Mgliste wspomnienia

12

Znacie nas chyba już dość dobrze, piszemy o sobie tak mało jak to tylko możliwe, jednocześnie tak dużo, abyście mogli nas poznać i zrozumieć. A ostatnio…

Ostatnio było nas tu trochę mniej. Wszystkiemu zawiniła legenda o mgle, w którą zapragnęliśmy się zanurzyć. Od pomysłu i i wykorzystanej okazji minęło już trochę czasu, nam jednak nadal wydaje się, jakby to było wczoraj. Ale po kolei, przy czym ostrzegam, że nie będzie to namiętna opowieść o związku, a raczej zagadka z mapą i długimi rozmowami w tle.

Wszystko zaczęło się od telefonu. Byłem na jakimś spotkaniu, dzwoniła Alicja, a akurat nie mogłem odebrać. Napisała alarmującego SMS, “Proszę, proszę oddzwoń, to pilne!”. Oczywiście, nie pozwoliłem jej długo czekać i kilka chwil później słyszałem już w słuchawce rozemocjonowaną Alicję, która za wszelką cenę próbowała w jednej sekundzie i w jednym zdaniu powiedzieć wszystko co było pilne i ważne. Niestety, jak pewnie się domyślacie, nic z tego nie wyszło. Po prostu mózg faceta nie jest przystosowany do potoku słów podnieconej i chcącej wszystko powiedzieć kobiety, nawet gdy bardzo się stara, gdy bardzo dobrze rozumie i gdy czuje to wszystko co ja do Alicji, nadal pojawia się coś, co można nazwać “niezgodnością interfejsów”…  ale to temat na inny tekst.

Musiałem delikatnie zatrzymać Alicję, jej myśli i słowa, i poprosić, aby opowiedziała mi wszystko, od początku, od namiętnego pocałunku na dowidzenia z jakim zostawiła mnie w samochodzie. Oczywiście zadziałało tylko na chwilę, doszliśmy do momentu, jak robiła sobie w pracy poranną kawę… a potem przyśpieszyła i zgubiłem wątek. Poprosiłem raz jeszcze i tym razem udało się.

Pominę szczegóły, powiem tylko, że Alicja otrzymała propozycję zmiany miejsca pracy, miasta i… państwa. Była tym przerażona i to co pierwotnie odebrałem jako wielką radość, brzmiało bardziej jak “Ale się cieszę!! Drwalu ratuj!!”. Wiem,  że brzmi to dziwnie, ale Panie chyba potwierdzą, że tak można? Wracając do całej sprawy, bardzo na rękę była mi ta informacja, bo sam częściej bywałem w tym mieście niż w naszej rodzimej Warszawie.

Wieczorem tego dnia odbyliśmy długą rozmowę, na temat strachów, duchów i wątpliwości. Przeanalizowaliśmy wszystko co może się nie udać i co nie uda się na pewno, zaczynając do tego, że to pewnie to się nie uda, bo praca, bo moja praca, a kończąc na możliwych katastrofach, wybuchach wulkanów i asteroidach, które właśnie zbliżają się do Ziemi i koniecznie chcą w nią uderzyć. Jak widzicie, poszliśmy szeroko… to nie miało szansy się udać i właśnie dlatego postanowiliśmy złapać tego byka za rogi… W końcu okazje są po to aby z nich korzystać, nawet gdy nie jest się nawet odrobinę gotowym, zwłaszcza gdy nie jest się gotowym… poza tym zawsze można improwizować. No i improwizowaliśmy. Nie obyło się oczywiście bez większych czy mniejszych kłopotów, ale na szczęście nie przytrafiły nam się żadne wulkany ani tym bardziej asteroidy. Nie jest to jednak ważne, ważniejsze jest, że się udało.

Dziś gdy to piszę, wydaje się, że są to już mgliste wspomnienia, a z drugiej strony jesteśmy tu od kilkunastu tygodni. Musieliśmy mieć czas dla siebie. Nowe miejsce, nowe wyzwania i trochę nowi my. Po tym wszystkim muszę powiedzieć jedno – poznaliśmy się z innej strony, a Alicja to ktoś, z kim takie akcje mogę przeprowadzać nawet co tydzień.

Wracając do tytułowej mgły i rzeczonego miejsca… Jak każdy bohater, kiedyś pewnie odejdziemy w stronę zachodu słońca, rozpływając się we mgle… ale nie teraz, jeszcze nie. Rozwiewając wasze wątpliwości z komentarzy i maili do nas – jesteśmy, nie zniknęliśmy, jesteśmy razem, trzymamy się razem. Czasami nawet pojawia się Robak, przy specjalnych okazjach, w końcu w układzie 50/50, czasami przydaje się jakiś głos rozsądku ;)

Tymczasem, korzystając z pogody i wolnego weekendu uciekamy odkrywać nowe przestrzenie, zatoczki, porty i bulwary, bo dziś mgła jest wyjątkowo przejrzysta i zbliża się czas na herbatkę… pewnie już wiecie gdzie teraz można nas spotkać?

 

Komentarze12 komentarzy

  1. Wyspy brytyjskie…
    Ech… Mgła Was tak często pochłaniać będzie, a w niej dzieją się rzeczy magiczne…
    Powodzenia Wam obojgu i trzymam gorąco kciuki!
    Przy okazji – tekst bardzo na czasie w moim (Naszym) przypadku…

    • Kochana li_lo! Zawsze wypatrywałam Twoich komentarzy, bo przecież jesteś z nami niemal od początku!
      A zdradzisz nam coś więcej? czemu tekst jest dla Ciebie na czasie? ;)

      • Kochani!
        U nas też był plan zmiany domu, miasta, duszne centrum kraju na nadmorskie, słone krainy… Ale jednak się nie zdecydowaliśmy… Dużo czynników.
        Smutno, że już nie będzie Was można spotkać w tym samym tłumie wśród parasolek lub w kawiarni… Ale i tak zazdroszczę. Macie tyle swoich nowych miejsc do odkrycia…!
        Wasza li_lo

  2. Jestem zdziwiona. Pare dni temu odnalazlam was znowu, znowu przeczytalam wasze wpisy z zapartym tchem i mysla czy jeszcze kiedys wrocicie, nawet dzis rano doczytywalam przerwany przez sen wasz wpis.. a tu prosze, wracacie!

    • Niczego nie rzuciliśmy. Pomyśl proszę przez chwilę – czy gdybyś starała się prowadzić taki blog przy pełnej anonimowości, a w tym samym czasie zmieniała pracę, dom, całe życie praktycznie – to czy wrzucałabyś o tym informacje np na insta? :) Tysiąc razy chcieliśmy o tym napisać i tysiąc razy rezygnowaliśmy. Nie chcieliśmy też pisać postów dla was na pełnym zmęczeniu, między bieganiem i załatwianiem formalności, a pakowaniem walizek, gdy zwyczajnie brakowało nam czasu nawet dla siebie. Pewnie gdyby nasz blog był jak tysiące innych w sieci, to zrobilibyśmy z tej wyprowadzki wielkie show i obwiesili się reklamami producentów walizek :D A ponieważ My to My, woleliśmy po prostu wyhamować.
      I teraz widzę, że ta przerwa w pisaniu wyszła nam na dobre :)

  3. Nigdy tu nie komentowałam wcześniej, samego bloga czytam od niedawna, ale, jej, dobrze że wróciliście. Przywracacie ludziom wiarę w miłość ;) Pozdrawiam ciepło i życzę powodzenia w nowym miejscu!

  4. Bardzo mi Was brakuje! Do dziś mam w zakładkach Wasze artykuły, które pomagają mi na co dzień w związku. Do dziś mam Twoje przepisy Alicjo, w rodzinnym przepiśniku. Tęsknię za Wami, jesteście ze mną od samego początku mojego związku, czyli 2014/15 rok :)
    jak tam Robak zniósł zmianę otoczenia? ;)

Napisz komentarz