Masaż prostaty – część II

2

Obiecaliśmy wam instrukcję krok po kroku – i jak zawsze dotrzymujemy słowa! Wprawdzie z lekkim opóźnieniem, jednak nawet ono jest uzasadnione – masaż prostaty trenowaliśmy  tak długo, aż Drwal uznał, że osiągnęliśmy poziom perfekcji – i że możemy o tym nareszcie napisać. Nie przedłużając zatem, zaczynajmy!

Masaż prostaty - część II

Krok pierwszy: pokonać strach

Nie musimy chyba przypominać powodów, dla których większość heteroseksualnych mężczyzn odczuwa niepokój na myśl, że coś im włożymy w tyłek. Słysząc o tym, że mają poczuć w tamtym rejonie cokolwiek innego, niż własną kupę, kurczą się w sobie, zamykają i kategorycznie odmawiają zabawy. Część z nich po pewnym czasie ustępuje i – jeżeli partnerki są wystarczająco cierpliwe i delikatne – przekonują się jak dużą przyjemność można czerpać z perwersyjnych urozmaiceń analnych. Tu pojawia się jednak kwestia kluczowa: w jaki sposób przekonywać?

Na jednych działa obietnica nieziemskiego orgazmu i spektakularnej, wręcz mitycznej erekcji. Inni pamiętają sceny z głupawych komedii, w których zabłąkani młodzieńcy trafiali na ostry dyżur, a tam seksowne pielęgniarki na dzień dobry wykonywały masaże prostaty (serio, są takie filmy). Jeszcze inni dają się namówić, gdy wspomni się im o medycznych właściwościach takiego masażu, a więc tym, że regularnie wykonywany masaż prostaty zmniejsza ryzyko zapadania na tak zwane męskie choroby, reguluje ciśnienie czy poprawia napięcie mięśni. W ostateczności zawsze można użyć tu argumentu koronnego: wybieraj mój drogi – lekarz albo ja! ;)

Krok drugi: pokonać zwieracz ;)

Gdy kwestie mentalne mamy już za sobą, pora zabrać się za walkę z tyłkiem. Każdy, kto choć raz próbował zabaw analnych z pewnością wie, że dostanie się do środka bywa całkiem pracochłonnym zadaniem, wymagającym czułości, cierpliwości i delikatności. Jeśli więc Twój facet zgodzi się na masaż prostaty, nie wbijaj mu z miejsca palców do środka, tylko zadbaj o to, by naprawdę się zrelaksował. Niektórym pomaga wino, innym niegrzeczne kąpiele, a jeszcze innym niespieszny seks, w trakcie którego palce błądzą w różne rejony. Naszym ulubionym sposobem – bez względu na to, czyj tyłek ma być atakowany – jest namiętny masaż całego ciała, o których kiedyś szczegółowo pisał Drwal. Podczas takiego masażu całe ciało jest nie tylko odprężone, ale także idealnie śliskie. A śliskie ciało to przypadkowe wślizgnięcia – w najbardziej nieoczekiwane zakamarki ciała ;)

Pamiętaj także, że największym przyjacielem tyłeczka jest dobry żel, więc warto mieć go zawsze pod ręką. Tu wspomnę jeszcze, że lekarze wykonujące masaże prostaty dysponują zazwyczaj żelem, który rozluźnia i znieczula – podobne działanie mają klasyczne żele analne.

Krok trzeci: znaleźć właściwe miejsce

Jeśli Pan leży we właściwej pozycji to szukanie prostaty jest szybkie i przyjemne. Jakie pozycje są zatem najlepsze? Te, w których jest choć trochę wypięty lub leży na boku – i po prostu jest mu wygodnie. Facet musi być odprężony, bo inaczej nic z masażu nie wyjdzie. Gdy etap wsuwania palców będziecie mieli już za sobą, możesz zacząć szukać swego celu. Niektórzy podają, że aby szybko znaleźć gruczoł prostaty trzeba wsunąć palec wskazujący na ok. 6 cm i kierować go w stronę pępka. Moim zdaniem są to 4, maksymalnie 5 cm, jednak szczerze przyznam, że z linijką tego nie mierzyłam. Najważniejsze jest, by palec wsuwać powoli i jednocześnie rozmawiać ze swoim partnerem. Niech mówi co czuje i czy zmierzasz we właściwą stroną – on przecież wie to najlepiej. Cel, którego szukamy, przypomina niewielki orzech włoski i jest na tyle mocno unerwiony, że gdy znajdziesz, Twój facet z pewnością zareaguje ;)

Krok czwarty: po prostu DOJŚĆ

Zakładam, że znalazłaś prostatę. Co więc z nią robić dalej? Masować delikatnie jej boki, omijając środek. To trochę tak, jakbyś czule głaskała niewielką kuleczkę z bardzo wrażliwym, bolącym brzuszkiem – głaszczesz ją delikatnie po bokach i ostrożnie, stopniowo sprawdzasz, czy pozwoli się dotknąć centralnie. Jeśli prawidłowo rozpoznałaś to miejsce, to penis Twojego faceta powinien być twardy jak nigdy przedtem. Jeśli prawidłowo głaszczesz jej wrażliwe krawędzie, to po kilku minutach powinnaś słyszeć już tylko jęczenie ;)

Tu jedna mała uwaga techniczna: Twój facet może czuć się dziwnie, dokładnie tak jak my przed silnym orgazmem łechtaczkowym. Może mu się wydawać, że musi biec zrobić siku albo że po prostu „dłużej nie wytrzyma”. Otóż zdradzę Ci sekret: wytrzyma. Nie pozwól mu uciec do żadnej łazienki, a tryśnie z taką siłą, że będziecie to opowiadać wnukom. Albo nam – w komentarzach ;)

Komentarze2 komentarze

  1. Tak, tak, tak 😄 I co więcej, rożne zabawki nie są raczej w stanie zastąpić palców partnerki, jako że moim zdaniem prostata jest wrażliwa właśnie na sprawne gładzenie po niej a niekoniecznie miejscowe wibracje. Można to próbować zrobić poruszając zabawką, ale rezultat nie będzie taki sam, a skojarzenie i odczucie dla faceta do komfortowych nie musi należeć. Dlatego jak już się Pani wsunie i znajdzie czuły punkt to lepiej jeśli palce bedą się zginać i gładzić, aniżeli je wsuwać i wysuwać. A przynajmniej od tego zacząć na początek. Kto wie, może masaż wysuwaniem i wysuwaniem się spodoba, kwestia indywidualna ;) I nie ograniczyłbym sie tylko do krawędzi ;)

  2. Mój mąż jest raczej z tych, którzy swojego tyłeczka bronią jak tylko mogą. Nigdy nie chciał spróbować. Ostatnio poprosił mnie o jeszcze! Jest dobrze.. ;)

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter