Już jesteśmy…

16

Wiemy po mailach i wiadomościach, że bardzo tęskniliście, ale musieliśmy na chwilkę uciec, odpocząć od świata, zapomnieć się w sobie. Może to błąd, ale tylko ten, kto nic nie robi, nie popełnia błędów… więc postanowiliśmy spróbować nic nie robić – i być bezbłędni, przez jakiś czas.

Zapewne znacie te słowa – „Żaden dzień się nie powtórzy, nie ma dwóch podobnych nocy, dwóch tych samych pocałunków, dwóch jednakich spojrzeń w oczy.” Pani Wisława po mistrzowsku nazwała rzeczy, jakie są ważne. Trzeba korzystać z każdej okazji aby życie zwolniło, skupić się na tym co ważne. Spakować walizkę, zatankować auto i ruszyć bez celu. Bez mapy, bez patrzenia wstecz… Normalnie pewnie ucieklibyśmy na bezludną wyspę, ale niestety jej nie mamy…

Udzielaliśmy wam tysiące rad o tym, że zawsze należy znaleźć czas dla siebie, trochę zapominając o nas samych. Postanowiliśmy więc kilka dni temu szybko się zorganizować i wyruszyć w małą sentymentalną podróż bez telefonów i komputerów. Zadbać o nas, tylko o nas. Zrobić sobie małą przerwę w życiorysie, mały prezent od losu, którym okazała się nierozpakowana walizka i kanapki na drogę.

Galopując przez czas i mało istotne sprawy bardzo łatwo jest się zapomnieć. Widzieliśmy to, że trochę przesadzamy z ilością pracy i spraw wokół, tak że na koniec dnia brakowało nam czasu na szczerą rozmowę. Pogadanie o niczym, bez patrzenia na zegarek… ostatnio zdecydowanie przesadzaliśmy.

Trochę na nas się złościcie, że nie odpisujemy na wszystkie maile czy wiadomości, ale żonglujemy czasem w sposób, na jaki nigdy się nie umawialiśmy… nie to, że na cokolwiek się umawialiśmy. Ale przyszedł czas aby zamknąć komputer Alicji, mimo jej protestów. Wyłączyć mój. Nie pozwolić jej odebrać kolejnego telefonu, jednocześnie odrzucając ważne połączenie z firmy od samego szefa. Czas przeciekał nam między palcami… Widzieliśmy to, stąd decyzja – dajemy sobie spokój na kilka dni… mam nadzieję, że nie podejrzewacie nas o to, że nagle postanowiliśmy wszystko rzucić i zrezygnować z pisania.

Jesteśmy

Bardzo to lubimy, wręcz jesteśmy uzależnieni, chociaż bywa to trochę wyczerpujące i powoduje, że musimy czasami podejmować ciężkie wybory. Robimy to z czystej satysfakcji i chyba dlatego, że z jednej strony sprawia nam dziką satysfakcję, to że możemy szczerze, bez skrępowania i konwenansów pisać co chcemy i co czujemy, a okazuje się to przydatne i pomocne dla innych, a z drugiej, chyba ważniejszej – polubiliśmy was bardzo i te kilka dni bez pisania i zaglądania tutaj były trudniejsze, niż nawet wstrzymywanie się od odbierania maili czy telefonów… Co chwila musiałem upominać Alicję, aby nie zaglądała tutaj, sam też łapałem się na tym, że mimowolnie wędruję po powiadomieniach… mówiąc wprost – tęskniliśmy bardziej niż myśleliśmy, że będziemy.

Musieliśmy naładować baterie i pobyć ze sobą, tylko ze sobą… pozwiedzać zimną zamarzniętą Polskę, sprawdzić jak wygląda niebo bez smogu, jak szumi morze przy sugestii mroźnego sztormu. Jak szczypie spieniona morska woda w ujemnej temperaturze, jak smakują obiady w przydrożnych barach, jak pachną góry gdy patrzy się na świat z ich szczytów… ale przede wszystkim, musiałem zobaczyć jak zbierają się małe iskierki w Jej oczach, jak rodzi się mimowolny uśmiech szczęścia, jak nie może oderwać wzroku od horyzontu i patrzy na mnie z niedowierzaniem. Jak wtula się, nie dlatego że jest Jej zimno… dlatego, że nie możemy się od siebie odkleić.

Wróciliśmy pełni marzeń, a podobno marzenia to odpoczynek od słów. Dlatego oszczędzaliśmy je tylko dla siebie, aby słowa zostały między nami. Aby znów dać sobie czas na marzenia, na wspólne marzenia.

Teraz gdy wróciliśmy, świat jest trochę inny. Starszy, mniej potrzebny. Mimo, że podróż odbyła się z małymi przygodami, mimo że powrót sprawił nam trochę kłopotów, mimo konsekwencji jakie pewnie poniesiemy, niczego nie żałujemy… Czujemy, że to był nasz czas, którego od dawna potrzebowaliśmy.

I nawet teraz, mimo, że Alicja zazwyczaj po powrocie krząta się, zawsze chce wszystko sprawdzić, zawsze musi wszystkich poinformować, a potem pada zmęczona – to teraz walizki stoją nadal pod drzwiami, a my siedząc wtuleni trochę tęsknie na nie cały czas spoglądamy. To nie koniec podróży, wiemy… i one też wiedzą. Więc może niech tam postoją.

I jest jak wtedy, gdy pewnego dnia wieczorem, siedzieliśmy przed kominkiem, gdzieś na końcu świata, gdzieś w zapomnianym zajeździe, gdy skończyło nam się wino i tematy do rozmowy… patrzyliśmy w lekko przygasający ogień. Alicja opatulona kocem trzymała głowę na moim ramieniu. Oparłem swoją głowę na jej głowie, wcześniej całując ją we włosy. Usłyszałem jak lekko się uśmiechnęła i jestem pewny, że zamknęła wtedy oczy.
„Alicjo?” – zapytałem, zainspirowany puchatym kocem Alicji, który skojarzył mi się z Kubusiem Puchatkiem. „Tak Kochanie?” – zapytała bez podnoszenia głowy. „Nic, chciałem tylko sprawdzić, czy jesteś…” powiedziałem i pocałowałem ją jeszcze raz we włosy.

Wtuliła się mocniej i szepnęła – „Jestem”.

Komentarze16 komentarzy

  1. A ja tam Was doskonale rozumiem, i w pełni zgadzam się z tym co piszesz. Czas dla siebie powinien być najważniejszy..pomimo wszystko. Aczkolwiek cieszę się, że już jesteście i przesylam buziaki! 😘

  2. Rozmarzylam sie… :) tęskniąc za takimi chwilami we dwoje… tylko we dwoje… zamykając drzwi za sobą, zostawiając wszystko i ruszając przed siebie… nie patrząc wstecz za siebie…
    Tak też to uczynilam ale… niestety sama…
    Ale zgadzam sie czasem trzeba uwolnic się na chwilę od facebookow, tel, maili i pobyc czasem z dala od cywilizacji :)

  3. Jakie to piękne, że możecie tyle czasu spędzać wspólnie, a nie jak niektórzy, całe życie w samotności jedynie z własnym cieniem.

  4. Jak dobrze, że już jesteście… Nawet sprawy sobie nie zdajecie jak wielu ludziom zaczęliście być potrzebni. Właśnie wróciliśmy z mężem z filmu o Wisłockiej, często o Was myślałam podczas seansu. Da wielu z nas jesteście potrzebni…

  5. Super, że znaleźliście czas tylko dla siebie…To jest najważniejsze😊Aczkolwiek cieszę się, że już wróciliście…Tęskniłam…😕

  6. Bardzo dobrze to rozumiem i myślę,że podjęliście najlepszą decyzję :) a moje pytanie pod poprzednim artykułem wynikało (może to głupio zabrzmi), ale z troski..:) Zdałam sobie sprawę, że całkiem obcych ludzi traktuję zupełnie jakbyśmy się znali :) I tak jak w sytuacji, gdy przyjaciółka nie daje znaku życia zaczynam się martwić czy nic się nie stało, tak z Waszą nieobecnością było podobnie- zastanawiałam się czy u Was wszystko gra :) pozdrawiam gorąco :*

  7. Ja opcjowalam, ze jestescie w podrozy poslubnej albo rodzi sie wam dziecko:). Byly jeszcze inne pomysly ale o nich lepiej nie pisac. Wiem mam spora wyobraznie. Nie zmienia to faktu, ze wszyscy byli zaskoczeni ta wasza nieobecnoscia bo normalnie ciagle cos sie pojawia na stronie. Rozumiem jednak , ze mieliscie dosc odpisywania na maile i prowadzenia strony. Takie przerwy sa potrzebne i tym co maja bloga i tym co go czytaja😀. Pozdr

  8. Cieszę się,że naładowaliście swoje baterie Serc i Dusz,
    odpoczęliście od Świata i zgiełku,
    poodpychaliście czystym powietrzem, Miłością, Intymnością, Wolnością…. Dobre, że wróciliście…
    Alicjo, Drwalu – w międzyczasie postanowiłam Wam podziękować za nowe znaczenie mojego życiowego tlenu… Na to bym nie wpadła – porównanie Teatru do ciacha z kremem, na to bym sama nie wpadła,,,,?!
    Cieszę się,że dane Wam jest takie Szczęście i taka Bliskość – niech nigdy Was nie opuszcza…!

  9. My własnie też wróciliśmy z krótkiej wycieczki-ucieczki od Świata. Cudowny czas tylko dla siebie, bez oglądania się na innych. <3

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter