Jadalna farbka do ciała Poeme Bijoux Indiscrets – recenzja Alicji

3

Są takie sceny seksu, które wydają się zbyt zmysłowe, by powtórzyć je samodzielnie we własnej sypialni. Są takie sposoby uwodzenia, które rozpalają zmysły, sprawiają, że gwałtownie przełykamy ślinę i… zazdrościmy kochankom podglądanym na szklanym ekranie. Zazdrościmy nieoczywistej, gęstej atmosfery seksu, unoszącej się nad parą pochłoniętych sobą ludzi, którzy bawią się lepieniem gliny (Uwierz w ducha), zlizują z siebie jedzenie (Dziewięć i pół tygodnia) albo kochają się wśród płócien i olejnych farb (Vicky Cristina Barcelona). Wszystkie te sceny łączy tylko jedna cecha: brudna, pierwotna, nieposkromiona żądza miłości.

Choć nigdy wcześniej o tym nie wspominaliśmy, my też mamy epizody z farbami olejnymi w tle. Z dłońmi pobrudzonymi pigmentem, wędrującymi po nagim, czystym ciele… Taki seks ma w sobie coś perwersyjnie nieokiełznanego, pierwiastek szaleństwa uwalniany brudną dłonią, znaczącą łapczywie wszystko, co przecież do niej należy. Jeśli kiedykolwiek pragnąłeś kogoś tak bardzo, że jego pobrudzone ciało tylko bardziej podsycało Twój głód, to doskonale wiesz, o czym teraz mówię.

Długo szukałam czegoś, co pozwoli mi na jeszcze więcej. Farby, która nie będzie farbą i po której nie będzie trzeba wyrzucać koszul, bielizny, dywanu… bo nie oszukujmy się – seks przy sztalugach pochłania wszystko, jak żywioł. Próbowałam z czekoladą, ale ona za szybko zastyga i nie pozwala na swobodne wodzenie palcem… Próbowałam z sorbetami, koktajlami, polewami, ale one wciąż były „tylko” jedzeniem. Światełko w mym namiętnym tunelu znalazłam dopiero w szklanym flakoniku z jadalną farbką Poeme Bijoux Indiscrets.

Jadalna farbka do ciała Poeme Bijoux Indiscrets - recenzja Alicji

Co warto o niej wiedzieć?

Każde opakowanie Poeme Bijoux Indiscrets zawiera dwie rzeczy: piękny, szklany flakonik z jadalną farbką do ciała oraz pióro, którym możesz pisać po ciele partnera. Końcówka pióra jest miękka, więc nie zrobisz nią z pewnością krzywdy – chyba, że w ramach celowej, namiętnej i wyrafinowanej kary ;) Farbki mają wagę 50 g i występują w kilku soczystych smakach: czekolady, wiśni, poziomki, karmelu, jogurtowej pianki…

Jakie ma zalety?

Dobrze wiecie, że oboje z Drwalem mamy słabość do pięknych, pozornie niewinnych produktów, z których można wydobyć niemożliwą do zatrzymania żądzę. I takie właśnie są farbki Poeme. Producent radzi, by sięgnąć po czarne pióro i zabawić się w pisarza, opętanego pasją tworzenia – pisać, malować, znaczyć tajemne ścieżki… I owszem, tak właśnie zaczęliśmy, od rysowania drogi niezmiennie wiodącej ku rozkoszy, ale potem, gdy ręka Drwala nieopatrznie wylała zbyt dużą ilość tej farbki, odkryliśmy drugie dno – i pochłonęło nas ono doszczętnie.

Wiesz już, co jest największą zaletą Poeme? To, że gdy pobrudzę nią zbyt mocno palce, to Drwal sam kładzie je na swoim torsie, a potem brudzi się tak, że po prostu muszę go polizać… Czegokolwiek on dotknie dłonią, ja muszę dotknąć to językiem – i robię to niemal bezwiednie, jakbym była w mocnej hipnozie.

A poza tym farbki są pyszne. Nie smakują jak żele albo chemiczne podróbki owoców, tylko jak soczyste, słodkie, nasycone idealnym aromatem lizaki, które po prostu masz ochotę zjadać w całości. Gdy wybierasz poziomkę, Twój partner smakuje jak poziomka, gdy malujesz go czekoladą – smakuje jak czekoladowa pralinka ;)

Jakie ma wady?

Wymienię dwie, które są nie tyle wadami, ile rzeczami, o których warto wiedzieć, by się potem nie rozczarować.

Po pierwsze – farbki są lepkie. Słodkie, uzależniające i lepkie. Jeśli chcesz malować nimi po ciele swoim lub partnera albo na przykład zrobić sobie pyszny tatuaż, to nie jest oczywiście żadna istota wada. Jeśli jednak podzielasz naszą pasję, do rąk ubrudzonych świeżo otwartą farbą, to nie kochaj się raczej na nowym, białym dywanie. Farbki wprawdzie spierają się z łatwością, ale niektóre rzeczy mogą nie zmieścić się wam do pralki ;)

Po drugie – pióro ma miękką, nieco gumowatą końcówkę, dzięki której wykonasz przy okazji subtelny, erotyczny masaż, jednak nie zrobisz nią precyzyjnych napisów czy wzorów. Te farbki służą raczej do zabawy w malowanie niż doskonalenie kaligrafii, a jedno umaczanie pióra (czyż nawet to nie brzmi cokolwiek dwuznacznie?) wystarcza na zrobienie niewielkiego wzoru – chyba, że nauczysz się porządnie nim zaciągać ;)

Komu poleciłabym jadalne farbki Poeme?

Wszystkim, którzy chcieliby wprowadzić do swej sypialni subtelny dodatek pobudzający wyobraźnię. Farbki do ciała nie są ani wulgarne, ani oczywiste, a mają w sobie siłę większą niż niejeden pejcz ;) Możesz naznaczyć nimi ciało niegrzecznego kochanka, możesz zostawić mu na skórze niegrzeczną wiadomość, możesz pokazać jak seksownie wyglądasz pisząc piórem.

Możesz naznaczyć taką farbką mapę ciała Twojej dziewczyny i raz na zawsze wyleczyć ją z wszystkich kompleksów. Możesz poczekać na faceta naga w łóżku, a nad cipką mieć tylko napis: Zliż mnie… Możesz zostawić kropelki czekolady w miejscach, które bardzo domagają się czułych muśnięć języka. Możesz wreszcie przypadkiem się pobrudzić, przypadkiem musnąć dłońmi nagie ciało partnera i przypadkiem zacząć najdzikszy seks Twego życia…

Opcji jest tyle, ile podszeptów niegrzecznej wyobraźni. Pytanie brzmi: od której chciałbyś zacząć?

 

Od Alicji - farbki do ciała

Komentarze3 komentarze

  1. Cudownie się czytało ❤
    Niemalże poczułam smak tej farby i nabrałam ogromnej ochoty trochę się pobrudzić – może nawet nie tak trochę ;)
    Cudownego dnia Wam życzę :*

  2. Wczoraj czułam tylko smak czekolady, ale cały dzień był taki czekoladowy… :)
    Gdybym miała teraz wybierać, wybrałbym pewnie czekoladowy, poziomkowy, wiśniowy, karmelowy no i jogurtowy … a potem bym się martwiła którego użyć :D

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter