Masturbacja pod prysznicem

17

Zawsze wydawało mi się, że masturbacja pod prysznicem jest zajęciem tak popularnym, że nie wymaga szczegółowych instrukcji. Wasze komentarze i maile po raz kolejny uświadomiły mi, w jak wielkim jestem błędzie;) Skupmy się zatem na tej małej, mokrej, perwersyjnej przyjemności… i rozpracujmy ją milimetr po milimetrze.

Dlaczego prysznic?

Przede wszystkim dlatego, że jest łatwo dostępny, nie wymaga specjalnych umiejętności i… zawsze działa. Jest przy tym bardzo dyskretny, bo przecież nikt nie podejrzewa, że Twoje zamiłowanie do kilku pryszniców dziennie bierze się z uzależnienia od rozkoszy – jesteś po prostu urodzonym czyścioszkiem ;) Prysznic sprawdza się w sytuacjach, gdy masz akurat infekcję lub okres (a niekomfortowo czujesz się wówczas w łóżku), nie wymaga żadnych dodatkowych akcesoriów (nawet żelu!) i pozwala na pełną regulację doznań. Reasumując: same zalety!

Jak to zrobić?

Tak, by było Ci dobrze.

Masturbacja pod prysznicem

Po pierwsze – pozycja. Jeśli jesteś w wannie to po prostu połóż się wygodnie, rozchyl swoje piękne nóżki i postaraj się maksymalnie rozluźnić. Możesz spróbować bawić się podczas kąpieli, ale pamiętaj, by cipka była ponad wodą – inaczej odczucia będą po prostu słabsze. Jeśli natomiast masz standardową kabinę prysznicową, to zadbaj o stabilność. Wiem co mówię, bo już nie raz traciłam równowagę w wyniku zbyt mocnych… wstrząsów. Mój ulubiony wariant to klęczenie w rozkroku z głową opartą o szybę (im więcej puktów oparcia, tym lepiej…) lub siedzenie po turecku. Cokolwiek wybierzesz, pamiętaj o wygodzie i własnym bezpieczeństwie, bo choć masturbacja pod prysznicem brzmi dość niewinnie, to moment orgazmu może Cię dosłownie zwalić z nóg ;)

Po drugie – temperatura wody. Zadbaj o to, by była stała, bo niespodzianki w postaci nagłego strumienia zbyt gorącej lub zbyt zimnej wody po prostu mogą Cię zaboleć. Im bardziej neutralna temperatura, tym zazwyczaj lepiej.

Po trzecie – ciśnienie wody. I tu masz oczywiście pełną dowolność, choć proponuję zacząć od niewielkiego strumyczka i stopniowo zwiększać moc. Z doświadczenia wiem, że każdy strumień działa, tylko nie każdy z tą samą szybkością ;)

Gdy dopasujesz wszystkie trzy punkty po prostu odpręż się i zacznij zabawę. Jeśli chcesz dojść bardzo szybko, to rozchyl paluszkami wargi swojej cipki tak, by woda uderzała bezpośrednio w łechtaczkę. Pomanewruj trochę prysznicem, a orgazm zaskoczy Cię dosłownie po minucie ;) Jeśli natomiast chcesz nieco odwlec ten moment – omijaj łechtaczkę, masuj ją strumieniem z różnych stron, zmieniaj odległość prysznica, ciśnienie wody i szybkość ruchów własnej ręki.

Czy to działa?

ZAWSZE. Musisz tylko dogadać się z własną cipką i rozpoznać jej prysznicowe potrzeby. Uważaj jednak, bo taki prysznic naprawdę uzależnia…

I dwie mokre rady na koniec:

Pierwsza: pamiętaj, że jeśli przypadkiem Twój palec zawędruje w okolice tyłeczka, możesz dojść zaledwie po kilkunastu sekundach. Gdyby tak się zdarzyło zafunduj sobie dwa orgazmy z rzędu – ten drugi jest zwykle jeszcze bardziej kosmiczny.

Druga: jeśli masz wątpliwości, czy robisz to dobrze… zaproś Drwala. Niech popatrzy na Twoje piękne, mokre ciało, niech poczuje seks unoszący się w powietrzu, niech zobaczy Twoją pulsującą cipkę i niech powie Ci, czy robisz to dobrze ;)

Komentarze17 komentarzy

    • Nie jesteś wyjątkowym wyjątkiem :) mam podobnie :) wiele razy próbowałam, bez spiny, rozluźniona, było miło, ale nie aż tak :) ale myślę,że każda z nas znajdzie to co najbardziej na nią działa, u mnie akurat tylko palce :) trzeba szukać! Ale co to za przyjemne szukanie! :D

      • I ja się podpiszę pod słowami Misi. Jedno na mnie nie działa, a drugie – zawsze i bezbłędnie.
        Może i ja się uzależniłam od formy zawsze stosowanej, tak, jak Panna Lala, do tego stopnia, że prysznic nie robi na mnie wrażenia…

      • Dokładnie , Ja wielokrotnie próbowałam i tak jak mowisz było miło 😊 Ale tylko miło .Brak większej satysfakcji ,ale paluszki mnie nigdy nie zawiodły 😉

  1. Gdy zaczęłam dojrzewać i czuć potrzeby,właśnie prysznic pomógł mi wszystko odkryć…
    I przez dłuższy czas nie wiedziałam,jak sobie z tym radzić inaczej…Więc trwałam z zabawami prysznicowymi przez dobre 3-4 lata…I teraz najzwyczajniej w świecie nie potrafię dojść,gdy drwal naprawdę cudownie się stara swoimi ustami i językiem.
    Wiem-próbowałam odstawienia,nie bawiłam się już ze trzy,cztery miesiące prysznicem a i sama bawię się rzadko…Jednak moja dziurka po tych latach pod prysznicem…stała się chyba niewrażliwa na inne bodźce :(
    Nie wiem co z tym zrobić…

  2. Fakt, prysznic jest niewyobrażalnie uzależniający, a orgazm jeszcze bardziej zaskakujący :)
    A równowaga w tym przypadku to podstawa :D

  3. Fascynuje mnie jedna rzecz… prysznic jest faktycznie dla mnie jedną z bardziej niezawodnych tych “cudownych chwil”, o dziwo po kilku latach wprawy mimo drażnienia nim łechtaczki, przy silnych fantazjach osiągam orgazm pochwowy, a nie łechtaczkowy :) to jest rewelacyjny sposób aby poznać siebie i swoje potrzeby!!!

  4. W takim razie osiągnęłam perfekcję. …na mnie działa zawsze ;) do tego jedna ręką drażni stek , druga trzyma prysznic….mega orgazm ×2 murowany! <3

  5. U mnie skierowanie strumienia wody bardziej na lewą stronę łechtaczki i delikatne poruszanie prysznicem w trakcie działa cuda. Gdy dołożę do tego paluszki w tyleczku lub cipce i użyje wyobraźni to już ekspres ;)
    Ale trochę czasu pod prysznicem spędziłam, żeby się odblokować i poznać swoje potrzeby, więc nie rezygnujcie :)
    Ps: Z moich obserwacji: mocnieszy strumień nie zawsze jest lepszy :)

  6. No dobra koleżanki od prysznicowych igraszek :) opanowałam jak Aldi do perfekcji orgazmy strumieniem wody.Jestem dość mocno aktywna seksualnie,jednak nie bardzo mogę dojść 2 raz.I nie,żebym nie chciała-po takim szczytowaniu zwyczajnie łechtaczka BOLI :( jak to zrobić,zdradźcie! :)

    • Jak drugi raz dojść? Jak robisz pierwszy raz to tuż przed myciem się, później się umyj ładnie i jak będziesz już kończyć to spróbuj drugi raz. Łechtaczka odpocznie sobie przez chwilę i nie będzie boleć ;)

  7. Ja swoją przygodę z prysznicem już dawno zaczęłam. Zawsze osiągam przyjemność ;) ale również jak się kocham ze swoim partnerem to też osiągam orgazm łechtaczkowy i pochwowy.

  8. Odświeżam temat. Ja czuję ,ocny skurcz i łaskotanie tak, że nie mogę wytrzymać. Wtedy kończę zabawę 😣

    • Ja mam to samo.Natura mnie tak stworzyła ze nie miewam orgazmu pochwowego natomiasy jak dochodzi do orgazmu łechyaczkowego ja to przerywam bo emocje są tak ogromne czuje lęk sciska mnie i płacze choc mam juz po 50 -tce. Zawsze sie tego wstydzilam a przed męzem udawalam.

Napisz komentarz