Mały penis – i co dalej?

14

Poprzednim razem pisałam o wielkich penisach, więc tym razem zajmę się ich mniejszymi kolegami ;) W swoim życiu miałam do czynienia z przedstawicielami obu gatunków, więc nic co ludzkie nie jest mi obce – ani też straszne. Na uspokojenie Panów z penisami o przeciętnych parametrach uspokajam: nie liczy się sprzęt, a talent i technika.

Maly penis i co dalej

Dlaczego małe penisy są być fajne?

Dlatego, że tak samo jak dużymi można nimi robić prawdziwe cuda – bo pochwa jest najbardziej unerwiona przy samym wejściu – mniej więcej 2/3 jej wewnętrznej długości nie ma zakończeń nerwowych, więc długość penisa oceniana pod kątem przyjemności jest nieco przereklamowana. Nie długość, a grubość zatem – a tę można w razie potrzeby podrasować różnymi gadżetami – od nakładek, po pierścienie – również w wydaniach wibrujących.

Tak naprawdę Twoją kobietę nie interesuje specjalnie to, ile masz centymetrów. O wiele bardziej obchodzi ją, co potrafisz nimi zrobić. Jeśli w ramach gry wstępnej zafundujesz swojej pani orgazm łechtaczkowy, to i tak będzie półprzytomna, gdy będziesz w nią wchodził ;) Zresztą, jest tyle możliwych sposób zaspokojenia nawet najbardziej wybrednych dam, że można się obyć nawet bez żadnego penisa – choć wiem, że trzeba by się bardziej nagimnastykować.

Małe penisy są za to wręcz nieocenione przy seksie oralnym (wraz z połykaniem!) oraz przy seksie analnym, bo co tu dużo mówić: im mniejszy sprzęt, tym łatwiej bawić się nim bez bólu.

I wreszcie: małe penisy mogą najzwyczajniej w świecie pasować do swoich właścicieli.

Dlaczego czasem mały penis nie wystarcza?

Dlatego, że niektórzy Panowie – a wiem to z doświadczenia – wychodzą z założenia, że skoro ich sprzęt jest mały, to i tak nie zapewnią kobiecie fajerwerków – i przestają się po prostu starać. Filozofia: “włożyć, wyjąć, skończyć i mieć z głowy” jest bardzo złą filozofią – niezależnie od tego, czy masz w spodniach pytona, czy malutką żmijkę.

Statystyki mówią, że Panowie z mniejszymi penisami w łóżku starają się bardziej, ale nie wierzcie statystykom, tylko dopieśćcie swoje Panie. Przecież po serii kilku orgazmów jej i tak będzie wszystko jedno, czy masz 13 czy 20 centymetrów ;)

 

Komentarze14 komentarzy

  1. Statystyki nie są realne. Mój EX miał i małego i nie starał się! Także nie ma reguły.

    Po protu 3/4 facetów myśli tylko o ”sobie”. A przecież po to go obdarzono, aby dawał tę część także swojej kobiecie.. ale jeżeli po prostu to ”da”, a nie zadba o całą resztę – nie ma mowy o przyjemności dwóch stron.

    Tak więc mężczyźni, apel: zadbajcie także o podzielenie się czymś w sposób pozytywny dla oby dwóch stron, w końcu to jest ”wspólny sprzęt” w związku, a nie tylko Wasz!

  2. W moim życiu spotykałam penisy ‘normalne’ i duże/długie, gdzieś tam wiedząc niby,że można trafić i na mniejsze, ale jakoś tak nigdy o tym, nie myślałam. Co ważne, patrzę też na długość penisa na miękko..Niby się nie powinno, ale każdy ma swoje ‘zboczenie’. I chyba to mnie zgubiło w chwili, gdy trafiłam na właściciela małego, bo na miękko ginął on w mojej dłoni i nie umiałam nią operować, bo nie było na czym tak naprawdę. W pełnej krasie było powiedzmy, że całkiem zadowalająco, tylko że za chwilę pełna krasa miała finisz i było po zabawie.. Więc może o ile w relacji penis-pochwa, długość znaczenia nie ma, tak przy handjobie czy footjobie moim zdaniem już owszem.

  3. a co z grubością? Mój mąż m w miarę długiego, ale niezbyt grubego.. ja prawię nie czuję jego, a on mnie :( w czasie stosunku opada. Mój poprzedni partner miał bardzo grubego, seks to był…mmm….

  4. Nie mam za duzego ale nie wiem ile bym sie staral to i tak na jednym razie sie konczy moze wy mi powiecie czemu tak jest???

  5. Ja miałam do czynienia ze średnimi, dużymi a od roku mam do czynienia z najmniejszym toporkiem.
    Alicja masz rację – liczy się technika, nie długość :)
    Ale faceci jak mają penisa mniejszego niż 16 cm to już są kompleksy. Ale po co? Wystarczy dobra gra wstępna i się odlatuje bardzo wysoko :)
    Jak jest długi i gruby to bardzo często boli podczas i po seksie.
    Więc taka prośba do Panów : skoro masz toporek mniejszego jak Ci się wydaje, przestań narzekać, bo my panie tego nie lubimy :) wystarczy trochę kreatywności, a można wspiąć się na maksimum przyjemności :)
    Powodzenia :*

  6. Miałam partnera który mial ‘małego’ i popieram! Liczy się technika.. :) w łóżku było nam super i nie narzekalam. :) teraz mój drwal… O Boziu.. Hihi :)

  7. My nie lubimy jak mężczyźni narzekają na rozmiar penisa, a oni nie lubią jak my narzekamy na wielkość swoich piersi itd :) Media pokazują idealne kobiece ciała, idealnych mężczyzn, dlatego nie potrafimy obejść się bez kompleksów. Musimy chyba natrafić na osobę, którą naprawdę pokochamy z wzajemnością. Wtedy okres kompleksów się kończy. Przynajmniej ze mną tak było.

  8. A co by było gdyby wypowiedział się facet. Czy rozmiar ma znaczenie?? Chyba największe znaczenie mają starania się partnera względem kobiety bo przecież skoro palcem można zrobić dobrze… To znaczy tylko tyle że każdym rozmiarem można tak samo a kobieta ma tylko pachnieć i wyglądać reszta zależy tylko od faceta.

  9. Mój obecny partner (drugi w życiu) ma mniejszego niż poprzedni, ale szczerze mówiąc jest mi z nim o wiele lepiej. Zawsze stara się jakoś urozmaicić zbliżenie. Mimo iż, orgazmu pochwowego nigdy nie dostałam to z nim po każdym seksie opadam z sił i mimo wszystko odczuwam spełnienie ;)

  10. Jestem facetem, 1,80 m, 9 cm w wzwodzie, w spoczynku… nie ma go (pomarszczona fałdka). Te kobiety, które mówią, że rozmiar nie ma znaczenia, lub że mały penis ma zalety, chyba nie spotkały się z takim okazem jak mój. Mój penis (nazwijmy to tak umownie, bo na nazwę penisa nie zasługuje) stał się przyczyną wielu utrapień i mojej mega niskiej samooceny. Tak, byłem wyśmiewany, dokuczano mi. Próbowałem to bagatelizować, jakoś sobie radzić, obracać to w żart, czy też próbować znaleźć w tym i dobre strony. Ale…Po latach walki z tym kompleksem, budowania wiary w siebie, wkładania wiele wysiłku w to, żeby jednak nie poddawać się, iść dalej, żyć normalnie i cieszyć się życiem, muszę się poddać i przyznać im wszystkim rację: jestem kiepski. Cokolwiek bym zrobił i nie zrobił, kimkolwiek bym był i nie był, finalnie okazuję się być sprowadzany do tej jednej, małej części mnie, która choć tak mała, przesłania wszystko inne: mój umysł, osobowość, charakter, poczucie humoru, pracę, starania itd. Czy miałem pecha do kobiet? RAczej nie, nie szukałem znajomości pośród kobiet “lekkich”, nawet ożeniłem się z bardzo pobożną dziewczyną. Cóż z tego, kiedy ze szlachetnych deklaracji, że ‘wielkość nie nie ma znaczenia’ pozostaje “no chyba że t a k a wielkość”. I wiecie co jest najgorsze w tym wszystkim? To że nie ma na to rady! Małe piersi mozna powiększyć, tłuszcz można zrzucić, mięśnie zbudować – wreszcie, można znaleźc partnera, któremu odpowiada albo niewielki biust, albo krągła sylwetka itd. Tutaj jednak – nie ma rady. Pozdrawiam i proszę o jedno: jeśli spotkacie faceta z problemem takim jak ja, nie okazujcie mu pogardy. Rzućcie go w cholerę pod byle pretekstem, ale nie niszczcie go w ten sposób. Okażcie szlachetność choć ten jeden raz w życiu. Pozdrawiam. T

Napisz komentarz