Kłótnie kochanków, czyli jak się kłócić, by wygrać

2

Dawno dawno temu, gdy dopiero zaczynaliśmy budować nasz związek myślałam, że Drwal jest takim facetem, z jakim nigdy i o nic się nie pokłócę. Potrafiliśmy godzinami rozmawiać, droczyć się i spierać, ale oboje – zafascynowani nieznaną nam dotąd bliskością – opiekowaliśmy się każdym słowem uważając, by przypadkiem nie podnieść na siebie głosu.

Doskonale wiedziałam, że Drwal jest szalony i porywczy – i że ta grzeczność i tkliwość musi go wiele kosztować. On prawdopodobnie myślał to samo o mnie. Dni mijały, sielanka trwała, aż w końcu, zupełnie przypadkiem, byłam świadkiem sytuacji w której mój idealnie ułożony facet kłócił się ostro z innym facetem i… jakież to było podniecające! Ten wulkan energii, ta nieznana mi dotąd szorstkość i ten wibrujący głos o zupełnie innej barwie niż zwykle… chyba nie muszę mówić, że niewinna sprzeczka trafiła wówczas na listę moich marzeń? ;)Kłótnie kochanków, czyli jak się kłócić, by wygrać

Dziś, po tylu latach magicznego razem patrzę wstecz i widzę tysiące naszych kłótni – tych pięciominutowych, tych zupełnie błahych i tych, po których jedno trzaskało drzwiami, a drugie szło go potem szukać gdzieś nad Wisłą. Jesteśmy bez wątpienia mistrzami kłótni wszelakich, dlatego zdradzę wam teraz trzy największe sekrety, dzięki którym nasza Miłość nie słabnie, a my zawsze wygrywamy. Od razu jednak uprzedzamy: te sposoby działają tylko wtedy, gdy szczerze (i z wzajemnością!) kochasz tę drugą osobę. W przeciwnym razie kłótnie rządzą się zupełnie innymi prawami.

1. Wyznaczcie sobie czas

Kiedy odkryliśmy z Drwalem, jak pasjonujące mogą być nasze kłótnie – i jak ognisty może być późniejszy seks na zgodę – przestaliśmy nadmiernie pilnować naszych emocji. Gdy jedno było zdenerwowane, drugie doskonale to wyczuwało; gdy jedno zrobiło coś głupiego, drugie nie zamierzało mu odpuszczać ;) Oczywiście robiliśmy wszystko w granicach rozsądku, więc nawet, gdy w ruch szły talerze, pilnowaliśmy wyznaczonego wcześniej czasu kłótni. W praktyce wyglądało to tak, że gdzieś na początku związku, zupełnie na spokojnie ustaliliśmy, że kłótnia dorosłych, kochających się ludzi, nie powinna trwać dłużej niż cztery godziny (wliczając w to fochy każdej ze stron). W ten sposób oboje wiemy, że możemy sobie pokrzyczeć i się pozłościć, potem sobie pomilczeć, a gdy zbliża się magiczna godzina „0” pora schować foszki do kieszonki i próbować rozmawiać normalnie. Proste, sprawdzone i przede wszystkim – skuteczne.

2. Wymyślcie magiczne słowo

Pamiętacie nasz tekst o tym, czego nie mówić w złości? Pisaliśmy tam o szacunku, uważaniu na podstępne teksty, które są przesadzone, nieprawdziwie i mają tylko zranić drugą osobę i na przykład o tym, by nie wypominać rzeczy z prehistorii ;) Oprócz słów, których mówić nie wolno, są jednak takie, które nam ratują nieraz tyłek. Słowa-klucze, po których trudno się złościć – i które przywołują miłe wspomnienia. Takim słowem mogą być na przykład bąbelki. Albo myszki. Albo inne dowolne zdrobnienie. Spróbuj podczas kłótni wykrzyczeć do swojej dziewczyny: Nie masz racji, Myszko! – a zobaczysz o czym mówię ;)

Tu pojawia się dodatkowy trik: nieoczekiwanie uśmiechnij się do swojej połówki. Bardzo często, gdy kłócimy się Drwalem dochodzimy do momentu, w którym ta kłótnia wydaje się totalnie absurdalna. Głupio jednak przyznać się do tego tak po prostu, więc udajemy złość i brniemy w jakieś ataki, które nawet nie brzmią groźnie ani wiarygodnie. W takiej chwili jak ognia unikamy kontaktu wzrokowego, bo wystarczy spojrzeć na kochaną osobę, a usta (przynajmniej u nas) od razu wykrzywiają się w uśmiechu. Gdy więc Drwal chce mnie szybciutko rozbroić, ciska we mnie taką uśmiechniętą myszką i… przenosimy się z miejsca do sypialni ;)

3. Nie kładźcie się spać w gniewie

Czasami zdarza się jednak tak, gdy powód awantury jest poważny (Twoja była dziewczyna kręciła się 5 kilometrów od naszego domu! czego ona znowu od Ciebie chce?!), my akurat oboje mamy PMS i zwyczajnie nie chce nam się godzić w cywilizowany, czterogodzinny sposób. I co zrobić wtedy? Otóż sięgnąć po broń najcięższego kalibru, którą przed laty nieświadomie zaszczepił mi mój Tata. Opowiedział mi on kiedyś bajkę, w której księżniczka kochała księcia, ale nie zdążyła mu o tym powiedzieć, bo się pokłócili i on zginął nocą w walce z jakimś smokiem czy czymś smokopodobnym. Pomijając to, że tata prawdopodobnie był na niezłym rauszu i po prostu zmiksował przynajmniej pięć różnych bajek, morał tej historii został mi na całe życie: jeśli kogoś kochasz, powiedz mu o tym teraz – i nie kładź się spać w gniewie. Ta zasada obowiązuje od zawsze w naszym wybuchowym życiu, więc choćbyśmy z Drwalem byli śmiertelnie obrażeni, nie potrafimy zasnąć bez rytualnego całusa na dobranoc.

Nawet, jeśli złożenie całusa poprzedza czułe zdanie: daj mi tego swojego upośledzonego ryjka, bo muszę Cię przecież pocałować ;)

Komentarze2 komentarze

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter