Jak nie zostać zdradzoną?

7

Seria o tym jak być lub nie być tą trzecią chodziła mi po głowie już od dawna – przede wszystkim za sprawą waszych wiadomości. Wszyscy przecież wiemy jak to życie wygląda: jednego dnia zasypiasz w poczuciu bycia absolutnie kochaną, drugiego widzisz jak on zagadkowo uśmiecha się do przychodzących smsów, coraz później wraca z pracy, coraz rzadziej choćby cię dotyka. Czy kiedykolwiek tego doświadczyłam? Nie. Ale przy tym trudnym temacie nie trzeba doświadczać, by choć raz nie zadać sobie pytania: co trzeba zrobić – i czy w ogóle można zrobić cokolwiek – by nie zostać zdradzoną – lub zdradzonym?

Gdy przygotowywałam się do pisania tego tekstu przeczytałam kilkadziesiąt waszych wiadomości, dwie książki polecone mi przez zaprzyjaźnioną terapeutkę i kilkanaście artykułów mniej lub bardziej naukowych. Obejrzałam kilka filmów skupionych wyłącznie na problemie zdrady (kto pamięta moją recenzję filmu Take this waltz?) i… znowu wróciłam do waszych wiadomości. A potem spojrzałam na śpiącego Drwala, delikatnie musnęłam wargami jego ramię i zadałam samej sobie pytanie: co by musiało się stać, żebyś zechciał wymienić mnie na inną?

I pomyślałam wtedy o tym, że musielibyśmy się od siebie oddalić. Tak naprawdę oddalić. Siłą naszego związku – i być może każdego udanego związku – wcale nie jest świetny seks ani to, że oboje lubimy sushi. Nie jest podobny temperament ani miłość do jesiennych wycieczek. Siłą naszego związku jest nasza syjamska bliskość, dzięki której nie muszę kończyć zdań, by mieć pewność, że On je doskonale rozumie, nie muszę płakać, by On wiedział, że coś jest u mnie nie tak i nie muszę tropić sekretów, bo wiem, że On powiedziałby mi absolutnie wszystko. I właśnie zagrożenie tej bliskości, jej osłabienie albo wyłączenie mogłoby być tą katastrofą, która doprowadziłaby do naszego rozpadu. My desperacko potrzebujemy swojej bliskości. Potrzebujemy czuć się ważni, wysłuchani, doceniani. Jedyni na świecie, jedyni zupełnie poza światem. Potrzebujemy wyłączności, swojego uwielbienia i gotowości do tego, by nas bezwarunkowo kochano. Potrzebujemy widzieć w swoich oczach moc naszej prywatnej przysięgi, jej bezkompromisowość, jej nieśmiertelność.

WHITE RVBBIT - koronkowa bielizna, pasy do pończoch, sukienki

Gdybym więc miała odpowiedzieć na pytanie zawarte w tytule, odpowiedziałabym: nie zniszczyć bliskości. Pielęgnować przypadkową czułość i uściski wymieniane bez okazji. Dbać o małe gesty miłości i nauczyć kochać się kochać. Przynajmniej raz w tygodniu uświadomić sobie, że nic nie jest nam dane na zawsze, a skoro nie jest, to warto ciągle o to zabiegać.

A co na to wszystko mówią eksperci?

Z dobrych wiadomości: mówią mniej więcej to samo. Bądź uważny, doceniaj, myśl o przyjemnościach a nie tylko o codziennych potrzebach, nie pozwól, by Twój facet stał się kimś od płacenia rachunków i wyrzucania śmieci i… dużo nad sobą pracuj. Pracuj nad tym, by w chwilach własnej słabości nie obarczać go winą za swoje niepowodzenia. By nie rzucać niesprawiedliwego „to wszystko twoja wina….!”, „to wszystko jest przez ciebie!” „ja się tak staram, a ciebie wiecznie nie w domu!”. Pracuj nad tym, by szanować jego potrzebę wolności, jego pasje, jego marzenia, by widzieć w nim drugiego człowieka, który też być może inaczej sobie wiele rzeczy wyobrażał. Pracuj nad tym, by on czuł się bezpieczny – w waszym domu, w waszym związku, w waszych planach. By wiedział, że to jego miejsce i by chciał w nim po prostu być. Pracuj nad tym, by go nie odsuwać – gdy na przykład pojawi się dziecko (czy wiesz ile kobiet odsuwa wówczas swoich partnerów na miesiące, a czasem nawet lata?).

Ze złych wiadomości: nie na wszystko mamy zawsze wpływ – więc te rady pomogą jedynie wówczas, gdy Twój facet jest porządnym facetem. A więc takim, który rozumie, że miłość i związek to przygoda wymagająca wysiłku. O tych, którzy mimo obiadu w domu szukają deseru na mieście, a nową dziewczyną próbują maskować kryzys wieku średniego napiszemy w kolejnej części. Zanim jednak zamkniemy ten artykuł, chcemy przypomnieć o tym, o czym mówiliśmy tu z Drwalem miliony razy: o magicznej sile rozmowy.

To przecież szczere rozmowy sprawiają, że przede wszystkim wiemy, czy w naszym związku jest świetnie, czy coś zaczyna się psuć. To rozmowy sprawiają, że możemy dać sobie to, o czym skrycie lub jawnie marzymy. To rozmowy sprawiają, że wiesz, czy wciąż jesteście jednym kosmosem, czy wasze planety są już na skrajnych orbitach. Więc rozmawiajcie. O życiu, o miłości, o seksie. O tym co lubicie i co was czasem denerwuje.

W jednym z filmów usłyszałam kiedyś, że gotowanie w niczym nie pomaga, bo do kochanek faceci nie chodzą przecież na pierogi. Czy ktoś jednak sprawdził, ilu z nich idzie się po prostu wygadać?

Avatar

Komentarze7 komentarzy

  1. Avatar

    niestety rady na to nie ma, ktoś będzie chciał zdradzić, to zdradzi. Niby chłop jak zje w domu, to na mieście nie będzie się stołował, zawsze w to wierzyłam, zawsze dobrze karmiłam, aż trafiłam na faceta, który zwyczajnie lubił obce kobiety musiał po prostu mieć bodziec kogoś nowego i już. A dowiedziałam się o tym całkiem przypadkiem.

    • Avatar

      Myślę, że to nie do końca prawda. Mój mąż to facet, który lubił obce kobiety. Jestem pewna, że mnie nie zdradza i nie zdradzi, jeśli nie zepsujemy naszej bliskości.
      Moim zdaniem zdrada wynika między innymi z braku asertywności. Całe życie jesteśmy uczeni, żeby być miłymi ludźmi, nie stwarzać innym powodów do przykrości. No i taki był mój obecny mąż: uroczy, kochany… kłamca. Co prawda nie zdradził mnie nigdy, ale zdarzały mu się drobne kłamstewka. Powiedział mi też o swojej bujnej przeszłości, więc siedziałam jak na bombie. Czego potrzebował? Pewności, że go akceptuję, że nie zamierzam pilnować i sprawdzać, że cieszę się dniem dzisiejszym i nie żądam ustępstw wbrew jego woli, że prawda jest mniej przykra niż odkryte kłamstwo i że najważniejsze w życiu, to żeby był szczęśliwy sam dla siebie i ze sobą. Wiem, że dzięki temu nie zrobi niczego, przez co będzie czuł się źle. Bo nawet największy drań potrzebuje ciepłego domu, wytchnienia, spokoju i bezpieczeństwa.
      Dlaczego zdradzał? Bo uciekał, bo kłamał dla świętego spokoju, bo szukał odskoczni. Dlaczego nie odszedł zamiast zdradzać? Bo był konformistycznym tchórzem.
      Dlaczego mnie nie zdradzi? Bo mamy prawdę, czułość, bezpieczeństwo, szacunek i wolność.

  2. Avatar

    Mnie we wszystkich artykułach o zdradzie uderzają jej powody. A raczej brak tego jednego. Zawsze mówi się o tym, że facetowi (jestem kobietą, więc wybaczcie, że piszę o zdradzie dokonywanej przez mężczyzn) czegoś brakuje w związku, że seks nie jest taki jak kiedyś, że partnerka przestała dostrzegać jego potrzeby, że codzienna rutyna zgasiła jakąkolwiek namiętność. Chyba nigdzie nie przeczytałam o tym, że mężczyzna może się zwyczajnie zakochać. Że do tej pory uważał swój związek za udany, swoją kobietę za tę jedyną, ale poznaje inną i nagle odkrywa, że to z nią mógłby rozmawiać o wszystkim, przy niej odkrywa kim naprawdę jest i to z nią chciałby dzielić każdy dzień. Nasuwa się na myśl najprostsze rozwiązanie, prawda? Ale co jeśli z kobietą z którą jest łączy go zbyt wiele i wie, że zadałby jej ogromny ból zostawiając ją, bo przecież ona nie jest niczemu winna. Alicjo i Drwalu, jestem waszą czytelniczką od kilku lat i zawsze marzyłam o takiej relacji jak wasza. Powiem tylko, że za zdradą stoi czasem wielka miłość. Przyjaźń. Tęsknota. Dwie dusze połączone wzajemnym porozumieniem, a nie tylko dwa ciała splecione w miłosnej ekstazie.

    • Avatar

      Dokładnie tak… nie mamy „lampki ostrzegawczej” gdy się z kimś wiążemy – poczekaj, to nie ten. Uczucia to skomplikowana sprawa. Poznasz Tego Jedynego później i co? Dajesz się porwać, uczucia są silniejsze, mimo rozumu. A potem? Bum. Tak jak mówisz, nie odchodzi bo za dużo łączy, bo ona nie jest niczemu winna. Winien jest zbieg okoliczności. Niestety, nie ma tutaj mowy o okolicznościach łagodzących. Cierpi cała grupa zainteresowanych. Potem są komplikacje i pytanie – było warto?

Napisz komentarz