Jak skutecznie uwodzić kobietę?

14

Zainspirowana komentarzami, w których gęsto padają skargi na nieskuteczność miłosnych podbojów, postanowiłam interweniować, a więc pomóc wam, Drodzy Panowie. Pomóc wam zrozumieć skomplikowaną naturę kobiety i wykorzystać to zrozumienie w uwiedzeniu, rozkochaniu i utrzymaniu miłości waszej wymarzonej wybranki. Ostrzegam jednak – nie będzie łatwo! Będziecie musieli nauczyć się jednej z najtrudniejszych technik skutecznego uwodzenia, a więc arcytrudnej sztuki panowania nad swoimi zmysłami. Będziecie musieli także poskromić nieco swoją pychę, wygimnastykować język i wyostrzyć sprzęt, który kobiety kochają na zabój.

Jak skutecznie uwodzić kobietę

A sprzętem tym jest…

… ucho, a dokładnie: para słuchających uszu. Może wam się oczywiście wydawać, że największe wrażenie robi na nas naprężony penis, jednak zastanówmy się wspólnie: jakim cudem mamy oceniać akurat ten walor przy pierwszym spotkaniu, skoro niewielu z was ma w zwyczaju nagie przechadzki po mieście? No właśnie. Gdy się bowiem przyjrzymy najskuteczniejszym amantom – i tym z ekranu, i tym z otaczającego nas świata – możemy zauważyć pewną prawidłowość, którą z dobrego serca streszczę wam w jednym zdaniu: kobiety kochają być słuchane. Możesz być gruby, rudy i garbaty, a mimo tego możesz stać się najbardziej uwielbianym mężczyzną w tłumie, wystarczy, że będziesz potrafił słuchać – i właściwie odbierać wysyłane przez kobiety sygnały. Tak dochodzimy do złotej prawdy nr 1:

Kobiety potrzebują atencji

– i nie chodzi bynajmniej o skakanie wokół nich z drinkami. Chodzi o to, co w barbarzyńskich słowach można określić jako: dla mnie nie jesteś ponętną laską za zaliczenia, jesteś kimś, kogo chciałbym poznać bliżej – wiedzieć jakie filmy oglądasz w sobotnie wieczory i jaka muzyka brzmi teraz w Twoich słuchawkach, chciałbym sprawić, byś wiedziała, że jesteś najbardziej interesującą kobietą na ziemi. Zaszalałam z tym przykładem, prawda? Zatem mam nadzieję, że dotarło ;) Gdy więc znajdziesz w swoim świecie kobietę, którą chciałbyś uwieść, nie pręż mięśni, nie rzucaj sprośnych dowcipasków i nie chwal się tym, jak żadna Ci nie odmawia – zamiast tego pokaż, że to nią jesteś zainteresowany – nią, a nie sobą! – a gdy ona będzie mówić, po prostu słuchaj.

I nie myśl, że na tym koniec – jesteśmy dopiero na początku tej skomplikowanej drogi ;) Może się bowiem okazać, że zrobiłeś na owej Pani na tyle duże wrażenie, że uznała Cię za mężczyznę jedynego w swoim rodzaju – i teraz próbujecie tworzyć idealny związek. I tu zaczynają się schody. Pani mówi jakby więcej, jakby częściej miewa swoje humorki i jakby więcej w jej słowach złości lub rozgoryczenia – bo pokłóciła się z koleżanką, bo ma akurat burzę hormonalną, bo pani na poczcie wyładowała na niej frustrację. Ty niby słuchasz, ale nie bardzo wiesz co na to wszystko powiedzieć, mówisz więc do niej prostymi słowami, a ona na to – w płacz! Tu dochodzimy do złotej prawdy nr 2:

Nie wystarczy słuchać, trzeba spróbować zrozumieć

Zrozumienie polega natomiast na przyjęciu do wiadomości tego, że kobieta jest wrażliwym stworzeniem, zupełnie innym od kolegów z baru, kumpli z wojska lub robotników z budowy. Gdy więc mówimy nieco smutne „chyba nie dam rady skończyć tego artykułu”, to Twoje „to po co się bierzesz, jak jesteś za głupia” raczej tu nie pomoże. Gdy przychodzimy poskarżyć się na nielojalną przyjaciółkę, to branie tamtej w obronę raczej nie jest najlepszą strategią. Gdy kilka razy delikatnie zaczynamy jakiś temat, to stwierdzenie, że się użalamy tylko pogłębi dzielący nas dystans.

Kobiety, podobnie zresztą jak mężczyźni, potrzebują poczucia, że są ważne. Potrzebują pewności, że mężczyzna, którego pokochały, jest także ich najlepszym przyjacielem. Że można mu powierzyć najbardziej intymne tajemnice, bo on wysłucha, doradzi i nigdy tego nie wykorzysta. Potrzebują partnera, któremu można się wypłakać, któremu można zaufać i od którego można się uczyć. Dlatego jeśli Twoja kobieta ma tak zwany zły dzień, daj jej się po prostu wygadać – niech sobie poprzeklina, popłacze, posmarka w Twoje ramię – i niech idzie dalej, silniejsza o Twoje wsparcie. Gdy dasz jej swoją moc dzisiaj, ona odda Ci jutro – bo takie właśnie jesteśmy dla tych, których kochamy. Nie przychodzimy się użalać, tylko zrzucić z ramion ciężary. Nie przychodzimy plotkować, tylko sprawdzić, czy możemy mieć rację – bo chyba lepiej przyjść do Ciebie, niż robić ankietę wśród wszystkich koleżanek z pracy? Nie przychodzimy wreszcie gadać w kółko o tym samym, tylko pokonać problem, który najwyraźniej nie daje nam spokoju. I przychodzimy nie dlatego, że mamy ochotę kraść wam wasz cenny czas, tylko dlatego, że to w was widzimy swoich największych przyjaciół.

Mężczyźni, którzy kradną kobiece serca, mają na ogół tę jedną ważną zaletę: słuchają tego, co kobiety mówią – nawet bezgłośnie. Jedni twierdzą, że to słuchanie sercem, inni że po prostu dostrzeżenie drugiego człowieka, niezależnie od tego, czy z nim jesteśmy, czy (jeszcze) nie. W związku ta umiejętność jest szczególnie nie do przecenienia, bo nie wystarczy się bardzo kochać, trzeba jeszcze się bardzo lubić. By jednak nie było ponuro i patetycznie, mam dla was wskazówkę, dzięki której będziecie lepsi od Christiana Greya – każdego ranka wyobrażaj sobie, że swoją Panią widzisz po raz pierwszy w życiu ;) Pomyśl, że musisz podbić jej serce i każde zdanie, które mówi, musi mieć przecież znaczenie – czyli rób dokładnie to, co robiłeś na początku waszej znajomości. Słuchaj, opiekuj się jej słowami, pomóż znaleźć drogę tym, które akurat zagubiły się po drodze. Bo ja wiem, że każda z nas bywa zła, okrutna i gorsza w tym paplaniu od katarynki, ale jak mówiła Marylin:

Jestem samolubna, niecierpliwa i trochę niepewna siebie.
Popełniam błędy, tracę kontrolę i jestem czasami ciężka do zniesienia.
Ale jeśli nie potrafisz znieść mnie kiedy jestem najgorsza, to cholernie pewne, że nie zasługujesz na mnie, kiedy jestem najlepsza.

Komentarze14 komentarzy

  1. Bardzo dobrze napisane. Wiesz Alicji ja to rozumiem i wszystkie inne kobiety również to rozumieją. Tylko to wpis dedykowany Panom, więc na przykładzie mojego partnera powiem wprost chciałabym by to zrozumiał. Nie wiem jak mu to powiedzieć, przełożyć by wreszcie zrozumiał czego potrzebuje. Kiedy na początku naszego bycia razem ja ciagnelam wózek inicjatywy, to było super, teraz przestałam i widzę jak to się wali na łeb na szyję. Rozmawiamy o tym i zawsze jest jeden wniosek, że musimy się razem starać, po czym chwilę staram się ja, chwilę on i na tym się kończy. Kocham go jak głupia, ale nie wiem co mam robic. Najzwyczajniej w świecie mówimy chyba w innych językach o swoich potrzebach, tyle, że ja jego język rozumiem, a on mojego nawet nie chce się nauczyć. Nie wiem już co robić, czasem czuje się jakbyśmy byli dalej od siebie niż Jesteśmy. Może masz jakiś sposób na to, by przedstawić moje potrzeby dosyć zrozumiale. Dodam, że jak pytam o jego potrzeby i zostaną określone przez niego, to zawsze je spełniam.

    • Wiesz co, przychodzi czasem taki moment, że jest ciężko. Miałam podobnie – na początku wszystko super, byliśmy młodzi, zupełnie różni – ja domatorka, on wręcz odwrotnie. Funkcjonowało to super, często szłam na ogromne kompromisy dla Jego lepszego samopoczucia, ale po jakimś czasie zaczęło się psuć. Nic nie pomagało; ani rozmowy; ani próby wyluzowania i nie rozmawiania tak dużo o tym, co się dzieje, a poczucia się znowu fajnie we dwoje. Rozstaliśmy się. W ładny, kulturalny sposób. Jednak złość pozostawała. Po jakimś czasie (minęły miesiące) spotkaliśmy się znów; umówiliśmy się raz, drugi, trzeci, ot tak, jak znajomi. I w końcu porozmawialiśmy. Okazało się, że chcieliśmy innych rzeczy, ale świadomość tego przyszła dopiero po czasie. Teraz znów jesteśmy razem i planujemy wspólną przyszłość. To duży skrót wszystkich wydarzeń. Piszę to dlatego, że wydawało mi się, że rozumiem, czego Mój Mężczyzna potrzebował ode mnie, a brakowało mi tego zrozumienia w drugą stronę. Podobnie, jak u Ciebie. Z tym, że teraz po czasie, gdy emocje opadły i zdołaliśmy porozmawiać, okazało się, że on to, co robił, robił, bo na swój sposób się starał i chciał polepszyć sytuację. Nie wiem, jakie jest u Ciebie wyjście z sytuacji, ale na pewno jest. Popatrz na całość Waszego związku z dystansu, bo być może nie jest do końca tak, jak Ci się wydaje. To nie żadne oskarżenia, to próba pomocy. Dystans bardzo czasem pomaga, kiedy zapętlimy się w swoich kłopotach. Życzę powodzenia z całego serca. Oby był tu ktoś, kto znajdzie dla Was receptę.

      • Dziękuję za chęć zrozumienia i dobre słowo. Czasem tez myślę, że za dużo wymagam, ale przecież nie jest to więcej niż sama jestem w stanie komuś dać. Myślę też czasem o jakimś chwilowym odpoczynku od siebie, ale potem zastanawiam się co to da? W Twoim przypadku coś się wyklarowało, a jeśli w moim nic to nie da, albo dojedziemy do wniosku że dobrze jest się rozstać, to co z tym wszystkim co razem zbudowaliśmy przez te kilka lat?
        Już nie mam siły czasem na szukanie rozwiązań.

  2. Alicjo mądrze piszesz jednak przy wielu wiadomościach jakie dostajecie na priv proszę o możliwość kontaktu z Wami. Jestem w związku (chyba jeszcze jestem) z kobietą z dzieckiem i słucham jej, jestem jej oparciem ale nagle mam jej z dnia na dzień mniej. Obiecuje spotkanie do którego nie dochodzi, obiecuje oddzwonić nie dzwoni… Nie chce się zbytnio narzucać bo ona tego nie znosi. Jednak nie potrafię stać i czekać bezczynnie. Nie zrobiłem jej przykrości, nie zdradzilem jej. Nie rozumiem takiego zachowania z jej strony. Nie chcę tutaj pisać zbyt wiele. Więc gdybyście byli tak łaskawi proszę o kontakt na priv. Będę wdzięczny niezmiernie…

    • Czlowieku daj jej spokój za bardzo Ci zależy jesli nie potrafi docenić to odpuść. Moimm zadaniem to ma kogos innego….

  3. Taki mężczyzna, to skarb dla kobiety. Byłam kiedyś w związku trochę ponad dwa lata. Myślałam, że trafiłam na loterii. Był kochany, słuchał i w ogóle. Po jakimś czasie w związek zaczęła się wtrącać Jego przyjaciółka. Pomijam, że wszystko jej mówił na temat naszego związki. Nawet rzeczy, które były tylko i wyłącznie między nami. Zabolało jak cholera. Wg przyjaciółki żaliłam się, bo chciałam, żeby mi współczuł, bo lubię jak ktoś mnie głaska po główce. Pod koniec roku dwóch najbliższych mi z rodziny mężczyzn miało wypadki (wypadek drogowy i zawał serca). Jeden we wrześniu, drugi między Bożym Narodzeniem, a Sylwestrem. Nie miałam w ogóle wsparcia. On był jakby daleko ode mnie. Byłam w fatalnym stanie psychicznym. Po sylwestrze zostawił mnie. Nie, nie porozmawiał ze mną w cztery oczy. Zerwał ze mną przez neta….
    Także teraz jak się spotykam z jakimś facetem, to się zastanawiam, czy On będzie taki sam jak Jego poprzednik.

    • przeczytaj sobie na głos to co napisałaś , a potem się dlugo i szczerze śmiej z radości że los usunął z Twojego życia takeigo cymbała ;)

  4. Aż wstyd, że niektórzy mężczyźni potrzebują poradnika, żeby skraść serce swojej pani. :/// Przecież to powinno być OCZYWISTE, że wysłuchanie, wsparcie, rozmowa, współczucie i to, że można sobie nawzajem zaufać to podstawa.
    CIESZĘ SIĘ, ŻE MAM TAKIEGO CUDOWNEGO DRWALA, KTÓRY PORADY Z TEGO ARTYKUŁU TRAKTUJE JAKO ZACHOWANIE NA PORZĄDKU DZIENNYM! :***

    • Widzisz.
      W drugą stronę jest podobnie.
      Tylko faceci nie piszą artykułów, nie użalają się jak to kobieta nie stara się by związek trwał i był szczęśliwy. Jesteśmy może i inaczej skonstruowani, i inne rzeczy są dla nas istotne ale także potrzebujemy zainteresowania, uznania, wysłuchania i takiej zwykłej życzliwości, która z czasem trwania związku maleje.

  5. Zgadzam się z całym artykułem. Bo przecież związek czy miłość to nie tylko piękne patrzenie sobie w oczka chodzenie za rączkę I fajny sex. To wzajemne słuchanie zroozumienie . Zmaganie się z codziennością. Dbanie A żeby nie popaść w rutynę i nudę. Żeby cały czas było to przyciaganie . Zaskakiwanie siebie nawzajem. Słuchanie i wspólne rozwiązywanie problemów. A czaem wspólne milczenie. Przecież Panowie nie szukają kobiety tylko ładnej i świetnej W łóżku. My kobiety też potrzebujemy mężczyzny. Czasem czulego który pocieszy i doradzi ale i potrafi przywołać do pożądku i zmotywować do działania. No i co też bardzo istotne nieziemski sex. No osobiście uważam że jeśli jesteśmy ze sobą bo ładnie razem wyglądamy Ale nie dbamy o siebie i podtrzymanie namiętności wolimy pójść na piwo niz pomoc rozwiązać problem to sex nie będzie nieziemski tylko w najlepszym wypadku dobry. Może poklucimy się mamy inne zdanie na dany temat ale po to mamy sex żeby wylądować negatywne emocje A zastąpić je euforia i spokojem po wyczerpującym i namietnym może i nawet ciut brutalnym zblizeniu

  6. Trochę to się robi nudne, ciągle tylko czytam czego oczekuje kobieta, jak mam jej słuchać i jak się starać żeby spełnić jej oczekiwania bo inaczej sobie pójdzie. Niech sobie idzie skoro jest taka cud miód bo ja też znam swoją wartość. Świat się zmienia a na 90% kobiet jakie mijam na ulicy nawet nie zwrócił bym uwagi ale wszystkie wciąż uważają się za boginie o które trzeba walczyć. Mówi się że kobieta jest ozdobą mężczyzny a patrząc na dzisiejsze pary odnoszę wrażenie że często jest na odwrót. Tak więc przechodząc do meritum, zgodnie z prawem biznesu wpierw trzeba zainwestować żeby później czerpać zyski zamiast ciągle żyć przekonaniem że facet powinien o Was walczyć bez względu na wszystko, w przeciwnym razie obudzicie się z 40 w życiorysie i będziecie same brać co zostanie😜

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter