Letnie pikniki… albo seks w plenerze

3

Szukacie inspiracji na najbliższe dni? Zakładam, że będzie ciepło, a nawet gorąco…  Jeżeli tak nie jest to zmrużcie oczy i wyobraźcie sobie, że leżycie właśnie na pachnącej łące, bardzo zmęczeni, endorfiny powodują, że nie możecie przestać się uśmiechać, jest gorąco i jedynie co widzicie to błękitne niebo nad sobą. W sumie to nawet nie chce wam się otwierać oczu, lekki wiaterek powoli osusza pot… działo się? Hm… to teraz opowiem jak doprowadzić się do tego stanu.

Nie ukrywam, że jeżeli chodzi o przygotowanie piknikowych koszyczków na wypad za miasto to nie jestem ekspertem. Pomogę natomiast zaplanować inne ważniejsze rzeczy. Poza tym bez wątpienia Alicja zaskoczy Was swoim obłędnym podejściem do spraw konsumpcji… również ewentualnego prowiantu. Tymczasem zajmijmy się konkretami ;)

Majówka na trawie

Niby każdy wie co jest istotne w wypadach za miasto, co się liczy, a co warto zostawić w domu. Ale gdy widzę czasami, że piękny wypoczynek na trawie sprawdza się do grilla i piwka to coś się we mnie gotuje… i nie jest to kolejna kiełbaska czy jajko na twardo. Jak można wsuwać karkówkę i popijać to piwem, gdy obok kręci się takie pachnące ciasteczko w postaci Twojej Pani? ;) Właśnie, pachnące… bo najważniejszy na majówce jest…

Ubiór!

Pamiętajmy, że słoneczny weekend ta okazja, na którą wybieramy tylko wierzchnie nakrycie… Panie zakładają lekkie, zwiewne, najlepiej krótkie lub bardzo dostępne spódnice i lekkie luźne bluzeczki (zatrzaski mile widziane). Oczywiście zapominamy o bieliźnie. Bielizna to profanacja letnich możliwości – chyba, że chcecie ryzykować obtarcia ;)

Panowie mają tutaj trudniej, no chyba, że Drwal jest akurat szkotem z jednego ze szczepów Mc… nie Donalds. Dlatego sugeruję tutaj albo luźne spodnie i t-shirt albo wygodną koszulę (zatrzaski również mile widziane… chyba że chcemy szybko wracać z naszą Panią do lekarza w przypadku zbyt szybkiego guzika). Przypominam, że przy takich imprezach panowie zapominają, że ktoś kiedyś wynalazł skarpetki. Poza mega seksem na łonie natury, dbajmy też o estetykę. Nic nie wygląda bardziej zniechęcająco niż przybrudzone skarpetki wystające spod koca na środku łąki ;)

Jeżeli dobrze wam pójdzie i letni wypad wam się przeciągnie polecam drugi kocyk… i dodatkowy żel. Nic nie smakuje lepiej niż seks pod gwiazdami po całodniowym… seksie;)

Co do jedzenia?

Przede wszystkim lekko i z umiarem. Jeżeli zamierzacie spędzić tam dużo czasu i długo doznawać przyjemności głębokich uniesień w przestrzeni publicznej, sugeruję raczej mało alkoholu. Po pierwsze, szybko wam przejdzie ochota, tak mniej więcej po 2 butelce wina…, po drugie za spożywanie alkoholu można dostać mandat, chyba większy niż za spożywanie siebie w miejscu publicznym ;) – informacja do potwierdzenia, chyba że ktoś chce podzielić się doświadczeniami?

Jeżeli chodzi o jedzenie polecam wszystko co da się zejść palcami lub zlizać z drugiej osoby. Jednak przy zlizywaniu czekolady, miodu itp. warto zachować umiar, bo ciężko konkurować z tysiącem mrówek lub innych owadów.

Na co uważać?

Na w/w mrówki ;) A na koniec posprzątajcie po sobie – inni też myślą o plenerowych szaleństwach.

I pamiętajcie – dobry piknik zaczyna się od rzutu… ale możecie wcześniej rozłożyć kocyk. A kończy się… właściwie to nie kończy się nigdy – prawda Alicja? ;)

Komentarze3 komentarze

  1. Dzień Dobry ;)

    Doświadczenia mam w plenerach czy piknikach ;)
    Mała rada.. Jeśli wasz znajomy jest fotografem i lubi również hasać (z aparatem) po lasach jak Wasza Dwójka szukająca przygód ;) to chcąc czy nie chcąc zważajcie na obiektywy ;) w porę dostrzeżony to cud.. gdy wasze zmysły są bardziej skupione na kocyku niż krzaczkach ;)

    dla wyczynowców? nie wiem czy kojarzycie „ambonki” myśliwych? drewniane konstrukcje schowane w drzewach? fajna miejscówka a i lęk wysokości paruje w mgnieniu oka ;) sprawdzajcie jednak wcześniej stabilność :D podejrzewam, że małe trzęsienia ziemi są tam bardzo częste :))

    Miłego Dnia ;) :*

  2. Hmm, my mieliśmy taki piknik ostatnio, z góry zaplanowanowane było, że nie skończy się tylko na jedzeniu, piciu wina i podziwianiu widoków. A więc zaczęliśmy na kocyku, w pięknym ustronnym miejscu nad rzeką. Cudownie było patrzeć w chmury i jednocześnie widzieć nad sobą cholernie napalony wzrok mojego Pana. Czuć na przemian smagający moje nagie ciało wiatr i niecierpliwe dłonie Pana D. Po kilku dłuższych chwilach uniesień zasnęliśmy jak dzieci, przykryci tylko unoszącym zapachem seksu.
    Ciepły letni deszczyk zmusił nas do przeniesienia baraszkowania do samochodu, co również było super ekscytujące. A wieczorem kulminacja nastąpiła już w łóżku. Cały dzień pod znakiem seksu! Polecam takie pikniki każdemu :)

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter