Ile razy można skończyć kobietę?

151

To nie będzie tekst o biciu rekordów, tylko szczere pytanie o Wasze doświadczenia. Jak wspominałam w poprzednich tekstach był w moim życiu czas, gdy orgazmy znałam jedynie z opowieści. Potem wskoczyłam na wyższy poziom i potrafiłam sama siebie doprowadzić do dobrego wstrząsu. W końcu, w wyniku miliona dziwnych wydarzeń życie dało mi prezent w postaci Drwala – i dziś, gdy jestem dziewczyną, partnerką, przyjaciółką i kochanką najzajebistszego faceta na świecie wiem, że istnieją SERIE prawdziwych trzęsień ziemi. I właśnie o tym będzie ten tekst.

Ile razy mozna skonczyc kobiete

Zacznę od pytania, które najbardziej rozpala nasze zmysły:

Ile razy można skończyć kobietę… w ciągu doby?

Opowiem Wam o moich ostatnich 24 godzinach, przy czym zaznaczam, że nie był to żaden eksperyment. Moje normalne życie z Drwalem dzieli się na cztery podstawowe aktywności – pracę, życie razem, seks oczywisty i seks nieoczywisty. Seks oczywisty to wszystko to, co przychodzi Wam na myśl, gdy myślicie o łóżku (lub windzie, tylnej kanapie auta lub zakazanych miejscach). Seks nieoczywisty to nasza niekończąca się gra wstępna, którą w zasadzie uprawiamy nieustannie… I takie właśnie uporządkowane miłością życie przerywamy sobie maratonami orgazmów – czyli dniami, w których nie możemy się od siebie odkleić.

Wracając do pytania… 11 razy. Tyle razy w ciągu niecałej doby byłam w stanie osiągnąć maksymalny poziom skończenia – lub też raczej: tyle razy skończył mnie mój Drwal – z przerwą na sen. Nigdy nie liczymy naszych orgazmów i nie bijemy żadnych rekordów. Dziś policzyliśmy to tylko po to, żeby zapytać Was o wasze sposoby na takie maratony – dlatego nie wiem, czy to maksymalna ilość, na jaką nas stać.

6 boskich minetek (w tym francuskie tornado…) cztery konkretne… numerki ;) (że tak delikatnie nazwę seks z jego pełną dominacją…) i jeden miks wszystkiego ;) Więcej zwyczajnie nie byłam w stanie, bo już po siódmym czy ósmym razie traciłam przytomność… a potem upomniała się o nas rzeczywistość i musieliśmy przerwać nasze zabawy.

Wszystkie Panie zapewne wiedzą, że mniej więcej po trzeciej porządnej minetce coraz trudniej nam dojść, bo ciało odmawia nam posłuszeństwa, a łechtaczka zaczyna się odwrażliwiać. Też tak mam, dlatego nie wchodzę do łóżka bez dobrego lubrykantu. Ten mały wynalazek jest moim absolutnym niezbędnikiem, bo tylko dzięki niemu przeżyłam ostatnią noc ;)

Jak to w ogóle możliwe?

W moim przypadku serie orgazmów wymagają dobrego lubrykantu, wytrwałości Drwala i jego języka ;) oraz turbodoładowań w postaci palców w tyłku, podduszania lub blokowania mojej głowy… stopą Drwala. Jego dominacja podnieca mnie tak, że jestem w stanie skończyć mimo totalnego zmęczenia. Do tego dochodzą oczywiste oczywistości czyli przerwy na jedzenie, dużo czekolady (na nas działa) i sen. No i zanim zaczęliśmy maraton wyjątkowo byliśmy dość wypoczęci ;)

Jestem jednak ciekawa jak to wygląda u Was, Drogie Panie. Czy macie swoje sposoby przedłużania wydolności organizmu? Jak radzicie sobie z otarciami, by szybko i bez bólu wrócić do „pełni sił”? Czy macie jakieś sposoby przyspieszania orgazmu? W jakich pozycjach dochodzicie najszybciej? – u mnie minetki na stojąco doprowadzają mnie do drżenia duuużo szybciej, niż gdy leżę. Zostawcie nam wskazówki, bo one bardzo umilają nasze życie ;)

Ps. Drodzy Panowie – zanim uznacie, że to:
1) „niemożliwe”
2) „phi, żaden wyczyn, ja to kończę swoją pannę minimum 15 razy w pół nocy”
– idźcie do sypialni i strzelcie swojej Pani trzy boskie minetki ;)

Komentarze151 komentarzy

    • Alicja

      Oni istnieją! A z niektórych trzeba to po prostu „wyciągnąć”. Trzymam kciuki i wierzę, że też poczujesz się wreszcie konkretnie spełniona ♥

      • To wszystko zaczyna się w głowie obojga. Przede wszystkim w głowie kobiety i jej nastawieniu do partnera. A jak tylko facetowi do tego zależy by się postarać zaspokoić swoją kobietę to seria orgazmow gwarantowana :-)

      • Nasz ostatni policzony wynik to 14 jej dojść i jeden mój. A wszystko w ok 2-3 godziny. Było bosko! I w końcu się zmeczylem :p

      • A ja potrafię się sama doprowadzić do orgazmu. Nikt nigdy w żaden sposób mnie do tego nie doprowadził. Czy to językiem czy palcem. Nikt..
        I tu tkwi mój problem, bo nie potrafię dojść z partnerem. Trochę to takie przykre i dla mnie i dla niego. Co robić?

        • ja mam 31 lat i rzadkoscią jest kiedy osiągam orgazm łechtaczkowy z partnerem ( i to przeważnie przy analu), innych orgazmów nie znam. Co jest najlepsze (najgorsze, zwał jak zwał) pierwszy orgazm osiągnęłam po 3 latach małżeństwa – 7 latach związku). Czasami nawet nie czuję penisa, dołuje mnie to i czasami tracę ochotę na całą resztę. Mój partner jest wytrwały, ale co z tego jak to siedzi w mojej głowie

      • Byłam w 3letnim związku ale zazdrość wszystko zniszczyła, seks był taki sobie. Raczej konieczność niż przyjemność.. Bezsensowne rzniecie.

        Aż poznałam faceta, starszego o 12 lat, który pokazał mi co to seks i orgazm.

        Od samego patrzenia na niego mogłabym dojść. A naszych orgazmów nawet nie liczę (a raczej moich), działa na mnie jak narkotyk.. Minetki robi takie, ze przy końcu tracę przytomność.. Czuję jakby świat czekał na to, ze w końcu się spotkamy i poznamy. A to było jak historia z filmu, jedno spojrzenie na siebie w pracy i zaskoczyło. Pierwsze spotkanie i prawie łóżko. I tak już 9 miesięcy rąk od siebie oderwać nie możemy. Seks jest tak boski, ze zastanawiam się czy to legalne :) Pierwszy orgazm przeżyłam z nim, to było prawdziwe trzęsienie ziemi :) Pozdrawiam.

  1. Miałam.te przyjemność Kia dni temu :))), po raz pierwszy w Życki, a już trochę istniejer, miałam orgazm za oegazmem :) bosko!

  2. Miałam.te przyjemnosc Kilka dni temu :))), po raz pierwszy w zyciu a juz mam pare lat ;) miałam orgazm za orgazmem :) bosko!

  3. Ania Dobrze mówisz…Albo faceci z którymi jesteśmy robią tak żeby sobie mogli „z krzyża spuścić ” albo z nami jest coś nie tak…?

    • Ciężko stwierdzić, chyba zależy od egzemplarza kobiety i mężczyzny. Poprzednią potrafiłem skończyć 6-7 razy podczas jednego stosunku, obecną mam problem zmusić choćby do razu…

      • I tu racja przyznaje … obecna jest jak kałasznikow … strzela orgazmami z prędkością światła lecz czasami trudno ją namówić … jedna z przyjaciółek po trzecim przy jednym razie nogą odpychała błagając by przestać … a i takie dziewczęta spotkałem że starając się i wijąc nic nie wskórałem. Drogie panie współczuję i podkreślam jak dla mnie seks bez orgazmu partnerki jest jak świeca bez ognia

  4. Alicja, pomimo, że czytając Was wiem, że wiele przed nami, jako kobieta „fontanna” zaskakiwana jestem przez swego mężczyznę czasem kilka razy dziennie :) Ostatnio odkryliśmy, że oparta o ścianę, na stojącą i od tyłu tryskam tak „przeokrutnie”, że po zakończeniu niezbędne jest wycieranie całej podłogi (raz to korytarz innym razem salon). Muszę koniecznie po kilku razach spróbować lubrykantów! Dotychczas nie wychodziliśmy poza dobre kilka razy dziennie, ale może dzięki Twojej podpowiedzi to się zmieni?
    I masz całkowitą rację w temacie „sexu nieoczywistego” – uwieeeelbiam!

  5. Ja najwięcej razy zaspokoiłem partnerkę 6 razy podczas 10 godzinowego ranno-popołudniowego maratonu ( z przerwami na posiłki i płyny regeneracyjne dla nas i by jej ciało, a także świadomość mogły odpocząć ;) ) . Ale każdy następny raz był dłuższy od poprzedniego i przy ostatnim akcie już prawie wspólnie opadaliśmy z sił :P . I co do jednego się w pełni zgadzam, przed podjęciem takiego wyzwania trzeba porządnie wypocząć/nabrać sił ;) .

  6. Coś mnie chyba w życiu omija….
    Czas złożyć w końcu pozew, bo nawet obcy na ulicy pytają mnie, czemu mam taką minę albo czemu jestem taka smutna…

    • Nie tylko Ciebie Agnieszka, jak czytam opowieści Alicji i Drwala to widzę, że niesamowicie wiele mnie w życiu ominęło, omija i chyba ominie.

    • Pozew w trakcie

      Aga… Zmień faceta. Związek to nie tylko „kocham Cię”. W parze idzie seks. To scala, spaja. Jak Ci w łóżku dobrze nie jest to gdzieś na świecie jest mężczyzna, z którym Ci będzie idealnie. Zarówno w łóżku jak i codziennym życiu. Wiem co mówię… Brzmi trochę strasznie. To też wiem. Ale żyje się raz i nikt za nas tego życia nie przeżyje. Powodzenia

  7. Jakiś czas temu byłam z partnerem, który był tak jak twój drwal. Oczywiście nie taki sam, bo był inaczej wyjątkowy :D Z nim miałam na tyle dobry seks, że codziennie kilka razy, był dłuugi i męczący. Dochodziłam za każdym razem conajmniej kilka razy ale to chyba przez moje uwarunkowanie seksualne, które dzięki niemu odkryłam ;p Mogę dochodzić tyle razy ile fizycznie to zniosę…a każda wie jakie to męczące na dłuższą metę. Uwielbiał mnie męczyć, dominować (bo ja to lubiłam), dokładać momentami nieco BDSM (bo też to lubiłam :P). Pomagają oczywiście lubrykanty a potem długi sen i regeneracja naturalna :)

  8. Najwięcej 8 razy i choć UWIELBIAŁEM lizać (bardziej nawet niż gdy Ona mi robiła loda), to nie powiem żeby ten maraton był jakoś przyjemny, a to z tej przyczyny, że Justyna podeszła do temtu zadaniowo, potem już nie była napalona czy nie miała ochoty na powtórkę, tylko chciała pobić rekord. Byłem wtedy jurny i młody, teraz bym pewnie umarł na zawał, choć na kondycję nie narzekam i mam 26lat.

    Po rozstaniu (4-letni związek, w którym oboje mieliśmy swój pierwszy raz) rozwinąłem skrzydła i otworzył się przede mną świat seksualnych możliwości (sprawę ułatwiał mòj fach-jestem zawodowym barmanem). Następnie usidliła mnie pewna kobieta 8,9/10, gdzie wiadomo 10 to te z pierwszysch stron gazet. Bardzo doświadczona (zaczeła w wieku w którym jest to karane, miała bardzo wielu partnerów, w tym wielu przypadkowych), lecz nigdy nie miała orgazmu i nie bardzo lubiła minetkę, na domiar złego ma malutkie clitoris i dobrze schowane. Pomyślałem dobrze trafiłaś malutka, przy mnie to polubisz i dam Ci orgazm w końcu jestem w tym mistrzem.

    Rzeczywistość niestety zweryfikowała moje plany. Nie zdążyłem jej doprowadzić, ponieważ się rozstaliśmy, a lizałem ją w ciągu 1,5 rocznego związku max 20 razy (Gdzie Justynę lizałem przed każdą penetracją), wynikało jak się też okazało że sam szybko przestałem proponować minetkę bo coraz mniej mnie to jarało, wniosek jest prosty. Mnie naprawdę ABSOLUTNIE NAJBARDZIEJ podnieca nagrzana kobieta, gdy widzę jej czerwone z podniecenia policzki. itp. U Ani tego nie widziałem gdy ją lizałem i mój entuzjazm zaczął opadać. Podejrzewam, że facet, który da jej orgazm zdobędzie jej serce.

    Tak czy siak na pewno sporo straciłem ze swojej zwinności, ostatnio z kumplem w trójcącie (kumpel w kwestiach seksualnych (przed moim związkiem, czyli okres gdy robiłem za casanove) nie dosrastał mi do pięt-tak przynajmniej mówili na mieście, zresztą sam widziałem.
    Do rzeczy, i ja i On lizaliśmy delikwentkę(:p) Nie czerpałem z tego żadnej przyjemności i to była krótka piłka, może minute to trwało, widziałem niezaprzeczalnie, że gdy On to robił, podobało jej się bardziej:) Pewnie daleko mi do dawnej sprawności, lizanie łechtaczki i okolic już mie tak nie jara jak kiedyś, może dlatego, że jestem często dość zmęczony, dużo pracuję a seks zdarza mi się od rozstania co prawda często ale spontanicznie i rzadko w łóżku, a moje kochanki zawsze mnie zaskakują w pracy albo coś w tym stylu i to są raczej szybkie numerki, nie ma czasu na lick. Ale pewnie brak pobudzenia mojego ośrodka nagrody poprzez zadowolenie partnerki z orgazmu i połechtanie męskiej dumy i ego, zachwiało pewnie podświadomie moją pewnością siebie, stąd straciłem trochę entuzjazm. Aktualnie planuję wrócić na wyżyny, u boku jakiejś kochanki, która będzie to autentycznie lubiła, (na razie szukam xD), jeśli spadła mi przez ten czas samoocena, to nieznacznie i niewidocznie, bo wiem, że trening pozwoli mi w ciągu max dwóch tygodni wrócić na szczyt. Trzymajcie za mnie kciuki;p

  9. O nie nie nie najzajebistszego faceta to mam ja! :-) nigdy nie liczyłam takich rzeczy ale ze względu na to ze mieszkamy przez ścianę z rodzicami i spędzamy razem mało czasu ze względu na prace i inne obowiązki nigdy nie mogliśmy sobie pozwolić na maraton całodobowy. Ale chyba jakoś mi to nie przeszkadza bo wtedy kiedy już dochodzi do zbliżenia osiągam najwyższy możliwy level rozkoszy! :-)

    • Alicja

      Nie miałaś w ogóle orgazmu? Ale tak „w ogóle, w ogóle” – czy nigdy z partnerem? Niektóre kobiety są w stanie wywołać orgazm tylko samodzielnie, ale to daje duże nadzieje na przyszłość :) Jak to jest u Ciebie?

      • Oczywiście, sama mam , ale z moim partnerem niestety nie. Najgorsze jest w tym wszystkim to , że mój kochany jest zawiedziony ,czując się przy tym beznadziejny, a ja nie wiem co zrobić, aby przestał myśleć w taki sposób.

        • Alicja

          Żaneto, ale wiesz, że jeśli sama potrafisz osiągnąć orgazm, to ze swoim facetem też jesteś w stanie? ;) tylko musisz się psychicznie odblokować, nie spinać, nie myśleć o tym na zasadzie „muszę skończyć, muszę skończyć, muszę skończyć…”. Wiem, że to stresujące, bo w tej chwili czujesz pewnie presję. Mi pomogła szczera rozmowa, pokazanie facetowi co dokładnie na mnie działa i… dwie lampki wina ;) Powodzenia!

          • Ja np po winie wódce czy innym trunku nie mogę dojść mam wielką ochotę wtedy na sex gotowa jestem do największych perwersji ale o skończeniu nie ma mowy.

  10. Ja mam problemy z konczeniem..jesli sie uda to jest to jedynie taka pozycja, przy ktorej ocieram sie lechtaczka. Zabawa jest swietna i naprawde uwielbiam seks z moim ukochanym, ale to troche przykre :(

  11. zgadzam się :) wcześniej myślałam że coś zemną jest nie tak ale od kiedy mam nowego partnera 11 razy to norma :)jego siła i ciągłe pożądanie na prawdę wzmacnia u mnie podniecenie :) udało nam się raz 13:)

    • Alicja

      Lena, mi też się tak kiedyś wydawało – przy seksie dochodziłam tylko wtedy, gdy oboje siedzieliśmy (ja na nim). Potem pomyślałam, że chodzi przecież tylko o ułożenie naszych ciał, więc próbowaliśmy łapać podobny kąt w innych pozycjach, pomagać sobie palcami, wprowadzać lekkie BDSM – uwierz, że to działa. Powodzenia, trzymam kciuki ♥

      • Właśnie też mam tak ze kończę tylko na nim obojętnie co byśmy robili wcześniej.. nie mam na to sposobu A chciałabym go zaskoczyć i dojść w innej pozycji.. coś podpowiesz?

      • Ja niestety mam tylko orgazm lechtaczkowy, jak mój facet np mnie lize, no i sama też umiem się zaspokoić ale mimo wszystko chciałabym szczytowac także podczas seksualnej ale nigdy mi się to nie zdarzyło :( owszem jest mi przyjemnie ale nic poza tym :( myśle nad tym żeby kupić sobie kulki gejszy i trochę potrenować mięśnie kegla, ale mam obawy ze mimo wszystko i tak nic z tego nie będzie :(

        • Alicja

          Bondage & discipline & domination & submission czyli wiązanie, dyscyplina, dominacja i uległość :) w naszym przypadku jedynie wiązania, kajdanki, delikatne smagnięcia pejczem, sporadycznie poddduszanie itd, czyli absolutne podstawy :)

  12. Moj drwal doprowadza mnie do rozkoszy za każdym razem językiem.jestem kobieta fontanna i tryskam podczas nocy ok 10 razy…jakie to jest cudowne wiem tylko ja .sama nie potrafię się doprowadzic do orgazmu.czy to normalne że orgazm osiągam tylko z moim dawałem.?

  13. Niesamowite , myślałam ,że mamy z mężem wspaniały sex, czasem trzy razy w ciągu doby lub mniej ,ale zawsze jest wspaniale. A tu okazuje się ,że jestem nowicjuszką. haha. cudownie dziewczyny ,że trafiłam tutaj , odzyskałam nadzieję ,że tak fajnie ,szczerze i na luzie można rozmawiać o seksie. ( Boże to naprawdę się dzieje w Polsce na polskim portalu, to moje rodaczki /cy ) , ludzie ,czemu ja na was wcześniej nie trafiłam. Muszę się jeszcze wiele nauczyć. Najbardziej podoba mi się ten seks oczywisty, który z zasadzie można uprawiać nieustannie. Warto się trochę skupić, bo to wspaniały sposób na wiele naszych, czasem wyimaginowanych :) ;) :P problemów. Serdeczne dzięki . Pozdrawiam.

    • Alicja

      Dziękuję Ci za ten komentarz ♥♥♥ i nie myśl, że my tak codziennie po 11 razy – chyba bym się rozpadła po takich kilku dniach :)) Pozdrawiam Ciebie i męża!

  14. Niesamowite , myślałam ,że mamy z mężem wspaniały sex, czasem trzy razy w ciągu doby lub mniej ,ale zawsze jest wspaniale. A tu okazuje się ,że jestem nowicjuszką. haha. cudownie dziewczyny ,że trafiłam tutaj , odzyskałam nadzieję ,że tak fajnie ,szczerze i na luzie można rozmawiać o seksie. ( Boże to naprawdę się dzieje w Polsce na polskim portalu, to moje rodaczki /cy ) , ludzie ,czemu ja na was wcześniej nie trafiłam. Muszę się jeszcze wiele nauczyć. Najbardziej podoba mi się ten seks oczywisty, można go uprawiać nieustannie. Warto się trochę skupić, bo to wspaniały sposób na wiele naszych, czasem wyimaginowanych :) ;) :P problemów. Serdeczne dzięki . Pozdrawiam.

  15. ja na dodatek mega tryskam ;) leci to jemu na twarz i na metr wokół ;) moj „rekord” 8 razy. a dodam że tryskam od miedawna. mam 29 lat ;)

    • A jak sie tego nauczyłaś? Tzn co sprawiło ze zaczęłaś tryskać. Ja czuje ze juz jest blisko ale za każdym razem cos mnie blokuje w ostatniej chwili.

    • Alicja

      A w jaki sposób zaczęłaś tryskać? Mnie ten temat ciągle fascynuje, bo mam w życiu mokre i suche okresy :)) teraz na przykład tryskam mniej i rzadziej niż kilka tygodni temu i szukam rozwiązań, więc jeśli znajdziesz chwilę to pomóż :)

      • Ja ostatnio powróciłam do tryskających orgazmów :-) Jestem singielką i seksu już dość długo nie miałam, więc zaspokajam się sama. Zestaw wibrator+ żel durex z dreszczykiem dają radę. Wytrysk powrócił po blisko trzech latach.
        Ze swoim poprzednim facetem miałam najlepszy seks w życiu. A żeby było zabawniej- gdy się poznaliśmy, ja byłam już doświadczona, on zupełnie nie. Okazał się bardzo, bardzo pojętym uczniem. Minetka w jego wykonaniu to prawdziwa wirtuozeria ;-) Razem nauczyliśmy się przeżywania wielokrotnych orgazmów. Mogę powiedzieć, że wyhodowałam żmiję na swoim łonie, bo jak się rozhulał, to urządzał mi kilkugodzinne sekssesje, podczas których oboje przeżywaliśmy naprawdę dużo orgazmów. Potem oboje byliśmy nieprzytomni ;-) Jest fantastyczna książka „Multiorgazmiczna para. Sekrety wielokrotnych orgazmów”- są tam ćwiczenia, porady i wskazówki, których wprowadzenie w życie umożliwia szczytowanie raz za razem. Polecam :-)

  16. po waszych komentarzach widzę wyraźne połączenie pomiędzy łatwością w osiąganiu wielokrotnych orgazmów a kobiecym wytryskiem. Gdzie jestes mój Drwalu? Chce jednego i drugiego!

  17. Czesc kobietki:) przy minetce dojde zawsze, choćby nie wiem ile razy mój skarb mnie „męczył”, najszybciej osiągam drugi orgazm dosłownie kilka sekund, nawet jeśli robi to tylko palcami, pod warunkiem że zabiera się za to w kilka chwil po osiągnięciu pierwszego orgazmu. Uwielbiam pozycję na pieska, tutaj też nie ma mowy żebym nie eksplodowała:) Poza tym bardzo przyspiesza u mnie orgazm gryzienie w szyję i w plecy, a także pieszczenie tyłeczka jak u autorki:) Lubrykant? Zawsze pod ręką w łóżku:) Jeśli chodzi o rekordy? nigdy nie liczyłam ale może dzisiaj?:)pozdrawiam wszystkie szczęśliwie kobietki mające swoich cudownych facetów:)

  18. Powiem szczerze dzieki mojej anatomii i znajomosci wlasnych punktow moge dojsc wiele razy. Tylko wtedy jeszcze bardziej sie chce, jestem nimfomanka ibszybkie dochodzeniebto plus. Ale nie wyobrazam sobie seksu bez dobrej konkretniej minetki+palcowka albo na pieska i rownoczesnie sama sobie robie dobrze uuu to jest takie ze odlatuje. Ale najlepiej jest jak facet kleka przy lóżku ja siadam na wyrku, robiac sobie jedna reka dobrze druga trzymajac jego bark a on mocno gniecie moje biodra/uda oj wtedy czuje uderzenia w punkt g+stymulowanie lechtaczki+bol razem daje taką ekstaze, że po wszystkim nie moge mowic. Bosko

  19. Nie wierzę… Ja mam takie problemy z sexem podług Was :/. Okazuje się, że jestem po prostu kiepską.. Na początku związku hulalam na moim Drwalu pod sam sufit i bylam mistrzynią loda, ale teraz kiedy zaczelam pracę i on też (na dodatek nie mieszkamy razem) czuje że jestem kiepska, a na dodatek staje się jeszcze gorsza. Często w ogóle nie mam ochoty na sex i rzadko jestem podniecona – wyjątek: jak jestem choć pod delikatnym wpływem alko. Nie wiem nawet jak sobie z tym poradzić, a wstydze się tak otwarcie o tym gadać. Na małą minetę a co dopiero tornado nie mam co liczyć, bo Mojemu się to chyba nie podoba. W ogóle masakra jakaś…

  20. Ola, mój też nie lubi minety, brzydzi go to :(
    Dopiero po latach związku dociera do mnie, że tak się nie da żyć, że każdego dnia wegetuję, umieram i zamieniam się z każdym dniem w coraz bardziej sfrustrowaną, jazgotliwą i nieprzyjemną babę, a mam dopiero 28 lat.

    • Nie rozumiem tego… Zupełnie, bo ja nie mam żadnych pochamowan przed jego (używając nazewnictwa Alicji i Drwala) toporkiem… A wręcz go uwielbiam… Nie kumam. Myje się, gole – to chyba normalne, że każdy utrzymuje higienę w tych partiach ( i Boże, miejmy nadzieję że gdzie indziej też), a jednak jest coś co go powstrzymuje. Czasem podczas seksu mam też wrażenie, że przy kolejnym jego wejściu we mnie autentycznie zrobię siku albo … Może to okropne, ale strasznie flustrujące :-( nie wiem dlaczego tak jest.

    • Ja mam 22 i mam to samo. A w zwiazku jestem od 4lat. Jest tak kiepsko, że odmawiam mu czegokolwiek już od ponad roku. :(

      • Agnieszka… Ja mam 22 i mam to samo. A w zwiazku jestem od 4lat. Jest tak kiepsko, że odmawiam mu czegokolwiek już od ponad roku. :(

  21. A ja chciałam podziękować Alicji i Drwalowi. Dzięki waszemu blogowi i poradom odkryliśmy z mężem nowe doznania i płaszczyzny seksu. Ja pierwsza zaczęłam czytać bloga i po miesiącu pokazałam mężowi. Pozwoliłam wybrać mu jedną rzecz opisana na blogu której nie robiliśmy i wypadło na rimming ;-) po tym na dodatek mój mąż, SAM, powrócił do minetki za którą kiedyś nie przepadal serwuje mi ja teraz codziennie od tygodnia.
    Ps. Co do orgazmu, mam go dopiero od dwóch lat, po 6 latach współżycia, i tylko łechtaczkowy, ale wierzę i czekam niecierpliwie na więcej.
    Pozdrawiam, stała czytelniczka :-)

    • Alicja

      Mirabelko, przepięknie dziękuję za ten komentarz :)) może inne dziewczyny uwierzą, że na zmiany nigdy nie jest za późno :) pozdrawiamy Ciebie i męża – i niech między Wami będzie coraz namiętniej :*

  22. Mmmm też bym tak chciała. Minetki w wykonaniu mojego lubego są cudowne. Jednak nigdy nie zdarzyło mi się dojść od typowego seksu tzn kiedy partner jest we mnie. Jedynie od tylu gdy dodatkowo sama się bawiłam. No i podczas analu wiadoma rzecz. :) chciałabym poczuć jak to jest skończyć bez dotykania się gdy On jest we mnie. Ale jak to osiągnąć? Hmmmm…

  23. Ja ostatnio pierwszy raz skończyłam oralnie. ;) Jakoś z moim drwalem nigdy nie lubiłam się w to bawić, oczywiście On lubił, ja nie przepadałam za odwdzięczaniem się… No ale tyyyle o tym piszecie, że nawet kupiłam żel i jakoś przeszliśmy do 69. Mam tak ja Ty Alicjo! Kiedy jest mi zbyt dobrze, zapominam o toporku drwala… Ale późnej za to On mógł zapomnieć o mnie i ja mogłam dokończyć co zaczęłam.
    To cudowne, że oboje jesteście tacy otwarci.
    Inspiruje się wami i nadrabiam chyba wszystkie Wasze poprzednie posty. ;)

    • a tak bardziej na temat to… ja nigdy nie moge skończyć więcej niż raz.
      Szybko dochodze, nie potrzebuje wiele, choć zdarzają się wyjątki ( czasem po prostu nie jestem w formie;) )
      Ale choćbym nie wiem jak długo była męczona, to chyba po prostu nie mogę dojść kilka razy pod rząd. Potrzebuje przerwy, chyba dłuższej niż facet. ;D

      • Alicja

        A tam przerwy. Potrzebujesz dużo snu, dużo wody (pełny pęcherz przyspiesza sprawę, tylko oczywiście nie przeginamy) i trochę dobrego żelu, na przykład zwiększającego doznania. I starań Twojego faceta. Jeśli możesz raz, to możesz i pięć – próbuj i powodzenia! ;)

  24. Czerwona Czekolada

    Mój rekord w 3h to chyba 5 czy 6 orgazmow w tym każdy z wytryskiem moim. Dobrze mieć Drwala w Domu. Pozdrawiam

  25. Czerwony Kapturek

    w czasach poprzedniego związku kończyłam się tylko sama…

    z obecnym partnerem jest zupełnie inaczej… może dlatego, że mnie słucha ;) genialnie dotarło do Niego, że tak od głaskania po plecach też można odlecieć ;)
    ale jest jeden problem(?) dochodzę bardzo spokojnie i bardzo cicho… mimo, że jak On to nazywa, parę razy było już „mokrutko” to dopytuje, czy był orgazm… a potrafią być 3-4 pod rząd… przekonywać Go, że tak cudownie jak z nim to nigdy wcześniej nie było, czy z czasem uwierzy w swoje możliwości i to co ze mną wyczynia? co myślicie?

    • Alicja

      Nie przekonuj, bo pomyśli, że tak ściemniasz bo Ci go szkoda. Nie ma też sensu, żebyś zaczęła nagle jęczeć i się miotać, skoro nie masz takiej potrzeby ;) Powiedz mu szczerze, że tak właśnie kończysz, a jestem pewna, że z czasem Twój chłopak po prostu nauczy się rozpoznawać, że naprawdę miałaś orgazm (po zmianie odcienia skóry, przyspieszonym biciu serca, innym spojrzeniu, delikatnych skurczach – czymkolwiek) – i wtedy żadne zapewnienia nie będą mu potrzebne :)

  26. Słuchajcie, jestem w zwiazku prawie 2 lata jestemy mlodzi po 24 lata, mam problem moj facet totalnie mnie nie zaspokaja. „Bawie” sie sama ok 4 razy w tygodniu czasem więcej. Mam raczej temperament taki ze jestem chetna zawsze i wszedzie. Gdy tylko zaczynamy o tym rozmawiac wina jest po mojej stronie bo a to go wkurzylam a moze bym sie umalowala. Prawda jest taka ze go kocham ale to wszystko obniza moje poczucie wartosci jako człowieka j jako kobiety. Fajnie jest sie starac kiedy widzi się reakcję a jak się nie widzi to się nie chce nie bo i tak Ci powie mamy duzo pracy jutro. Z jednej strony wstyd mi ze to robie a z drugiej byłabym chyba chodzącym kłębkiem nerwów gdybym tego nie robila. I tak jestem sfrustrowana caly czas. Przez 2 lata zrobił mi minetę moze ze 4 razy kiedy ja robię mu loda zawsze bo to uwielbiam. Zawsze konczy się tak samo on na plecach ja wsiadam i jadę. On wie co lubie bo kiedyś bylo inaczej bawiliśmy sie różnie i on też się jakos starał. Tyle razy dostałam przysłowiowego łóżkowego kosza ze czesto nie mam ochoty zaczynać czegokolwiek i czekam az zaśnie. Nie wiem co robić.

      • Czytałam ale nic mi to nie pomogło. związek bez seksu kiedy ciągle się żremy i nie potrafimy zrozumiec się wzajemnie i zaspokić to tylko kwestia czasu nie umiem x nim rozmawiac a z drugiej strony nie umiem go zostawić jestem nienormalna

    • Normalnie jak bym siebie czytał.
      Dostaję już tyle razy łóżkowego kosza że już zaczynam myśleć że może jestem rogaczem i tylko sam siebie oszukuję.
      Mogę być poza domem służbowo nawet i tydzień i to też niczego nie zmienia, wracam jakbym wracał po ośmiu godzinach pracy. Dochodzi też do tego że jak mam się kłaść i czekać aż mnie zacznie boleć brzuch to często wolę posiedzieć przed komputerem i spuścić powietrze jak już wiem że śpi. Niestety coraz częściej tak wyglądają nasze razy… przynajmniej z mojej strony.

  27. Niestety mialam 4 partnerow. Z pierwszym nie bylo szalu, z drugim bylo hm bardzo bardzo slabo 1,5 minuty i koniec… z trzecim bywaly dnie seksu i maratony i w ciagu roku 1 raz doszlam, podczas minetki. Teraz jestem 4 rok w zwiazku i nigdy nie mialam orgazmu. Partner mocno sie stara, potrafil 2h minetke mi robic, w ciagu wieczora 20- 2 w nocy potrafilismy 9 razy sie kochac. On konczy, wtedy ja czuje niesamowite podniecenie. Ale to nie orgazm.. sama sobie radze z orgazmem. Ale mimo motyli w brzuchu, mokrych gaci na jego widok nie jestem w stanie dojac, probowalam sie skupic na sobie kiedy sie kochalismy nie myslalam o niczym, napinalam miesnie ale nic.. probowalam skupic sie na nim ale wtedy przychodzila frustracja…

    Kiedys mu powiedzialam ze orgazmu nigdy nie mialam…. nie odzywal sie do mnie tydzien. Nie za orgazm. Za klamstwo… teraz mysli ze mnie potrafi doprowadzic… ale jak mam mezczyznie powiedziec ze przez 4 lata udawalam… jak ja uwielbiam sie z nim kochac, choć nie osiagam orgazmu ,zblizenie jest bardzo wazne emocjonalnie dla mnie. Ktos cos podpowie?

    • Alicja

      Marto, a podczas minetki też nie? A jest chociaż blisko? Bo albo Ty się za bardzo spinasz, albo on jest… słabym kochankiem. Dobra wiadomość jest taka, że obie te sprawy są do naprawienia. Może spróbuj facesittingu? Wtedy sama regulujesz to, jak, gdzie i jak długo on Cię liże… W orgazmie z facetem chodzi o to, aby się po prostu przełamać, znieść te psychiczną blokadę. Jak dojdziesz z nim raz, tak świadomie, to potem będzie już z górki :*

  28. Mam nadzieję, że i ja kiedyś doświadczę czegoś takiego :) Jak na razie nie mam żadnych doświadczeń z orgazmami, nigdy żadnego nie miałam. Sama również nie dochodzę, w sumie dawno przestałam próbować bo tylko mnie to irytowało. Nie czuję nawet takiej potrzeby.
    Jednak takie posty i takie opisy bardzo pobudzają fantazję i zaczynam się zastanawiać czy coś mnie nie omija. Bo uwielbiam seks ze swoim partnerem. Uwielbiam naszą bliskość. Ale może jest coś więcej czego nie znam….

    • Alicja

      Olu, jest. I nie chodzi o jakąś głupią presję „wszyscy mają orgazm, muszę mieć i ja” – chodzi o to, żeby czerpać maksymalną przyjemność z tego, co i tak robisz. Czasem do orgazmu trzeba dojrzeć, prawie zawsze – trzeba odpuścić, czyli przestać chcieć za wszelką cenę. To trudne, ale warte zachodu:)
      Ps. Zajrzyj do naszych tekstów o orgazmie, może Ci pomogą :*

      • Już przeszłam etap „wszyscy mają orgazm więc i ja koniecznie muszę!”. Odpuściłam już dawno, przy poprzednim (i pierwszym w życiu) partnerze. Skończyło się to 5 letnim związkiem bez orgazmu i żadnego zainteresowania nim ani z mojej, ani jego strony.
        Wstyd przyznać, ale właśnie nadrabiam wszystkie posty :) Niedługo pewnie więc natknę się na te o orgazmie, bardzo dziękuję :)

    • musisz całe życie próbować, nie poddawać się. Ja też miałam ten problem, zastanawiałam się co ze mną nie tak, w końcu doszłam do wniosku, że przecież orgazm ma różne oblicza i nie musi oznaczać krzyków, jęków na cały dom i utraty przytomności. To prawda, ale.. można czerpać z seksu więcej, nie ma górnej granicy. Eksperymentujcie, bawcie się, może seks w miejscu publicznym? to podsyci ekscytację, adrenalina podskoczy. Może jakieś nowe pozycje? Musicie odkryć, które miejsce w Twoim ciele i jaka technika najbardziej Cię kręci. Ja też odpuściłam i pogodziłam się z faktem, ale próbowaliśmy różnych pozycji z aplikacji na androida aż w końcu byłam BARDZO BARDZO blisko, już w początkowej fazie orgazmu, co było sukcesem. Po prostu trafiliśmy na bardzo wrażliwy punkt w moim ciele. Nie myśl za dużo, wyłącz się, oddaj się przyjemności, poza tym eksperymentujcie, pobudzajcie swoje zmysły od samego rana, może jakiś niegrzeczny film na wieczór? Całe życie powinno być grą wstępną. Seks bez książkowego orgazmu nie jest zły, skoro jesteś szczęśliwa i jest Ci przyjemnie, Ale pamiętaj, nigdy nie jest na tyle przyjemnie, żeby nie mogło być jeszcze przyjemniej! :) Całe życie uczymy się podczas seksu, uczymy się swoich ciał, swoich reakcji.

  29. U mnie sytuacja przedstawia się następująco, tzn. wypowiem się za partnerkę :)…z moja żoną jesteśmy już 13 lat po ślubie (choć nie przekroczyliśmy jeszcze 35-ciu lat) generalnie ma duże problemy z osiągnięciem orgazmu w trakcie stosunku. I nie ma tu znaczenia jakie pozycje będą przez Nas wykorzystywane. Osobiście uuuuuuuuuuuuuuuuwielbiam strzelać jej minetkę, mógłbym lizać i spijać jej soczki, ale to jest niestety jedyna metoda by ją doprowadzić. Przy tym okropnie napina mięśnie nóg, prostuje je i kręci moim łbem jak u szmacianej lalki :P nie mam nic przeciwko :D Niestety już przy zgiętych nogach taki wyczyn zdarzył się aż…1 RAZ. Doszedłem już do takiej wprawy, że poprzez smak potrafię ocenić, w której fazie cyklu miesiączkowego jest i że dopadł ją stan zapalny. Jeżeli chodzi o ilość razy w ciągu doby to nie pochwalę się niestety wynikami jak niektórzy powyżej, choć żałuję bardzo. Ja na swój temperament nie narzekam, za to czasami robi to moja żona. Nie raz dziwi ją, że mi się chce zawsze i wszędzie, że po seksie, kiedy ona już ubrana odwracała się na drugi bok, ja potrafiłem sam się „męczyć” kolejne razy. Rozumiem, że ma prawo być zmęczona, pomagam jej w obowiązkach jak tylko mogę, rozmawiam o tych sprawach otwarcie…nawet bardzo, nie ma dla mnie tematów tabu, ale niestety określonego zamiaru nie osiągam. Oczywiście nie robię nic na siłę, jeśli widzę awersje to odpuszczam na jakiś czas, lecz później ponownie atakuję. Pokazywałem jej już Waszą stronę niejednokrotnie, aby zobaczyła, że nie tylko Ona ma problem, żeby poczytała Twoich postów co może da jej delikutaśnie do myślenia. Alicjo podpowiedz proszę jak przekonać ją do częstszych i wielokrotnych stosunków?
    Pozdrawiam P.

    • Alicja

      Cobra, Ty jesteś otwarty, a Twoja żona? Gdy rozmawiacie lub gdy pytasz ją o cokolwiek związanego z seksem, to odpowiada dlaczego tak jest? Czy unika odpowiedzi? Zawsze tak u Was było, że to Ty inicjowałeś seks? Nie wiem czy czytałeś mój tekst „dlaczego ona nie chce się kochać” – zerknij tam. I napisz trochę więcej, bo trudno mi cokolwiek doradzić nie znając sytuacji. Pozdrawiamy!

      • Droga Alicjo, łatwiej byłoby mi napisać, których artykułów nie czytałem :P
        Właśnie w czasie rozmów Ona jakby krępowała się otworzyć tak do końca, powiedzieć o swoich potrzebach, pragnieniach i fantazjach. Niejednokrotnie mam wrażenie, że robi to tylko po to aby zamknąć mi usta i powiedzieć, że wywiązała się z małżeńskiego obowiązku. To jest takie odwalenie „pańszczyzny”. Drażni mnie to okropnie i zdarza się, że z fochem opuszczam łózko, gdyż dla mnie nie do końca istotne jest moje „skończenie”, a danie Jej tej przyjemności, która sprawi, że zapomni o całym Bożym świecie. Odnoszę wrażenie, że bardzo się nieraz spina, tak jakby chciała na max’a, ale w sumie to ją przerasta. Nie wywieram na niej presji, nie cisnę, że musi dojść czy coś w ten deseń. Stosowałem już różne techniki, aby ją przekonać…relaksująca kąpiel, masaż, wino i kolacja. Wykorzystywałem nawet do tego dziadków, aby oczyścić mieszkanie z dzieci :P
        Teraz może już pokrótce odniosę się do Twojego wpisu, który podrzuciłaś…Tak więc…
        punkt 1 — jeśli chodzi o antykoncepcję — od dobrych paru lat nie stosujemy żadnych zabezpieczeń, kiedyś brała zastrzyki hormonalne, raz na kwartał to dopiero była MASAKRA, tabletki raczej też nie pomagały, brak libido, ochotę i chęci, kto teraz nie jest zestresowany pędem życia codziennego? obowiązki domowe — rozkładamy je na Nas oboje, nie ma, że czegoś nie zrobię bo to „babska” sprawa, sprzątam, gotuję, piorę…no może poza prasowaniem, stres — a kto w dzisiejszych czasach nie doświadcza stresu? Niestety nie pochodzimy z zamożnych rodzin i do wszystkiego dochodzimy ciężką pracą, ale to przecież seks jest tym co daje Nam ukojenie, człowiek odrzuca wtedy wszystkie złe emocje, sen — i tu trafiłaś w samo sedno, w Jej przypadku noc mogłaby nie mieć końca, a i tak jej czas snu wynosi w okolicach 8-10 godzin!
        punkt 2 — Wiadomo, w każdym związku są lepsze i gorsze dni. Nie raz i nie dwa zdarza się, że poksyksamy się tak nie na żarty. Oczywista oczywistość, że okazuję jej dużo czułości i miłości.
        punkt 3 — postury Adonisa niestety nie posiadam, ale grubasem tez nie jestem, chodzę na siłownię, dbam o higienę osobistą, chodzę czysto ubrany, pachnący, lecz na garnitur to raczej nie może liczyć, gdyż to zdecydowanie nie moje klimaty SORRY
        punkt 4 — ten punkt zdecydowanie odrzucam, to nie ten typ kobiety, choć nigdy nie mów nigdy :/
        Przepraszam, że moje „krótkie” CV nabrało takiego rozmiaru, ale niestety łapię się wszystkich możliwości, aby poprawić łóżkowe relacje.
        Pozdrawiam P.

        • Cobra to co opisujesz to wypisz-wymaluj także moje życie. Jakbym widział się w lustrze. Różnica taka ze trwam w takim związku już 18 lat i nic nie potrafię zmienić

          • Alicja

            Cobra, albo trochę ubarwiasz, albo jesteś chodzącym ideałem! ;)
            A na serio. Nie chcę wchodzić w nie swoje kompetencje, a z tego co piszesz, to wasz problem, jakkolwiek powszechny, wymaga głębszej analizy. Trudno to wszystko ocenić, w oparciu o jednostronną relację – szczerze brakuje mi zdania Twojej żony. Być może ona nie lubi seksu, źle się jej kojarzy „od zawsze”, duże znaczenie ma kwestia wychowania, temperamentu, nabytych uprzedzeń, seksualnej przeszłości. Wiem, że zabrzmi to brutalnie (a dla niektórych wręcz niedorzecznie), ale cała masa kobiet traktuje seks jako małżeński obowiązek. Czy tak było między wami od początku? To trochę wygląda na klasyczny schemat – najpierw kobieta chodzi do łóżka z przyjemności odkrywania nowego, potem dla prokreacji bo chce mieć dzidziusia, a na końcu z obowiązku. Przykre, ale prawdziwe. Tyle tylko, że seks jest niezbędny do bliskości i prawdziwego RAZEM.
            Wiem, że jesteś bliski desperacji, ale powalcz o nią. Rozmawiaj, nawet gdy już nie masz siły. Niech Ci powie wprost dlaczego nie chce. Tylko zapytaj tak normalnie, a nie z presją, że ma to zrobic – to wzbudza tylko niechęć.
            Najważniejsze to wiedzieć, na czym się stoi. Niektóre kobiety (sama takie znam!) wracają do namiętnego seksu po kilku latach zupełnej abstynencji. Bo chcą. I pamiętaj, że kobiety to bardzo delikatne struktury :) u nas seks łączy się dosłownie ze wszystkim – możemy nie chcieć go zupełnie dlatego, że z dnia na dzień odkryjemy, że starość nas nie minie, ale równie dobrze powodem może być przytycie jednego kilograma, depresyjna pogoda lub przeczytanie dołującej książki :)

          • Hawkel…dobrze wiedzieć, że nie jest się odosobnionym przypadkiem w tej materii :) ale tak poważnie to ręce opadają na te kobiety, czasami odnoszę wrażenie, że błędem było przyzwyczajenie jej do pomocy w domu, zastanawiam się, czy jakbym był kawałem sukin…a to czy sytuacja byłaby inna?

  30. Alicjo…na wstępie szybkiego powrotu do zdrowia życzę :) niechaj Drwal przygarnie Cie pod swoje skrzydła i chucha, i dmucha coby Ci się lepiej zrobiło.
    Nie jestem ideałem i nigdy nie dążyłem do tego, aby się nim stać. Jestem jaki jestem, gdyż uważam, że małżeństwo to „spółka” dwojga ludzi i trzeba sobie pomagać.
    Teraz trochę miejsca poświęcę na sprostowanie mojej Pani…to nie jest tak, że Ona w ogóle nie chce się kochać, tak było kiedyś, teraz nawet wykazuje inicjatywę, ale…dość często odnoszę wrażenie, że „odwala pańszczyznę”, czyli takie „a dam mu żeby później nie gadał”. Nie chodzi mi o to, że ma się miotać po łóżku i drzeć jak poparzona (ale czasami mogłaby dać upust emocjom :P ), ale nawet w rozmowie z nią o tym potwierdza, że czasami ma tak, że jak zaczynamy igraszki to aż by mnie zjadła, a w trakcie nagle zaczyna czuć obojętność, przechodzi jej ochota i robi to mechanicznie. Uwierz, że nic tak nie irytuje i nie dobija jak taka sytuacja. Czy kobiety to rzeczywiście tak złożone istoty? Qrcze, przecież jak mam ochotę, to ją mam, a jak jej nie mam….nieeeeeeee takiej opcji u mnie nie ma. Jak może się w trakcie odechcieć? Tłumaczę jej, że ma się rozluźnić, wyluzować, czerpać garściami tą przyjemność póki jesteśmy młodzi bo później zwiędniemy i nie będzie już tak przyjemnie dla oka, lub co gorsze odezwie się dylemat zawałowca, czyli co pierwsze stanie, i nic nie pomaga. Zapraszałem ją na waszą stronę, innym razem niby przypadkiem zostawiając na niej wygaszony ekran i zero skutku :( Wiem, że są kobiety o mniejszym temperamencie, ale aż tak niskim. Pozostaje zatem chyba ostateczność…znaleźć jakiegoś dobrego seksuologa lub psychologa co postara się jej jakoś pomóc. Ewentualnie jest jeszcze hipnoza :D
    Pozdrawiam serdecznie.

  31. A ja po razie jestem niedotykalska!! Nienawidzę tego ale chciałabym więcej ale nie dam się dotknąć, wiec narazić próbujemy trochę bdsm wersji ze jestem związana ale dalej pp tym razie uciekam… I nie wiem co robić.. A szczególnie po minetce.. Przed ciążą jak doszłam w ‚srodku’ to mogłam jeszcze a teraz nie daje rady pp prostu… A chciałabym!!

  32. Marzę o tylu orgazmach :) Niestety o ile orgazm łechtaczkowy mam za każdym razem, bo mój Drwal jest w tym mistrzem, to orgazmu pochwowego nie miałam nigdy :(

  33. Mi się udało kiedyś doprowadzić do 5 pod rząd. W ciągu doby nie wiem, nie liczyłem.

    Piszę tutaj, gdyż mam mały problem by doprowadzić swoją obecną partnerkę do wielokrotnego orgazmu. W ogóle do tego, by za pierwszym miała ochotę na drugi. Jak już raz dojdzie, to później choć ja dalej próbuję ją lizać jak najpyszniejsze lody na świecie, ona ucieka, wypycha mnie, nawet się obraża, że nie chce przestać.
    Alicjo co zrobić, gdy kobieta po pierwszym razie nie ma ochoty na drugi, a ja mam ochotę sprawiać jej miliony orgazmów, po prostu lubię to robić. Ponoć jestem tzw. dawcą, bardziej zależy mi na dawaniu orgazmu, niż otrzymywaniu (dziwne?).
    A wracając do tematu, jak kobieta może się przekonać do wielokrotnych orgazmów, albo chociaż do tego by dalej chciała. Mówi, że ten kolejny raz już ją nawet czasem boli.. Może jestem zbyt agresywny swoim jęzorkiem, chociaż staram się raczej delikatnie to robić.. Po pierwszym też jest bardzo zmęczona, może nie ma siły na kolejny? Jak to zmienić? Więcej snu, dieta? Ćwiczenia?
    Raz ją nawet związałem i nie przestawałem, to po pierwszym orgazmie odczekałem chwilę i spróbowałem ponownie, doszła drugi raz, ale jak chciałem dać jej trzeci, to jak na mnie warknęła żebym jej nie dotykał, to aż mi się głupio zrobiło i był koniec zabawy.. Może nie powinienem reagować i dalej ją „męczyć”? :) Tylko obawiam się, że to by się mogło skończyć ostrą kłótnia :/

    Jakieś porady? Może wy drogie czytelniczki?

    Ps: Świetny blog, jestem nowym czytelnikiem i pochłaniam zebrany tu materiał jak gąbka :D

    • Alicja

      Napisałeś ten post tak, jakby dawanie jej tych orgazmów było jakimś sportem, a Ty za wszelką cenę musisz zdobyć order. W seksie chodzi o to, by obie strony czerpały przyjemność – jeśli ona mówi NIE, to ma jakiś powód. Też bym się wkurzyła, gdyby mimo mojego NIE Drwal za wszelką cenę chciał mi udowodnić jaki to jest wspaniały.
      „Może nie powinienem reagować i dalej ją „męczyć”? :)” – może zastanów się jaki Ty masz cel w seksie? Jak potrzebujesz medalu to jedź do Decathlonu i kup – nawet puchary tam mają ;) Powinieneś z nią szczerze porozmawiać, ale bez pretensji, tylko na pełnym zaufaniu i akceptacji. Może robisz coś po prostu źle? To ona powinna dać Ci odpowiedź, a nie my.

      Lizanie jest jedną z największych przyjemności seksualnych, więc jeśli facet robi to naprawdę dobrze, kobieta nie może się tego doczekać (i odwrotnie). Szczerze myślę, że waszym problemem nie jest to, że ona nie lubi minetek, tylko to, że z jakiegoś powodu one wcale nie kojarzą jej się wyłącznie z przyjemnością. Odpuść jej na jakiś czas, niech zatęskni – i niech szczerze powie, dlaczego nie ma ochoty. Powodzenia!

      • Nie traktuje tego jak sport, nie oczekuje medalu, chce jej tylko sprawic jak najwiecej przyjemnosci. Moze zle do tego podszedlem, naczytalem sie tutaj jak to kobiety uwielbiaja wielokrotne orgazmy i jaka to im sprawia przyjemnosc i zapragnalem tego samego dla niej. A moze faktycznie jestem slaby w tym i tylko mi mowi, ze robie to najlepiej, a prawda jest zupelnie inna.
        Sprobuje porozmawiac. Chcialem tylko zapytac jeszcze, czy to mozliwe zeby wielokrotny orgazmy, czy kilka ich pod rzad sprawial kobiecie bol? Dzieki za szybka odpowiedz. Pozdrawiam!

        • Alicja

          Wiesz jak to jest – każda z nas lubi coś innego – dlatego najlepsze efekty daje wspólne doskonalenie techniki ;)
          Wielokrotne orgazmy, jeśli mówimy tylko o tych minetkowych, bardzo często sprawiają ból, bo łechtaczka jest po prostu bardzo wrażliwa. Jeśli przy pierwszym razie jesteś zbyt natarczywy i po prostu za mocno ją dociskasz, to Twoją partnerkę może boleć każdy następny raz. Mnie ból dopada w okolicach piątego – szóstego razu (chyba, że robimy sensowne przerwy).
          I tak jak pisałam w artykule – by dojść wielokrotnie, ona musi chcieć, mieć ochotę, być wypoczęta i zrelaksowana – i być we właściwym czasie cyklu (co też jest sprawą indywidualną).
          Powodzenia!

  34. Przeżywam orgazmy wielokrotne, ilości rożne od 10 do 30 orgazmow jeden po drugim z kilkunastosek przerwa.Podczas seksu dotykam się dodatkowo sama, przez niego lub z wibratorem.W ten sposób jest jeszcze lepiej, orgazm globalny.Najważniejsza jest komunikacja!!! Jesli wiesz co sprawia ci przyjemnosc to pokaz to!!!

  35. Alicjo ja poznalam swojego drwala przez przypadek. I dopasowalismy sie nieziemsko. Wystarczy jego spojrzenie i juz we mnei dzieja sie niesamowite rzeczy. On zreszta ma bardzo podobnie. Ale to jak dopasowalismy sie seksualnie zadziwia nas oboje. Dajemy sobie nawzajem wszystko o czym mozna bylo tylko pomarzyc. A im bardziej sie poznajemy tym wszystko lepiej wychodzi. I mamy swoje sztuczki na przedluzenie zabaw. On musi miec kaca, a ja… a ja nic nie musze. Ja wtedy tylko odbieram i odbieram, bo on moze dawac w nieskonczonosc. Naliczyc mozna ok. 11, 12. Potem to juz jest jeden wielki orgazm, nie wiem co jest gdzie i gdzie co mam. I mam swoja teorie na wszelakie problemu z seksem. Nie ten partner. Moje wszystkie zniknely w mgnieniu oka przy terazniejszym drwalu. I oby bylo tak i coraz lepiej :)

    • Oj, to przykre co piszesz… Bo bardzo kocham swojego obecnego partnera ale w łóżku brakuje mi kilku rzeczy czy raczej orgazmów. :/ Ja podczas seksu z moim lubym dochodzę raz, czasem dwa a bywa i tak,że wcale bo nie zdążę się rozgrzać a tu już finisz :( Nie byłby to taki problem gdyby była szansa na dogrywkę ale to się raczej nie zdarza. Ciężko mi go zachęcić do kolejnej rundy. W 99% kończy się po jednym numerku a szkoda bo przy drugim seksie radzi sobie dużo lepiej. Najwięcej udało mi się skończyć 5 razy przy zabawach sam na sam i zawsze to jest orgazm łechtaczkowy, po takim wyniku byłam dość wyczerpana i już więcej nie próbowałam :p Więc liczby przekraczające 5, 10 orgazmów powodują u mnie oczopląsy :D
      Mam nadzieję,że kiedyś się uda. Dam poczytać mojemu Drwalowi kilka artykułów stąd, może będzie chciał spróbować wielu rzeczy i skusi się na dogrywki. :) Nie chciałabym się z nim rozstać z powodu średniego zaspokajania mnie ale seks jest dla mnie bardzo ważny w związku i trochę się boję,że im będziemy ze sobą dłużej, tym będzie trudniej.

  36. Moje doświadczenie jest dość skromne wiele lat zmarnowanych z pierwszą partnerką, koszmar i porażka kompletne niedobranie temperamentów oraz brak uczuć z jej strony sex raz w miesiącu dla rozładowania jej emocji.
    Kolejna to ogień, pożądanie, uczucia, zaufanie, bardzo dobry sex. Prawie zawsze czekałem na moment gdy powie „proszę przestań już dłużej nie dam rady nie mam siły!” zazwyczaj gdzieś po 7-8 orgazmie w przeciągu godziny półtorej.
    Teraz jestem z Boginią sexu :), maratony 3-4 godzinne bywają często, jest zaufanie, miłość, pożądanie, oboje wiemy czego chcemy i oboje cieszymy się każdą chwilą. Jak pisaliście dobry sex to nie samo zbliżenie tylko często wielogodzinna gra wstępna, a czasem szybkie spontaniczne numerki.
    Gdy się poznaliśmy dostałem kubeł zimnej wody na dzień dobry „nie mam orgazmów i nigdy nie miałam” to usłyszałem przy naszym pierwszym razie, a dla mnie spełnienie partnerki to 90% mojej przyjemności.
    Na szczęście ma łechtaczkowe więc liżę do otarć na języku :). Po kilku intensywnych maratonach okazało się jednak ku jej wielkiemu zdziwieniu (mina bezcenna siedziała akurat na mnie) że jednak może mieć i te głębokie w dodatku gdy już się zacznie trwa bardzo bardzo baaaardzo długo. Co prawda nie zawsze jeszcze potrafię doprowadzić ją do takiego stanu ale pracuje nad tym :) a jej coraz częściej zdarza się „piszczeć” więc jestem na dobrej drodze, powoli zaczyna przypominać jeden wielki punkt G ;).
    Tak więc drogie panie nie traćcie nadziei :) jeśli nie macie, a jeśli macie korzystajcie bo to największa przyjemność w życiu w dodatku za darmo i róbcie kolejne nacięcia na toporkach waszych Drwali ;).

    Bardzo fajny blog aż miło czyta się wasze artykuły i dyskusje poniżej.

    • Hehe, odkryłem u mojej ukochanej podobnie. Niby nie, ale pewnego razu nagle o wiele szybciej dostała małych oczek i …. buuum!

  37. Też sądziłam, że to mit, ale najpierw nauczyłam się sama, a potem poznałam mojego Em :D Ja należę do tych kobiet z damskim wytryskiem, ale plusem jest fakt że przy odrobinie wprawy, facet może mnie skończyć nawet 5 razy w niecałe 15 minut. Sposób na otarcia – zimna woda i połazić bez bielizny. Dobrze też jeśli już jestem skrzywdzona gdy mój jednak dokończy gdzieś na mnie, bo jego spełnienie nieźle podrażnia i potrafi zepsuć maraton.

  38. Heh, z tego co widzę to chyba jest coś ze mną nie tak. U mnie zdarzają się max 2 orgazmy i koniec. Facet jest wykończony po jednym razie ze mną a ja nadal czuję się niezaspokojona, ostatnio to nawet rzadko zdarzają mi się orgazmy…. Nie wspomnę już o seksie oralnym, w ogóle to na mnie nie działa (chyba, że to nie z mojej winy tak jest). Czy macie jakieś rady jak to zmienić?

    • Czytając te wpisy wreszcie czuję że chyba nie jestem nienormalna.
      Powiem / napiszę tak.. – wszystkie przyjaciółki z którymi poruszylysmy temat ilości orgazmow zgodnie mówiły że czasem udaje im się dojść 2-3 razy.
      Ja miałam niejednego partnera i nigdy nie miałam problemu z orgazmem. Podczas seksu potrafię osiągnąć orgazm mniej więcej 5-10 razy, potem zwyczajnie czuję że chcę dalej ale mam wrażenie że z tej rozkoszy omdleje.
      Ale widzę że nie jestem jakimś wyjątkiem.
      Dodam że zastanawiam się nad tym czy nie jestem jakas szalona gdyż po tych 5-10 razach podczas seksu partner przechodzi do tzw manetki i wszystko dzieje się dalej… Kolejne minimum 5-10 cudownych orgazmow i czuje ze mogłabym jeszcze ale po takiej ilości zwykle powstrzymuje się myśląc sobie – ” Boże, nie bądź taka zachłanna, tyle też wystarczy.” Poza tym wdziera się myśl o partnerze który wogòle nie uskrża się że już ma dosyć – ” Biedak – dam mu odetchnąć „.

  39. Uwielbiam Was czytać :)
    I Alicjo, zazdroszcze wszystkiego!!! Drwala, jego palców, języka i …wszystkiego innego ;)
    Tylko jeden facet był w stanie skończyć mnie totalnie kilka razy jednej nocy… Żadnemu innemu się nie udało nawet dwukrotnie…

    Ale… Wasza historia (od początku do tej pory) jest jak obietnica tego,co mnie jeszcze może spotkać ;)

  40. Moja zona nie lubi sexu. Kochamy sie raz na miesiac i zadziej, dochodzi dopiero po mnie jak ja ja skoncze palcami… Mam 36 lat,jestem wysportowany i przystojny. Jestem jej przeciwienstwem jesli chodzi o te sprawy.. Kocham to..ale niestety usycham…………..

    • Alicja

      Proponuję przede wszystkim porozmawiać o tym z NIĄ. A Twój komentarz brzmi trochę jak anons ;)

  41. Niestety ja moge tylko pozazdroscic.Mnie takie cos nie spotkalo nie spotka tez pewnie nigdy.Nawet o jednym orgazmie moge zapomniec a gdzie tam o 10.Moj Maz jest Kochany ale nigdy nie bede miala chyba z nim takiego ksiazkowego orgazmu ani nawet innego niz zwykly seks.Wszystko zawsze jest takie przyziemne i zwykle.Nie ma zadnej magii ani zaskoczenia.Myslalam zawsze ze kazdy facet ma fantazje bardziej rozbudowane niz kobieta i probuje wprowadzic je w zycie.

    • ‚książkowy orgazm’ -przecież to nawet nie brzmi przyjemnie :)
      Nie staraj się o taki ‚książkowy’, staraj się o swój i wyjątkowy orgazm! :)
      Ja np nie miałam jeszcze nigdy ale nie ma co się poddawać. Dobrze wiem, że to przytłaczające i często dołujące no ale nie można tak po prostu rezygnować, a już na pewno nie dla tego, że nie ma magii!
      Magię możesz zainicjować sama i wiem, wiem, łatwiej powiedzieć niż zrobić ale radzę chociaż spróbować!
      Gorąco trzymam kciuki za pozytywne zmiany, powodzenia ! ! :)

  42. Mike just Mike

    Z moją partnerką,mamą naszego dziecka,moją najlepszą kochanką, co jakiś czas robimy sobie seks maratony. Robimy wtedy wszystko,na co mamy ochotę i co nam przyjdzie do głowy. Często się nagrywamy. Uwielbiam robić jej minetkę,po której dochodzi,ale największa frajda,to nieustanny często 12-godzinny seks.W tym czasie nie dochodzimy oboje,tylko delektujemy się każdym „wejściem i wyjściem”. Nie zamieniłbym tego na nic.

  43. ależ to wszystko jest ciekawe! :)
    rozumiem, że jedno to kilka orgazmów dziennie/w nocy, podczas kilku stosunków, a co innego to orgazm za orgazmem w trakcie jednego stosunku. bo właściwie w tekście chyba chodziło o pierwszą sytuację, a w komentarzach w większości o drugą?
    ja nadal jestem na początku drogi erotycznej ;) mam 28 lat, jestem od 2 lat w związku, który obfituje w seks :) wcześniej zdarzały się sporadyczne sytuacje erotyczne z facetami, ale miałam jakąś blokadę (trudny i długi temat), długo z nią walczyliśmy. dużo się zmieniło w tej sferze od kiedy praktykuję z facetem, na początku, podczas masturbacji moje orgazmy trwały dosłownie kilka sekund, teraz bywają bardzo długie. natomiast orgazmu wielokrotnego nie miewam, niestety. raczej po orgazmie już mi się nie chce, jestem zaspokojona i wolę się poprzytulać. mój facet już to o mnie wie, natomiast kiedyś, jak zaczynaliśmy, wspomniał, że jego poprzednia partnerka miewała z nim kilka orgazmów pod rząd, kilkanaście, albo nawet kilkadziesiąt w czasie całego dnia (może przesadził, nie wiem :P) no i ja się niestety porównuję z nią… wiem, że ona była bardziej doświadczona (wcześniej miała długoletni związek), ale właśnie obawiam się, że u mnie tak nie będzie wcale. z jednej strony satysfakcjonuje mnie nasz seks, z drugiej porównuję się i chcę zajść dalej. to samo z wytryskiem. czasem czuję, że to może to, coś dziwnego się dzieje i jest blisko, ale nigdy nic takiego się nie dzieje i też obawiam się, że się nie wydarzy. generalnie mam też problem z obtarciami, bólem, pieczeniem cipki po ostrzejszym seksie (który najbardziej lubię;) często miewam infekcje ze względu na leki, które przyjmuję. dlatego jeśli np. kochamy się 2-3 razy dziennie, to potem moja cipka musi dochodzić do siebie 2-3 dni :( a najczęściej używamy lubrykantów! to mnie zniechęca do seksu, a ochotę mam wielką bardzo często. ważne jest też to, że właśnie ta moja blokada polegała na tym, że zaciskałam mięśnie pochwy tak, że miałam wrażenie, że nie da się włożyć tam członka. już bardzo dużo zrobiliśmy w tym temacie, ale jednak chyba coś nadal jest na rzeczy, nawet lekarka, która robiła mi cytologię powiedziała, że bardzo się spinam tam.

    przepraszam za elaborat :) ale jedno z drugim jest powiązane.
    chyba jestem uzależniona od Waszego bloga :D

  44. Kiedyś jedna partnerka zliczyła mi wszystkie orgazmy, które miała w ciągu jednej nocy…

    Nie chciałem jej zaimponować czy coś w tym stylu – nie fixowałem się na ten cel…
    Nawet nie sądziłem, że to możliwe!
    Jedyne, na czym się skupiałem, to ona a ona na mnie.
    Musiałem tylko pilnować tego, aby „skała” była „skałą,” czyli przedłużania orgazmu mojego, co powodowało, że nie opadałem z sił po moim skończeniu… Nie mieliśmy żadnych zabawek, lubrykantow czy czegoś tam… Czysty sex i tyle….

    Rano, gdy wstawaliśmy do pracy (fakt, faktem dobrze jest wtedy nie iść do pracy, tylko przespać się i skupić się trochę na uczuciach aby Psyche też miała swój czas) ona jak nigdy nic powiedziała mi: „Mialam 22….” Ale co…. Spytałem ogłupiony. „Miałam 22 orgazy!”

    Od wtedy wiem,że to możliwe.

  45. Hmm 11 razy jeszcze nie było Ale z 8-9 w ciągu niecalej doby jest u Nas czymś normalnym 😄😄 oczywiście jeśli mamy „wolny” weekend bez pracy, dzieci itp. To po prostu nie wychodzimy z domu ( specjalnie nie mówię z łóżka, bo nie tylko tam powinna się rozgrywać akcja ) wspólna kąpiel, gotowanie, spanie… Przy każdej możliwej czynności sex jest najważniejszą przyjemnością 😊😊

  46. Obecnie mam partnera który moze i przez cały dzien uprawiać seks. To dla mnie nowość … Oczywiście przyjemna nowość.

    Tylko ze mnie po 3-4 godzinach wszystko boli, czuje sie poobcierana choć jestem nawilżona i podniecona.
    Przez co unikam seksu na drugi dzien zeby „dojść” do siebie.

    Jak sobie z tym radzić?

    • Nie przesadzaj. Kwestia pozytywnego nastawienia do życia, odkrywania, a jak jeszcze się nie spotkaliście to walki o szczęście…

      :)

  47. Wielokrotne orgazmy, ZAWSZE, nawet jak facet nie jest mistrzem.. tak już reaguje moje ciało… Z jednym dłuższym partnerem zawsze po 10. przestawałam liczyć ;) ale to też były sesyjki max 4 godz. Nigdy nie miałam możliwości na cały dzień przyjemności..
    Hmm ale mam problem z minetką w sumie, tylko dwie osoby zrobiły mi w tej kwestii dobrze.. Raz facet, raz kobieta. Zazwyczaj to jest po prostu miłe ale nie kończy się finałem..

  48. Ja ze swoim potrafię dojść w kilka sekund robiąc mu loda. Po kilku orgazmach podczas jednego stosunku potrafię błagać go żeby już skończył.
    Miło czytać o tym, że inne kobiety też tryskają.
    Dopiero z tym partnerem przestałam się tego krępować. Czasami jednak uciążliwe jest zmienianie pościeli kilka razy w ciągu jednej nocy (mokrej jeszcze nie umiem znieść).
    Fajne jest też to, że dopiero przy mnie mój drawl potrafi się kochać kilka godzin i dopiero dojść (w ciągu 2 lat tylko raz zdążył się nam bardzo bardzo szybki numerek, ale to z tęsknoty za sobą;) ). Kobieta zawsze będzie uzupelniałniała mężczyznę i na odwrót. Do tego fajnie jest, że cały czas odkrywamy siebie i nowe rzeczy które nam sprawiają przyjemność.

  49. Kochani czytam Was od jakiegoś czasu i po raz pierwszy podzielę się swoimi spostrzeżeniami. Otóż z moim mężem jeden orgazm, góra raz na 2, 3 miesiące. Natomiast niedawno zmieniam partnera i na samym początku nie mogłam uwierzyć, że jest to możliwe, aby dojść w tak krótkim czasie (1,5 godziny) 3 razy z rzędu… a każdy kolejny był „gorszy” – silniejszy od poprzedniego. Ale mój obecny partner to taki typowy drwal, który wie czego chce, ale też zauważa moje potrzeby. Dzięki niemu odkryłam, ze lubię nie tylko klapsika od czasu do czasu, ale i odważniejsze zabawy, uwielbiam delikatne siniaczki po, a jestem już blisko 40-tki. Oczywiście zdarza nam się „szybki” numerek bez mojego orgazmu (taka szybka akcja na tu i teraz), ale jak już mamy mnóstwo czasu tylko dla dla siebie to potrafimy urządzić sobie „maraton”. Mój Pan ogarnął, że najszybciej można mnie skończyć od tyłu klęcząc, moje ręce z tyłu a on trzyma mnie za nie, moja głowa opada na łóżko. Pięknie wypięta, potrafi mnie tak skończyć w kilka minut bez zbędnych gier…Jesteśmy ze sobą od kilku miesięcy, więc dużo eksperymentujemy i sprawdzamy….minetka po i kolejny….I tak jak Alicjo piszesz już podczas 2 stosunku po 2 takich maksymalnych orgazmach podczas, których odlatuję potrzebny jest lubrykant… to chyba najlepszy sposób nawilżenia. Chociaż zdarzył się nam spontaniczny wyjazd na który zapomniałam zabrać nasze „cudeńko” i o zgrozo można bez ;), 5 orgazmów z tym, że 3 minetkowe no i minetka z dużą ilością śliny przed penetracją. Zanim nie poznałam mojego obecnego Pana nawet nie wiedziałam, ze tak mogę ;)…także Paniom z podobnymi problemami zalecam zmianę partnera, albo szczerą rozmowę o tym co lubicie z obecnym…Pozdrawiam kochani…

  50. Teraz moja kolej. Z facetem, z którym się spotykałam przez jakiś czas pobiłam, jak dla mnie, rekord absolutny. Tak naprawdę, to jest jego rekord bo jego umiejętności do tej pory wywołują u mnie podniecenie. 14 razy i to w ciągu dwóch albo trzech godzin. I wydaje mi się, że mogło być ich nawet więcej ale ten 14, to ostatni, kiedy miałam jeszcze siłę liczyć… Lizał w taki sposób, że orgazm osiągałam w parę chwil… A ochotę z każdym kolejnym miałam coraz większą. Nie potrzebne są też specjalne warunki…. Nam wystarczyło auto ;) na dodatek, widząc jego podniecenie i to, jak bardzo jest nakręcony, moje podniecenie było jeszcze większe. Dodam, że pod którymś z Waszych innych postów napisałam o tym cudownym przeżyciu i zostałam mocno skrytykowana, że to jakieś brednie i nie jest to możliwe. Dzięki Wam i innym Czytelnikom, wiem że to normalne i każdemu życzę TAKICH orgazmów. Nie dla rekordów, dla Waszej przyjemności z Waszymi umiejetnymi partnerami! :) I dziękuję Alicjo Tobie i Drwalowi, że znajomi przez moje „lajki” na Fejsie zaczęli czytać Waszego bloga a mnie z nieśmiałością pytają najpierw o czym jest ;) jesteście cudowni.

    Marta

  51. Hmm… U mnie rekord to 9 razy w jedną noc. W inna noc ja jego skończyłam 5 razy. Nawet nie wiedziałam, że faceta się tak da! Ale temperatura była tak wysoka, że nooo tak wyszło. :) Powracając, u mnie normą jest kończenie przynajmniej 3 razy. Jeżeli miałabym więc, bez żelu nie da rady. Dlatego w pogotowiu w szufladzie „zabawek” jest magiczny przenośny płyn, który wspiera nas w tych cudownych chwilach. Pozdrawiam wszystkie babki uzależnione od swoich facetów <3

  52. Mój facet to mega oczywisty seks :( niestety na ten moment przestaliśmy się kochać i od jakichś 2 lat nie współżyjemy ze sobą. Jest ciężko bo nieraz mam ochotę i to wielką, ale jak pomyśle jak to będzie wyglądać i jakie uczucia temu towarzyszą…. wolę abstynencję. Jesteśmy aktualnie w kryzysie małżeńskim i chyba właśnie z powodu seksu nic z tego nie będzie. U mnie maks to 1 orgazm, bo wiem, że po pierwszym robię się sucha i szybko „stygnę”. Mój mąż nigdy nie należał do grona smakoszy wyrafinowanego seksu. Prosto szybko i na temat. Klasyka w czystym wydaniu, w przeciwieństwie do mnie :D Jego problemy z przedwczesnym wytryskiem, też nie ułatwiają sprawy. Kiedyś myśleliśmy, że lodzik przed seksem albo kończenie męża rączką to będzie dobry wstęp do dłuższego seksu. Niestety mój mąż wolno się regeneruje i zanim On mógł jeszcze raz podejść, ja już miałam dość :/ Z kolei, gdy próbowaliśmy bez tego to po kilku ruchach On już miał orgazm, a ja wnerw :/ Poza mężem miałam kilku innych partnerów. Wiem, że mogę więcej i wiem jak ważny w związku jest seks. To ukoronowanie całości. Byli mężczyźni, którzy wiedzieli gdzie co i jak nacisnąć żeby było … dobrze :D niestety, życie tak a nie inaczej mnie pokierowało i jestem gdzie jestem, ale taka fala orgazmów… jak sobie pomyślę … boszzz :DDD mogłoby być cudnie

  53. Nawilżenie? Zazwyczaj moje własne wystarcza, ale jak już są podrażnienia, to przyznaję, że wiele już nie pomaga… Ale jedno wiem na bank… Czytać etykiety żeli :D Kiedyś się pomyliliśmy i na te moje otarcia zamiast żelu łagodzącego użyliśmy potęgującego doznania… bolało…. i nici z dalszego seksu :D

    Ilość orgazmów ok. 6
    A skoro mowa o razach… Mimo wielu lat doświadczenia nie umiem dojść od minetki?! To może śmieszne, ale dla mnie minetka jest jakby… za delikatna? Umiem zrobić sobie dobrze, ale nie wiem jak przy minetce poinstruować mojego lubego. Chyba sama musiałabym siebie wylizać żeby wiedzieć o czym mówię. Po prostu ja sama nie wiem co w niej sprawia mi przyjemność na tyle intensywną, żebym w ogóle mogła dojść. On jest bardzo grzecznym uczniem, co powiem tak mam, ale… no po prostu nie umiem tak dojść! :( Od samego stosunku w sobie też nie potrafię dojść. Jestem gdzieś blisko zwłaszcza gdy leżymy na boku przodem do siebie i ociera się tym samym o łechtaczkę albo od tyłu, kiedy jego jajka obijają się o nią… i to jest cudowne, ale dojść bez ręki nie umiem ;( Zawsze przy seksie muszę dopomóc ręką/wibratorem/czymkolwiek żeby łechtaczka była wystarczająco pobudzona. W ogóle im więcej bodźców tym lepiej i często nie najdelikatniejszych… A o tryskaniu nie wspomnę, bo nawet sama ze sobą w wannie nie potrafię (a nie mam blokady, że się posikam). Mój luby twierdzi, że gdy dochodzę, to w środku jest jakby „eksplozja” mojej wilgoci, ale nie tryskam na zewnątrz. Macie jakieś ciekawe rady? Czuję się kapkę wybrakowana. Wszystkie piszecie, że minetka załatwia sprawę, a ja czuję, że jest za delikatna :/
    Jestem otwarta na większość fantazji, nie mam blokad, albo jeszcze ich nie odkryłam? Mój partner to samo i seks sprawia nam wiele radości. Potrafimy kilka razy dziennie, oboje szczęśliwi i oboje po kilka orgazmów. Pytanie więc jak dojść od minetki, kiedy nawet ciężko samemu zrozumieć co w niej odpowiednio drażni? Jak dojść w czasie stosunku bez ręki? Jak tryskać?

  54. Pierwszy raz piszę komentarz, chodź przeczytałam już nie jeden artykuł ;)
    Co do orgazmów, udało mi się dopiero niedawno go osiągnąć – pomimo, iż wcześniej byłam w 3 letnim związku. Niestety, poprzedni partner zaspokajał tylko swoje potrzeby, nie zważając na to czy doszłam czy nie. Po roku czasu przerwy zaczęłam spotykać się z obecnym partnerem i jest cudnie! ;) Najpierw myśli o tym, aby to mi sprawić przyjemność, dopiero później o sobie, chociaż mnie do denerwuje ! Ja też chcę dawać mu przyjemność ;) To jest na szczęście sprawa do przegadania ;) „Maratony” całonocne są, minetki, po których mdleję – są! ;D Ale po wszystkim denerwują mnie te nieszczęsne otarcia i pieczenie, nie wiem jak sobie z tym poradzić ;/

    • Alicja

      Magdaleno, fajnie, że się odezwałaś! :)
      Co do otarć i pieczenia: dużo pij w trakcie tych „maratońskich spotkań”, biegaj siku po każdym skończeniu, a po wszystkim otarcia potraktuj alantanem ;) Powinno pomóc :)

  55. Czytając niektóre komentarze stwierdzam że kobiety maja fajnie. A ja? Nie dosc ze seks mam raz w miesiącu lub raz na dwa miesiące bo moj facet „nie ma dla mnie czasu” to jeszcze nie mam orgazmu bo nie patrzy na moje potrzeby :(

  56. Alicjo….powiedz mi …jak to jest…co się czuje np podczas takiego orgazmu lechtaczkowego? Jak się wtedy zachowuje kobieta, jak to jest?…

  57. Nie mam dużego doświadczenia, dopiero jakiś czas temu rozpoczęłam współżycie. Ciągle się uczę, szukamy pozycji. Mam problem z nawilżeniem – lubrykant jest obowiązkowy zawsze, bez wyjątków. Orgazmów się uczę ale jak do tej pory nie miałam żadnego.
    Myślałam, że jestem jedną z niewielu ale widzę, że to dość powszechny problem, Dobrze jest poczytać, że nawet po 6 latach którejś z Was wreszcie sie udało.
    Na chwilę obecną czekam na swoje kulki gejszy, może one pomogą;)

  58. Po rozstaniu z mężem znalazłam najcudowniejszego faceta pod słońcem. Jak sam mówi w seksie nie chodzi tylko o akt ale o zaufanie, pewność partnera i miłość, bez tego nigdy nie osiągnie się prawdziwych szczytów :)
    Ale do rzeczy, znalazłam waszą stronę na FB i pokazałam mojemu D. Od tego czasu inspirujemy się wami i wychodzi nam to nieziemsko. Chociażby mokre orgazmy, dla mnie jak to przeczytałam to było jak jakaś legenda, a tu proszę, trochę prób i tryskam jak fontanna a doznania… WOW!!!
    Zdradzę nasz sekret na mokre… pozycja „zawieszenie broni” i paluszki na łechtaczce, niezawodne :)
    Ostatnio w ciągu 3,5h skończył mnie 12 razy w tym 8 mokrych, pościel do prania, materac do czyszczenia ale było warto :D
    Dzięki Alicjo i Drwalu, inspirujcie dalej :*

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter