Greckie wakacje, czyli seks bez telefonu

9

Zaczęło się od niewinnej obietnicy, zgodnie z którą miałam po prostu schować telefon do torebki. Wyłączyć, schować, zapomnieć. Na całe siedem dni. Cóż, pomyślałam, nie takie rzeczy zdarzało mi się obiecywać i nie przy takich warunkach Drwal mnie z obietnic zwalniał – spróbować przecież można. Ostatnie zdjęcie zrobiłam jeszcze na płycie lotniska, po czym wyłączyłam telefon i schowałam zgodnie z obietnicą.

Kryzys zaczął się już po lądowaniu, gdy odruchowo chciałam powiadomić wszystkich zainteresowanych, że jesteśmy na miejscu, bezpieczni i szczęśliwi. Zostaw, ja to zrobię – powiedział Drwal, a zaraz potem dodał, że nawet moje ukochane BezFartuszkowe królestwo będzie ogarniał zupełnie sam. Wiedział zresztą dobrze, że jak zostawi mi furtkę w postaci facebooka czy instagrama, odcięcie mnie od telefonu będzie zupełnie niemożliwe. Chcąc nie chcąc, uległam.

Greckie wakacje, czyli seks bez telefonu

Nie będę zanudzać was scenami, w których skradałam się na paluszkach, by sprawdzić wiadomości od was, zrobić zdjęcie przepięknego zachodu słońca czy z przyzwyczajenia zerknąć do zapchanej już skrzynki mailowej. Powiem natomiast dlaczego weekend bez telefonu może się okazać prawdziwą przepustką do raju. O ile bowiem pierwszego dnia przechodzi się coś w rodzaju histerycznego odwyku, o tyle po pewnym czasie nadchodzi zupełna Wolność.

***

Leżeliśmy na plaży i przez dłuższą chwilę nie mówiliśmy zupełnie nic. Ramię przy ramieniu, skóra przy skórze. Słuchaliśmy rytmu morza, szmeru ziarenek piasku, stłumionego bicia naszych splecionych serc. Byliśmy obok siebie – i nie liczyło się wtedy nic. Odcięci od namolnego świata, schronieni przed wszystkim, co rozprasza, zadręcza lub martwi. Byliśmy tylko my. Każdy dotyk stawał się narkotyczny. Wyciszone, uspokojone ciało inaczej odbiera najlżejsze muśnięcie wargami, przypadkowy dotyk zaplątanego kosmyka włosów, zmysłową grę delikatnych w tej chwili paznokci. Głód jest silny i głęboki jak zawsze, ale spokój pozwala nam znaleźć w sobie cierpliwość. Na to, by zamiast rzucać się na siebie na piasku, całować powolutku kolejne centymetry skóry. By zamiast zsuwać pospiesznie ubrania albo jak nieraz rwać siłą koronki i paski, dotrzeć na granicę takiego pożądania i… odwlekać moment, po którym nie będzie już odwrotu. By kończyć nie od razu, nie gwałtownie i nie brutalnie, ale roztapiać się w tym, opadać i umierać z zachodzącym słowem. Umierać na chwilę, by potem znowu czuć życie.

Kochamy się spojrzeniem, szeptem, oddechem. Uczymy skoncentrowania wyłącznie na tym, co jest teraz – to prawie jak tantra, choć nie staramy się znaleźć nazwy. Całujemy jak na pierwszej randce, jeszcze raz odkrywając ścieżki zachłannych języków i… dziwiąc się, że po tylu latach jest jeszcze tak wiele tajemnic do odkrycia.

Patrzę w oczy Drwala i myślę o tym, że już dawno nie zmieniały tak dla mnie kolorów jak tam, na wilgotnym ze szczęścia piasku. Już dawno jego usta nie smakowały tak czystą tęsknotą, jak wtedy, gdy przecież mieliśmy siebie przez cały czas na wyciągnięcie ręki. Tęsknotą za tym, za czym cały czas przecież gonimy – za największym połączeniem z możliwych, chwili, gdy czujemy, że nawet nasze żyły są związane ze sobą na supeł.

Już dawno żaden obraz nie był tak intymnie nasz, jak kadry greckich uniesień, schowane na zawsze pod krawędzią naszych powiek.

***

Pamiętasz co się dzieje, gdy Twój facet wsuwa Ci koniuszek palca do ust, każe powoli possać, a potem delikatnie schodzi nim coraz niżej i niżej, wzdłuż Twojej szyi, piersi, brzucha…? Pamiętasz jak drżą Ci kolana, gdy on patrzy na Ciebie jakbyś była boginią i nic nie jest w stanie zakłócić takiej chwili? Pamiętasz jak to jest kochać się aż do bólu, gdy dzień miesza się z nocą, a jedynym, co robisz, jest seks? Spróbuj sobie przypomnieć. Wyłącz telefon, zamknij problemy w małej torebce, uwierz w to, że nic w danej chwili nie jest ważniejsze niż osoba, która jest przecież obok. Zaczaruj na moment świat.

My zaczarowaliśmy. I choć greckie wakacje już za nami, to wciąż nie możemy wrócić do rzeczywistości, która upomina się o nas coraz bardziej. Wiemy za to, że oboje – i ja, i mój jedyny Drwal – zostaliśmy stworzeni przede wszystkim do jednej rzeczy. Do Miłości.

Komentarze9 komentarzy

  1. Pięknie napisane. Cieszę się, że wakacje Wam się udały 😘 Hmm, aż zatęskniłam za takimi powolnymi miłosnymi uniesieniami. Nadmiar pracy bywa przytłaczający.

  2. Czytam Was od dawna (mój Drwal także, zostawianie otwartyvh artykułów w przeglądarce-idealny patent ;) ) ale pierwszy raz piszę komentarz. Również mieliśmy Greckie niezpomniane wakacje, które pozwoliły naładować baterie, pobyć RAZEM tak na prawdę, bez pośpiechu, bez codzienności (która choć piękna przez prace i obowiązki czasem daje w kość).. powiem tak, cieszę się, bo dzięki tej stronie wiemy, że jest więcej szczęśliwych, wiecznie zakochanych związków, takich jak nasz(11lat razem, 2 po ślubie), które mają udane życie seksualne, pełne pasji, ciągłego odkrywania siebie i zaspokojenia. Wiele moich znajomych narzeka na ten aspekt związku co mnie przeraża-być razem i nie potrafić rozmawiać o seksie, udawać… a tu i Wy i inne czytelniczki dajecie dowód, że jest nadzieja dla Miłości Totalnej :) pozdrawiam !

  3. Siedzę i ryczę jak bóbr i cieszę się cholernie Waszym szczęściem! Aż mam ochotę wyrzucić z domu wszystkie komputery i telefony! ;)

  4. Śledzę bloga od paru miesięcy, choć na chwilę pomaga mi uciekać od szarej rzeczywistości..Jest mi szczególnie bliski, bo jestem kobietą świadomą swojego ciała, lubiącą sex, zabawy i nigdy nie czułam się w tej dziedzinie skrępowaną tzw „szarą myszką”. Mam swoje doświadczenia damsko – męskie i nigdy nie spotkało mnie nic przykrego, co napawało by mnie smutkiem…ale. Od ponad 10 lat jestem z mężczyzną, który jest fantastycznym Kochankiem. I kropka ;)) Odkrył mnie seksualnie i wzniósł na wyżyny mojej kobiecości. Jest szalenie przystojny, ma dla mnie idealne ciało i szalenie mnie pociąga…Seksualne dopasowanie na 1000%. Ale poza sferą intymną istnieje jeszcze nasze życie / wynajęte mieszkanie, długi, dziecko, wspólna firma/. Od kiedy sięgam pamięcią zawsze byłam sama( mentalnie), razem, a jednak..osobno. Zaszliśmy w tej relacji już tak daleko, że nie tak łatwo usiąść, pogadać, ustalić zasady i się rozstać…Mój facet nie chce się podporządkować żadnym zasadom, uważa,że mnóstwo codziennych spraw go nie dotyczy, nie istnieją..(rachunki, codzienne porządki, obowiązki z córeczką, milion codziennych błahych spraw) Pytam..jak żyć?? Przez te wszystkie lata tysiące rozmów, ustalania reguł i zasad, które nie są przestrzegane, zwyczajnie odbiera chęć na upojne noce w sypialni, a szkoda..nie mam pomysłu jak to rozwiązać..Jak spowodować, aby facet był nie tylko świetnym partnerem w łóżku, ale i w życiu..Coraz mniejsze światełko widzę na fajną relację między nami. Walczę o dobrą relację dla córki z ojcem…Pozostaje tylko dziękować, że spotkałam takiego człowieka, który dał mi tyle w relacji pięknego sexu..
    Was wspieram, cieszę się Waszym szczęściem, Waszymi wpisami i ogromnie gratuluję..Wam obojgu siebie nawzajem..

  5. Wzruszyłam się, prawie jak na każdym napisanym przez Was tekście o miłości. To jest tak idealne, że chyba nie ma tu osoby, która Wam nie zazdrości (oczywiście mowa o takiej pozytywnej, a nie jakiejś jadowitej zazdrości).

    Życzę Wam, aby Wasza miłość kwitła każdego dnia i żeby zawsze było między Wami tak dobrze !

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter