ci broni iść do pracy i zarabiać?? i potem kupować sobie “koronki”? Już pomijam to jak chamski jest Twój komentarz. “Nie dostrzegasz jak żyją zwykli ludzie”??? A co Ty wiesz niby o Alicji i Drwalu?? Bo ja na przykład wiem to, że odpisują mi na niemal każdą wiadomość jaką wyślę i to właśnie Alicja pocieszała mnie jak mnie zostawił mój narzeczony! I wiesz o której ona odpisuje na maile? Pewnie nie, bo ciężko wyjść zza czubka własnego nosa, więc Ci powiem: o 1.00 albo 2.00 w nocy! I potem o 8 zawsze już było dla nas wyzwanie, gdzie też odpisywała. Gdybyś miała minimum klasy to byś pomyślała co tu wypisujesz, a nie “spanie do woli”. Tak, do woli – jakieś 5 godzin dziennie jak liczyłam.
      Ludzie, którzy coś w życiu osiągają tyle właśnie śpią.

    • Margaretko, aż przykro czytać takie słowa, jakie tu napisałaś. To przez takie kobiety jak Ty kobieca solidarność nigdy nie będzie możliwa, wiesz?
      Przecież w tym tekście w ogóle nie chodzi o koronki, ani korki analne (nie wiem skąd to wzięłaś w ogóle?). Chodzi o to, by o siebie dbać i by chcieć się podobać swojemu mężczyźnie.
      Ja też nie zarabiam dużo (pewnie to poprawi Ci nastrój), ale z podziwem patrzę na takie kobiety jak Alicja. Dla mnie ona jest inspiracją. Zresztą nie tylko ona :) O wiele trudniej jest kibicować zaradnym, niezależnym kobietom, niż anonimowo dogryźć jak zrobiłaś to na początku.
      I przestańmy być hipokrytkami i pisać, ze nie ma znaczenia jak wyglądamy w domu, ani czy się staramy. Ja na przykład uwielbiam to, że mój mężczyzna chodzi dla mnie na siłownie, że w weekedny zabiera na wycieczki i potrafi założyć koszule, których nie cierpi. Doceniam to i odwzajemniam się tym samym.

      Alicjo, ja Ci dziękuję za każdy tekst i każdą motywację, bo dużo w moim życiu razem z Drwalem zmieniłaś. I jest mi wstyd za te kobiety, które plują tu jadem i atakują Cię w tak podły sposób. Pamiętaj, że nie wszystkie takie jesteśmy. Są też tu kobiety, które podziwiają Ciebie i to jakie życie udaje Ci się prowadzić :*

      • Przecież nie o koronki chodzi w tym tekście! To normalne, że większość z nas jest zabiegana, żadna nie ma czasu na leżenie całymi dniami w SPA i poprawianie urody. Myślę, że Alicja również boryka się takimi problemami jak my. Ale nie trzeba się przez to zaniedbywać. Nikt nie pisze, że po domu trzeba biegać w szpilkach i eleganckiej sukience, kiedy się sprząta albo opiekuje się dzieckiem, ale można się trochę postarać. Może lepiej wyrzucić stare, sprane ubrania sprzed dziesięciu lat i zainwestować w ładny dres do chodzenia po domu. Taki dres nie musi być drogi, wystarczy, żeby był wygodny i ładnie leżał. I tyle. Niby nic, ale myślę, że w oczach partnera to zmienia wiele – widzieć swoją kobietę w byle czym, a widzieć ją w czymś wygodnym, ale jednocześnie ładnym i schludnym. Myślę, że w tekście Alicji chodziło o zupełnie coś innego – o to, że właśnie w przeciwieństwie do tego, co piszesz, nie trzeba być bogatym i mieć masy wolnego czasu, żeby o siebie dbać. To nam się tak wydaje. Ale czasem wystarczą proste sposoby, które nic nas nie kosztują, a o których zapominamy na co dzień, żeby poczuć się o wiele lepiej. Ale każdy wyczyta to, co chce. Trochę więcej optymizmu.

    • Jestem Mamą, pracującą od rana do popołudnia, mam ogarnięty dom, codziennie ugotowany obiad, nie raz zrobione jakieś ciacho. Mam rachunki do zapłacenia, kredyt, wydatki na życie jak każdy ZWYKŁY człowiek. Ale – uwaga – mam też seksowną bieliznę, kilka par szpilek i zadowolonego, zakochanego we mnie Męża. Praca niestety nie pozwala nam na spotkania w ciągu dnia, ale mamy przecież poranki i noce, bo wspólne wieczory rezerwujemy dla córki. Mało tego, mam czas na spacery, spotkania ze znajomymi, ulubioną kawę i codzienny przegląd bezfartuszka.pl ;)). Także “dla pracującej, ogarniającej dom matki” wystarcza czasu na bycie sexy. Liczy się organizacja i to, czy tego chcesz. Bo jeśli wolisz zwalić winę na dziecko i obowiązki domowe to błagam – dla mnie to jest po prostu słabe.
      Alicjo i Drwalu – gorąco Was pozdrawiam, i daję słowo że każda rzecz, którą kupiłam inspirując się Wami, to najbardziej seksowne i przydatne błoto ever. ;) Buziaki!

  12. Jestem mama dwójki brzdąców a mama zostalam bardzo wcześnie bo miałam 18 lat gdy urodzilam syna. Wczesniej chodziłam do szkoly aktorskiej dorabiałam. Jako modelka wiec dbanie o siebie miałam we krwi i wierzcie mi w zyciu nikt nie powie mi ze wyglądałam zle czy się zaniedbalam ;) mama czy nie mama, pracujaca kobieta czy tzw. Kura domowa, kobieta ZAWSZE powinna o siebie dbać! Dla Niego. Dla siebie. Dla swoich dzieci. Po prostu. Mam najwspanialszego Mężczyznę na świecie, kocha mnie bez makijażu, z rozstępami, bez dopiętych włosów (bo je przedluzam :p ) bez zrobionych paznokci i bez opalenizny kyora obydwoje uwielbiamy i nie mowie tu o solarium :p mimo tego ćwiczę, dbam o to co jem, maluje się, farbuje włosy, robię paznokcie i czuje się z tym cudownie bo szczesliwa kobieta to kochajaca siebie kobieta. A kochajaca siebie kobieta to zadbana kobieta. Mimo dzieci, pracy, upalow, stresu itd. Pamiętajmy o sobie i o Nim. Bo to dzieki Nim czujemy się Kobietami.

  13. Pasja! Tak, to jest coś, co mojemu długo przeszkadzało, a przynajmniej – nie mógł tego zrozumieć. Chodzi o jedną pasję, konkretną, o jeden temat, który mnie interesuje od lat, a jego nigdy w życiu ;) I straszliwe się ze mnie czasem wyśmiewał, kiedy oglądałam siedemnasty raz ten sam dokument (moja pasja to całkiem zwykłe zainteresowanie pewnym okresem historii, nic wielkiego, to nie istotne w tym momencie) korzystając z okazji, ze dzieć śpi, a ja akurat mam godzinkę czasu, której nie chce poświęcać na radosne latanie ze ścierą tudzież mopem!
    Borykając sie z brakiem zrozumienia, gwizdałam na nie, bo tak, bo ja robię co lubię kiedy mam wolne i wszystkim guzik do tego.
    Rzecz zmieniła się kiedy mój facet w krótkim czasie zmienił kilka razy pracę i poznał całkiem sporo nowych ludzi (zauważyliście, że w pewnym wieku i momencie życia przestajemy poznawać nowych ludzi? Zgroza!) i przez to zauważył, że mieć kobietę z pasją to coś… unikalnego ;)
    Teraz sam zasiada ze mną do osiemnastego obejrzenia tego samego dokumenty, sam przynosi nowe książki na temat, albo podrzuca artykuły :) Chociaż ja wiem, że nudzi go to pewnie tak samo jak wcześniej ;)

    Alicjo, może kiedyś tekst o tym jak seksownie pozostać sobą w związku z własnym, prywatnym poletkiem pasji, które można dzielić, albo zupełnie nie? Pasje są seksowne, wyróżniające nas z tłumu prawie identycznych trzysiesto-, czterdziestolatków i innych – latków ;)

  14. Alicjo, piszą ten tekst zapewne siedziałaś w wygodnym fotelu, ubrana w te całe koronki… I ten tekst trafia do mnie jak żaden inny ;-)… Bo kto lepiej zrozumie kobietę w koronkach jak nie… druga kobieta w koronkach ;-)??? Bo dlaczego miałybyśmy ich nie nosić skoro lubimy? To nawet nie wydatek rzędu kilku stówek, wszystko w granicach rozsądku i budżetu każdej z nas. Ja pisząc ten komentarz jestem w pracy, mam na sobie niezłą bieliznę, mega opięte jeansy, jedną z moich ulubionych kraciastych koszul – wbrew pozorom – bardzo seksowną i wygodne szpilki. Pełen make-up, zrobione i umalowane paznokcie, jakoś upięte włosy (z racji tego, że jestem “fryzjerskim” beztalenciem). Jestem normalną (cokolwiek to znaczy) kobietą, mam męża, jak co najmniej połowa z nas pracuję, zajmuję się domem, a nawet mam czas poczytać dobrą książkę czy pobiegać z psem – czyste szaleństwo. Nie zarabiam może milionów, ale tyle, by czuć się mega kobieco, bo po prostu uwielbiam się tak czuć. Mam 3,5-letnią córeczkę i mnóstwo rzeczy, które muszę zrobić rano, żeby wyszykować nas do przedszkola i pracy. Dopiero taka, dopięta na ostatni guzik czuję się dobrze, choć nie mam oporów wyjść do kosza na śmieci czy skosić wypielęgnowany trawnik męża rozczochrana i w bawełnianych (choć nie spranych) majtkach, bo grunt to czuć się dobrze sama ze sobą.

  15. Wydaję mi się, że dużo tutaj ma kwestia interpretacji tekstu przez osoby, które poniekąd ów tekst “użądlił” … Osobiście nie wydaje mi się aby Alicja nakazywała w nim nakładanie nagminnie tapety i chodzenie w samych koronkach, cyrkoniach, piórkach itd, bo logiczne są osoby, które się np. nie malują – nie lubią, nie mogą (alergia), co nie jest jednoznaczne z tym, że są zaniedbane … Tu chodzi o rozświetlenie samym sobą, dbanie o siebie w taki sposób jaki najbardziej umiemy czy lubimy – nawet zwykły peeling kawowy, czy zrobienie sobie domowego SPA w wannie … A na ładną bieliznę wbrew pozorom nie trzeba wydawać milionów, myślę że każda z nas znajdzie coś ładnego odpowiadającemu swojemu budżetowi itd …

    Toteż ja zinterpretowałam to inaczej … powinnyśmy być po prostu najlepszą wersją siebie przede wszystkim dla siebie i zadbać o siebie w wizualnym i emocjonalnym, bo inaczej nawet w najlepszych dżinsach możemy wyglądać niechlujnie na zmęczone życiem i zgorzkniałe …

    Nawet w legginsach można być sexy, trzeba tylko chcieć … ;)

  16. Mam 20 lat od półtorej roku jestem z moim chłopakiem i fakt, że dla niego się też wystroje:) jednak przede wszystkim zawsze robię to dla siebie. :) Fakt może nie jestem matką, zrezygnowałam ze stałej pracy, by pomóc w domu chorej mamie i przy dwójce młodszego rodzeństwa oraz również chorej babci, do tego chwytam się różnych prac dorywczych, aby zarobić na swoje wydatki i studiuję w innym mieście więc dojazdy zabierają mi sporo czasu. A mam czas by wyregulować brwi, pomalować się, rozwijać swoją pasję czy poćwiczyć. Nie rozumiem osób, które piszą tutaj że ich na coś nie stać – zawsze można znaleźć tańszą opcję, co wcale nie oznacza, że gorszą np. paznokcie robię sobie sama co 3 tygodnie, nie kupuje bielizny czy ubrań w najdroższych sklepach, buty kupuję na wyprzedażach, nie mam kasy na karnet na siłownię to ćwiczę w domu. :)
    A Alicji chodziło o to, by wybrać stroje i bieliznę, by czuć się ze sobą dobrze i seksi, bo od szczęśliwej i spełnionej kobiety, która dobrze się czuje sama ze sobą mężczyzna nie ucieknie. :)

  17. U mnie analogiczna historia, ale dotycząca mężczyzny. Na co dzień praca, koszula etc, a kiedy przychodzi weekend lub czas spędzony wyłącznie ze mną (nie mieszkamy razem), stary polar i wygodne znoszone buty. Niby nie przeszkadza mi to jakoś znacząco, ale byłoby mi miło, gdyby mój mężczyzna chciał dla mnie wyglądać nieco lepiej.

Napisz komentarz