Kobiety – Bukowski

7

Przedstawiam wam właśnie jednego z lepszych moim zdaniem autorów, jakich trzymamy na półce z szyldem: inspirująca pijacka literatura erotyczna. Charles Bukowski – postać interesująca, potrafiąca trafić bardzo w sedno, często wulgarnie, ale za to zawsze konkretnie. Owszem, może jest to pijacka proza – jak czasami jest określany ten typ literatury, i owszem – alkohol i mało finezyjny seks wypełnia każdą przestrzeń książki… ale z drugiej strony, jest to szczere i bywa głębokie, mimo że zarazem proste. Zresztą przeczytajcie sami:

Dziwka bierze twoją forsę i nic poza tym. Ja eksperymentuję z życiem i duszą innych, jakby były moimi zabawkami. Jak mogę nazywać się człowiekiem? Jak mogę pisać wiersze? Z czego się składam? Jestem markizem de Sade dla ubogich, pozbawionym jego intelektu. Morderca jest bardziej bezpośredni i uczciwszy ode mnie. Albo gwałciciel. Nie chciałbym, żeby ktoś zabawiał się z moją duszą, wyśmiewał ją i obsikiwał.

Do recenzji Bukowskiego namówiła mnie oczywiście moja słodka Alicja, tylko kazała za bardzo nie przeklinać ;) Szukając najlepszej książki do opisania, pomyślałem, że z racji wątków jakie sobie tutaj poruszamy akurat Kobiety będą najbardziej trafne. Zanim jednak przejdziecie dalej, chciałbym dokonać małego zastrzeżenia – ta książka to nie jest fotografią myśli faceta,  choć z drugiej strony pewnie wielu Panów zdoła w niej siebie odnaleźć.

Bukowski - Kobiety

O czym jest ta książka?

Zacznijmy od tego, kim jest główny bohater: to alter ego Bukowskiego – Henry Chinaski – pijak, kobieciarz, awanturnik, poeta i pisarz w jednym. W sumie najlepszym streszczeniem samej książki byłoby powiedzenie, że jest ona o Chinaskim, jego alkoholu, kobietach i dylematach co lubi bardziej – „pić czy dupczyć”, abstrahując od pisania.

Książka nie opowiada jednej historii… jest zbiorem wielu wątków, których głównymi elementami są kobiety i alkohol lub alkohol i kobiety, zależnie od aktualnych potrzeb autora. Fragment życia pisarza, który pokazuje nam w miarę chronologicznie poukładane epizody rozpoczyna się, gdy Chinaski jest już rozpoznawalny, ma za sobą duże sukcesy i właściwie nie narzeka na tzw karierę, która zdaje się być zgodna z jego oczekiwaniami. Nie pozwala mu ona wprawdzie na dostatnie życie, ale nie narzeka – i tak jest przyzwyczajony do życia na skraju.

Nie jest to historia szczęśliwego człowieka, a samo zakończenie książki powinno was bardzo zdziwić. Czytając ją jednak pobieżnie, można pomyśleć, że oto Bukowski przedstawia nam spełnionego faceta, który ma wszystko czego sobie zażyczy na skinienie palcem: alkohol, brunetki, blondynki… – w każdych ilościach i kolorze skóry. Aż tu nagle pojawiają się słowa:

Facet potrzebuje wielu kobiet tylko wtedy, kiedy żadna z nich nie jest nic warta. Można utracić tożsamość, pieprząc się na prawo i lewo.

Czyżby była zatem jakaś szansa na spełnienia faceta w monogamii i założeniu rodziny? I już człowiek ma nadzieję na to, że jednak miłość, rodzina itd… aż pojawią się słowa:

Miłość jest dla tych, którzy potrafią sobie poradzić z balastem psychicznym. Miłość jest jak wór śmierdzących odpadków, który próbuje się przenieść na plecach przez spieniony strumień cuchnących szczyn.

I właśnie o tym jest ta książka… o sprzecznościach i facecie z pełną butelką i wieloma kobietami.

Co jest największą zaletą tej książki?

Prostota i język – bo język jest prosty, wulgarny i… wciągający, często wpadający w filozoficzne tony i rozważania autora przeplatane bardzo konkretnymi scenami „ruchania”. Bukowski nie jest ani delikatny, ani sugestywny… jest prosty, wulgarny, dosadny i arogancki, zupełnie nie dba o to jak zostanie zrozumiany przez czytelnika, nie bardzo zależy mu na tym, co podkreśla dość często.

Wracając jednak do zalet, zaletą jest drugie dno tej książki. Gdy już oswoisz się z językiem, spuszczaniem, wytryskami, fizjologicznymi opisami oraz liczeniem butelek, okazuje się że facet, który to pisał ma wiele ciekawych rzeczy do przekazania. Nie odpowiada na pytania, raczej je zadaje. Nie daje Ci inspiracji, raczej wątpliwości… i dużo przemyśleń. Może powiecie, że doszukuje się w nim głębi filozofa, ale zanim to ocenicie, przeczytajcie ;)

W ostatecznym rozrachunku wszyscy muszą czekać. Nic, tylko czekać. Na szpital, na lekarza, na hydraulika, na dom wariatów, na więzienie, wreszcie na matkę śmierć we własnej osobie. Czerwone światło, potem zielone. Obywatele tego świata napychają sobie brzuchy, oglądając telewizję, zamartwiają się o swoje posady lub ich brak, a wszystko tylko po to, by skrócić sobie czas oczekiwania.

… a przecież to tylko książka o kobietach i alkoholu ;)

Co jest jej największą wadą?

Prosty język…. Już to czytaliście? No to przepraszam, niestety muszę to powtórzyć, bo to, co może być zaletą, dla wielu będzie też wadą. Książka jest pełna bardzo wulgarnych i mało apetycznych opisów faceta, który żyje po to aby pić i „się pierdolić”. Nic innego go nie interesuje i korzysta z każdej okazji, aby sprawić sobie tę niewyrafinowaną przyjemność.

Główna aktywność Chinaskiego – pisanie – to jedynie waluta, którą płaci za alkohol. Alkohol zresztą dostaje często za darmo lub za to że napisał coś wcześniej i tylko to przeczytał. Bonusem są kobiety, w których przebiera, jak w markach wcześniej wspominanych trunków. Po co to wszystko? Bo:

Postanowiłem dosięgnąć do osiemdziesiątki. Pomyśleć tylko: w wieku 80 lat rżnąć osiemnastki! Jeśli jest jakiś sposób oszukania igraszek śmierci, to właśnie na tym on polega.

Chinaski jest ignorantem, o czym pisze wprost, ale ignorantem na potrzeby pozy, jaka przyjmuje w książce. Często uchyla kapelusza innym pisarzom, twierdząc że jest od nich gorszy, prostszy, ale pokazuje też niezły smak. Jeżeli jesteście jednak ciekawi, kogo Bukowski poważa a z kogo się śmieje, będziecie musieli przeczytać sobie sami ;)

Ile seksu jest w tej książce?

Seksu jest bardzo dużo, trudniej trafić na fragment nie dotyczący opisu jakiejś kobiety, tego co robi, robił lub chce z nią robić Chinaski. Drugim tematem, jak już wspomniałem jest alkohol, a doskonałą esencją podsumowującą stosunek do obu zamyka ten cytat:

Pierdolenie jest najlepszym lekarstwem na kaca. Dzięki niemu wszystkie części znów chodzą jak w zegarku.

Są oczywiście też bardziej sugestywne kawałki.. i jest ich pełno wszędzie, na zachętę dla poszukujących, jeden z łagodniejszych, ostrzejsze oczywiście znajdziecie sami ;)

Przycisnąłem ją do krawędzi zlewu i zacząłem ocierać się o nią kutasem. Odepchnęła mnie, ale objąłem ją ponownie na środku kuchni. Ujęła mnie za rękę i wsunęła ją sobie w dżinsy, pod majteczki. Opuszkiem palca wyczuwałem wejście do jej cipki. Była mokra. Nie przestając jej całować, wsunąłem palec głębiej, po czym cofnąłem rękę, odsunąłem się, wziąłem flaszkę i nalałem sobie następnego drinka.

Jeżeli nie zraził was język, jeżeli nie będziecie tam szukać tylko ostrych kawałków… i nie poczujecie się urażeni widząc słowa: „kutas, pizda, ruchać” itd. to warto sięgnąć po tę książkę – chociażby po to aby poszukać w nich kilku prostych prawd jakie rządzą facetem, który nie ma wiele do stracenia.

Komentarze7 komentarzy

  1. Książka o seksie, która nie jest inspirowana Greyem bądź Grey nią – brzmi ciekawie, serio. Szczególnie ten kontrast między bezpośrednimi opisami seksu a rozważaniami na temat życia.

  2. Drwalu ja chce przeczytać książkę o której piszesz a cały internet mi mówi że tylko audiobooki albo ebooki których nie znoszę :(

    Może masz pożyczyć książkę w wersji papierowej? Oddam w całości niezniszczoną a gratis dorzucę pyszny trunek z Podlasia ;)

    • Aneczko, wybacz, że odpowiadam za Drwala, ale on pracuje w tej chwili ciężej niż ja :D no więc my swoją książkę mamy z Empiku i nawet w poprzednim tygodniu jeszcze Kobiety w Empiku widziałam (my też wolimy papierowe).
      Ps. Trunek nas kusi :D

      • Tak u mnie też empik jest na pierwszym miejscu jeżeli chodzi o książki, niestety dzisiaj jest już niedostępna na stronie internetowej i nie wiadomo kiedy znowu będzie ;(

      • P.S. i słusznie że kusi, babcine nalewki czy trunki prosto z „puszczy” to nie takie byle jakie rzeczy :D

  3. Dla kogoś kto nie jest fanem książek, polecam serial, który jest wzorowany Bukowskim „Californication” naprawdę polecam. ;)

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter