Łóżko, czyli listy do Alicji III

9

Nie wszyscy wiedzą, albo nawet nikt poza Alicją nie wie, że ostatnio przytrafił mi się niekontrolowany pobyt w tzw. Łóżku i jego okolicach. Zapowiada się ciekawie? Zatem czytajcie dalej ;)

Pobyt był dłuższy niż zazwyczaj, nieplanowany, jak już pisałem i nie należał do tych, które wspomina się z gorącym drżeniem… aczkolwiek drżenie było, wywołane niestety przez hasztag kaszelek i hasztag katarek. Takie paskudztwa jak grypa imają się nawet największych drani, zwłaszcza gdy drań zapomni szalika lub czapki… o rękawiczkach już nie wspomnę ;)

Wracając do łóżka, w którym zmogła mnie ta choroba – to był cudowny okres, poza tym, że oczywiście wyjątkowo źle się czułem. Dreszcze, kaszelek oraz cudowna Alicja, która stała się moją osobistą pielęgniarką… Na tyle cudowną, że w czasie, gdy ona zajmowała się swoimi rzeczami, domem i generalnie życiem, ja w lekkim ukryciu napisałem ten list. Ale do rzeczy, bo wiem że jesteście ciekawi.

Łóżko, czyli listy do Alicji III

***

Pytałaś, po co mi notes i ołówek w łóżku, odpowiedziałem, że chcę zrobić sobie notatki z książki. Skłamałem, przepraszam, ale dopadła mnie niemożliwa do opanowania chęć napisania tego listu, dlatego podwójnie Ci dziękuję, że podałaś swojemu biednemu Drwalowi ten ogryzek ołówka i kilka zgniecionych kartek. Mam nadzieję, że pięknie to wykorzystałem ;)

Czy pamiętasz nasz ostatni wypad nad morze? Nasze wycieczki, spacery i tylko nasze tajemnice jakie stamtąd przywieźliśmy, to tylko część, ważna, ale nie jedyna. Pamiętasz też pewnie, że gdy było Ci tak strasznie zimno, to ja tak bardzo chciałem, abyś się ogrzała? Chodziłaś w mojej kurtce, byłaś takim trzęsącym się z zimna opatulonym we wszystko co mieliśmy ze sobą bałwankiem. Tak bardzo starałem się Cię ogrzać…

Nie wiem dlaczego akurat to wspomnienie przyszło mi do głowy, gdy myślę o tym jak bardzo opiekujesz się mną, gdy jestem lekko… niedysponowany. Tak chyba czułaś się wtedy. Wiem też, że to nie pierwsza nasza choroba i nie pierwsze opatulanie z zimna. Ale jakoś ja opatulony i trzęsący się z zimna pasuję bardzo do tego obrazka Ciebie opatulonej i wyziębionej nad morzem.

Pamiętasz co było potem, gdy niczym mały samolot przelecieliśmy przez miasto do naszego hotelu, a tam gorąca kąpiel, dużo ciepła, wino… i bardzo dużo bliskiej bliskości, ale nie o tym będę tu pisał. Nasze sprawy są bezpieczne, nie martw się…

Obserwuję Cię teraz, wiesz jak bardzo lubię patrzeć na Ciebie, a teraz czuję się wręcz do tego zobligowany. Widzę jak się poruszasz, jak rozmawiasz przez telefon. Jak siadasz, jak czytasz… Jeszcze przed chwilą czytałem książkę. Niestety ten widok tuż za okładką powodował, że na stronie 328 zatrzymałem się na ponad godzinę… za bardzo mnie pochłaniasz, abym był w stanie poświęcić się czemuś innemu niż patrzeniu na Ciebie, gdy jesteś obok. Zwłaszcza, gdy w perspektywie najbliższych godzin nie muszę się nigdzie spieszyć.

Wiesz, że przed tym, aby się na Ciebie rzucić broni Cię tylko to, że nie chcę Cię zarazić swoim katarkiem, choć pewnie już to zrobiłem oraz to, że wyda się, że wcale taki chory nie jestem… No dobra – trochę jestem. Ale moja wyobraźnia mówi mi coś innego.

Gdybym jednak zebrał się na odwagę prawdopodobnie przytrzymałbym Cię lekko za nadgarstek, gdy usiądziesz na łóżku. Przyciągnął bliżej mając nadzieję, że będziesz stawiać lekki opór, mówić, że to nieostrożne i że mogę Cię zarazić. Miałbym nadzieję, że będziesz się bronić przed moim coraz mocniejszym przyciąganiem.

W pewnym momencie przewróciłabyś się na łóżko, a ja natychmiast objąłbym Cię i przytulił do siebie. Wiesz, że jestem nagi, leżąc tutaj, mimo dreszczy, bo piżama to coś czego nie cierpię – i tak, pamiętam, że prosiłaś… to było miłe ;). Wracając do mniej miłych rzeczy, nadal leżysz na łóżku w moich objęciach, nagi powoli podnoszę się nad Ciebie.

Bronisz się. Odpychasz mnie z większą siłą niż w zabawie, mimo to pozostaję nieugięty. Łapię Twoje ręce w nadgarstkach razem i przytrzymuję jedną ręką nad Twoją głową. Szarpiesz się, ale wiesz, że ten pojedynek już przegrałaś. Chcę Cię pocałować, ale odkręcasz głowę… gdy się odsuwam, patrzysz na mnie ze wściekłością. Odwzajemniam to spojrzenie i staję się bardziej konkretny. Masz na sobie tę swoją króciutką sukienkę na zatrzaski… nie wiem czy świadomie w niej chodziłaś dziś przez cały dzień, ale teraz bardzo ułatwiasz mi pracę. Szarpię, zatrzaski łatwo ustępują, a Ty leżysz już tylko w samych majteczkach…

Siadam na Tobie, trzymając cały czas Twoje ręce, a Ty zaczynasz się wić i wierzgać, chcesz mnie zrzucić. Unoszę się lekko, oplatam swoimi nogami Twoje i unieruchamiam Cię. Teraz leżymy już na sobie. Jeszcze raz próbuję Cię pocałować, a Ty znów mnie gromisz… trudno. Spełnię zatem Twoje fantazje… zrobimy to brutalnie.

Dociskam Cię mocniej. Wbijam usta i zęby w szyję i zaczynam ssać. Puszczam Twoje ręce. Nogami rozsuwam Twoje nogi, oplatam Cię mocniej i zaczynam powoli, choć mocno całować po szyi. Lekko opuszczam się w dół spoglądając Ci w oczy i widzę te iskierki i udawaną podkówkę na twarzy, która co jakiś czas zmienia się w lekki uśmiech… Dobrze… będę dziś brutalny.

Sięgam do Twoich majteczek, są delikatne, więc z łatwością się ich pozbywam, lekko dotykam Cię palcami, jesteś mokra, podnoszę palce do ust i nosa… zapach przez, który wariuję.

Rzucam się na Ciebie. Zaczynam łapczywie lizać Cię, ssać piersi, Ty nadal udajesz bierną i lekko mnie odpychasz, schodzę niżej do pępka, wgryzam się w niego, wpycham swój jęzor najmocniej ja potrafię i… szybko schodzę niżej. Od razu zaczynam Cię lizać… nadal jesteś zła? Ok…

Zatem zaczynam powoli, długimi pociągnięciami, delikatnie Cię lizać… Jedno liźnięcie przy drugim. Widzę jak Twoje nóżki lekko się rozszerzają, robiąc mi więcej miejsca, oczywiście nadal jesteś na mnie trochę zdenerwowana, ale widzę, że już mniej ;)

Czuję jak bardzo jesteś wilgotna, powoli zlizuję Cię i zaczynam zabawy łechtaczką, nie są delikatne, w końcu miałem być brutalny… łapczywe ssanie i mocne dociskanie językiem. Czuję jak reagujesz, jak zaczynasz drżeć… ale przecież ta choroba nie jest aż tak szybka, to raczej mój język…

Powoli przyśpieszam, nagle Twoje dłonie ląduję na mojej głowie i ją dociskają. Zatem zwalniam… Słyszę jak mnie przeklinasz, puszczasz moją głowę, więc wracam do swojego tempa. Zaczynam lizać jednostajnie, szybkie i silne liźnięcia, widzę jak zaciskasz zęby na swoim palcu, czuję jak blisko jesteś, przestaję…

Wracam do Ciebie i chcę Cię pocałować. Odwracasz się, mówię „zobacz jak pachnę”. Wracasz do mnie. Patrzysz mi w oczy, długo… Zaczynamy się całować… to nie będzie zwykły pocałunek i na nim się nie skończy…

/reszta jest tylko dla Alicji :P /
***

Tymczasem, ponieważ czuję się już lepiej, z premedytacją i w pełni świadomy mogę powiedzieć, że opłaca się chorować… już myślę, gdzie by tu znowu zgubić szalik ;) Tymczasem uciekam opiekować się zaziębioną Alicją. Miłej nocy Zbczuszki ! ;)

Komentarze9 komentarzy

  1. I to nie seks tu jest piękny a cały ten opis do połowy, czuć między wami naprawdę wspaniałe uczucie, którego bardzo w pozytywny sposób zazdroszczę… Mam nadzieję, że kiedyś dla kogoś będę oderwaniem wzroku od książki…

  2. Opłaca się chorować;-) choćby dla takich przyjemności:-) rzadko chorujemy, ale w zeszłym roku po mojej operacji kolana, przez ponad dwa tygodnie byłam unieruchomiona w łóżku i dzięki pomocy mojego Drwala szybko doszłam;-) do siebie. Ciężko byłoby mi walczyć z silnym facetem, więc pozwalałam mu na wszystko:-) wspaniałe noce:-* pozdrowienia:-*

  3. Bardzo pięknie napisane Drwalu jak fragment powieści pięknie umiesz pisać okazywać uczucia opiekować się swoją Alicja pewnie bywają zle chwile momenty ale w takim związku na pewno szybko sięo nich zapomina. Wiem ze zazdrość jest nie fajna ale zazdroszczę wam troszkę tobie Drwalu Alicji bo jest kobietą jakich chyba teraz mało można spotkać i Tobie Alicjo Drwala bo takich mężczyzn to nie wiem czy w ogóle można gdzieś spotkać;) pięknego dnia wam życzę

  4. Hmm. czy to przeziębienie nie jest przypadkiem wynikiem Waszej ostatniej przejażdżki zimowej do lasu?
    Mokre listy, mokre SMS’y – przyjemny sposób komunikacji.
    Takie seksowne wiadomości potrafią nieźle pobudzić.
    Szkoda, że ja nie umiem tak dobrze pisać…
    Drwalu, masz talent.
    Powtórzę to, co było tu już nie raz i przez niejedną czytelniczkę napisane :
    Napiszcie książkę. Chętnie po nią sięgnę.
    Mam nadzieję, że Alicja czuje się już lepiej :)

    Pozdrawiam Kochani :*

  5. Elpis (tak to moje imię ojcec ponoć był Grekiem)

    Od niedawna czytam i te wszystkie wpisy komentarze i jeszcze niedawno powiedziała bym, że to ściema i takie rzeczy się nie zdarzają. No właśnie od niedawna mam nowych sąsiadów, i tak się złożyło że z ta dziewczyną (ona ma z 27 lat) się dogadałam i zabiera mnie do pracy. Po wnikliwej obserwacji widzę jak ona mu ufa i jak on jej i nawet jak wypłynęły nie fajne rzeczy afera na pół powiatu bo to prezes wielkiej firmy. Chodziło o to, że jakaś dziewczyna przyszła do domu i powiedziała, że jest z nim w ciąży dała to do gazety i było niemiło, że ją zostawiła samą z dzieckiem i cała reszta. Ja ją zapytałam czemu jeszcze tu jest a ona, że powiedział jej, że nie ma takiej opcji, że to jego, i mu wierzy. Stwierdziła, że tylko jej żal tej dziewczyny bo na zawsze przypną jej łatkę dziwki. Co się później okazało faktycznie tak było, ale jaką trzeba mieć wiarę w drugiego człowieka, to jest dla mnie nie do pojęcia i jaki spokój i opanowanie.
    Co rano widzę, jak on rano wstaje i wyprowadza jej samochód, jak on wyjeżdża rano to kilka razy widziałam jak ona stoi w drzwiach i go odprowadza to takie drobne rzeczy ale im zazdroszczę. Ostatnio on ją zanosił do samochodu bo był śnieg żeby buty jej się nie przemoczyły i jej w nogi zimno nie było bo mieliśmy 5 h drogi, na konferencję.
    Mimo, że to niewiele to też tak chce komuś zaufać jak Oni i Wy sobie ufacie, mieć taką pewność, że nie chce mnie zranić.

  6. Hehe ta co pisała 50 twarzy powinna skopiować Wasze wpisy, lepsza by z tego książka wyszła niż ten bełkot, który zafundowała:) szacunek dla Ciebie zwłaszcza za pierwsze akapity,dawno nie widziałam, żeby facet z taką pasją i miłością pisał/mówił o swojej kobiecie:) dużo szczęścia dla Was.

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter