Jak zdjąć stanik, porady dla panów… i pań

0

Temat staników i drobnych potknięć przy pozbywaniu się tego typu „opakowania” jest chyba równie popularny w opowieściach Pań piszących do nas, jak temat związany np. z problemami „bo on nie chce się kochać”. Analityczne podejście sugerowałoby postawienie tezy, że te dwa tematy mogą mieć potencjalnie ze sobą sporo wspólnego. A poza tym – Alicja znowu naobiecywała, że napiszę podręcznik o pozbywaniu się staników…

Problem w tym, że gdy zabrała się do tematu po kilku zdaniach stwierdziła, że przecież ona nie ma wielkiego doświadczenia… bo rozpina przecież głównie swoje staniki. Widząc co się święci, poddałem jej teorię w wątpliwość, zasłaniając się statystyką. W końcu ile razy facetowi zdarzy się rozpiąć stanik, a ile razy kobiecie? Alicja nie od razu odpowiedziała na ten argument. Najpierw spojrzała na mnie z politowaniem, potem pokiwała z tym samym politowaniem głową, a na koniec z wyższością mistrza szachowego, który właśnie w 3 ruchach królowej położył króla żółtodzioba odparła – „Drwalu, nie o ilość tu chodzi, a o różnorodność”. No i dyskutuj tutaj z żelaznym argumentem – oczywiście w takich sytuacjach mam prawo weta, ale moje „nie” już niewiele by dało. Tym oto sposobem, musicie czytać mój tekst, zamiast mistrzyni Alicji. Pocieszam się jednak tym, że zemsta będzie słodka, a noc długa… ;)

Wracając do naszej tezy sugerującej, że stanik może być powodem tego, że facet nie chce się kochać. Wydaje się bardzo kusząca, ale aż zbyt oczywista i robiąca z facetów nieśmiałych zakompleksionych chłopców. Mimo oczywistości, wydaje mi się mało prawdopodobna, bo trudności ze stanikiem przegrywają w przedbiegach z ciekawością „co będzie dalej”, gdy problem ze stanikiem „zniknie”. Nie odrzucajmy jednak tej tezy, jeszcze chwilkę z nią poflirtujemy ;)

Aby zachować analityczny porządek, problem stanika zaadresujemy zarówno do Pań jak i Panów. A że Panie mają pierwszeństwo, to one pierwsze trafiają na… stół.

Wbrew pozorom w problemach faceta ze stanikiem Panie mają całkiem spory udział. Począwszy od oczywistych rzeczy takich jak nieoczywiste, ukryte zapięcie, a na sposobie noszenia stanika skończywszy. Kilka cennych rad, które mogą pomóc facetowi to:

Pokaż facetowi co i jak – możesz to zrobić dyskretnie sugerując rozwiązanie, np gdy kupiłaś nowy stanik pokazujesz i chcesz się nim pochwalić, a wiesz że akurat Twój facet może nie być aż tak lotny w zapinkach, przypinkach i haczykach, możesz mu go zaprezentować. Może to być zalotne pytanie, czy chce Cię w nim zobaczyć itp. A gdy to mówisz bawiąc się nim, demonstrujesz, jak to cudo się zapina i oczywiście rozpina. Niby nic nieznaczący gest, który może pokazywać odrobinę Twojej tremy i zdenerwowania przed prawdopodobnym pokazem, ale pozwoli mu zapamiętać „hasło” do zamka.

Luz jest bardzo ważny – oczywiście ten w czasie wspomnianego pokazu, ale również ten przy zapięciu stanika. Jeżeli nie chcesz być poszczypana, podrapana i chcesz ten stanik ocalić przed „przypadkowym” porwaniem, zostaw trochę luzu, tak aby facet mógł bez zaciskania zębów w miarę delikatnie go rozpiąć.

Oddychanie też – a dokładnie wydech. Gdy facet zaczyna gmerać przy zapięciu, a Ty zapomniałaś zostawić mu wcześniej wspomniany luz, wydech powinien rozwiązać sprawę. Wydech i odrobina szczęścia, że Twój facet ma samoistne zadatki na ślusarza i żaden zamek mu nie straszny ;)

Jak zdjąć stanik

Panią zostawimy na wydechu i szybko przejdziemy do facetów. Tutaj tych rad będzie z natury rzeczy więcej… więc w sumie Pani może chwilowo swobodnie odetchnąć.

Zacznijmy od podstaw. Jeżeli nigdy nie miałeś do czynienia z tym typem sprzętu (co jest dość mało prawdopodobne), potrzebujesz do nauki zdobyć 2 rzeczy – poduszkę i stanik. Poduszka powinna być dość duża a stanik niezbyt prosty. To Twój poligon – możesz ćwiczyć. Nie ukrywam, że pomysł ten podsunęła mi sama Alicja, podobno było w jakimś filmie? ;)

Zacznijmy od prostej techniki – czyli dwie ręce. Pani może siedzieć lub stać – generalnie prosta sprawa. Wykazujesz żywe zainteresowanie potrzebą pozbycia się pewnej przeszkody. Następnie wyczuwasz (o ile wcześniej już nie znalazłeś), gdzie jest zapięcie. Jeżeli to plecy prawdopodobnie masz do czynienia z kilkoma małymi haczykami lub jedynym dużym. Cała filozofia sprawdza się do pociągnięcia ku sobie pasków i rozpięcia haczyków. W przypadku gdy zapięcie jest z przodu, sprawa może być odrobinę bardziej skomplikowana, jednak nadal sprowadza się do zasady – „zluzuj przy zamku”. Większość zamków zareaguje na taką technikę i wtedy wystarczy albo zsunąć haczyk albo wyjąć pętelkę albo nacisnąć jakiś guziczek. Z przodu najczęściej zapięcie jest idealnie pośrodku, miedzy celem Twoich starań. Ostatnią wersją, trochę bardziej zdradziecką, na którą można trafić to ukryte zapięcie gdzieś z boku. Wadą takiego rozwiązania jest to, że czasami trzeba się naszukać, zaletą… że zazwyczaj jest bardzo proste do rozpięcia, ale z racji położenia, czasami musisz przejść na „technikę jednej ręki”.

Technika jednej ręki powinna być znana większości facetów. Niezawodne skojarzenie jakie natychmiast pojawia się przy tej technice, z racji tematów jakie poruszamy, wcale nie jest takie przypadkowe. Z racji ćwiczeń z toporkiem zapewne masz odpowiednią krzepę, teraz popracujemy nad zegarmistrzowską precyzją, co w przyszłości może przydać się również w „ćwiczeniach siłowych”. Do rzeczy: technika jednej ręki sprowadza się do wykonania tej samej czynności co obiema, tyle że jedną dłonią – czy to nie genialne? ;)

Podstawowa wersja tej techniki zakłada użycia odrobiny siły. Musisz dwoma placami złapać jedną część zapięcia, a drugą parą palców druga i ściągnąć ku sobie… a potem jeszcze spróbować odpowiednio wymanewrować, aby haczyki lub zamek puścił. Wymaga to niestety odrobiny wprawy, siły (jeżeli materiał jest mocny) i ewentualnego wydechu Pani. ;)

Wersja jednej ręki ma swoją bardziej skomplikowaną wersję, która powoduje duże zaskoczenie u Pani, wersja na przypadek, lub jeżeli zrobisz ją perfekcyjnie to wersja na ducha ;) Niestety ostrzegam, że działa przede wszystkim w stanikach z małymi haczykami, w wersji z innymi typami zapięć, wymaga mistrzowskiej wprawy i wyczucia momentu.

Po pierwsze musisz wyczuć moment. Idealny jest ten gdy jest trochę luźniej. Dokładniej musisz kontrolować oddech swojej Pani i w momencie gdy zaczyna wypuszczać powietrze sięgasz delikatnie do zapięcia (najlepiej aby Twoje dłonie były już w okolicy wcześniej, aby ruch był płynny i „przypadkowy”). Następnie bez wkładania palców pod materiał lekko przytrzymujesz paski stanika i z ciągasz ku sobie. Jeżeli zrobiłeś to dobrze, gdy pani nabierze powietrza poczuje miły luz… albo i nie poczuje, bo będzie zajęta czymś innym. Gdy dojdziesz do wprawy będziesz mógł rozpinać staniki nawet przez grube swetry lub sukienki… (o co Alicja czasami się na mnie piekli, bo ma już rozpięty stanik, zanim rozepnę jej sukienkę…).

Na koniec małe wprowadzenie do technik bardziej ekstremalnych, jak rozpinanie zębami. Od razu uprzedzam – da się rozpiąć bez rwania i powiem, że czasami bywa to prostsze niż palcami ;) Zasada jest znowu taka sama jak przy pozostałych technikach. Bez szarpania, czekasz na wydech, łapiesz delikatnie zębami obie części zapięcia, ściągasz ku sobie i po chwili puszczasz. Działa idealnie przy małych haczykach, zazwyczaj nawet stanik ma w okolicy mały szew, na którym łatwiej zaczepić zęby. W przypadku dużego haczyka, poza zębami niestety przyda się język i rozpięcie „niezauważalne” jest duże trudniejsze. Zasada ta sama – wydech, lekko łapiesz zębami zapięci i językiem musisz zrzucić materiał z haczyka… To trudne, trenuj, wytrenowany język  bardzo ci się przyda, gdy pokonasz to zapięcie ;)

Tyle starczy na początek, o rwaniu i innych technikach rozpinania może napiszemy jeszcze kiedyś. Na koniec kilka praktycznych wskazówek. Przede wszystkim nie spiesz się za bardzo. Spróbuj wyczuć moment i go wykorzystać niż rozpinać stanik w pierwszym ruchu tuż po przytuleniu się… to nie jest najlepsza droga i niestety może być odebrane jako popisywanie się… Druga sprawa – nie rób tego za szybko, żeby uniknąć podejrzeń, że jesteś takim mistrzem, że rozpinasz staniki z równą wprawą jak prowadzisz swoje lambo czy inne ferrari. Niech to prowadzenie przebija mistrzostwem rozpinanie staników.

Warto też pamiętać, że brak wprawy to żadna wada i czasami może być nawet urocze, a przy odrobinie chęci może stanowić doskonały wstęp do długiej i namiętnej, edukacyjnej gry wstępnej – bo w końcu jakby nie patrzeć, czegoś się uczysz ;)

I na koniec, oczywiście opcją zawsze pozostają nożyczki (tylko używaj ich dyskretnie) ;)

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter