Makaroniki różane

0

Dostałam blachę do makaroników. Nie martwcie się, nie od Drwala, bo on doskonale wie, że prezent w postaci blachy mógłby doprowadzić do lekkich obrażeń jego ciała ;) W każdym razie dostałam tę blachę i nie za bardzo wiedziałam co mam z nią zrobić – oddać komuś? schować? podrzucić koleżance? Makaroniki wydawały mi się czymś wybitnie skomplikowanym i zwyczajnie nie miałam ochoty marnować czasu na coś, co prawdopodobnie okaże się cukierniczką porażką. Im dłużej jednak patrzyłam na blachę, tym bardziej ona nie znikała – więc postanowiłam pokazać jej, kto tu rządzi.

Makaroniki różane

Makaroniki różane, wbrew moim obawom, wyszły rewelacyjne, ale lojalnie ostrzegam, że można je efektownie zepsuć co najmniej trzy razy ;) Poza tym trzeba mieć termometr cukierniczy. Zaczynajmy!

  • 150 g migdałów bez skórki
  • 150 g cukru pudru
  • 120 g białek (60 + 60)
  • barwnik w żelu (u mnie różowy, w dawce naprawdę minimalnej)
  • 185 g cukru białego (150 gr + 35)
  • 50 ml wody zimnej

Zacznij od utarcia migdałów i cukru pudru – w malakserze, thermomixie, czymkolwiek co ma moc ucierania na proszek :) Przesiej tę mączkę przez sitko i odrzuć największe kawałki migdałów – jeśli odpadło ich dużo, dosyp troszkę migdałów (i zetrzyj), aby nie zmniejszać wagi. Proporcje w tym przepisie są naprawdę ważne. Następnie dodaj połowę białek, wymieszaj i dodaj odrobinę barwnika. Ja wybrałam różowy, ale tak naprawdę może być dowolny – i powinien być to barwnik w żelu. Dodawaj go minimalnymi porcjami, pamiętając przy tym, że za chwilę dodasz pozostałe białka i one nieco osłabią obecny kolor.

Przygotuj pozostałe składniki: białka umieść w suchym naczyniu (do ubijania), a 150 g cukru umieść razem z zimną w wodą w rondelku. Białka sobie czekają, cukier gotuje się razem z wodą. Gdy woda zacznie się gotować przestań mieszać, włóż termometr cukierniczy i poczekaj na moment, gdy pojawi się na nim wskaźnik 118ºC (245ºF), ubijając w międzyczasie białka – na sztywną pianę. Czyli ubijasz jajka i zerkasz na termometr. Gdy syrop osiągnie te 118ºC, zdejmij go natychmiast z palnika i cieniutką strużką wlewaj do ubitych białek, cały czas ubijając na średnich obrotach. Ubijaj tak tę bezę jeszcze kilka minut po wlaniu syropu (6-8), by całość ostygła.

Przygotowaną bezę dodawaj w trzech porcjach do migdałów, za każdym razem mieszając. Gotowa masa powinna być lśniąca i dość gęsta, by opadać ze szpatułki i się nie rozlewać. Ten moment trzeba po prostu przetrenować – i zaufać trochę intuicji ;) Masa nie może być ani za rzadka, ani za gęsta – pamiętaj, że będziesz ją nakładać rękawem cukierniczym.

Masz już gotową masę. Przygotuj blachę (mata teflonowa, papier do pieczenia lub inne magiczne sztuczki) i rękawem nakładaj makaroniki o średnicy ok. 3 cm. Pamiętaj o odstępach na blaszce. Nałożone ciasto zostaw do osuszenia, by było lśniące, miało lekką skorupkę i przestało się kleić. To trwa nawet do godziny, jednak nie wydłużaj tego czasu na siłę. Gdy czujesz, że jest ok, a minęło dopiero 20 minut – to znaczy, że jest ok. Osuszone makaroniki piecz w temp. 160 st. przez ok. 12-15 min., sprawdzając, czy przypadkiem się nie rumienią. Jeśli się przypalają – zmniejsz temperaturę.

Gotowe, upieczone i przestudzone makaroniki przekładaj kremem różanym:

  • 225 g serka mascarpone, schłodzonego
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 3 łyżki różanej marmolady

Serek mascarpone zmiksuj z cukrem pudrem, a następnie zmiksuj dokładnie z różaną marmoladą. I to wszystko – Twoje makaroniki różane są gotowe :) Najlepsze będą następnego dnia po przełożeniu.

Makaroniki różane

Przepis na makaroniki na bazie bezy włoskiej pochodzi z Moich Wypieków.

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter