Za co nie lubię tej obcej kobiety?

15

Jest taki temat, który wraca w moich wpisach jak bumerang. Temat szczególnie mi bliski, bo wielokrotnie przerabiany przeze mnie na własnej skórze, na długo zanim zaczęliśmy pisać z Drwalem tego bloga. O czym mówię? O solidarności kobiet. Zamiast pisać długie wywody, opowiem wam jednak krótką historię.

Było nas cztery. Różniłyśmy się wszystkim, od koloru włosów, przez wykształcenie i pracę, aż po sytuację erotyczno-rodzinną (że tak eufemistycznie nazwę burzliwe romanse, problemy z niedoszłym mężem, zwykłe perypetie pary z długim stażem i inne atrakcje, jakie przeżywała aktualnie któraś z nas). Lubiłyśmy chodzić na kawę, zwierzałyśmy się sobie z kobiecych sekretów i wszystko wskazywało na to, że możemy się nazywać przyjaciółkami. Wśród nas była Ania, dziewczyna całkiem atrakcyjnego pana, który mimo niewątpliwej urody i innych – dość nieistotnych – zalet po pijaku podnosił na nią rękę. Doradzałyśmy więc Ani, by jak najszybciej odeszła od damskiego boksera, oferując jej przy okazji wsparcie w postaci tymczasowego mieszkania i oczywiście – nasze dozgonne wsparcie duchowe. W końcu byłyśmy przyjaciółkami, prawda?

„Przyjaźń” rozpadła się zaledwie dwa miesiące po naszym deklarowanym wsparciu, gdy Ania zorganizowała dla nas urodzinową imprezę. Siedziałyśmy sobie jak zwykle we cztery, gdy w drzwiach jej mieszkania pojawił się pan narzeczony – z bukietem kwiatów i promiennym uśmiechem. Złożył życzenia, rzucił tani komplement zbiorowy w stylu „nie wiedziałem, że Ania ma takie ładne przyjaciółki”, po czym bez zbędnych pytań zwyczajnie się do nas przysiadł. I wtedy zdałam sobie sprawę, że nie potrafię być miła dla kogoś, kto podnosi rękę na bliską memu sercu osobę. Ja nie potrafiłam, one wręcz przeciwnie. One, czyli dwie pozostałe dziewczyny z naszej paczki. Przymilały się do nowo poznanego faceta, podkreślając co chwila jakie to szczęście ma nasza Ania. Jaką to jest farciarą dostając taki piękny bukiet! Bukiet. Po co myśleć o bitej dziewczynie, po co okazywać jej zwykłą lojalność, po co pokazać, że nie jest sama, że ma kogoś, na kogo będzie mogła liczyć – lepiej mizdrzyć się do cudzego faceta, który w dodatku traktuję kobietę jak worek. Lepiej komplementować jakiś bukiet. W końcu jak się skutecznie pomizdrzymy, to i samoocena nam wzrośnie.

Tamtego dnia widziałyśmy się po raz ostatni w takim składzie i choć od zajścia minęły już cztery lata, to lekcję wyniesioną na tamtej imprezie zapamiętałam na całe życie: jeśli chcesz przekonać się, czy Twoja przyjaciółka jest naprawdę Twoją przyjaciółką, zaproś ją na kolację, gdy Twój facet jest w domu.

Za co nie lubię tej obcej kobiety

Jestem przekonana, że każda z nas zna co najmniej jedną kobietę, dla której priorytetem jest przypodobanie się facetom – bez względu na to kim są, z kim są i co sobą reprezentują. Która jest gotowa ośmieszyć inną kobietę za swoje 5 minut sławy, sprowadzającą się rechotu rozbawionych panów. Która celowo prowokuje, uwodzi lub kokieteryjnie potakuje, bo przecież nie ma wartości większej, niż łaskawe spojrzenie nowo poznanego mężczyzny. Która przymyka oko na to, że przecież tenże facet źle traktuje jej najbliższą przyjaciółkę, siostrę, koleżankę.

Wiem, że czasem lepiej zwyczajnie być miłą, niż przypadkiem się zdradzić, że wie się za dużo. Że przyjemniej jest być lubianą, niż wyjść na czepialską zołzę. Wiem jednak także, że ten obcy facet pobędzie w moim życiu maksymalnie przez kilka minut i nie warto dla niego ryzykować kobiecą przyjaźnią – ani nawet zwykłą kobiecą solidarnością.

I teraz pewnie zastanawiacie się po co właściwie piszę ten tekst i co on ma wspólnego ze związkami, miłością czy seksem. Otóż ma bardzo dużo. Nie ma lepszego wsparcia dla kobiety, poza jej kochającym partnerem oczywiście, niż ramię drugiej kobiety, która stoi za nią zawsze murem. Która nie bojąc się konsekwencji mówi prosto z mostu: marnujesz z nim sobie życie. Która wspiera, gdy przeżywasz małżeński kryzys i potrafi Cię zmotywować, byś walczyła o wieloletni związek. Która ma w dupie to, czy jej bezpośredniość przypadkiem nie urazi Twojego wybranka, bo woli stanąć w Twojej obronie niż siedzieć cicho, zerkając na Twoje siniaki. Która powie Ci, że wyglądasz jak ostatnia oferma i powinnaś wreszcie kupić jakąś seksowną bieliznę – albo kupuje Ci ją w prezencie sama, by jakoś wskrzesić Twoją upośledzoną pewność siebie.

Która jest zawsze wtedy, gdy tego potrzebujesz.

I jakkolwiek patetycznie to zabrzmi – wierzę, że solidarność kobiet jest możliwa, jeśli tylko trochę nam się zechce. Jeśli zamiast posyłać uśmiechy obcym facetom, uśmiechniemy się życzliwie do ich partnerek. Jeśli powiemy sobie wzajemnie komplement lub powtórzymy jak mantrę, że przecież wszystko będzie dobrze. Jeśli zamiast stwierdzenia: nie znam jej, ale już jej nie lubię, pomyślimy przez moment, że ta Ona jest taka sama jak my – tak samo nie znosi zmywania makijażu wieczorem, tak samo musi wstawiać pralkę czy zmywarkę, tak samo kontroluje czy nie zjadła za dużo ciasteczek i tak samo płacze, gdy ktoś ją bardzo mocno zrani. Do dzieła, Dziewczyny. Dzięki wam ten świat może być naprawdę pięknym miejscem.

 

Komentarze15 komentarzy

  1. AMEN Alicjo.
    Nie wyobrażam sobie nie stanąć po stronie przyjaciółek ani, żeby one nie stanęły po mojej stronie. I nie powiedziały mi, co naprawdę myślą, jak bardzo by mnie to nie zabolało. Po to są, są tym zdroworozsądkowym wiadrem zimnej wody, który z czystej miłości wylewa nam się na głowę. A gdy trzeba, zamieniają się w gar gorącej smoły broniący naszego dobra.
    Przyjaciół poznaje się w biedzie i w chwili największej chwały.

  2. Jakie to jest smutne. Ale niestety prawdziwe. Bardzo często zauważam systuacje, w których kobieta kobiecie po prostu źle życzy lub nawet, bez powodu, utrudnia coś.
    Zamiast walczyć ze sobą, weźmy się w garść i pomagajmy sobie.

    PS To przymilanie do cudzych facetów też niestety występuje. I to nie chodzi o to, że on jest inteligentny, przystojny… Jest po prostu facetem. I to w dodatku zajętym. A kobiety są próżne i niestety większość chyba postawiła sobie za cel oczarowanie wszystkich osobników płci męskiej na swiecie.

  3. Są kobiety, z którymi solidarność jajników jest po prostu niemożliwa. Na pierwszy rzut oka ona jest lub się nie da choćby nie wiem co. i nic tego nie zmieni.

  4. Nie mam przyjaciółek, zaledwie kilka koleżanek z którymi mogę pogadać, zauważyłam że większość kobiet to cholerne fałszywe zołzy które uśmiechają się a za plecami obgadują ile wlezie. Zawistne zazdrosne.. a nie daj Boże niech ci się coś uda, niby się cieszą ale zazdrość zżera buntują inne bo w słabe w kupie są silne….. smutne ale prawdziwe

    • Niestety mam podobne doświadczenia i w pełni się z Tobą zgadzam. Kiedyś byłyśmy we trzy i wydawało mi się, że nie może być inaczej, że zawsze będziemy się przyjaźnić… Trwało to do chwili gdy mi się zaczęło układać. Tyle jadu nie widziałam nigdy i nikt mnie mocniej nie zranił niż one (nawet facet nie jest w stanie zranić mocniej kobiety niż jej przyjaciółka), nikt nie wyrządzał mi takich świństw.. Niestety nie wierzę w „kobiecą solidarność” prawdopodobnie dlatego, że kiedyś wydawało mi się, że jej doświadczam, a okazała się jednym wielkim żałosnym teatrzykiem. Mam kilku przyjaciół płci męskiej, którym ufam, którzy potrafią cieszyć się z mojego szczęścia i dać mi kopa kiedy tego potrzebuję. Nie zastąpią mi kobiecego ramienia, babskich wieczorów, ale wole szczerą przyjaźń damsko-męską niż fałszywą „kobiecą solidarność”.

  5. Bardzo trudno o prawdziwą przyjaźń niestety… PS Alicjo, widziałam, że wspomniałaś o wyzwaniach na Facebooku. Jestem bardzo na TAK!!!

  6. Warto też spojrzeć trochę inaczej na sytuację. Gdyby każda z Was przyjęła taką postawę jak Ty, Ania mogłaby tego wieczoru mieć dużą awanturę ze swoim narzeczonym. I z tego co pisałaś o niej, mogłoby to naprawdę źle się skończyć. Nie twierdzę, że te dziewczyny postąpiły słusznie, mogło to zachwiać poczuciem bezpieczeństwa i zaufania jakie między Wami się wytworzyło. Sama w takiej sytuacji na pewno szybko opuściłabym imprezę.

    • Alicja

      Polko, ale jest duża różnica między zachowywaniem się poprawnie i zwyczajnie, a pokazywaniem na siłę, że jest się w gruncie rzeczy lepszym od Ani. Mnie nie tyle raziła jego obecność, co ta adoracja, która była zresztą niesmaczna.
      Ps. Oni nie są już razem i skłamałabym mówiąc, że mnie to nie cieszy.

      • Bardzo to rozumiem, Alicjo.
        Sama w podobnej sytuacji pewnie trzymałabym chłodny dystans.
        Nie teoretyzuję, mam w bliskim otoczeniu podobną sytuację i wiem, że facet nigdy więcej nie zasłuży u mnie na zaufanie. I u niej też nie powinien, ale to już odrębny temat.
        Mam nadzieję, że i ona kiedyś zrozumie, że nie wolno się na pewne rzeczy godzić.
        I od dawna wie, że nie ma we mnie przestrzeni ani zgody na taką relację.

        PS
        Ja też nie znoszę zmywać makijażu! Mam czasami wrażenie, że mój dzień jest ciągłym zmywaniem makijażu. ;D

  7. Tak wiele razy słyszę i widzę kobiety obgadujące i nielubiące innych kobiet. Tak dużo razy słyszę też głosy samych kobiet i ich narzekania na temat tych pierwszych. Skoro tak dużo z nas zauważa takie nie w porządku zachowania ogromnej liczby innych pań, to musi się to trochę zazębiać. Poznałam sporo koleżanek i wiele z nich pierw narzekało na plotki wokoło, a potem nie zostawiało na sobie suchej nitki. Czysta hipokryzja! Jeśli chcecie Panie jakiejś zmiany w tym względzie, to zacznijcie przede wszystkim od siebie. Nie lećcie z byle sprawą do najbliższego złaknionego ploteczek ucha, same nie obgadujcie i nie obrabiajcie innym tył..a, a świat będzie zdecydowanie piękniejszy. Jest tyle innych interesujących tematów do rozmów, aż nie wiem po co na plotki marnować swój cenny czas.

  8. Nas jest trzy i nie wyobrażam sobie życia bez moich przyjaciółek. Zawsze mogę liczyć na ich wsparcie i one mogą liczyć na moje. Na szczęście na naszej drodze nigdy nie stanął mężczyzna. One są szczęśliwymi mezatkami ja niestety samotna. Zawsze je wspieralam i owszem „badalm” ich mężczyzn ale nigdy nie było zazdrości ani tym podobnych. One zawsze wiedzą że jestem z nimi, a one ze mną. Alicjo wspaniały tekst i niestety jakże prawdziwy.

  9. I dzieki bogu za ten profil psych :-) Magda jesli to czytasz nie chcialem Cie urazic. Ja nie jestem dobrym materialem na cokolwiek ;-( pewnie bym Cie skrzywdzil, nie rekaczynem ;-( Teraz Chce jeszcze inne ale one nie sa na moje Ego ;-( Jak wybiore ktoras z was bedzie mi glupio a wam przykro. Bede sam. Kazda w koncu zawiedzie sie na mnie. Mi tez nie podobalo sie to zdjecie z uchem i zdjecia kolezanek. Przepraszam. Pa:-*

  10. Hmmm przyjaciółka mojej żony (obecna), doradzała by wzbogacić doświadczenia „alkowy” o romans, dla porównania gdzie lepiej. Nie mam dobrego zdania o „Przyjaciółkach”. Wręcz jestem przerażony statystykami w zakresie zdrady, kobiet i mężczyzn. Moim subiektywnym zdaniem przyjaźń to piękna niedościgniona idea między paniami.

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter