Jeśli nigdy nie miałaś orgazmu…

54

Zainspirował mnie komentarz jednej z Was, umieszczony pod ostatnim tekstem Drwala. Chodziło o pulsowanie… a dokładniej o to, jak to jest nie wiedzieć czym tak naprawdę jest orgazm. Tym razem nie przejdę do szczegółów technicznych, rodzajów orgazmów, sposobów na ich wywołanie… zanim do tego dojdziemy, musimy stworzyć sobie pewne tło. Nie martwcie się jednak – nie ma tematu łóżkowego, o którym nie poczytacie na tej stronie ;)

Zacznę od jednej istotnej uwagi – ten test jest skierowany do wszystkich niespełnionych łóżkowo dziewczyn, zwłaszcza takich będących w udanych, szczęśliwych związkach. Bardzo długo byłam jedną z Was, więc wiem jak to smakuje – i wiem z iloma wiąże się obawami. Bo co zrobić z facetem, który jest czuły i kochany, ale nie daje na upragnionego orgazmu? Zapomnieć o takiej opcji? Udawać, aby nie ucierpiało na tym jego ego? Uznać, że orgazm jest przereklamowany i niepotrzebny do szczęścia? Poza związkiem jest czasem paradoksalnie prościej, bo seks bez zobowiązań albo samotne zabawy nie wiążą się z ryzykiem zranienia naszego partnera – albo przyznania przed samą sobą, że ten związek nie zaspokaja wszystkich naszych potrzeb.

Jeśli nigdy nie miałaś orgazmu

W seksie chodzi zasadniczo o dwie rzeczy – o poczucie miłości i bliskości oraz o przyjemność zwieńczoną orgazmem. Gdy jesteś w związku, zwłaszcza nastoletnio-niedojrzałym albo gdy jesteś bardzo wrażliwą, delikatną dziewczyną, to założę się, że bliskość przedkładasz – lub przedkładałaś nad orgazm. To normalne, też tak robiłam. Mówiąc „nastoletnie” mam na myśli wszystkie te dość niewinne miłości, w których dopiero wchodzimy w świat seksu i nie do końca wiemy jak działa nasze ciało. Z czasem jednak pojawia się pragnienie przeżycia tego trzęsienia ziemi, o którym ciągle przypominają nam koleżanki, filmy i kolorowe czasopisma. I wtedy nagle okazuje się, że osiągnięcie orgazmu wcale nie jest takie proste.

Pomyśl o tym, że seks niczym nie różni się od sportu. Możesz uprawiać go amatorsko albo dojść do takiego poziomu, by z łatwością i przyjemnością zgarniać wszystkie trofea. Gdy widzisz łyżwiarkę figurową, kręcącą przepiękne piruety, to pomyśl o tym, że ona też kiedyś zaczynała – miała swoje pierwsze wejście na lód, swój pierwszy, drugi, tysięczny upadek, swoje rozbite kolana i chwile porażki. A teraz kręci piruety i każde wejście kończy w mistrzowskim stylu. Z orgazmem jest tak samo. Musisz wejść na ten cholerny lód i po prostu próbować, ćwiczyć, poznać swoje ciało i odnaleźć technikę, która dostarczy Ci najwięcej wrażeń. A teraz opowiem Ci o sobie, bo być może poczujesz się raźniej:)

Bardzo długo byłam w udanych, szczęśliwych związkach, w których miałam wszystko… oprócz orgazmu. Oczywiście obwiniałam o to siebie, bo wszystkie mają, a ja nie – więc pewnie jestem od nich gorsza, mniej doświadczona, mniej kreatywna. Z nadzieją czekałam, aż w końcu to przeżyję, zdając się na na jakiś cudowny zbieg okoliczności i przebłysk działań mojego partnera;) I wiesz co? – to strata czasu. Oczywiście na pewną istnieją szczęśliwe laski, które po pierwszym razie mają wytrysk z rozkoszy, a każdy partner zapewnia im kosmiczny orgazm, ale zdecydowana większość nas orgazmu musi się po prostu nauczyć. Sama. Własnymi palcami, wibratorem lub prysznicem ;)

Zawsze będę powtarzać, że decyzja o masturbacji była najlepszym, co zrobiłam dla mojego łóżkowego życia. Status wyglądał następująco: byłam młoda (nie żebym teraz była stara:P), miałam za sobą kilku partnerów, miałam też fajnego faceta w swojej sypialni – ale orgazmu oczywiście nie miałam. Żadnego, choćby najmniejszego. Postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce (dosłownie!) i zwyczajnie przekonać się, o co tyle szumu – i czy rzeczywiście warto. Nie wiedziałam ani jak to zrobić, ani jak poznać, że to właśnie TO, więc po prostu zdałam się na instynkt i posłuchałam własnego ciała. Teraz kolej na Ciebie. Weź dobry żel (one zawsze się przydają), ułóż się wygodnie i delikatnie potestuj swoją cipkę – sprawdzając, jakie miejsca dostarczają Ci najwięcej przyjemności. Najłatwiejszy – przynajmniej dla mnie – jest orgazm łechtaczkowy, więc znajdź łechtaczkę i baw się nią, aż poczujesz zaskakujące uczucie, że coś zaczyna się dziać. Na początku jest… dziwnie, bo czujesz przyjemność, która jest nowa i nieznana, ale uwierz mi – warto. Nie przerywaj, spróbuj wytrzymać jak najdłużej, „znieść” ten moment, gdy instynktownie będziesz cofać swoją rękę… To normalne. Być może poczujesz dreszcz, wstrząs lub właśnie pulsowanie – a być może po prostu falę nieznanego ciepła – ale z pewnością poznasz, że to właśnie TO.

To dopiero pierwsza lekcja. Zanim przejdziemy do drugiej, koniecznie przeczytaj tekst Baw się sama – i wróć tu po więcej. Następnym razem opiszę wszystko co wiem o intensywnym orgazmie łechtaczkowym…. a uwierz mi, że wiem całkiem sporo ;)

Komentarze54 komentarze

  1. Alicjo… dziękuje, tak po prostu. Jestem długo ze swoim facetem, , ale chyba trafiłaś w samo sedno. Cieszę się , że odkryłam ten blog.

    • Alicja

      Nie martw się, na zmiany nigdy nie jest za późno… – i wcale nie mówię o zmianie faceta ;) Do zobaczenia przy następnym orgazmowym wpisie ;)

      • To ja czekam na następny post :) Frustrujące bywało, gdy w książkach (a i niech będzie ten nieszczęsny Grey przykładem) kobiety mają takie orgazmy , że pół strony jest temu poświęcone, a ja tak jak pisałam wcześniej mam wrażenie, że nie jestem do tego zdolna, a wręcz upośledzona pod tym kątem. (Nie , żebym ślepo wierzyła w książki, bo wiem o tym, że autorka miała fantazje godną filmów science fiction) Mój facet staje na rzęsach, żeby mnie zadowolić, w pewnym momencie odpuściłam na tyle, że ograniczałam się do wspomnianej przez was typowej kłody, która ma swoje odbębnić i na razie. No, ale kurczę, w pewnym momencie na prawdę zrobiło mi się przykro i porozmawiałam ze swoim mężczyzną o tym co czuję, teraz jest lepiej i skupiliśmy się trochę bardziej na mnie i na moich odczuciach, muszę przyznać, że teraz jestem całkiem zadowolona z naszego życia seksualnego, ale nigdy nie wiem czy to co czuję to jest orgazm, bo pewnie go nie miałam.. czasem z przyjemności , aż `płacze`. Tak wiem, dziwnie to brzmi, ale naprawdę zawodzę i łzy mi lecą. No cóż, podsumowując moje żale, myślę, że czas trochę dojrzeć i uznać, że i satysfakcja w łóżku mnie też się należy i trzeba nad sobą popracować. Dziękuje za podjęcie tematu ! :)

          • No właśnie nie.. chcę spróbować, ale jakoś…nie wiem czy umiem się sama .. podniecić :D Bez dobrego wina chyba nie da rady ;)

      • No dobra ale jak teraz powiedzieć facetowi, że coś jest nie tak ?! Jak się sama bawisz to wszystko działa, a z nim cisza…

        • Alicja

          Może po prostu spróbuj zaproponować, że „chciałabyś spróbować inaczej, bo słyszałaś/ czytałaś, że może być jeszcze fajniej niż dotychczas”? ;)

  2. Witaj :)
    Ja też długo nie miałam orgazmu, nie wiedziałam co to jest. Ale wystarczy też szczera rozmowa z partnerem. Powiedzieć, że nie dochodzi się na szczyt i coś pomyśleć razem. No i w końcu udało się :)
    Jak masz kochającego partnera to zrozumie to i nie zaniży się jego ego ;)
    Powodzenia Kochane :*

  3. Wszystko fajnie, artykuł jak najbardziej ciekawy :). Mam tylko jedno ‚ale’. Z tekstu wynika, że sugerujesz dawać swojemu partnerowi orgazmy w łóżku, a samej zadowolić się jedynie masturbacją ?

    • Alicja

      Absolutnie nie. Po prostu myślę, że jeśli mimo wielu starań partnera dziewczyna nadal nie ma orgazmu, to poznanie własnego ciała – a masturbacja jest do tego idealna – bardzo ułatwia sprawę. Nigdy nie będę Wam tu sugerować zastąpienia faceta własną ręką ;))
      Olu, to pierwszy wpis z tego cyklu. Mam nadzieję, że następny (zajrzyj wieczorem!;) rozwieje Twoje wątpliwości :)

  4. Od ponad 6 lat uprawiam seks, aktualnie nie mam nikogo, ale nie pamiętam stosunku podczas którego nie miałabym orgazmu… Należę chyba do tych szczęśliwych ;) Mega uczucie, mogłabym określić mój orgazm słowem „pie..olnięcie” ;) No jest po prostu genialny- czy to samej ze sobą czy też z facetem ;)

    • Alicja

      Ćwiczyć, rozmawiać, uzbroić się w cierpliwość. Pokaż mu jak ma Cię pieścić, gdzie masz najwrażliwsze miejsca… i staraj się nie myśleć o tym, by za wszelką cenę dojść. Takie blokady w końcu mijają. Powodzenia! :)

  5. A co jeśli nie wiem czy to orgazm czy nie? Czuję to pulsowanie, mam mokro że aż chlupie, jest mi dobrze, facet to czuje, ale nie mam tak jak to w książkach opisują, nie jęczę wniebogłosy, nie „zatracam się” prawie tracąc przytomność, nie „odlatuję”, potrafię w tym czasie myśleć o całkiem przyziemnych rzeczach. Cały czas sądziłam że coś jest ze mną nie tak, koleżanki wmawiały mi że pewnie facet o mnie za mało dba co nie jest prawdą, bo jest wręcz przeciwnie a później przeczytałam, że orgazm ma różne twarze i każda kobieta może przeżywać go inaczej, nie tak jak jest w filmach porno. To mój pierwszy i jedyny partner więc nie mam porównania. Robótki ręczne na mnie nie działają, nie potrafię sama odczuć przyjemności. Może problem leży w mojej psychice i nie potrafię odpowiednio się skupić?

  6. Moja ekszanim mnie poznała też nigdy nie miała orgazmu pochwowego. Zaczęliśmy się kochać na jeźdźca. Łapalem ją za pupcie i zgniatalem (lekko), a ona mnie ujeżdzała . Ja też ją ostro posuwałem w tej pozycji. Pomogło, trwało to troszkę zanim dostała pierwszego orgazmu. Zawsze była za bardzo spięta. Chciała za wszelką cenę dojść. Dużo też o tym rozmawialiśmy. opłaciło się. Takie miłe wspomnienia

    • Mam dokładnie to samo. Od dłuższego czasu zajmuję się sobą i nie mam problemu z dojściem (choć moje orgazmy nie należą do tych co aż sie umiera z przyjemności… Po prostu czuję, że to już, staję się bardzo wrażliwa i czuła na dotyk i tyle). Natomiast nigdy podczas seksu. Po jakimś czasie zaczęłam odczuwać przyjemność gdy facet robi mi minetkę lub zabawia palcami (to dłużej zajmuje, ale daje radę), ale nigdy nie miałam orgazmu pochwowego. Czuję przyjemność w niektórych pozycjach przy raczej szybszym i ostrzejszym stosunku, ale to by było na tyle, żadnego „zakończenia”. Problem tkwi w tym, że związek z moim obecnym partnerem praktycznie zaczął się od seksu. Nie byłam wtedy za bardzo doświadczona, on też, nie spodziewałam się, że wyjdzie z tego jakiś dłuższy związek, ponieważ stanęły na drodze pewne problemy… Tak więc od początku orgazm udawałam. Zaczęliśmy się zbliżać i postanowiliśmy spróbować być razem, ale ponieważ przez całe 5 miesięcy naszej znajomości udawałam orgazmy w trakcie stosunku, jakoś nie potrafię mu o tym teraz powiedzieć… Nie chcę, żeby nasz całkiem świeży związek opierał się na kłamstwie, ale jakoś nie potrafię się przyznać, wiedząc, że strasznie go to zaboli.. Co robić? Wyznać prawdę? Czy potulnie czekać aż nauczymy się siebie w pełni i zacznę odczuwać tą super przyjemność w trakcie seksu?

        • Alicjo. Pokazywałam nie raz, nie dwa, nie trzy… Pokazuję mu od dwóch lat i nic. Sama jak „to” zrobię to jest minuta i po krzyku. On może nawet 5 godzin gmerać i nic z tego nie będzie…

          • Moim zdaniem wszystko leży w psychice. Po prostu często podczas seksu na ten okres czekamy, skupiamy się na tym, czy przyjdzie czy nie i to myślenie odbiera całą przyjemność. Czasem nawet myślimy o tym tylko podświadomie. Trzeba się kompletnie wyluzować, nie myśleć o niczym, nie oczekiwać w ogóle tego orgazmu i wtedy najprawdopodobniej on przyjdzie. Ja też na początku czasem miałam z tym problem, może dlatego, że nasze pierwsze stosunki były trudne (bardzo bolesny pierwszy raz itp.) przez co często byłam trochę spięta. Potem nauczyłam kompletnie zapominać o wszystkim podczas seksu i to jest najlepsza recepta.

  7. No cóz, to ze mną chyba jednak cos jest nie tak.. próbuje od kilku lat zaspokajac sie sama, i nie potrafię :( nawet kupiłam mały wibrator, bo już straciłam nadzieję, że poradzę sobie za pomocą własnych dłoni czy prysznica. Póki co próbuje od ok. 2 tygodni, i niby widać jakiś efekt (to slawetne pulsowanie i gorąco) ale nadal jestem daleko, nie doszlam do etapu utraty świadomości i władzy nad ciałem, o czym wiem właśnie od koleżanek… Wychodzi na to że wszyscy wkoło (przyjaciółki, i mój chłopak też) wiedzą co to za uczucie, tylko nie ja :( staram się uzbroić w cierpliwość, ale to trudne, gdy probuje się tak długo..

    • Dara, tez tak miałam i mam nadal. Samozabawa mnie zupełnie nie kręci. Wole jak zajmuję się mną facet… Nie wiem czemu ale tak mam. Też zawsze myślałam że nie miewam orgazmów bo mój facet jest krótkodystansowcem… Ale ostatnio przy zabawie pomyślałam sobie „oddaj się temu a nie tak jak zawsze myśl” i pufff udało się! Co prawda nie miałam pulsowania itd ale jak wskoczyłam na mojego ogiera i razem zakończyliśmy było cudowanie, świadomości nie straciłam ale było super ślisko! I to chyba u mnie znaczy orgazm… Alicjo pozdrawiam Cię serdecznie. Jesteś cudowna, gdzie można znaleść tak wspaniałą kumpele ;-)

  8. lubię Wasz blog:) ostatnio dosyć często go czytam. ale wracając do tego wpisu…..ok orgazm łechtaczkowy mam. czzy to sama robię, czy też przy pieszczotach z mężem, ale jedno mnie męczy……. nigdy podczas stosunku nie było takiego „wooow”…. nie miałam orgazmu podczas stosunku….. nie wiem co jest nie tak, ale czasami po stosunku mam ten niedosyt….. i co z tym zrobić?

  9. Wydaje mi sie ze uprawiajac seks uderza się (czy „dotyka”) penisem nie w tym miejscu co potrzeba. Przednia scianka dziewczyny daje najwieksza frajdę!!! Może penis swoje robi ale nie pociera tu gdzie trzeba i w tym problem .. ? Może postarajcie się same kierować cipką w trakcie tak, żeby czuć gdzie jest poprostu miło a gdzie odlotowo ;) Unoście pupy, kręćcie biodrami i badajcie gdzie jest naj ;)
    Może faktycznei lepiej sprawdzić w pojedynkę kręcąc kółka na łechtaczce i po chwili włożyć leciutko palec (nie trzeba wcale gleboko bo milej jest płytko) i tam pomajstrować ;)
    Mam nadzieję że trochę pomogłam ;) Pozdrawiam

  10. Taka prośba – nie namawiaj do zabaw prysznicem bo tym można sobie tylko krzywdę zrobić. Sama jestem takim przypadkiem ze poprzez zabawy prysznicem doprowadziło to do tego ze zakodowałam sobie orgazm tylko w ten sposób i facet choćby stawał na głowie nie doprowadzi mnie do niego. Pozdrawiam

    • Alicja

      Kasiu, nie, nie tylko krzywdę – można też sobie zrobić mega przyjemność i zwyczajnie przekonać się, że orgazm istnieje. Najważniejszy – jak we wszystkim – jest umiar. Zabawa prysznicem raz na jakiś czas to co innego niż uzależnienie od strumienia wody ;)

  11. Cóż, jestem młodziutka, ale wiem dokładnie co to orgazm – niestety, tylko łechtaczkowy. Nigdy w życiu nie udało mi się osiągnąć pochwowego, a żeby już wielokrotny – zapomnij! Jedyna pozycja w której podczas seksu nie muszę dodatkowo pieścić się dłonią podczas gdy partner jest w środku to na jeźdźca – w tej pozycji kiedy pocieram łechtaczką o jego skórę, drażnię ją dodatkowo i osiągam orgazm. Ale gdyby miał po prostu we mnie „wejść i wyjść” to mogłabym leżeć jak przysłowiowa kłoda… Nosiłam trochę kuleczki gejszy, ale znudziło mi się to i miałam wrażenie że wszyscy je słyszą, więc przestałam :D Pomyślałam, że muszę to po prostu zaakceptować, partner wie, że mi jest najlepiej na jeźdźca i często wykorzystujemy tę pozycję :)

  12. U mnie sytuacja inna, bo mam cudowne orgazmy, ale tylko przy stymulacji łechtaczki… W stosunku z partnerem choćby nie wiem jak długo nie udaje się…
    Czy mogę być aż tak trzepnięta psychicznie? ;) Żyję w stresie, ciągle się czymś martwię, nawet podświadomie. Jestem przemęczona… Podczas seksu w pewnym momencie irytuje mnie to, że to tak długo, zaczynam się stresować i powoli już boli, bo śluzu i podniecenia brak…
    Nie wiem jak zwalczyć blokadę psychiczną… Mój partner to Drwal dżentelmen, dba o mnie i stara się jak może, ale obijamy się o mur…

    • Mam tak samo… tylko orgazm łechtaczkowy. W wyjątkowych przypadkach pochwowy…. jak zrównać proporcje, albo mieć wpływ na wybór…KTÓRY ORGAZM DZIŚ! :)
      Fakt, że wolę łechtaczkowy…jest jak tsunami! Ten drugi to zaledwie sztorm …:(

    • Dziewczyny nie martwcie się tym też najpierw miałam tylko łechtaczkowe ale raz ( po 2 latach) zdarzyło nam się uprawiać sex w trochę chyba nietypowej pozycji tzn. Siedziałam na nim jak do jeźdźca ale odchyliłam się tak mocno do tyłu że plecami dotykałam łóżka nogi stopami oparte o łużko ( nie, nie jestem cyrkówką to tylko tak brzmi) i sama regulowałam szybkość i siłę pchnięć i jakoś się odblikowało – chyba chodzi o mocne podrażnienie przedniej ścianki pochwy. To jest trudna pozycja nie zawsze wychodzi ale mnie akurat odblokowała. Tak więc nie poddawać się, nie starać za wszelką cenę i będzie dobrze.

  13. Zawsze się zastanawiałam jak to możliwe że niektóre kobiety nigdy nie miały orgazmu. Ostatnio zdałam sobie sprawę, że mam ogromne szczęście, bo orgazm mam praktycznie zawsze, miałam podczas pierwszego razu jak i potem. (Nawet ten z wytryskiem) nie wiem czego to zasługa, najprawdopodobniej tego że szybko odkryłam uroki masturbacji, jeszcze zanim zaczęłam współżycie z mężczyznami i jestem bardzo otwartą osobą w sprawach łóżkowych. Mój partner często mówi mi że gdy dochodzę bardzo mocno go ściskam, że aż nie może sie poruszyć, to są mięśnie kęgla? Zawsze mnie to ciekawiło. Pozdrawiam :-*

  14. Droga Alicjo, mój facet nie potrafi doprowadzić mnie do orgazmu :( dochodzę tylko wtedy, gdy jestem na górze, jednak ostatnio przyznał mi się, ze nie lubi tej pozycji, zrezygnowaliśmy z niej. Kochamy się w różnych pozycjach, jednak gdy zostaje sama, zostaje mi samozaspokojenie się… jestem zmęczona udawaniem. Jak zyc? :(

  15. Orgazm łechtaczkowy to najlepsze czego mogłam doświadczyć i to nie koniecznie tylko w związku. :P Jednak marzę o porządnym orgazmie pochwowym bo póki co podczas stosunku nie odczuwałam zbyt wielkiej przyjemności, praktycznie żadnej… Ale przypuszczam, że to nie tylko mój młody wiek, a co za tym idzie – niewielkie doświadczenie ale i niedawny partner, który mistrzem łóżkowych zabaw niestety nie był. :) Nie wiem, czy kiedykolwiek uda mi się przeżyć orgazm pochwowy, mam nadzieję, że będzie mi to dane przy partnerze, który będzie doświadczony i będzie potrafił zająć się mną w łóżku. Bo póki co mogę sobie pomarzyć. :)

  16. Prysznic, własna dłoń, czy nawet sama myśl…. Wszystko na mnie działa i bardzo pobudza, serwując fajne orgazmy. Tylko odpowiedniego faceta w życiu brak…..

  17. Wydaje mi się, że niestety jest to kwestia naszej bardziej skomplikowanej budowy. Ja orgazm osiągam od niedawna i niestety facet musi go ze mnie „wyssać” i to jeszcze dokładnie w jednym miejscu, o milimetr dalej i po ptokach, do tego jeszcze musi nadawać odpowiednie tempo ssaniu. Brzmi strasznie prawda? Dokładnie bardzo frustrujące dla mnie i dla niego. Bardzo to faceta zniechęca. Sama nie jestem w stanie się zadowolić. Bardzo bym chciała także osiągnąć orgazm pochwowy. Tego nie miałam nigdy. Ostatnio czytałam o wibratorze ssącym, ale na razie nie stać mnie na niego. Widocznie jest więcej kobiet, które mogą dostać orgazmu tylko w ten sposób. Może którejś pomoże ta informacja. Pozdrawiam

  18. Alicjo czy to mozliwe aby pierwszy orgazm przezyc w fazie nastoletniej? Przeciez male dzieci w wieku okolo 7lat eksperymentuja ze swoim cialem i zaczynaja sie masturbowac bo to jest wpisane w nasz prawidlowy rozwoj. Studiuje psychologie i co nieco na ten temat czytalam. Niektorzy ludzie niewiele pamietaja z dzieciecych lat i jak „to” sie zaczelo

    • Alicja

      Martyno, nie wiem – nie jestem seksuologiem :)) Życie nauczyło mnie jednak nie wykluczać żadnej tezy, więc kto wie :)

  19. Ja mam lat 27 i do tej pory nie wiem co to orgazm :(…Niestety często muszę udawać orgazmy ale to staje się frustrujące..Niby jest blisko do orgazmu ale i tak nie mogę dojść :(

  20. Witam. Ja mialam problem z orgazmem dlugo, dopoki kolezanka nie powiedziala mi o pozycji ze zlaczonymi nogami ,czyli albo jak kobieta jest na gorze czyli na jezdzca to powoli pochyla sie do partnera i nie wychodzac zlacza nogi i powoli zaczyna sie ruszac w roznych kierunkach i wyczuwac ten najbardziej czuly punkt . mozna ta pozycje sprobowac takze klasycznie jak kobieta jest na dole . Partner musi byc cierpliwy i na poczatku powoli sie ruszac a potem w tempie w ktorym kobieta wyczuje ze to jest to . Sprawdzony sposob takze przez moja siostre i kolezanki Powodzenia

  21. Alicjo i Drwalu. Weszlam na wasz blog, calkiem przypadkiem miesiac temu i od tego czasu wchodze na niego codziennie i czytam rozne posty wraz z komentarzami. Stalo sie to pewnego rodzaju uzaleznienie ;-) To z waszych postow, czerpie inspiracje, by jeszcze bardziej urozmaicic czy troszke bardziej polepszyc moje zycie seksualne, ktore jest nawet udane z moim obecnym partnerem. Przeciez wiadomo ze czlowiek uczy sie cale zycie (wiedza na temat glebokiego gardla czy lodow bardzo sie przydala ;-)) Mimo ze z moim B. spotykamy sie zadko to bardzo duzo rozmawiamy ze soba i wiemy co nas kreci, co lubimy, jakie mamy fantazje a znamy sie dopiero kilka miesiecy. To przy nim otworzylam sie i jestem pewniejsza kobieta. To przy nim zaczelam miec mega orgazmy ze kreci mi sie glowie albo mam jakby dreszcze. Wczesniej mialam wielu partnerow ale niestety z nimi nie mialam orgazmow. Sex nie sprawial mi przyjemnosci. To Moj Drwal sprawil ze czerpie z tego mega przyjemnosc. Moze nie mam kilka orgazmow przy jednym spotkaniu (przez ograniczony czas) ale za to jeden co na dlugo zostaje w pamieci ;-) Pozdrawiam was serdecznie i nie przestawajcie pisac.

  22. Witaj Alicjo, weszłam na bloga,tak czytam i czytam i w końcu znalazłam ten oto wpis! A właśnie mam takowy problem…pomimo tego,że seks sprawia mi przyjemność, nigdy nie doświadczyłam orgazmu (a może doświadczyłam i mylę to z zajebistym seksem, który sobie tłumaczę-może wlasnie ta przyjemnosc podczas seksu to orgazm?) Wstyd się przynać,ale gubię się już w tym sama… jak do tego dojść? jakie są najlepsze pozycje do tego? a może jak właśnie czuję,że jest coraz przyjemniej i lepiej to powinno się coś więcej zrobić,aby doświadczyć tego orgazmu?
    A może powinnam zacząć masturbować się sama, nie wiem..podczas kompieli? Czytałam właśnie,że dużo kobiet „samoistnie” szybciej dochodzi.
    Jeszcze jedno pytanie – podczas minetki dochodzę (przynajmniej tak mi się wydaje:D) czuję takie delikatne pulsowanie łechtaczki,dużą przyjemność i jakby takie zaciskanie mięśni w nogach, drżenie nóg może?tak,to chyba można tak nazwać, ii..mimowolnie chce mi się uśmiechać,ale..to tyle w sumie. Nie jęczę,nie stękam, nie krzyczę… więc już sama nie wiem co jest nie tak i czy to w ogóle można nazwać orgazmem?
    Pozdrawiam i zniecierpliwieniem czekam na odpowiedź ! :))))

  23. Alicjo. Nie wiem dokaldnie jak to działa. Ale dziwne uczucie jest jak juz prawie jestes w tym miejscu i nagle „bach!”. Zabawa zaczyna sie od nowa. Az tak bardzo tego chce? Czy o co chodzi? Nie chce obwiniac partnera, bo sama nie raz mowie „zrob tak albo tak”.

  24. Fajny temat,od 7 roku zycia masturbuje sie,odkrylam te przyjemnosc bedac wlasnie mala dziewczynka przypadkowo.. i powiem szczerze ,ze dzien bez orgazmu byl dniem straconym,pamietam ze jako dziecko miewalam orgazmy..pozniej majac juz partnerow nigdy z orgazmem problemu nie bylo..za kazdym razem go mialam, przescieradlo mozna bylo doslownie wyrzymac:)kazdy orgazm jest jak kosmos I ten lechtaczkowy,pochwowy ,analny rowniez polaczony z przyjemnym bolem(kto przezywal,ten wie😄)
    Obecnie jestem z partnerem ,w wypalonym zwiazku(9 lat) w ktorym laczy nas tylko sex,czysty sex bez uczucia,milosci czy bliskosci..orgazmy sa ..wytrysk jak zwykle tez,fajerwerki w tylku tez,ale nie ma najwazniejszego-fundamentu..
    Mamy corke 7 letnia I tak ciezko sie rozstac..:(

  25. Tak znam ten ból. Sama siebie potrafię doptowadzić do orgazmu choć dość nietypowo. Niegdy mi się to nie udało poprzez penetracjie, Żaden partner nie dał mi tego wielkiego bum. Do tej pory myślałam że to ze mną jest coś nie tak. Choć prubowałam wielu pozycji niestety moje wysiłki idą na nic. Może robię coś nie tak?

  26. Orgazm dopochwowy…dla mnie nie do osiagniecia i wcale z tego powodu nie placze bo lechtaczkowy jest super. Moja rada dla wszystkich Kobiet, ktore za wszelka cene chca orgazmu dopochwowego, czytajacych portal to po prostu odpuscic i wrzucic na luz bo orgazm dopochwowy wcale nie jest do szczescia taki potrzebny. Najwazniejsze, ze kochasz tego kogos ktory obok ciebie lezy i jestescie dla siebie calym swiatem.

  27. Ja jeszcze pół roku temu nie byłam w stanie dojść inaczej niż poprzez minete lub samodzielnie stymulujac lechtaczke. I nie byłam w stanie skończyć z rozłożonymi nogami. Może to dziwne ale musiałam mieć mega napięte mięśnie nóg i brzucha żeby dać radę a to było tak męczące że nie mogłam więcej niż raz. Odkąd zaczęłam się bawic regularnie sama bo nie mam partnera to teraz mogę się rozluźnić rozłożyć nóżki i jednocześnie stymulujac lechtaczke i cipke dochodzę i nie męczę się tak więc 3 czy 4 razy jestem w stanie doprowadzić się sama. I całkiem inaczej zaczynam odczuwać orgazm. Polecam poznawania własnego ciała

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter