Jak namówić Panią na… lody?

51

Jak zapewne dobrze wiecie mamy z Drwalem piękny zwyczaj odpisywania na maile, którymi nas zasypujecie ;) Jeśli jakieś pytanie pojawia się tylko raz, to zazwyczaj odpisujemy – i na jakiś czas zapominamy o danym temacie. Zdarza się jednak tak, że to samo pytanie odnajdujemy w kilkunastu wiadomościach – i wtedy zwykle decydujemy się na napisanie solidnego tekstu. Tak samo było z dzisiejszym pytaniem tytułowym: jak namówić Panią na… lody?

Jak namówić Panią na... lody

Przyznam, że podjęcie tego tematu jest dla mnie konkretnym wyzwaniem, bo mnie Drwal na lody namawiać nie musi ;) Rozumiem jednak, że problem istnieje – i obie strony mają w nim swoje racje.

Najważniejszą zasadą namawiania Pani na lody jest to, żeby jej nie namawiać. Nie można ochoczo machać komuś toporkiem przed nosem i domagać się lizania stulecia! To działa tylko na filmach lub w związkach, które etap pruderii i barier mają dawno za sobą. W „normalnym” życiu kobieta musi chcieć, czuć się gotowa i – przynajmniej na początku – robić to dobrowolnie. Skoro więc nabijanie na pal odpada, to co właściwie zostaje?

1. Rozmowa

Wiem, że powtarzamy to do znudzenia, ale oboje uważamy, że szczere rozmowy rozwiązują 90% problemów w związku. Pozostałe 10% rozwiązuje wino i dobry seks ;) Zanim więc ogłosisz lodową klęskę urodzaju po prostu weź partnerkę za rękę i zapytaj, czy wszystko w waszej sypialni jest w porządku. Może ona nigdy w życiu nie robiła loda i boi się, że nie potrafi? Może obawia się, że będziesz ją w głowie porównywał do jakiejś swojej oralnie utalentowanej byłej? Może naczytała się bzdur w internetach i seks oralny traktuje jak przykry sprawdzian umiejętności, w którym trzeba uważać na brzydki zapach, odruch wymiotny i ewentualny szczękościsk? Może wydaje jej się, że skoro tak długo żyjecie bez lodów, to Ty wcale tak za nimi nie przepadasz? A może jest zwyczajnie leniwa i do buzi bierze tylko to, co da się potem zjeść? ;)

Powodów może być wiele – i trudno je wszystkie przewidzieć. Moja koleżanka przyznała mi na przykład, że nie robi mężowi loda, bo… „mamlanie fiutka ją usypia” :)) Czy takiej odpowiedzi można się domyśleć bez rozmowy? ;)

2. Odwdzięczanie

Na początku naszego związku, gdy nie wiedzieliśmy za bardzo czego się po sobie spodziewać, co lubimy i czy mamy jakieś granice, Drwal dał mi się poznać jako… „koneser minetek”. Byłam tym oczywiście przerażona, bo od razu w głowie wyświetlił mi się wielki neon rażący napisem: ten facet lizał już wszystko. Przerażenie jednak szybko wyparła ciekawość i zuchwały rozkaz, by udowodnił mi te legendarne umiejętności ;) Przesadzam oczywiście nieznacznie, jak na prawdziwą kobietę przystało, ale fakt faktem – nie dało się ukryć, że lizanie Drwalowi raczej obce nie jest. Efekt tej wyolbrzymionej metafory konesera był taki, że przez jakiś czas jedyną lizaną osobą w naszym związku byłam ja. Co więcej – gdy tylko chciałam się odwdzięczyć, on jednym sprawnym ruchem zrzucał mnie z siebie i… fundował kolejny orgazm. Im bardziej on mnie jednak odpychał, tym z większą żądzą domagałam się toporka.

Jaki z tego morał? Taki, że Pani, której fundujesz boskie minetki, po prostu chce Ci się odwdzięczyć tym samym. Liż ją do utraty tchu, a gdy zacznie jęczeć, że uwielbia Twój niezastąpiony język delikatnie powiedz, że sprawianie jej przyjemności jest Twoją życiową pasją. Daj jej samej zatrybić, że zasłużyłeś na nagrodę, a gdy wreszcie zabierze się za lizanie spraw, by czuła się lodową mistrzynią. Z tym bowiem wiąże się kolejny punkt:

3. Komplementy

Kobieta, która stara się zrobić Ci dobrze ustami musi wiedzieć, że jest Ci z nią dobrze. Wierz mi zatem, że każdy Twój komplement, westchnienie, głośny oddech, jęki i oczywiście piękny wytrysk są tym, co da jej więcej radości niż nowe szpilki czy torebka. Jeśli możesz więc strzelić nie odwlekaj tego – niech Twoja Pani wie, że jej język naprawdę działa cuda!

To oczywiście nie oznacza, że powinieneś udawać, że jest perfekcyjnie. Między każdym swoim westchnieniem możesz przecież powiedzieć jaki ruch języka lubisz najbardziej, poprosić aby nie przestawała lizać najbardziej wrażliwego miejsca lub wręcz nakierować zmysłowo jej głowę w taki sposób, byś mdlał z rozkoszy. Każda uwaga jest przecież na wagę złota – i w minetkach, i przy lodzie. Zmierzam jedynie do tego, że być może Twoja Pani czuje się dla Ciebie niewystarczająca i ma realne obawy o to, czy jest w stanie doprowadzić Cię oralnie do orgazmu – bo jeśli ma za sobą kilka takich nieudanych prób, to przecież ma prawo na dystans przed lodzikiem, prawda? Musisz jej pomóc wygrać z tym oporem i przekonać, że jej usta są dla Ciebie najlepszą nagrodą na świecie.

4. Sprzyjające warunki

I tu mam na myśli Twój czysty, pachnący, apetyczny, smakowity toporek oblany mleczną, gęstą czekoladą ;) A zupełnie poważnie – nie będę przypominać teraz o higienie, bo zrobiliśmy to już kilka razy oboje – na przykład w tekstach Czy Drwal powinien golić jajka? i Alicja i (nie)ogolone jajka. Mówię teraz o tym, że zabawy z płynną czekoladą mogą być świetnym wstępem do seksu oralnego – zwłaszcza, jeśli Twoja Pani jest łasuchem ;) Mój Drwal doskonale wie, że jeśli znajdę na nim choć kroplę czekolady, to będę ją ssać tak długo, aż wchłonę w siebie najmniejszą jej cząsteczkę… Pomyśl więc o takim słodkim podstępie. Gdy zadbasz o miłe skojarzenia, kolejne zabawy językiem będą się zdarzać częściej, niż myślisz ;)

5. Nic na siłę

Wielu facetom wydaje się, że najlepszą opcją nakłonienia kobiety do loda jest złapanie jej za włosy i gwałtowne przyciągnięcie w okolicę rozporka. Owszem, jako dama po (orgazmowych) przejściach przyznam, że gdy Drwal dopuszcza się takiego bezwstydu, jestem wniebowzięta ;) Kluczem jest jednak to, że On pozwala sobie na tego typu szarpnięcia od pewnego etapu naszego związku – gdyby na naszym pierwszym spotkaniu postanowił zmusić mnie do brutalnego lizania, to prawdopodobnie nadgryzłabym mu toporek – w celach wychowawczych ;) Pamiętajcie Panowie – Panie musi chcieć, a wy musicie mieć pewność, że lizanie toporka sprawia im prawdziwą przyjemność. Dopiero wtedy możecie pozwolić sobie na ostre zabawy, z szarpaniem włosów włącznie…

A teraz pytanie do was, moje Panie – czy są jeszcze jakieś metody, które mogłabym dopisać do tej listy? Jeśli coś wam przychodzi do głowy, podzielcie się tym koniecznie! :)

Komentarze51 komentarzy

  1. Noo właśnie ! Przede wszystkim higiena !! I ogolony toporek to podstawa !!! Żadna kobieta chyba nie lubi kłaków w ustach….

      • Facet oponuje do pierwszego golenia… potem, gdy pozna moc języka swojej Pani, sam ochoczo chwyta za brzytwę. Dlatego drogie Panie, pierwsze golenie trochę na siłę, a potem… a potem to już Alicja napisała ;)

  2. A jak poradzić sobie z zapachem? :D Toporki Drwali (przynajmniej tych, których spotkałam) nawet po wypucowaniu w ciepłej wodzie z mydłem mają ten swój charakterystyczny zapach. Sam w sobie ten zapach jest „przyjemny”, ale kiedy dochodzi do robienia loda, brr… Nie mogę nie oddychać, ale kiedy czuję ten zapach to aż mnie odrzuca. :/

    • Mój patent, pewnie ktoś już go wymyślił wcześniej, ale miałam na początku ten sam problem, może głupie ale posmaruj sobie nos/pod nosem oliwką, kremem czymkolwiek o intensywnym zapachu, z czasem nie będzie Ci to potrzebne, bo będziesz tak napalona, że samo przyjdzie i zapomnisz o tym ( będzie Ci to może potrzebna raz może dwa razy) . Druga sprawa zawsze możesz zrobić pod prysznicem woda zabija zapachy, a po drugie musisz się skupić co by się nie utopić, zachłysnąć tą wodą.
      Jak coś polecam herbatki z rumianku, jakby kogoś z lekka poniosło. ;)

  3. Pierwsze, co przyszło mi do głowy po przeczytaniu wstepu, to toporek obfocie oblany czekoladą, ale z tego co czytam, chyba dość znany trik ;) Pysznie :*

  4. U mnie było dokładnie tak jak mówisz, mój ukochany często mnie zabawiał z dziką chęcią i zawsze się przy tym dobrze bawił, nabrałam ochoty żeby spróbować. Wcześniej też o siebie dbał ale od tego czasu jego toporek wygląda i pachnie jak milion dolarów!

  5. Mnie namawiał kilka miesięcy:-) nim się zgodziłam. I pierwszy raz miałam w samochodzie:-) choć się obawiałam, bo przecież wcześniej tego nie robiłam, dzięki niemu, jego cierpliwości i zaufaniu do niego stałam się mistrzynią;-) za każdym razem mówi, jak uwielbia, gdy zajmuje się jego toporkiem:-* rozmowa i odwdzięczanie się (dla mnie mój Drwal jest mistrzem minetki) i zadbany toporek to podstawa:-)
    Pozdrowienia:-*

  6. Nigdy wcześniej nie lubiłam tego robić…. Ale z moim obecnym Drwalem polubiłam niewyobrażalnie! Czasem nawet musi mnie stopować ;) Ogólnie lubię się zajmować toporkiem Mojego, jest dla mnie idealny <3 Smakuje, pachnie i wygląda wyśmienicie ;)

  7. Nigdy nie pomyślałabym, że tak pokocham LODY! Jedna ze słodszych rzeczy jakie możesz zafundować swojemu facetowi. I to nieopisane poczucie dumy, kiedy po wszystkim potrzebuje kilku minut, żeby z powrotem wrócić na ziemię :) Uwielbiam!

    • Mam to samo! I powiem szczerze, że moje pierwsze LODY zawdzięczam Alicji i Drwalowi, bo dodali mi takich skrzydeł swoim mailem, ze od razu poleciałam do sypialni :D Duma nie do opisania :)

  8. Całkowicie zgadzam się i z artykułem i z komentarzami. Odwdzięczanie to czysta przyjemność, po moim orgazmie ufundowanym przez mojego męża, pod koniec już o niczym innym nie myślę tylko kiedy wezmę go do ust. Chyba, że wcześniej zostanę np. rzucona na łóżko i mój mąż ma wobec mnie inne plany, wtedy już nie dyskutuję nawet.
    A jeśli chodzi o loda bez odwdzięczania to zawsze wiem, kiedy mojemu mężowi się chce. Wchodzę do pokoju, on pół leży, pół siedzi na kanapie z nogami dość mocno rozstawionymi (robi dla mnie miejsce :) ), ręce za głową pożądliwy wzrok i wyraźny zarys jego pokaźnego toporka. No nie trzeba słów po prostu. Tylko zabieram się do roboty ;)

      • Po wspólnych 12 latach znamy się na tyle dobrze, że nie potrzebujemy słów, żeby wiedzieć czego druga osoba oczekuje :). Są jednak sprawy w których czasem sobie nie radzę pomimo takiego stażu. Już kilka maili ode mnie dostaliście i jeszcze kilkoma Was zasypię ;) Jednak czasem obiektywne zdanie innej (obcej najlepiej) osoby jest najlepszym rozwiązaniem <3

  9. Ja tylko dodam, że czasem warto wziąć do ust łyk napoju gazowanego i wtedy wziąć toporek do ust. Bąbelki i lodowaty napój oraz gorące usta to mieszanka nie z tej ziemi. Sprawdzone ;-) Szkoda, że nie mam komu takich rzeczy robić. Eh ;)

  10. Od siebie mogę jeszcze dodać (ponieważ różne są powody początkowej „obawy” przed zrobieniem loda) zarzucenie koszulki Drwalowi na twarz (albo takim zdjęciem by została na twarzy nie do końca ściągnięta), nie wiem dlaczego ale ja zanim się przełamałam miałam taką dziwną obawę przed „śmiesznością” – no głupie po prostu, wiem. Więc kilka razy zarzuciłam tak tę koszulkę, aż się przekonałam, że to co robię jest super i nie potrzebne mi były więcej takie podchody :D Poza tym Drwalowi też się podobało, inne zmysły się wyostrzają przy zasłoniętych oczach ;)

    Odnośnie smaku – oprócz czekolady, bitej śmietany itp. są jeszcze różne żele smakowe/nawilżające/itp. też pomagają :)

    Pozdrawiam i serdecznie dziękuję za Wasze wpisy, znalazłam niedawno ale na pewno zostanę na dłużej!

  11. Moja partnerka życiowa (jesteśmy już ze sobą 8 lat) przyznała mi niestety, że nie zrobi mi loda raczej nigdy w życiu, gdyż uważa że jest to poniżające dla kobiety i że tylko panny lekkich obyczajów tak robią a ona nie jest taka ;( Totalna blokada psychiczna, z którą nie wiem co począć, by nie naciskać i nie popsuć niczego. Ze swojej strony
    ‚poniżam się” tak często jak to tylko możliwe ale nie czuję się poniżony, wręcz przeciwnie, czuję się spełniony. Drogie Panie czy miałyście kiedykolwiek podobne myśli i blokady?

      • Dzięki Dorka za słowa otuchy :) też tak sobie myślę że moja luba w końcu się przełamie i że nie warto mówić „nigdy w życiu” i mnie zaskoczy. A kiedy w końcu tak się stanie będę mega szczęśliwy i i moja pani także. Ja również potrzebowałem trochę czasu na minetkę i nie zapomnę tego dreszczyku przy pierwszym razie kiedy sam ją zainicjowałem bez ponaglania ;) Generalnie bardzo się kochamy i seks mamy super i nie śmiem narzekać, brakuje mi tylko trochę takiego smaczku. To trochę tak jak zjeść nie doprawiony obiad. Da się, człowiek jest syty nie głoduje ale przydałaby się odrobina choćby soli i pieprzu ;) W ogóle mam wrażenie, że to pojęcie zrobienia loda zostało niestety zbyt mocno zwulgaryzowane w masowej kulturze, do tego tradycyjne wychowanie. Dla faceta jest to jednak bardzo ważne, gdyż jest wyrazem największej i najpełniejszej akceptacji przez swoją partnerkę…
        Podziękowania dla Alicji i Drwala – fantastyczny blog :))) GRATULUJĘ!!! kawał dobrej roboty!!!

        • Próbowałeś jakoś podsunąć ukochanej tego bloga? Może jak poczyta jakie spostrzeżenia mają na ten temat inne kobiety i jaką przyjemność im to sprawia to przynajmniej spróbuje? A wtedy to podejrzewam, że nie odpędzisz się od Lodów od swojej Pani ;) Powodzenia!

    • Alicja

      Mar, a co ona mówi na Twoje „poniżenie”? Bo jeśli to jej nie przeszkadza, to wygląda to na wygodną niekonsekwencję – żeby nie ujmować tego ostrzej ;)

  12. Może to śmieszne, ale ja przy pierwszym weszłam pod kołdrę. Chyba dlatego, że sama musiałam się z tym naocznie itd oswoić, żeby dopiero później robić to bez zahamowań, oporu i wstydu :) aczkolwiek samej niechęci nigdy nie miałam, ale ja jetem tego typu kobietą, iż lubię wyzwania – w sensie lubię próbować nowych rzeczy (może nie wszystkich, ale większości) na zasadzie, albo mi się spodoba albo nie. Spróbować zawsze warto :)

    Jest takie przysłowie, że do niektórych rzeczy trzeba po prostu „dorosnąć” a do niektórych trzeba też dużej dozy cierpliwości (u mnie w łóżku z tym bywa ciężko, ale człowiek uczy się całe życie) … i trzeba trochę czasu, żeby tak naprawdę siebie poznać, swoje upodobania itd …

    no i oczywiście dobrego życiowego partnera, pełnego zaufania i zrozumienia :) dlatego Alicjo po cichu zazdroszczę i gratuluję Wam tak wspaniałego związku we wszystkich aspektach :)

  13. Alicja odpowiadając na Twoje pytanie dziękując jednocześnie za zrozumienie :)) Nie przeszkadza…nie oponuje, sprawia bardzo dużo przyjemności nam obojgu, ale czasami wyczuwam nutę zakłopotania tak jakby lepiej abym tego nie robił aby w myśl zasady wzajemności przypadkiem nie musieć się odwdzięczać tym samym. Trochę zamieszałem i nie wiem czy dobrze się wyraziłem – w największym skrócie „chciałabym ale boję się” i kółko się zamyka.
    Zdaje sobie sprawę z tego, że pewnie to jeszcze nie ten czas i nie to miejsce i że moja ukochana jeszcze zwyczajnie nie dojrzała do tego typu pieszczot- będę czekał cierpliwie, obym tylko nie popadł w jakąś flustrację czy obsesję po drodze bo za dużo o tym myślę ;) Też jestem tej myśli że lepiej spróbować i ew. żałować niż żałować że się nie spróbowało.
    Dzięki Patka :) jeszcze mojej drugiej połówce nie podsunąłem bloga, sam tutaj goszczę od niedawna, ale to zrobię niby przypadkiem, zostawię ekran z przepisem na domowe wafle z orzechami :) reszty dokona ciekawość ;)

  14. Dzięki dziewczyny za miłe słowa, fajna z was grupa wsparcia :) sugestia z kołderką na bank się przyda, przynajmniej na początku zanim jakaś zapadka w mózgu się nie odblokuje ;) Ostatecznie nie spinam się, bo nie samymi przyjemnościami człowiek żyje i są rzeczy naprawdę ważniejsze w życiu, co nie znaczy że nie należy go sobie od czasu do czasu umilać ;)

  15. chwila chwila napisałaś „Daj jej samej zatrybić, że zasłużyłeś na nagrodę” tak samo minetka jak i lodzik jest nagrodą :) faceci i kobiety chcą własnie by druga połówka tak myslała ‚jak zasłuzy to dostanie nagrode’. poza tym jedyną nagrodą moim zdaniem jest oddanie serca danej osobie :)

  16. Hej,
    moja żona skutecznie próbuje wybić mi sex oralny z głowy mówiąc mi o wirusie HPV, raku szyjki macicy, pochwy, gardła, krtani… że kocha mnie i dba o moje zdrowie, dlatego o lodziku mogę zapomnieć. O minetce zresztą też bo czuje onieśmielenie i zażenowanie, więc mam zakaz robienia także minetek ;(
    Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć?…

    • najpierw trz3eba zrobić badanie jesli oboje jestescie zdrowi i nie jestescie nosicielami – badanie jest bardzo szybkie i szybko są wyniki – wtedyjako mąż i żona (jesli nie ma skoków w bok) nie macie skąd za bardzo tego „złapać” także to tłumaczenie nie jest zbytnio sensowne :) także zbadajcie się i do dzieła!

  17. Nastrój, higiena, odpowiedni etap związku to podstawy. Dawno to było, ale pamiętam moją pierwszą akcję :) Długo o tym gadaliśmy, raczej na wesoło, że ja nie umiem, że się boję, wstydzę itd. On niczego nie przyspieszał, ale ciągle powtarzał: Jak będę chciał, to ci sam wsadzę. Zawsze z uśmiechem, co mnie jarało okrutnie. I dopiero po 3 miesiącach sypiania ze sobą, kiedy właśnie odsyłał mnie na orbitę palcem, przesunął się tak, że wsunął mi go do ust. Powiem tylko, że odlot miałam podwójny, a nawet potrójny, bo widziałam tez jego szał :) Uwielbiam, bo on daje znać, że uwielbia.

    • Alicja

      To jak Ci się już podniesie i ożyje – to co Ci opadło i zwiędło – to sprawdź czym jest cytat oraz ironia ;)
      Pozdrawiamy!

      • Wiem co to oznacza jednak nie zmienia to faktu, że określenie jest w moich oczach (i uszach) jakieś takie…odpychające. Tak tylko mówię.
        Pozdrawiam również :)

        • Alicja

          Aga, gdyby dla mnie nie było, nie zacytowałabym tego mamlania w tym tekście. Do tamtej rozmowy nie sądziłam, że ktoś tak w ogóle mówi! ;)

  18. Szczerze mówiąc miałam z tym problem. Partner bardzo nalegał i widziałam że tego chce ale nie potrafiłam się przełamać. Czulam w sobie blokadę, która niszczyła nawet moje postanowienia, że ,,tym razem dam radę”. Było tak dopóki się nie przełamałam. Taki moment przyszedł sam, a teraz, no cóż.. Przyjemnie jest sprawiać komuś takie doznania :D

  19. Czytając tego bloga i wasze komentarze wychodzi na to że jestem nienormalną i egoistyczną kobietą…Jakoś nie mam ochoty zmuszać sie do rzeczy które mnie obrzydzają dla czyjejś wygody i przyjemności :/ Kocham swojego partnera ale nie zmuszę sie do czegoś ze względu na niego. I to wcale nie oznacza że go nie kocham itp bo mu loda nie zrobie. To nie jest do cholery jakiś dowód miłości. ” Jak mnie kochasz to zrobisz mi loda ” Głupie i dziecinne. Jeśli się kocha drugą osobe to nie zmusza się ani nie przekonuje na siłe do niczego czego ta osoba zrobić nie chce. Jak was facet poprosi za przeproszeniem o wylizanie odbytu po wizycie w toalecie też to zrobicie z miłości? Błagam troche godności trzeba mieć. A jeśli wasz facet tego nie rozumie i was namawia to nie jest was kompletnie wart ;)

    • Alicja

      Widzisz, nie w każdym związku robienie loda jest równoznaczne z „lizaniem odbytu po kupie”. Oczywiście popieram Cię – lizanie odbytu po wyjściu z toalety mogłoby urągać Twojej godności, więc zdecydowanie tego nie rób ;)

    • Najważniejsze jest, żeby partnerzy byli zadowoleni i dobrze dobrani. Mnie też zawsze denerwują wpisy w stylu „jak to, ktoś nie robi X rzeczy? to znaczy, że nie kocha swojego partnera!” (i nie chodzi tu oczywiście tylko o seks). Każdy ma swoje potrzeby. Jeśli dwie osoby nie chcą czegoś zrobić, to niech tego po prostu nie robią. Para, która uprawia „najzwyklejszy” seks bez żadnych eksperymentów nie jest wcale gorsza od pary, która próbuje wszystkiego, co tylko możliwe. Niektórzy mają takie potrzeby, inni mają inne. Nikt nie powinien robić nic wbrew sobie. Tym bardziej, że akurat seks to bardzo intymna sprawa i nikogo nie powinno interesować to, co robimy w łóżku. Chcesz z partnerem uprawiać seks analny i lizać odbyt? Super, zrób to! Nie chcesz? Też super, po prostu tego nie rób i skup się na tym, co lubisz. Liczy się tylko to, żeby partnerzy byli usatysfakcjonowani, a inni niech nie komentują i się nie wtrącają ;)

  20. Ruda, jesteś normalną kobietą. To, że masz takie poglądy i potrzeby nie stawiają Cię w gronie ludzi nienormalny i egoistycznych. Natomiast z Twojego posta można odnieść wrażenie, że tych którzy lubią taką zabawę uważasz za INNYCH… Twój tekst o lizaniu odbytu po wyjściu z toalety ma posmak zdegustownia.. A ja się zapytam tak – a jeśli znajdzie się para której to będzie odpowiadać? To co? Wsadzić ich do stodoły w Jedwabnem i podpalić? Nikt z piszących nie przekonuje Ciebie, ludzie piszą o swoich uczuciach i potrzebach. Super, że znaleźli takie miejsce gdzie w sposób nie wulgarny możemy poczytać i wymienić się własnymi doświadczeniami.
    ps. Do utrzymania higieny po wyjściu z toalety sugeruje użycie papieru toaletowego a bidet byłby idealny.
    Pozdrawiam i życzę zadowolenia z dawania siebie…

  21. Jestem z partnerem 7 lar i powiem że też miałam objawy brzydzilam się i bałam miałam dużo lęku. przelamalam się ale nie do końca dalej mam strach przed końcem boję się smaku. ale bywają dni kiedy jak mnie mandziejewicz potrafię robić ponad godzinę i jeszcze mam chcice :) także to też zależy od podejścia. i od drwala :)

  22. A mi może ktoś powie jak namówić pana na lody?
    Tak tak dobrze czytacie. Spotkałam faceta którego to podobno nie kręci. Z kolei ja bardzo lubię.
    Co w tej sytuacji?

    • Przede wszystkim nic na siłę – może ma jakieś złe doświadczenia? Podstawą jest szczera rozmowa.
      Ja zaczęłabym od małych przypadków ;) np. pod prysznicem podczas pieszczot zaatakuj go paroma liźnięciami i przestań – potraktuj to tak, jakby nic się nie stało. Po jakimś czasie znowu spróbuj i znowu, za każdym razem wydłużając czas. Myślę że z czasem poczuje niedosyt i sam z ciekawości coś zainicjuje ;) Życzę powodzenia i trzymam kciuki żeby Twojemu panu się spodobało. Pozdrawiam :)

  23. Kiedyś nie byłam przekonana do tego. Ale kiedy poznałam wyjątkowego faceta sprawiało mi to samą przyjemność, której nawet się nie spodziewałam, to zadziałało jak narkotyk. ;) Jednak musi być jakieś „ale”! Wyjątkowego pana z wyjątkowo pięknym toporkiem już nie mam, a następne, które się napatoczyły nie były niezadbane, ale już nie tak ładne i przez to apetyt na lody słabnie. Nie mam pojęcia jak poradzić sobie z tym problemem, bo przecież nie da rady wybrać drwala tylko i wyłącznie przez pryzmat toporka, a innego i chociażby takiego, jak ten, na którego trafiłam za pierwszym razem nie mogę już znaleźć…

  24. Salamandra, masz twardy orzech do zgryzienia. Facet ma blokadę i koniec kropka, nie namówisz go, chyba że coś w nim samo się przełamie. U mnie mam ten sam problem tyle, że odwrotnie ;) Moja partnerka ma blokadę, której do tej pory nie przełamałem i … już nawet nie próbuje podchodzić do tematu. Pogodziłem się, że pewnych rzeczy nie doświadczę. Szczęśliwego Nowego Roku wszystkim życzę! :))

  25. drodzy, doradźcie. jestem dopiero przed pierwszym sprawieniem mojemu partnerowi tej przyjemności (on już wielokrotnie działał cuda swoim językiem), poczułam się ostatnio gotowa do zrobienia tego samego, i tu pojawia się problem, nie wiem, jak się do tego zabrać. Mam wewnętrzny opór przed tym, że nie wyjdzie, że będzie mi szło miernie, a on mi o tym nie powie. Nie chcę wyjść na idiotkę i siedzieć mu między nogami, a on będzie patrzył w sufit i myślał o tym, co ma przygotować na kolejną konferencję. Dla niego to też będzie pierwszy raz, i wiadomo, że nowy bodziec w postaci mojego języka, będzie sam w sobie dla niego czymś podniecającym, ale chciałabym po prostu, aby nie było żadnej wiochy i nieporozumień. Jak zacząć? Jak się do tego zabrać? Co, jeśli jeszcze krępuje mnie kontakt wzrokowy przy takich sytuacjach i wstydzę się tego, jak będę wyglądać podczas robienia mu dobrze? Jak wspominacie ten pierwszy raz?

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter