Jak usunąć blokadę przed orgazmem?

86

W jednym z tekstów na temat orgazmu obiecałam wam oddzielny wpis o wewnętrznej blokadzie, przez którą tak wiele z nas nie może poczuć mitycznego trzęsienia ziemi. Celowo piszę „z nas”, bo to mało wdzięczne zagadnienie przerobiłam na własnej skórze (i psychice), więc przynajmniej macie pewność, że nie karmię was ideami wyssanymi z… palca ;) Pora zatem rozprawić się z blokadą, która tak często doprowadza nas na skraj totalnej frustracji. Zacznijmy od pytania kluczowego:

Jak usunąć blokadę przez orgazmem

Skąd w ogóle bierze się blokada?

Z głowy, która magazynuje wszystkie nasze lęki, uprzedzenia, doświadczenia i obawy. Jedną z najbardziej popularnych przyczyn blokady przed orgazmem jest na przykład przekonanie o własnej grzeszności – o tym, że seks powinien prowadzić wyłącznie do prokreacji, a kobieta myśląca o orgazmach i własnej przyjemności jest podłą ladacznicą, którą warto ukamienować. Albo przynajmniej porządnie smagnąć jakimś batem. Nie będę się rozwodzić nad wpływem religii na seksualność kobiet, bo prawdopodobnie zakończyłoby się to lekkim skandalem, jednak jedno powiedzieć muszę – jeśli jesteś dziewczyną wierzącą, to weź pod uwagę, że po coś ta łechtaczka została stworzona. A skoro jej jedyną funkcją jest odczuwanie przyjemności, to może ten orgazm nie jest taki zakazany i zły? ;)

Kolejną przyczyną jest brak samoakceptacji. Myślisz sobie: jestem brzydka, on pewnie bzyka mnie właśnie z nudów albo litości, mam za małe cycki i za duży tyłek, on jest taki cudowny, a ze mnie taka pokraka… a pokraki jak wiadomo na orgazm nie zasługują. A skoro nie zasługują, to co Ci szkodzi zastanawiać się, czy na pewno dobrze ogoliłaś nogi, czy przypadkiem nie burczy Ci w brzuchu i czy cipka odpowiednio smakuje – tak jakbyś akurat w tej chwili miała na to większy wpływ ;) Co więcej – do takiego krzywego zwierciadła (bo nie wierzę, że ktokolwiek powinien mieć jakieś kompleksy) dochodzi jeszcze przekonanie o prawidłowych symptomach orgazmu. Czytasz o tym, że większość kobiet pulsuje i nabierasz przekonania, że jeśli Ty nie będziesz pulsować albo będziesz mieć tylko 3 uderzenia, a nie 7, to jesteś gorsza. Gorsza od koleżanek, lasek z internetu i fantazji Twojego faceta.

Są wreszcie bardziej przyziemne przyczyny, jak na przykład orgazmocentryzm, a więc od początku do końca zbliżenia myślisz tylko o tym, żeby dojść. Leżysz i czekasz na orgazm, zadręczając się przy tym pytaniem: dojdę, czy nie dojdę? Z własnego doświadczenia wiem, że już lepiej myśleć o przemalowaniu sufitu, wizycie u dentysty czy nowej sukience – przy tego typu rozważaniach szanse na orgazm są z pewnością większe ;)

Jak się tego pozbyć?

… a więc jak wyłączyć tę podłą blokadę i zacząć wreszcie w pełni cieszyć się seksem. I teraz zaczyna się terapia ;) O tej terapii piszę z przymrużeniem oka, ale prawda jest taka, że aby rozwiązać problem, trzeba go po prostu zidentyfikować. Musisz odpowiedzieć sobie na pytanie o czym myślisz, gdy kochasz się ze swoim facetem. O tym, że mu się nie podobasz? Że orgazm jest zły i niepotrzebny? Że znowu go zawiedziesz, bo on tak się stara, a Ty po prostu nie możesz dojść? A może myślisz o jego byłych, o tym jak był z nimi, o tym, czy były od Ciebie lepsze…? Przechodziłam przez większość tych punktów i nawet nie wiem, który boli najbardziej. Wiem natomiast, że dopóki nie odważysz się stanąć ze swoim problemem twarzą w twarz, to on będzie tylko narastał.

Odważ się nazwać swój problem, a potem weź butelkę wina – albo jakieś dobre czekoladki – i poobracaj ten problem w myślach tak długo, aż dojdzie do Ciebie, jak bardzo jest on absurdalny. Jeśli nie podobałabyś się swojemu facetowi, to nie chciałby Cię lizać do utraty czucia w języku. Jeśli byłabyś dla niego nieatrakcyjna, to nie zmuszałby się do tego, by na siłę Cię uszczęśliwiać. Jeśli seks byłby takim wielkim złem, to nie miałabyś swojej pięknej łechtaczki, a jeśli jakakolwiek ex znaczyłaby cokolwiek dla niego, to nie byłaby jego ex. Zrób sobie małą terapię, bo to wszystko dzieje się w Twojej głowie. Pomyśl, popłacz jeśli trzeba, zrób sobie jakiś prywatny pokaz histerii, a potem zacznij jeszcze raz… i odpuść.

Odpuść i pozwól, by to wszystko po prostu się działo. Skup się na przyjemności, a jeśli nadal masz natłok myśli, to patrz na swojego faceta – jak jego głowa znika w Twoich udach, jak jego ciało rytmicznie wsuwa się w Twoje… Poddaj się temu i nie myśl. Po prostu daj sobie szansę.

 

Komentarze86 komentarzy

  1. U mnie choć to dziwne, – w pierwszym i jedynym i obecnym związku z facetem dla którego też byłam pierwsza blokada brała się z tego że moje orgazmy były zawsze takie oszałamiające że za pierwszym razem Mój facet myślał że ja płaczę, a ja po prostu doszłam :) trochę mnie to zblokowało ale z drugiej strony – Facet też potrafi przemówić do rozsądku – to właśnie z kobietą którą sobie wybrał chce się kochać, dawać jej przyjemność więc czemu by sobie samej jej nie sprawić :) Mój użył tekstu że chce mnie widzieć jak sama się doprowadzam do szaleństwa, a potem sam przejął stery .. :)

    a teraz jakoś tak wychodzi że kończymy jednocześnie ^^

  2. Alicjo,dziękuję Ci za ten tekst…wymieniłaś przynajmniej pięć obaw,które miewam podczas uprawiania miłości…Dochodzi do tego jeszcze standardowe „Czy w tej pozycji nie wyglądam jak jedna wielka fałdka?”
    No i oczywiście…Obawa przed tym,że znów usłyszę słowa „Nie jestem na tyle dobry,byś mogła dojść…”
    (Co zawsze mnie zasmuca i zawstydza,bo wiem,że to moja blokada,a nie On…ale Jego nie przegadam…)

    Czas zacząć pracować nad swoją psychiką…
    :)

  3. Bardzo dobry tekst! W sumie jak wszystkie. Ale co racja to racja odpuśćmy dziwne gonitwy i cieszmy się Tą chwilą która jest piękna i na pewno szybciej wszystko do nas przyjdzie ;-) sprawdziłam na sobie, oddałam się chwili i nie myślałam o niczym byłam poprostu… Jeżeli mogę ten stan nazwać byciem.

  4. Podpisuję się pod komentarzem Panny Lali.
    W pozycji misjonarskiej zawsze myślę o tym, że wyglądam jak „kawałek słoninki”, za to w mojej ulubionej (na jeźdźca) zawsze mam w głowie widok moich skaczących dużych piersi (nie wydaje mi się żeby to było piękne)… Niezbyt to pomaga.
    Podjęłam decyzję o tym, że po porodzie schudnę i „będę piękna”. Szkoda tylko że ten „piękny okres” dodaje mi tylko kompleksów.

    • Pisząc to też miałam na myśli Misjonarza i jeźdźca-tylko u mnie nie tylko moje większe skaczące piersi mi przeszkadzają,ale też wystający brzuszek,który chcąc nie chcąc widzę w odbiciu lustra…

      Ale poradzimy sobie z kompleksami,ja w to głęboko wierzę!

      • Alicja

        Panno Lalu, przecież podskakujące piersi są super! :* Jak nie wierzysz, to zapytaj swojego faceta ;)

        • A no mój akurat boi się moich piersi. nie pamiętam kiedy ostatnio ich dotykał. Zresztą jak się kochamy, a to się zdarza bardzo rzadko to zawsze jestem w koszulce. Ale na temat wibratora, który zamierzam sobie kupić nie chce słyszeć. Mówi że to hańba dla niego. Niestety zawsze mnie zbywa jak chcem porozmawiać na temat seksu.

          • Wypisz, wymaluj mój Drwal xD ale ja się zawzięłam i stwierdziłam, że nie dam się wpędzić w jeszcze większe kompleksy (mam bardzo mały bisut) i nie będę rezygnować z dobrego seksu w imię jego głupoty.

  5. Oj jak długo czekałam na taki tekst… <3

    A co jesli ja nie moge dojsc (nie znam nawet tego uczucia), a mój partner jest długodystansowcem, i mimo dłuugiej gry wstepnej i długiej zabawy, musi konczyc recznie? (Ale jak robi to sam to potrafi, ale nie jezdzi na ręcznym bo wie ze to by tylko pogorszylo sprawe). :(
    Nie wiem jeszcze na czym polega moja blokada, ale na pewno bym chciała mu pomóc – na zasadzie "skoro ja nie moge to by chociaz on mógł", wiem ze tez go to frustruje… Nawet kupiłam kulki gejszy i bede cwiczyc miesnie dna miednicy – mi nie zaszkodzi, a moze jemu pomoze.. :)

    Przepraszam za bledy ort. Ale zamiast niektórych polskich znaków wstawiają mi sie kratki :p

    • A jesteś pewna, że Twój facet nie jeździ na ręcznym? no bo przecież musiał się przyzwaiczyć do konkretnych ruchów, skoro może skonczyć tylko tak… Na pewno zaden szybki numerek nie wchodzi u was w grę? Weź faceta za „jaja” i niech on też coś z tym zrobi, a nie tylko Ty się zamartwiasz! :*

  6. Ja miałam jeszcze inny problem. Traktowałam seks jako zadowolenie samego faceta. Ja robię wszystko, żeby jemu sprawić przyjemność, żeby to jemu się podobało, żeby to on był zachwycony i autentycznie, poprostu zapominam o mojej przyjemności! Zupełnie niedawno postanowiłam mieć w dupie, czy facetowi się podoba czy nie, czy wyglądam super seksi czy tylko seksi i robię wszystko to i wszystko tak, żeby to mi było przyjemnie. Alicja, myślę że baaaardzo dużo kobiet podobnie traktuje seks, jak ja kiedyś. Po prostu zapominają, że przyjemność należy się obu stronom 😉

    • Dokładnie tak ! Oto mój główny i jedyny problem , wciąż myślę o tym żeby zadowolić partnera . Zapominając o sobie .

    • Oj tak, coś w tym jest…ja też skupiam się nad tym, żeby to facetowi było dobrze, żeby on był zadowolony i żeby…zawsze myślę o tej drugiej stronie i nie umiem myśleć o swoich odczuciach, czasami wręcz je ignoruję. Jest mi dobrze, jak mój facet się mną zajmuje, ale…no właśnie, zawsze to ale…mam wrażenie, że ze mną jest chyba coś nie tak, skoro facet się stara a ja nie mogę osiągnąć pełnego zapomnienia. Powtarza mi często „wyluzj, skup się na sobie, to Tobie ma być dobrze” a ja….ja nie umiem…nie umiem tego jakoś w sobie zwalczyć :-(

  7. Ja dla przykładu miewam nawracające problemy zdrowotne tam na dole i w czasie sexu ciągle myślę czy będzie bolało, czy po też będzie bolało, czy po dzisiejszym sexie jutro będzie mnie bolał pęcherz – bo tak bardzo boję się tego bólu i tego, że wszyscy lekarze są w mojej sprawie bezradni. To mnie, niestety, bardzo blokuje. I wiem, że do momentu kiedy ktoś w końcu mi pomoże, nie będę w stanie się zrelaksować na tyle, by za każdym razem przeżywać orgazm. Teraz są to tylko wybiórcze przypadki. Na szczęście Mój Drwal jest bardzo cierpliwy, wyrozumiały i bierze mnie taką jaką jestem…mimo że zdarzało mi sie płakać w trakcie bo tak bolało i musiał ze mnie wyjść; wtedy tylko przytulał i głaskał mnie po głowie :) No cóż, chciałabym żeby jedynym powodem przez który nie mam orgazmu to myślenie o moich fałdkach. Mnie tam one w ogóle nie zaprzątają myśli ;)

    • Alicja

      Olka, to bardzo smutne, co piszesz. Mam nadzieję, że w końcu trafisz na lekarza, który rozwiąże Twój problem…

  8. Także dziewczyny, uszy do góry i cycki do przodu. Niektóre mają bardziej przesrane powody przez które nie moga mieć orgazmu niż myślenie „czy wyglądam w tej pozycji sexy?” i „o matko! co on pomyśli o moich fałdkach” ;) wrzućcie na luz. Bo oddałabym wszystko by się z Wami zamienić na myśli ;)

  9. Na ten artykuł właśnie czekałam. Alicjo, muszę przyznać że uroniłam łezkę czytając go, bo wiem że to o mnie. I może nie wszystko z tej listy zaprząta moją głowę, ale na pewno część. Mam nadzieję że w końcu dam na luz i się uwolnie od wszystkich myśli :)

  10. Ja podczas seksu myślę, że nigdy nie dojdę, bo nawet nie wiem, czym jest ten orgazm. Podczas gry wstępnej jest fajnie, jestem podniecona i w ogóle, a kiedy zaczynamy się kochać wtedy zaczynam się frustrować tym, że nie dojdę. Nie pozostaje mi wtedy nic innego jak tylko czekać aż mój kochany skończy. No bo jak tu czerpać przyjemność kiedy ni nie czuje… już nawet bliskością się nie cieszę

    • Alicja

      A próbowałaś poszukać swoich czułych punktów sama? Przecież nigdy nie jest za późno na poznanie jak smakuje orgazm! :)

      • Od czasu pojawienia się na Waszej stronie artykułu na temat zabaw samej ze sobą ćwiczę sama regularnie. Jeszcze nic nie osiągnęłam, ale nie poddaję się. Jestem dobrej myśli :)

  11. Mimo, że pierwszy związek czy pierwszy raz mam dopiero przed sobą to chyba sie uzależniłam od tej strony, ciągle zaglądam tutaj, a nauka czeka…Chociaż nauka nie zając… :D

  12. Według mnie, Alicjo zapomniałaś o jeszcze jednym powodzie blokady: brak poczucia bezpieczeństwa. Kocham się z facetem, dobrze nam razem,lubimy się itd ale jednak brak tego poczucia. Oczywiście odczuwam przyjemność z sexu, bycia razem, bliskości ale jednak nie potrafię odblokować się…

    • Alicja

      Asiu, a możesz napisać coś więcej? Nie czujesz się przy nim bezpieczna czy boisz się, że Cię skrzywdzi?
      Dla mnie poczucie bezpieczeństwa to nieodłączny element udanego seksu…

  13. Ja miałam jeszcze inny problem, mój ojciec jest bardzo znany w naszej okolicy od małego mi wpajali, że mam się zachowywać i uważać, bo ludzie patrzą – najważniejsze to była opinia innych. A raczej ciężko się kontrolować w czasie orgazmu i broniłam się jak mogłam. Przez wiele lat nie mogłam się tego odzwyczaić, mój problem rozwiązał się w sposób niekonwencjonalny i bardzo prosty kilka lat temu. Zaufanie komukolwiek było sukcesem dla mnie, pozwolenie sobie na chwile bez kontrolowania wszystkiego jeszcze większym. Więc chyba nie jest nigdy za późno na zmiany ja po 20 latach wpajania się uwolniłam więc jest nadzieja

  14. Szkoda, że nie było Waszego bloga ok. 10 lat temu – może wystarczyłoby 5… Zaoszczędziłabym dzięki temu duuużo czasu ;)

    Mój pierwszy facet z którym byłam przez 13 lat – sam wrzucił mi ogromne poczucie winy „przepraszam, że nie doszłaś…”, „przepraszam, że jestem taki beznadziejny…”. Przez pierwsze półtora roku starał się, by było mi jako tako przyjemnie – cały czas wrzucając poczucie winy, że nie dochodzę. Po dwóch latach zaczęłam udawać, że oto w końcu udało mu się mnie doprowadzić do wielkiego „O”. Byle tylko „biednemu żuczkowi nie było przykro”. Im więcej lat mijało, tym bardziej byłam przekonana, że należę do grupy kobiet, która nigdy nie będzie szczytować.
    I oto pewnego rozkosznego dnia – znalazł się inny facet, który wyprowadził mnie z błędu… Pokazał mi co znaczy „wylogować się w kosmos” i że również mogę mieć nieziemskie orgazmy.
    „Wystarczyło TYLKO” wyłączyć głowę oraz trochę więcej chęci i zrozumienia ze strony partnera. Teraz Wielkie „O” nie jest już tylko niedoścignionym marzeniem… :) Dziękuję Tygrysie :*

    Kobietki! Nie dajcie sobie wkręcić, że coś jest nie tak! Postarajcie się wyłączyć głowy, poproście o cierpliwość i zrozumienie swoich mężczyzn… a jeśli to nie pomoże – to pozostaje już chyba tylko zmiana partnera…

    • Alicja

      Antenko, dzięki za komentarz. A faceci obarczający kobietę poczuciem winy (najlepiej za wszystko) to temat na oddzielny wpis…

      • Alicjo wpis o tym temacie jest niezmiernie potrzebny – trzeba uświadamiać kobiety!

        Lista sposobów na wrzucanie mi poczucia winy przez „mężczyznę” jest baaardzo długa.

        Naprawdę żałuję, że nie było Was wcześniej…

  15. Niestety znam to, ale już sama kiedyś wpadłam na pomysł odblokowania się i gdy podczas seksu myślałam, że się udało, delikatnie odwróciłam głowę, patrzę, a jego kot siedzi na krawędzi łóżka, oczy ma jak 5 zł i gapi się na nas bez mrugnięcia okiem. No i orgazm poszedł się jeb*ć :v

  16. Witaj Alicjo, bardzo dziękuję Ci za ten tekst, w sumie zastanawiałam się nad napisaniem maila z prośbą o taki artykuł, bo sama borykam się z tym problem :( Upewniłaś mnie, że to się dzieje w mojej głowie, w moim wypadku to brak samoakceptacji, mam nadzieję, że kiedyś pokonam tę barierę, że nauczę się sama doprowadzać na szczyt, jak również mój Drwal i jego wysiłki przyniosą upragniony efekt :) Ilość komentarzy zasmuciła mnie, ale i sprawiła że się uśmiechnęłam, gorzko, ale jednak, bo mimo wszystko nie jestem z tym sama, a to uspokaja :> Mam nadzieję, że każda z NAS się przełamie i będzie cieszyć orgazmem swojego życia codziennie <3

    • Alicja

      Uwierz, że takich maili dostałam kilkadziesiąt… Nas jest więcej niż myślisz – w każdym obszarze, z każdym problemem. I to w jakiś sposób pocieszające :) Poczytaj komentarze dziewczyn, które piszą, że po latach im się udało – Tobie też się uda! :)

      • Wiem, że wszystko w moich rękach (w pewnym sensie dosłownie ;) ), aczkolwiek wiem, że będzie bardzo trudno, kompleksów (ciągną się za mną od dziecka i nigdy mnie nie opuściły) nie pozbywa się tak łatwo. Smuci mnie też fakt, iż mojemu Drwalowi bardzo zależy na tym, żebym też w końcu poczuła to co sama mu funduję :( Bardzo się stara (a mamy na to mało czasu, związek na odległość – widzimy się przez tydzień-2tyg. na kilka miesięcy, jak nie pół roku), a ja jak nie mogłam, tak nie mogę :( Ten problem nie ogranicza się tylko do orgazmu, mój kompleks tak mnie omotał, że uważam że póki nie schudnę to seks mi się po prostu nie należy! Wiem, że to absurdalne, ale ta myśl zakodowała się tak głęboko w moim umyśle, że ciężko mi ją zmienić :( Jak już się tak zwierzam, to przy okazji spytam: Alicjo wiesz może czy psycholog/seksuolog byłby w stanie pomóc mi w walce z taką blokadą? Jeśli tak to do kogo lepiej się udać? :)
        A może by tak Drwal napisał co myśli na temat problemu z orgazmem u kobiet? :)

  17. Alicjo.
    Mój problem polega na zupelnie innej rzeczy. Gdy byłam małą dziewczynką molestował mnie ojczym. Zostało mi to chyba w głowie. Do tej pory potrafię zaspokoić się sama ale przed mężem niestety muszę udawać. Nie wiem czy kiedykolwiek zasmakuje orgazmu pochwowego. W ogóle czy zasmakuje go z mężem… nic mi już chyba nie pomoże.
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

  18. Aaahhh te blokady..Ja oczywiście także je mam..może przez nieudany pierwszy zwiazek..szczerze mowiac sama nie wiem..to ze widze w sobie wiele mankamentow to jedna sprawa..kolejna to jakis taki brak odwagi..uwielbiam Was czytac I zazdrosze wszystkiego co robicie..tej otwartosci..ja bardzo chcialabym spróbowac wielu rzeczy ale jest to dla mnie nie do przejscia..anal..masturbacja na oczach faceta..probowalam do tego podejsc ale najmniejsza proba czuje sie zażenowana..skrepowana I jaka kolwiek ochote na seks ktora byla znika..
    Tak samo jest z moim klasycznym seksem..na poczatku bylo super jeden dotyk I czlowiek gotowy..teraz dotyk mojego faceta na mnie nie dziala a seks czesto jest poprostu dla niego Bo ja z tego nic nie mam I on bardzo sie stara mnie rozkrecic..poswieca duzo czasu dla mnie a mnie nic nie rusza..a raczej rozdraznia:((to bardzo dolujace..Bo jestesmy ze soba 8 lat I bardzo sie kochamy..ale przez to wszystko moja blokada sie poglebia..poczucie wartosci leci na leb na szyje:((Bo nic mnie nie rusza jestem jak jakis kamien:( noo chyba ze sama sobie dobrze zrobie..

  19. Ok, wszystko spoko. Ale nie ma nic o barierze związanej z moimi ex.
    Mam kumpla, z którym od czasu do czasu chodzimy do łóżka. Nie chcę się wiązać, bo nadal liżę rany po rozstaniu z facetem, który miał być moją przyszłością. Z owym kumplem nie mogę dojść. Mimo jego starań i mimo tego, że ma naprawdę niezły toporek. Co mam zrobić, żeby wyleczyć się tak porządnie z ex? Boję się że nie będę w stanie osiągnąć orgazmu z jakimkolwiek innym facetem. I błagam, odpuśćcie sobie teksty typu: „To dlatego, że z kumplem łączy was tylko seks, że się nie kochacie i to tylko friends with benefits”. Jest mnóstwo kobiet, które szczytują z facetami, których nawet zbyt dobrze nie znają. Wiem, to kwestia psychiki, może one mają ją nieźle zrytą..Ale męczy mnie myśl, że mój ex jest gdzieś podświadomie w mojej głowie, podczas gdy ja chcę po prostu mieć orgazm z naprawdę hot facetem. Tak po prostu. Dla własnej przyjemności.

    • Nie chodzi chyba o to, że nie kochasz kumpla, tylko że kochasz byłego. To dośc oczywiste, że nie możesz dojść, skoro myślisz o kimś innym. Może tak… powrót do byłego? :P

    • Może to dziwnie zabrzmi z ust faceta, ale myślę że zwyczajnie nie spotkałaś jeszcze tego Jedynego, o którym w tym artykule pisze Alicja. Jak go spotkasz to nie będziesz miała tego typu problemu. Zakręci Ci tak w głowie że każdy ex będzie tylko mglistym wspomnieniem. Myślę też że warto się mocniej skupić w życiu na uczuciach a orgazmy same przyjdą.
      Powodzenia.

  20. Całus Alicjo.
    U mnie jest tak, że czekam na orgazm pochwowy. Chciałabym mieć go za każdym razem bo wiem, że jestem zdolna do jego przeżywania (sam fakt, że potrafił mnie obudzić bardzo potężny o tym świadczy) tylko nie wiem co mnie blokuje. Na pewno nie jest to wina po stronie męża bo dla niego jestem ta naj i zawsze gdy się kochamy nie zostawia mnie bez orgazmu. Jednak chciałabym być jak inne kobiety, kochać się i mieć orgazm w trakcie kochania. Dochodzę do tej magicznej linii i nie mogę jej przekroczyć. Czekam i próbuję się odblokować. Czekam…….

  21. Nawet ja pisałam maila z prośbą o taki tekst i proszę, spóźniłaś się Alicjo😜 Po prawie roku związku przestałam się przejmować tym, że gdzieś tam coś mi wystaje, jakaś fałdla nie tak się układa albo jaką minę robię w danym momencie i że moje piersi bujają się na wszystkie strony. W końcu uwierzyłam swojemu ukochanemu, że podobam mu się taka jaka jestem i udało mi się dojść do upragnionego i tyle wyczekiwanego O 😺 Co prawda nie jest to jakieś spektakularne ale jest coraz lepiej i mam nadzieję, że niedługo będę mdleć z rozkoszy.

  22. Droga Alicjo, Drogi Drwalu, czytam Waszego bloga już jakiś czas.
    Najpiękniejsze w nim jest to, że nie jest jedynie o seksualnej fizyczności, pożądaniu i fantazjach, ale o psychice, uczuciach, miłości…
    W wielu Waszych tekstach odnajduję pocieszenie, zrozumienie, a nawet wyjaśnienie niektórych problemów i cieszę się, że nie jestem z nimi sama. Miło jest znaleźć w sieci społeczność, z którą jest się tak daleko, a tak niesamowicie blisko jednocześnie.
    Dziękuję!

  23. Alicjo, trafiłaś w samo sedno problemu, dziękuję za ten tekst :) ❤ Wiele z moich blokad mam rozpracowane, nad kilkoma wciąż pracuję z moim Drwalem.
    Bardzo dobrze pamiętam, jako dojrzewająca dziewczyna usłyszałam od mamy „nie spiesz się do seksu, jeszcze Ci się znudzi” i tak przez lata myślałam :(
    Należę do tych dziewczyn, które były za grzeczne, żeby sie dotykać … i jak przyszło do kontaktu z facetam odkryłam o zgrozo, że NIC nie czuje!! Ciało nie reagowało na dotyk, pieszczoty nie dawały żadnej rozkoszy, łechtaczka jakby nieunerwiona i zero podniecenia, nawet przy ostrym seksie. Od tego tylko o krok od udawania organizmów i od oszukiwania siebie i swojego faceta, od frustracji i pytam typu”co ze mną nie tak?” … tak to było w moim przypadku, przez długie lata. Wiem dziewczyny, że straszne to uczucie, nic nie czuć :( ale nadzieja umiera ostatnia :)
    Kupno wibratora było pierwszym krokiem do odzyskania mojej seksualnosci. To było wiele lat temu i muszę powiedzieć, że nie było to łatwe, ale na pewno z czasem bardzo przyjemne :)
    Ogromna przyjemność z seksu, orgazm łechtaczkowy, mokre wytryski, nawet orgazm pochwowy i na skraju orgazmu sutkowego i oczywiście seksowne myśli w mojej głowie, to wszystko czego musiałam, a w sumie, bardzo chciałam się nauczyć. Było warto !!!
    Alicjo i Drwalu, też macie kilka moich blokad na swoim sumieniu ;) Z całego serca dziękuję za pomoc w ich eliminacji. Bez pomnika sie obędzie :* !

    • Ja własnie dzis zamiast kupić sobie zimowe buty, na które czaiłam się od listopada zamówiłam Lelo Iris :))) Także trzymaj za mnie kciuki Magda, bo to także przez Twój komentarz! :D

  24. Hej! :) Ja to mam dopiero dziwnie! Tak baaardzo chciałabym mieć orgazm pochwowy , czekam i czekam, aż się go nauczę. Jest to irytujące, ale jestem cierpliwa. Podczas seksu w pewnym momencie czuje coś mega mega mocego, to chyba ten moment przed orgazmem.. i ten moment trwa i nie wiem co wtedy z tym zrobić. To jest aż męczące bo to uczucie jest MEGA mocne i przyjemne i nie umiem tego dalej pociągnąć żeby dojść! Rozluznialam się-nic, napinalam mięśnie-nic. Czasami czuje nawet, że chce mi się siku i pewnie blokuje orgazm w obawie, że się posikam :)

  25. Ja mam inny problem… Nie potrafię osiągnąć orgazmu podczas penetracji. Tylko bezpośrednia stymulacja łechtaczki prowadzi do orgazmu, inaczej nie mogę…
    Jest mi przyjemnie podczas zbliżenia z partnerem ale dalej to nie idzie niestety :(

  26. Dla mnie dużą blokadą, zwłaszcza na początku moich doświadczeń z seksem, był strach przed ciążą. Dopiero niedawno zaczęłam ufać tabletkom i naprawdę cieszyć się z bliskości.
    PS Religia nie zabrania cieszyć się z seksu i nie mówi o tym,że służy on tylko do prokreacji. Z wiarą u mnie różnie, ale mniej więcej orientuje się w tym temacie, także bez przesady :) Pozdrawiam

      • Wiem, ale zakładam że chodzi o wyznanie u nas dominujące, chociaż nie tylko w wierze katolickiej przyjemność z seksu jest ważna, więc jakie konkretne wyznanie Ty masz na myśli?:) Tak szczerze mówiąc, taka dyskusja zupełnie odbiega od tematu i nic tutaj nie wnosi, ale ok :)

  27. Brak orgazmu pochwowego, tylko ma początku mojej drogi łóżkowej czyli jakieś 8 lat temu, był zastanawiający. Czasem rozkminialam co jest nie tak, że wszystko jest: miłość, komfort, bezpieczeństwo, temperament brak ograniczeń w głowie a mimo to nic. Lekarz powiedział ze przyjdzie z czasem :) i nie przyszło. Frajdę mam zawsze, 100% oddania, nie ma rzeczy których bym nie spróbowała. Wasz blog i zawarte w nim sytuacje nie różni się niczym od mojego temperamentu w łóżku. Wiec gdzie leży problem? nie wiem i nie dociekam, ale czasem smutno ze tego jednego w tym wszystkim brakuje :( i rozczarowany facet..
    Nie seksem, a moim brakiem orgazmu…

    • Alicja

      Oliess, a próbowałaś sama się do takiego orgazmu doprowadzić? Np wibratorem? Bo najważniejsze jest chyba „wiedzieć, gdzie uderzać” – z jaką mocą, w jakie miejsce, pod jakim kątem… Orgazmowi trzeba trochę pomóc ;)

      • Taaak i super ale bez o :) serio to jest zagadka dla mnie jak to się dzieje ze samo przychodzi! Mam tak ze czuje jakbym za chwile miała dojść i nagle opadają emocje i jest już tylko konstans… 😓

  28. Alicjo, ja mam problem z nieskupianiem się na przyjemnosci, tylko cały czas myślę, czy będzie orgazm, czy nie :(

    • Alicja

      Paulina, weź faceta za głowę, przystaw, żeby Cię porządnie wylizał (dziś nasze święto, więc można) i po prostu patrz jak on to robi ;) Widok jest mega podniecający i zabija wszystkie inne myśli. Serio ;)

  29. Dobry tekst, na pewno spróbuję przerobić to na własnej.. głowie.
    ale najbardziej spodobał mi się tekst o dyskryminacji orgazmu łechtaczkowego.
    Bo dotychczas nie przeżyłam orgazmu pochwowego faktycznie głównie z powodu orgazmocentryzmu,
    a po tym właśnie tekście, zaczęłam bardziej doceniać ten łechtaczkowy, który mogę w trakcie seksu przeżyć wielokrotnie, a jest również baaardzo przyjemny – wiadomka. No i nagle seks zmienił się z misji w przeżycie orgazmu na naprawdę super przyjemne chwile z moim ukochanym.

    Dzięki Alicja :)

  30. A ja znam swoją blokadę od dawna już i jest ona związana z… pęcherzem. Nawet jeśli się porządnie wysiusiam przed seksem, to i tak boję się, że podczas orgazmu coś mi tam poleci. Rzecz chyba w tym najgorsza, że nie mam żadnych problemów zdrowotnych z tym związanych. Nic nie jest przeziębione, badania są okay, a jednak… Gdy po stosunku idę do toalety to znowu muszę się wysiusiać. Nawet jeśli to był szybki numerek i nie minęło dużo czasu od wizyty w toalecie. Z jednej strony chciałabym o tym nie myśleć, ale z drugiej… chyba bym się spaliła ze wstydu, gdyby coś takiego mi się przytrafiało. :(

    • Ola! Mam tak samo! Ja mam wrażenie,że toporek uciska mi na jakiś punkt, który wywołuje uczucie jakby chciało mi się siku.

      • Alicja

        Och dziewczyny – to orgazm z wytryskiem nadchodzi! :D Przestańcie się bać wreszcie :)) a jeśli serio to „nie do przejścia” to bierzcie silikonowy lubrykant i jazda do wanny lub po prysznic – tam nawet jak się posikacie z radości to nikt nie zauważy – a przynajmniej zobaczycie czy jest się czego bać ;)

        • O kurczę :) Nie pomyslalabym, że to może być to- że z wytryskiem :D Hmm..ciekawe dosyć, zobaczymy jak to będzie :) Zawsze omijałam Wasze teksty na ten temat, bo myślałam że mnie to nie dotyczy hehe

          • No, ale jak tak całe łóżko zmoczyć? :D Tym bardziej, że naszym ulubionym miejscem jest nowa kanapa (nakruszyć na nią to już grzech, a co dopiero taki wytrysk :D).
            Ale przynajmniej nie będę się martwić, że coś jest nie tak, dziękuję Alicjo! <3

            Ps. Czy tylko u mnie na stronie nie wyświetla się literka między u, a o?

  31. Hmmm zgadzam się z tym wszystkim, ale co w momencie, gdy powód jest jeszcze inny.
    O dziwo podnieca mnie… zazdrość. To normalne, że jak myślę sobie, że byłabym o jakąś pannę zazdrosna, wyobrażam sobie jakieś dziwne historie, wtedy „napalam się” mocniej a szansa orgazmu wzrasta? Czy po prostu jestem nienormalna? :( Alicjo napisz kiedyś o tym :( jak to zwalczyć? Kocham swojego Drwala najbardziej na świecie, czemu więc muszę roić sobie w głowie jakieś bzdury, żeby czerpać 100% przyjemność?

    • Alicja

      Mrs dżi – a zawsze tak było? masz jakieś konkretne te „panny”? w sensie to realne osoby, typu ex Twojego faceta, jego koleżanki itp? Masz też taką obsesję zazdrości w „normalnym życiu”, czy tylko w łóżku?

      • Hmm. Chyba nie ma reguły, moga byc wymyślone, moga byc znajome. Czasem jestem zazdrosna chyba jak każda kobieta, ale co najdziwniejsze moj ukochany kompletnie nie daje mi do tego powodów. Wiem ze by mnie nie zdradził i ze naprawde sie kochamy. Czasem sie przekomarzamy o te zazdrości ale jak normalna para. Mam wrażenie ze czasem bardziej by mnie podniecało jakby robił to z inna (w moich myślach). Bo na żywo bym tego nie przeżyła i w życiu nie chciała. Nienormalne co? Ale wiem ze to wlasnie ta kobieca głowa psuje cała radość. I pragnę aby ja naprawić :)

    • Ja mam podobnie, dotychczas było normalnie ale od kiedy wiem, że na horyzoncie jest taka jedna flądra to świadomość tego rozpala mnie do czerwoności i nasz sex już nie jest normalny 😜

  32. U mnie blokady są dwie. Powiązane ze sobą bardzo mocno. Pierwsza to niepełnosprawność – przeszłam mózgowe porażenie dziecięce i mam problem ze spastycznością . Orgazm u mnie oznacza ból skurczy mięśni w całym ciele nie taki przyjemny, ten bolesny. Nie pomaga nic, leki ciepłe prysznice, alkohol. Więc nauczyłam się oddechem spłycać orgazm to takiego akceptowalnego poziomu napięcia. Niestety taki nie daje odpowiedniej dawki przyjemności. Druga blokada jest wprost z pierwszej. Nie akceptuję siebie do końca, albo raczej moja akceptacja zależy od fazy cyklu. Przez większość miesiąca niestety jest jej brak.

    • Alicja

      Olu, szczerze mi przykro, że nie mogę Ci jakoś pomóc. A byłaś rozmawiałaś o tym z lekarzem? Może jest jakiś cudowny sposób, żebyś wyciskała z tych doznań więcej? :)

      • Pomysłów lekarzy trochę było. Nie działają. Może dobija je wszystkie brak pozytywnej samooceny. Bo przecież wszystko jest miedzy uszami, a nie udami.

  33. Zastanawiam się czy problem z osiągnięciem orgazmu mogę interpretować również jako brak podniecenia.. od zawsze miałam z tym problem. Mój facet potrafi mnie wprowadzić w obłęd poprzez zboczone słówka przez telefon, strasznie mnie to podnieca, mam na niego ochotę, a kiedy już może zrobić to o czym mówił, bardzo rzadko czuję chociaż 5% z tego podniecenia. Dochodziłam kila razy na różne sposoby, czasem działał jeden, czasem inny. Nie jestem w stanie określić czy lubię minetki czy nie, raz są fajne a innym razem leże i czekam aż skończy. Nie jestem w stanie mu powiedzieć jak zrobić to lepiej, bo nie wiem. Nie znam swojego ciała, nie potrafię go poznać, bo mój mózg chyba sobie uznał „kobieta zmienną jest” i koniec. Myślę, że największym problemem by osiągnąć orgazm jest totalny brak podniecenia zarówno podczas pieszczot jak pozostałej części „łóżkowej zabawy”.
    Dodam, że mój chłopak lubi narzekać na siebie i swojego penisa i nie potrafi zrozumieć, że to ja mam blokadę, a nie on robi to źle. Nie wiem co robić. Następnym razem spróbuje wyłączyć myślenie, ale czy to sprawi, że się podniecę? Czasem próbuje sobie wmówić, że się podniecam. Staram się myśleć, że jara mnie to co robię… Nie pomaga mi to. :(

  34. Z moim Księciem widujemy się rzadko, bo on mieszka 4 kraje stąd… jest moim pierwszym partnerem seksualnym… od pierwszego razu minął rok i niestety ani razu nie miałam z nim orgazmu :( gdy bawię się łechtaczką sama nie mam z tym najmniejszego problemu i dochodzę za każdym razem… mojemu Księciu nie mam nic do zarzucenia ;) uwielbiam się z nim kochać, nie raz doprowadzał mnie na skraj rozkoszy i nagle coś się przełącza… wtedy jego pieszczoty mnie drażnią i łechtaczka się buntuje :( po przeczytaniu Twojego tekstu Alicjo spędziłam kilka wieczorów na analizie blokad, które opisałaś, bo nie ukrywam, że te rzeczy (poza aspektem religijnym ;)) zaprzątały mi głowę…. robiłam notatki, wypisałam wszystko od punktów…. i nadszedł długi weekend majowy kiedy to poleciałam do mojego Księcia…. podczas seksu skupiałam się tylko na przyjemności i na głowie mojego Księcia między moimi udami…. no i nadal nic :( teraz za każdym razem doprowadzał mnie na skraj przyjemności, ale nadal coś się przełączało i łechtaczka się buntowała :( nie mam już pomysłu co może być ze mną nie tak…na szczęście mój Książę jest cierpliwy i powtarza, że zajęć praktycznych nigdy dość i nadal będziemy próbować ;) coraz poważniej zaczynam rozważać wizytę u psychologa/seksuologa…

    • Alicja

      Megi_Peg, cierpliwości. To nie działa tak, że przepracujesz sama, nastawisz się pozytywnie i już – blokady prysną. U Ciebie na pewno pojawia się też stres związany z tym, że macie siebie tak mało – przygotowujesz się długo do tych spotkań, psychicznie też – trudno w takiej sytuacji „nie myśleć o orgazmie”. Chcesz wykorzystać krótki czas jaki macie dla siebie na maksa i niestety – emocji może być za dużo. Nie poddawaj się i nie zamartwiaj, najlepsze wciąż przed Tobą :*

      • Mam podobnie, też się blokuję. Czasem zatrzymuję się na skraju, a jak dochodzę, to nie tak intensywnie, jak bym mogła, a po wszystkim od razu każę mojemu facetowi przestać, bo jakoś nie umiem kończyć „seriami” ;) I czasem, żeby skończyć, potrzebuję meeeega dużo czasu, jakież to frustrujące! :P

  35. pieceofchocolate

    Trafiłam przypadkowo na Waszego bloga i teraz siedzę i czytam wszystko po kolei :) O braku orgazmu napisano już bardzo wiele, ale dotychczas nie znalazłam czegoś zbliżonego do mojego problemu… Otóż bardzo łatwo się podniecam i szybko dochodzę do momentu „jestem blisko”, czuję, że orgazm się zbliża, czuję nawet to całe pulsowanie. Tyle że zamiast w tym momencie odlecieć, to u mnie wszystko „opada”… Po prostu z miejsca całe podniecenie się kończy, jakby nagle ktoś wyłączyć moje ciało i głowę. Ze względu na to, iż mam „fizyczne objawy” orgazmu, problem na 100% tkwi w głowie. Nie potrafię sobie z tym jednak poradzić…
    Nie jest to „wina” żadnego faceta, braku zaufania czy „złych” myśli w trakcie, ponieważ to wszystko się dzieje zarówno z facetem (obecnym jak i wcześniejszymi), jak i podczas samodzielnych „zabaw”.
    Krótko mówiąc mam przekichane ;)

  36. Wielokrotnie wracałam i planuję wracać do tego tekstu (komentarzy także). Za każdym razem zastanawiam się co stanowi problem u mnie samej. Pewnie jest to jakiegoś rodzaju blokada, wstyd, brak znajomości własnego ciała. Momentami mam wrażenie, że kompletnie nie czuję swojego ciała, kiedy On mnie dotyka nie czuję nic. Pocałunki po szyi, karku czy gdziekolwiek indziej są mi obojętne, jakbym nie miała tam”czucia”. Zdaję sobie sprawę z tego, że wszystkiego muszę się nauczyć,że przyjemność nie przychodzi od razu, za pierwszym razem. Może i w tym jest problem. Jak do tej pory czekałam i nadal czekam z seksem, mój chłopak doskonale to rozumie, nie naciska, ja sama chce się czuć naprawdę gotowa i nie żałować, że zrobiłam to za wcześnie. W naszym związku czuję się bezpiecznie, dodam tylko, że jestem nieśmiała w szczególności, jeżeli chodzi o nagość. Martwi mnie brak przyjemności w związku z dotykiem, pocałunkami, pieszczotami, jestem zagubiona i naprawdę nie wiem co robić. Przysłowiowa „lampka wina” nie pomaga mi się rozluźnić, nie mysleć. Nawet jeżeli nie myślę i zapominam to nic z tego.

  37. Trafiłam na wasz blog kilka dni temu i pochłaniam go stopniowo i z wielką zachlannoscia. Zdecydowałam, że skomentuje akurat ten artykuł, bo może którejś z pań, które mają problem z osiągnięciem orgazmu przedstawi on trochę inna perspektywę i pozwoli skupić się na innych aspektach seksu niż tylko tym mitycznym wielkim O.
    Jestem paraplegiczką, czyli osobą po razie rdzenia kręgowego sparaliżowaną od pada w dół (mniej więcej). Paraliż wiąże się też z utratą czucia poniżej poziomu urazu, co w praktyce oznacza, że nie czuję fizycznie stymulacji mojej cipki, bioder, nóg, i możliwość osiągnięcia „pulsującego” orgazmu straciłam w momencie wypadku, czyli jeszcze jako nastolatka. Całe szczęście zdążyłam wcześniej trochę poeksperymentować z własnymi paluszkami, więc wiem o co chodzi ;) ale to już przeszłość i w tym momencie orgazm jest dla mnie czymś kompletnie innym niż tym szczytowym momentem.
    W łóżku z mężczyzną bardzo mocno reaguje na pieszczoty tych części ciała, które czuję – szyja, ramiona, piersi, sutki… granica czucia stała się strefą erogenną samą w sobie. Potrafię na skali podniecenia przejść od zera do setki w kilka chwil. I dla mnie to jest orgazm – ta bliskość z mężczyzną, jego dłonie na moim ciele, świadomość, że on chce mi sprawić przyjemność i że ja daję przyjemność jemu. Nie oznacza to, że rezygnuję z dotykania, lizania, stymulacji mojej cipki – nie, to dalej jest częścią gry i daje mojej głowie mocnego kopa (widok męskiej głowy między udami jest podniecajacy sam w sobie).
    Dziewczyny, pamiętajcie więc, że nawet jeśli nie dochodzicie w tradycyjnym znaczeniu tego słowa – to nie jest koniec świata. Tak jak napisała Alicja, o orgazm warto walczyć, ale nie warto robić z tej walki sensu uprawiania seksu.

    Alicjo i Drwalu, dziękuję Wam za tego bloga, jestem teraz na początku nowego związku i dajecie mi mnóstwo inspiracji na to, jak chciałabym, żeby wyglądał, kiedy się rozwinie :) i, po odpowiednich modyfikacjach, na zabawy już teraz ;)

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter