Jak okiełznać obrażoną damę?

14

Wstajesz rano, pełny nadziei na pozytywne doznania i jak zawsze patrzysz w radosną stronę życia, a tam twoje słoneczko mówi, że będziesz miał dziś przechlapane. Dokładniej – twoja Pani zamiast wtulić się lub chociaż na ciebie spojrzeć, mówi „cześć”… o ile w ogóle cokolwiek mówi. Potem, gdy siedzicie naprzeciw siebie sugeruje, że kawa jest za bardzo kawowa, jajecznica zbyt słona, a chleb mógłby być bardziej chlebowy… a wszystko to Twoja zasługa. Koloryzuje, ale to takie niewerbalne lub werbalizowane półsłówkiem symptomy, że tym razem obudziłeś się obok złośnicy.

Co zatem można zrobić z takim zbuntowanym ideałem, który postanowił pokazać dziś focha na wszystko, zwłaszcza na ciebie? Pewnie liczysz na 10 przykazań? Cóż, drogi Drwalu, nie ma czegoś takiego… Tzn pewnie jest i pewnie pisali o tym w jakimś kolorowym piśmie dla Pań. A jeżeli tak, to jest to podwójnie zabawne, że w piśmie dla pań są porady jak poradzić sobie z kobietą. Jaki facet czyta takie pisma? Dlatego skończmy fantazje, wróćmy do życia… ;)

Nie będzie przykazań, wskaże wam za to kilka ścieżek i zakamarków jak poradzić sobie w taki dzień lub gdzie się schować, gdyby ścieżki nie zadziałały, a zamiast uczuć zaczęły latać talerze…

Słowo

Najlepiej „przepraszam” – tak podpowiadają Panie – nieważne czy wiesz za co. Ale nie jest to dobre rozwiązanie. Jeżeli faktycznie narozrabiałeś – przeproszenie i naprawienie tego jest bezdyskusyjne. Natomiast jeżeli wydaje Ci si,ę że to nie wynika z tego co zrobiłeś, spróbuj tylko przypomnieć jej, że jesteś. Nie zmuszaj jej do rozmowy, możesz natomiast zasugerować jej, że to może dobry pomysł, może będziesz miał wtedy za co przepraszać ;)

A tak poważnie, powiedz jej tylko, że jesteś, że ją lubisz nawet gdy się złości. Że może nawet wygląda wtedy pięknie, ale zdecydowanie wolisz, gdy da się do nie zbliżyć. Powiedz jej że jesteś, jesteś na wyciągnięcie dłoni…

Poskromienie złośnicy

Dotyk

To niby takie proste. Położyć dłoń na dłoni, przytulić… ale jak to zrobić gdy masz przed sobą złośnicę? Powiem to wprost – nie robić – chyba, że jesteś świadomy konsekwencji i tego, że jeżeli zrobiłeś to nie w porę to prawdopodobnie właśnie w Twoim kierunku pofrunie nie tylko słowo, ale i porcelanowy argument siły… ;)

No dobrze, trochę żartuję, bo zupełnie poważnie, rozmowa ze złośnicą to jak oglądanie bomby przez lunetę. Próba przytulania to jak grzebanie w kabelkach – przetniesz czerwony zamiast niebieskiego i to będzie ostatni artykuł jaki czytasz na BezFartuszka… wiec lepiej uważać. Jako stary saper sugeruję, abyś zanim zabierzesz się do kabelków, wyczuł dobrze nastrój twojej bomby, bo gdy jest to nastrój nastawiony na zniszczenie, grzebanie w kabelkach niewiele da… w takim wypadku usiądź, poczekaj, zrób co masz zrobić w domu, aby nie dostarczać pretekstów, poczytaj książkę i raz na jakiś czas przypominaj, że jesteś – oby niezbyt często, najlepiej z drugiego pokoju ;)

Pocałunek

Czyli zabawa zawleczką, bo podobnie jak w przypadku dotyku, niewłaściwy moment i masz jakieś 5 sek na oddalenie się na bezpieczną – najlepiej bardzo dużą odległość. Pocałunek jednak to genialny sposób na złośnicę, zwłaszcza jeżeli bardzo cię lubi… ale nie wiesz tego do czasu gdy nie spróbujesz. A gdy spróbujesz, jeżeli nie jesteś powodem jej rozterek to prawdopodobnie właśnie uleczysz ją ze złości, a po drugie zamykanie jej usta (jak sugerują nasze niezawodne Panie), gdyby złośliwości były nie do wytrzymania.

Zawsze możesz oddalić się na bezpieczną odległość i wykonać…

Rzut

Nie mówię o rzucaniu złośnicy, to zbyt urocze zjawisko, aby tak po prostu ją rzucić. Raczej o rzucaniu w nią. Najlepiej czekoladą, cukierkami… dobrze działa wino, ale sugeruję zamiast rzutu butelką lekko potoczyć ją do celu. Jest szansa, że poprosi Cię abyś je otworzył, wtedy możecie usiąść gdzieś razem i zapomnieć na chwilę o zasadach savoir vivru pociągając szlachetny trunek prosto z gwinta.

Boczna uliczka…

A wiecie jak to jest z bocznymi uliczkami – nigdy nie wiesz co przyniesie ci los. Raz się trafi brama, raz murek… ale można też nieźle wdepnąć ;)
Wracając do bocznej uliczki, ta metafora miała posłużyć pewnej próbie zrozumienia złośnicy bez powodu… bo niezależnie od naszych prób dotarcia do tego śliczne,j ale złośliwej Pani, nasze działania mogą nie mieć najmniejszego sensu, jeżeli zwyczajnie nie pomyślimy…

Teraz wyceluję armaty w facetów, wiec trzymajcie się Panowie (To czytają tylko Panowie: Podprogowo podpowiadam, że posypanie głowy popiołem to nie najlepsze rozwiązanie, bo potem trzeba brać prysznic lub przynajmniej umyć głowę – ale spojrzenie na sytuację inaczej, poczekanie na rozmowę i wysłuchanie – nie dyskusja – prostu wysłuchanie i próba zrozumienia może rozwiązać wiele problemów). Otóż drogi Drwalu, gdy się tak głębiej zastanowisz, co też może powodować złość twojej Pani skierowaną na ciebie, może się okazać, że ty sam tak na nią działasz… tym, że za dużo próbujesz za nią zrobić lub robisz za mało; jesteś nadopiekuńczy lub też dbasz o nią za mało; słuchasz jej bezwzględnie nie mając własnego zdania lub nie słuchasz wcale… itd. I raz na jakiś czas twoja Pani wybucha, jak wspomniana bomba, wcześniej kumulując te małe drobiazgi i niedoskonałości i sygnalizując właśnie tym nastrojem, że coś robisz nie tak.

Co trzeba wtedy zrobić? Pogadać i pozwolić być swojej Pani sobą, bez osaczania, dotykania i zbędnego gadania. Rozmowa to nie gadanie i zaczepianie… poczekaj na nią, przetrwaj wybuch i spróbuj zrozumieć jego powody, ale od rozmowy nie uciekniesz.

Jeżeli zrozumiałeś, to wracamy na naszą ścieżkę radzenia sobie złośnicą, jeżeli nie – przeczytaj jeszcze raz. A zanim upuścimy boczną uliczkę, zgodnie z zasadami, rozglądamy się czy nikt nas nie widział ;)

Seks – broń ostateczna?

Wiem, że czekaliście na ten punkt… pewnie cześć z was nawet zaczęła czytać ten tekst od tego miejsca. Jeżeli tak to sugeruję jednak wycieczkę do wstępu. Ale do rzeczy…

Oczekujecie pewnie rzutu na ścianę, zerwanej bielizny, pocałunku do braku tchu, lekkiego przyduszenia oraz nieustępliwego skończenia… Zatem Panowie proszą Panie, stajemy naprzeciwko siebie, pamiętamy o ramie i w rytmie 1-2-3 poruszamy się – prawa noga… Tak to żart, to nie walc, tu potrzeba finezji ;)

Bo wiecie, po całym dniu złośliwości nadchodzi taki moment, gdy już nie możesz patrzeć na ten nosek na kwintę, na te śliczne usteczka próbujące udawać podkówkę, tę zabawę w ukradkowe spojrzenia, czy widzę ten foszek. Gdy pytam co Ci jest, słyszę „nic” – a jak Alicja mówi „nic” to znaczy, że stoimy właśnie na progu trzeciej wojny… nie wiem czy światowej, na pewno bardzo pokojowej. Musiałem zabrać się za rozbrojenie mojej Kochanej Złośnicy… jak? Napiszę o tym kiedyś ;) Bo teraz nie mogę, gdyż leży obok mnie wtulona…

Mam jednak małe zadanie, zwłaszcza dla was drogie Panie, napiszecie proszę, co jeszcze może zrobić facet ze złośnicą, która postanowiła wziąć go na cel, ale widać że go lubi… i mimo, że rzuca talerzami to tak, żeby nie trafić?

Komentarze14 komentarzy

  1. Dziś wystarczyłoby mi „chciałabyś,żebym cię przytulił?” …nie lubię wciąż się prosić, mówić wprost i nie otrzymać mimo to… Dziś wystarczyłoby cokolwiek …nie dostałam ;(

  2. No właśnie czasami wystarczy żeby złapał nas za ręce i z pasją pocałował albo przytulił i cmoknął w czoło, to na prawdę niewiele, ale niektórym ciężko się domyślić… Czasami najlepiej dać nam solidnego klapsa i zaciągnąć do łóżka mimo protestów. Ale nie mówię, że nie ma dni, kiedy lepiej się po prostu nie zbliżać i wszystko jakoś przetrwać , w końcu baby miewają swoje humorki :D

  3. Dokładnie. Kiedy wściekam się na swojego faceta to w głebi siebie chciałabym aby podszedł do mnie, przytulił mnie, pocałował i powiedział mi że jest przy mnie i że zawsze mogę na niego liczyć. Niestety jest na tyle niedomyślny że nawet otwarte powiedzenie mu o tym nic nie daje. Za to on znalazł inny sposób. Dokuczanie do oporu (w tym rzucanie poduszką, zagradzanie drogi i… Łaskotanie) aż brakuje mi oddechu, ale nie zawsze tak bym chciała. Wolałabym przytulenie i poczucie jego bliskości. ;-)

  4. Z tego co czytam w komentarzach, oraz z własnego doświadczenia wygląda na to,
    Że naprawdę wielu facetów to niedomyślne bestie. Przynajmniej w tej kwestii…
    Kobietę trzeba przytulać, całować, okazywać jej swoją miłość.
    Chyba nie po to nas Panowie macie, żebyśmy żyli „obok”, zamiast „razem”.
    Wspólne mieszkanie, to nie to samo co wspólne życie..
    Czasem mam wrażenie, że jedyną różnicą między tymi rzeczami wg. facetów
    jest obecność seksu w związku…

    • A ja powiem to z „drugiego” punktu widzenia.

      Powiadam wszem i wobec – FACET JEST NIEDOMYŚLNY. Jeśli zrobiliśmy ŹLE – OK, jak napisał Drwal – BEZWARUNKOWE naprawienie szkody.
      Ale niestety kobiety (tak!) jesteście czasem takie sfochowane i złośliwe „na świat” i bez powodu, że brak słów… Tak że – drogie kobiety. Jeśli chcecie przytulenia, pocałunku, itp – to metoda „na focha” lub „lodową księżniczkę” (i to od zimnego loda, a nie tego miłego) niestety na nas NIE DZIAŁA, a powoduje tylko mniejsze lub większe pogorszenie humoru… A chyba nie taki był cel?

  5. Moja mała idzie do łóżka owinie się pierzyną nawet przy temperaturze 30+ , ja idę za nią położę się obok, jak się namyśli to się odwinie i przytuli sama, krok drugi szkocka, i w sumie zaś się wygada i potem wraca do normy

  6. Ja podejdę, siądę, całuje, mowie, głaskam i przytulam i słyszę tylko „nie, zostaw, nie rób tego na siłe itp.” Czekam dłużej biorę na dystans jak Ona mnie ale to nie pomaga… Słysze ze nie ma ochoty od 2/3 tygodni nawet na całowanie nie ma chęci ,a próba rozmowy i ruszenia tego tematu kończy się odpowiedzią nie wiem !! ehh…

  7. Cóż… ze mną to jest konkretna sprawa. Taki już mam charakter, że jeżeli coś mnie zdenerwuje, to chodzę jak chmura gradowa i póki nie rozładuję złych emocji, to będą mnie trawić od środka. Wystarczy maleńki sygnał- bo wtedy wszystkie kabelki są u mnie czerwone :)- i wybucham. Zazwyczaj wtedy luby podchodzi i przytula, głaszcze po głowie i rozmawiamy- jeżeli to coś poważnego miedzy nami. Jeżeli nie jest to nic poważnego to się tylko śmieje ze swojej małej złośnicy i całuje w czoło. Podsumowując szybko wybucham i konkretnie mówię, co mnie wkurza, potem się szybko wypogadzam i szybko przechodzimy do seksu na zgodę :)

  8. Ohh czy ja wiem.. jestem z moim Facetem prawie 3 lata i nigdy bym się nie spodziewała że, nagle po tylu NOWYCH doświadczeniach nagle zagubiła się moja ochota na niego. Wiecie jak strasznie krzywdząca jest myśl o rozstaniu wtedy kiedy wydaje Ci się że, zostawi Cię z tego powodu ? Nagle mój ukochany Misio już przestał być Misiem a chłodnym Michałem brakiem tematu do rozmowy i ciągły foch o nie domyślenie się . Wystarczył wolny weekend, szczera chęć naprawienia wszystkiego no i butelka wina ;) Znów Mój Mis prowadzony wspólnymi rozmowami zaczął się starać a ja znów zaczełam go doceniać :) Jesli szczerze kochasz najpierw warto spróbować niż rezygnować ;)

  9. W takiej sytuacji, oprócz tych podstawowych opisanych w tekście, warto okazać zainteresowanie. Po prostu być obok i zapytać, zagadać, być miłym, nie oskarżać, nie rzucać głupich tekstów i nie złościć się na kobietę za to, że miała czelność obudzić się w gorszym humorze. Mnie zawsze bardzo boli obojętność mojego mężczyzny kiedy mam gorszy dzień, nie raz zdarzało mi się płakać przy nim cały wieczór a on nawet na mnie nie spojrzał, nie zapytał, nie przytulił.

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter