Grey

27

Zwlekałam z tą recenzją dość długo, bo po prostu nie byłam w stanie przebrnąć przez tę wybitną książkę. Pomyślałam jednak, że przecież mój tekst może uratować wasze portfele – i to mnie zmotywowało do pisania.

Na początek ostrzeżenie – jeśli jesteś emocjonalnie związana z twórczością pani James, to zamknij okienko z moim tekstem, bo nie zostawię na niej suchej niteczki… ;)

Grey

O czym jest ta książka?

Dokładnie o tym samym, co pierwsza część serii, czyli 50 twarzy Greya – i uważam to, za zwykłe zaśmianie się w twarz naiwnym czytelnikom. Pani autorka tłumaczyła wielokrotnie, że pisanie kolejnej części nie było spowodowane chęcią pompowania własnego konta bankowego, tylko prośbami czytelników, którzy marzyli o poznaniu perspektywy Christiana. No i okej, pomysł sam w sobie nie był zły, powiem nawet, że był dość ambitny, bo niewielu jest pisarzy będących w stanie unieść ciężar takiego zadania. W 50 twarzach Greya mieliśmy do czynienia z narracją nieco infantylnego cukiereczka ślepo zapatrzonego w swego pana-idola-władcę, więc tym razem powinniśmy dostać szansę poznania zakamarków mrocznego bohatera. I co dostaliśmy? Dowód na to, że autorka do perfekcji opanowała metodę kopiuj-wklej.

Scena wywiadu, seks, sny Christiana, seks, rozstanie – to jest streszczenie godne tej brawurowej powieści.

Co jest największą zaletą tej książki?

Myślę, że jedyną zaletą tej książki jest bycie kolejnym kamyczkiem dorzuconym do piramidy pozytywnych myśli pt: „wiara czyni cuda” czy też „każde marzenie da się spełnić”. Autorka w niepowtarzalnym stylu udowodniła, że brak kompetencji językowych, luki w logicznym myśleniu oraz operowanie dziesięcioma zdaniami na krzyż nie są przeszkodą, by zostać pisarzem. Nieważne, że znasz tylko połowę alfabetu, przecież marzenia trzeba spełniać! Pisz!

Więcej zalet niestety nie dostrzegam, bo z Greya nie da się nawet wypleść koszyka (wiklina papierowa wymaga jednak nieco większego formatu).

Co jest jej największą wadą?

Po pierwsze – język. Szczerze wierzyłam, że skoro pani James dorobiła się fortuny, to zatrudni kogoś, kto poukłada jej w głowie słowa lub przynajmniej podsunie sensowne rozwinięcia dialogowe. Nic z tych rzeczy. Jest tak samo źle, jak było, a może nawet jeszcze gorzej – bo przecież już raz to czytaliśmy.

Po drugie – totalny brak rozróżnienia pomiędzy męską, a żeńską psychiką. Grey jest tak samo infantylny, rozhisteryzowany, pozbawiony charyzmy i niespójny jak Anastasia – ma nawet „fiutkowego” (!!!) czyli odpowiednik wewnętrznej bogini. Pisanie z perspektywy Christiana dawało autorce możliwość wyjaśnienia jego zawiłego charakteru, pokazania męskości i zdecydowania, wreszcie – uzupełnienia historii o to, czego nawet się nie domyślaliśmy. Tymczasem James poszła po linii najmniejszego oporu i po prostu radośnie przepisała sceny. Ze sceną z tamponem włącznie.

Po trzecie – obrzydliwe postrzeganie kobiet, które mnie po prostu maksymalnie zażenowało. Cały urok Christiana prysnął dla mnie bezpowrotnie w momencie, gdy bohater zaczął oceniać spotkane w życiu kobiety… dzieląc je jedynie na te, które już zaliczył i które wciąż o tym marzą. Jest taki paskudny żart o tym, że kobieta jest w zasadzie mięskiem wokół dziury – i to zdanie idealnie opisuje tok rozumowania naszego „idealnego faceta”. Świat Christiana to świat mężczyzn, bo tylko oni są coś warci, mają aspiracje i umysły, kobiety natomiast są tylko bezmózgimi lalkami do bzykania. Jeśli tak zdaniem autorki prezentuje się perfekcyjny facet, to ja podziękuję.

Po czwarte – seks, na którym dosłownie przysypiałam. Był tak nudny (oczywiście przepisany z 50 twarzy), że jedną ręką trzymałam książkę, a drugą segregowałam pranie, robiłam obiad lub pakowałam walizkę.

Po piąte – książka obnaża brutalną prawdę, że Christian w ogóle nie kocha Any. On jedynie chce ją mieć na własność i sprawić, by spełniała jego zachcianki – w związku z tym ją śledzi, kontroluje, manipuluje, wykorzystuje jej kompleksy, coraz bardziej zaciska smycz wokół jej szyi. Anastasia nie jest żadną „miłością”, „kobietą życia”, czy choćby pełnoprawną „partnerką” – jej rola ogranicza się do przewracania oczami, przegryzania wargi i rozkładania nóg.

Ile seksu jest w tej książce?

Christian, jak na uosobienie tępego, egoistycznego, maniakalnego fiuta przystało, myśli o seksie 24 godziny na dobę. Albo go uprawia, albo o nim śni – przy czym żadna z tych czynności nie jest opisana w interesujący sposób.

Seks stanowi ok. 80% całej treści i jest to najsłabsza część Greya. Skopiowany, nudny, przewidywalny. Pozostałe 20% to sny Christiana (też o seksie), rozmowy biurowe, rozmowy z Aną.

Ta książka kosztuje ok. 50 zł. Kup więc sobie lepiej śliczne majteczki lub dobre wino, a potencjalny czas czytania wykorzystaj na coś naprawdę seksownego. Wierzę, że każdy kto tu wchodzi przewyższa Greya o głowę – prawda?

Komentarze27 komentarzy

  1. Chce jeszcze dodać że Christian jest krótkodystantowcem. Wszystkie o takim mężczyźnie marzą a tak ma prawdę sam sex w sobie ile trwa ? Z 10 min maksymalnie. Drogie Panie myślę że jak pokierujemy swoich prywatnych Christianow i powiemy to czego chcemy na prawdę to będziemy miały o niebo lepiej od Any :). Czasami wystarczy rozmowa i nie możemy się wstydzić drugiej osoby a jeżeli wyśmieje nasze upodobania to znaczy ze nie jest dla nas ;).

  2. Całkowicie płytka interpretacja tej książki. Aby zrozumieć intencję tej książki trzeba się w nią wczytać. Nie uważam, żeby sex zajął 80% książki.. Moja opinia jest taka: jeżeli ktokolwiek podszedł do książki (lub filmu) tylko po to, aby zobaczyć trochę scen erotycznych – całkowicie się zawiedzie. Zarówno film jak i książka, posiadają śladowe sceny godne jakiejkolwiek uwagi (oczywiście mówię o tych erotycznych). Głównym problemem każdej z trzech części jest Christian, który ma wiele problemów, które skrywa głęboko w sercu i pozwala je poznać dopiero Anie.
    Uważam, że książkę da się polubić na dwa sposoby: płytko, czyli tylko tym, którym podobają się sceny erotyczne, oraz rozumiejąc główną intencję pisarki.

    • Alicja

      Główną intencją pisarki było zarobienie kasy na naiwności spragnionych czytelników ;)
      Ps. Jeśli moja recenzja jest płytka, to pokaż mi, jak zrobić to lepiej.

  3. A mnie się podobała. Zresztą zauważyłam, że większość recenzji z tego bloga jest sprzecznych z moim gustem. Co do języka się nie sprzeczam, studiuję filologię polską i wiem, że można napisać to lepiej. Niemniej jednak, historia mi się podoba i czuje nawet, że nic nawet Grey nie może się umywać do tego co Wy ze sobą robicie, jesteście tacy idealni :) Może byście napisali o swoich wpadkach, a nie tylko o cudownych placówkach, o tym, że on zawsze wie co powiedzieć i jak coś zrobić. Na miłość boską, nawet fiuta ma dużego… Albo ja nie żyję w krainie słodkości, albo tylko w moim związku nie wszystko jest idealne. Może czas na jakieś błędy i wpadki? Pozdrawiam :)

    • Alicja

      Klaudio, w takim razie zwrócę się jak do filologa – co podobało Ci się Greyu? Tylko tym razem napisz ad rem, a nie ad hominem ;)

      • Historia! Dokładnie – koncept. Można opowiedzieć ją lepszym, bardziej kwiecistym językiem, to pewne. Pewnie to dlatego, że ja lubię tego typu historie. Lubie kiedy się coś komuś udaje. W „Greyu” jest wiele powtórzeń – fakt, nie wiele się dowiadujemy z „nowości” – fakt. Mimo to przeczytm dalsze części, bo lubię przeczytać historie o wielkiej miłości, w której dla mnie seks jest tylko dodatkiem. Czasami od oderwania się od problemów i życia w moim prywatnym trójkącie pomagają tego typu książki nawet płaskie językowo. :)

  4. Droga Alicjo, nie jestem fanką Greya i wiedząc, że kolejna część będzie tak samo beznadziejna jak pozostałe, czekałam na Twoja recenzje. Jak zwykle mnie nie zawiodłaś i poprawilaś wieczorny humor :) Dziękuję bardzo i pozdrawiam :*

  5. Niestety zgadzam się w 100% doczytałam do wywiadu i orietujac się że to właśnie kopiuj wklej zamknęłam książkę i już jej nie otworzyłam. Autorce tylko $$$ w głowie. Szkoda, miała spore pole do popisu a udowodniła tylko że jest kiepską pisarką.

  6. Kurcze! Dla kazdej z nas ksiazka bedzie miala inny charakter,nie trzeba od razu tutaj sie oburzac ;)
    Jako iz cenie sobie bardzo Alicje i Drwala szczerze wierze w jej opinie i to,ze uchronila mnie przed kupnem tej ksiazki ;)
    Pozdrawiam!

  7. alicjo, drwalu,

    tak mnie naszło z okazji tych jesiennych dni, jednych złotych, drugich szarych, nie mniej jednak – zawsze trochę nostalgicznych i tęsknych. może popełnilibyście jakiś tekst o tym, jak się poznaliście? taki, wiecie, w waszym stylu (chociaż nie sądzę, że to jest coś, o co się staracie – styl się ma i kropka, nie trzeba o nim myśleć)… chętnie bym sobie ociepliła któryś wieczór taką krótką opowieścią.

    tak czy siak będę was dalej czytać :)
    pozdrawiam ciepło.

    ps swoją drogą alicjo, pewnie wiesz, ale twój avatar jest bardzo dwuznaczny. na początku mocno się zastanawiałam, czy to szminka, czy toporek, dopiero potem dojrzałam, że szpilka. ;)

  8. nie czytałam książki, ale ubawiłam się do łez czytając Twój tekst :D na wspomnienei fiutkowego po prostu cała trzese sie ze smiechu :D

  9. Trafna recenzja :) Dialogi wewnętrzne Christiana aż mdlą swą niewiastowością, liczyłam na relację prawdziwego faceta a tu, wszystkie wiemy co – dialogi z Fiutowskim. Książka nie wnosi nic nowego do historii, nic czego nie można było się domyślić, więc jak wiadomo nabiła jedynie kobzę autorce, a za to daję jej ogromnego minusa i choć nie sądzę by coś jeszcze w życiu spłodziła poza historią Any i Christiana, to mogę uroczyście obiecać, że więcej po jej książki nie sięgnę!
    Szkoda tylko tej kasy, co poszła na książkę, było mi kupić butelkę dobrego wina i samej pogadać z Fiutowskim mojego prywatnego Pana i Władcy ;)

  10. To komu i czy się podoba kwestia sporna. Tak jak po przeczytaniu 50 twarzy byłam jedną z tych która bardzo chciała poznać odczucia Szarego tak po przeczytaniu Owej książki czuje się zażenowana do granic możliwości po pierwsze swoim zachwytem nad trylogia po drugie totalnym brakiem szacunku autorki dla czytelników ich czasu i pieniędzy

  11. Niestety kupilam ta ksiazke i za nic nie dam rady jej przeczytac jest tak cholernia nudna taka sama jak pierwsza czesc a nawet gorsza zgadzam sie ze wszystkim co tu napisalas!

  12. Zagorzała Czytelniczka

    Hm, jak dla mnie sprawa wygląda tak, że to nie jest może najbardziej obiektywna ocena, ale raczej nie takich rzeczy oczekuje się po czymiś prywatnym blogu, który ktoś prowadzi właśnie po to, aby przekazać swoje zdanie, a stwierdzenie, że jest to płytkie po prostu obraża autorkę.. Przeczytaj inne teksty, zobacz, że wszystko (poza tekstami o chorobliwej zazdrości, ale chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć, dlaczego) przedstawiane jest w taki sposób – zabawny, łatwo przyswajalny i subiektywny, i tak mnie jak i większości osób właśnie to się w nim podoba ;) a jakby nie patrzeć – było ostrzeżenie dla fanek twórczości tejże autorki ;)

    Co do samej książki – po przebrnięciu przez pierwsze 3 części nie miałam zamiaru nawet palcem tego tknąć i widzę, że intuicja mnie nie zawiodła :D chociaż może przy odpowiedniej ilości alkoholu te rozmowy z „Fiutowskim” byłyby przynajmniej zabawne, ale po co tracić czas, skoro jest tyle lepszych rozrywek :D

    • Zagorzała Czytelniczka

      Ech.. Komentarz miał się ukazać w formie odpowiedzi na jeden z innych komentarzy, ale widzę, że dodawanie przez telefon miało inne plany, zatem przepraszam, że wygląda to jak dodane, za przeproszeniem, „z dupy”..

  13. Ja ją już czytałam i niestety, ale zawiodłam się. Kropla w kroplę 50 twarzy. Chociaż nawet 50 twarzy lepiej mi się czytało. Recenzja idealna ;)

  14. Przeczytałam wszystkie poprzednie tomy. Tę książkę odłożyłam w połowie bo dostałam ją w pdf. Jak się pojawił tak znikł miałam wrażenie, że czytam to samo co jakiś czas temu. Stwierdzam brak sensu w czytaniu tej książki zamiast tej książki wolę sięgnąć po inny erotyk który okaże się ciekawszy i mnie wciągnie. Co do tego rodzaju literatury jestem dość wybredna :)

  15. Lubiłam czytać Greya dopóki do moich rąk nie trafiła seria Cross autorstwa Sylvii Day. W 100 % fajniejsza niż Grey i o wiele bardziej przemawiające do mojej wyobraźni sceny 😉. Polecam

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter